Wybieramy PROZĘ LIPCA!
Czas na oddanie głosu do 17 VIII - ankieta dostępna w TEMACIE

Sferokształt

"Science fiction istniała zawsze: mam na myśli prognozę pogody."
Peter Ustinov
Awatar użytkownika
R. Bates
Posty: 433
Rejestracja: 21 grudnia 2013, 13:10
Lokalizacja: Wrocław, Poland
Kontaktowanie:

Re: Sferokształt

Post autor: R. Bates » 29 lipca 2014, 12:51

Oczywiście, że pomagasz i cieszę się, że rozmawiamy. Ale spokojnie, tekst jest ważny dla mnie, ale nie ze względu na opisywaną historię czy jakość pisania - on jest ważny, bo jest eksperymentalny, ma być dla mnie rozpoznaniem do tego, co chciałbym pisać w przyszłości. Nie ma tu "ciasta", bo istotna jest dla mnie forma, nie treść - i zdaję sobie sprawę, że komplikuje to zrozumienie tekstu jako całości. Ale ja po prostu sam staram się siebie zrozumieć :D.
Pozdrawiam.
Veni, Vidi, Komci

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Sferokształt

Post autor: pierdoła saska » 29 lipca 2014, 16:52

To ja może zadam pytanie pomocnicze, bo mam ze trzy strony różnych rozkmin o tekście i może ukróci ten słowotok nieco wiedza w czym tkwi ta niezwykłość/eksperyment z formą? Bo mimo chęci go nie widzę, widzę za to całą masę innych rzeczy, które sprawiają problem z przyswojeniem sobie treści lub jakąkolwiek interpretacją (na kawałku, gdzie bohater spina pośladki by dotrzeć do wilgotnych macek, jak to opisałeś, to można by nielichą interpretację zrobić :P). Więc może jak mi się wskaże paluchem, to docenię... a może nie. Niemniej szanse rosną. :3
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1802
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Sferokształt

Post autor: Kruffachi » 29 lipca 2014, 18:50

Nie czytałam za bardzo komentarzy, więc jeśli coś po kimś powtórzę, przepraszam.

Ponieważ - jak sam twierdzisz - jest to eksperyment formalny, będę czytać po kolei, wstawka po wstawce, i dawać znać na bieżąco, bo śmiem podejrzewać, że to w pewnym sensie osobne całostki.

Więc jestem po drugiej części raportu. Tu na razie specjalnych szaleństw formalnych nie widzę - nie na poziomie narracyjnym przynajmniej, choć sposób ułożenia tekstu na pewno wiele mówi o Twoim podejściu do opisywanej, cóż, sytuacji - nie będę pisać o faule, bo to na razie nieuzasadnione. Może w ogóle nieuzasadnione. Natomiast pewne symptomy dostrzegłam w innych obszarach. Jestem czytelnikiem, który wierzy piszącym, więc zakładam, że wszystko jest celowe - jeśli gdzieś odlecę z interpretacją, naprostuj mnie po prostu ;)

Nie da się przeoczyć bardzo, bardzo silnych nawiązań do tekstów złotej ery science fiction, zwłaszcza do tekstów Clarke'a (Rama, chyba najwięcej i najjawniej było Ramy, prawda? Czułam też powiew Gwiazdy). To jakby katalog głównych problemów poruszanych w latach sześćdziesiątych: boskość, bóg ułomny, piękno nieznanego, doskonałość, tożsamość w wielkim kosmosie - czuć tu echo tamtych niepokojów egzystencjalnych wywołanych wielkimi odkryciami, dziś już chyba odrobinę przebrzmiałych. Właśnie przez tę przebrzmiałość i formę praktycznie katalogu, traktuję to jako świadomą archeologię literacką - bardziej refleksję nad pewnym etapem w rozwoju gatunku niż tekst samoistny. Teorię tę zdaje się potwierdzać także na przykład Twoje podejście do bohaterów - są tu figurami, dossier, ich indywidualne historie się nie liczą, liczą się wypowiadane tu i teraz słowa oraz reakcje. Czy mi się to podoba? Cóż, jeśli patrzę na to właśnie w ten sposób, Clarkiem i Lemem głównie, to widzę wartość takiego rozprawienia się. Natomiast jako tekst samodzielny, oderwany od poziomu meta sf, stwarza pewne problemy, a głównym z nich jest nadmierna ekspozycja w dialogu.

Ostatnie fragmenty tej wstawki podobały mi się bardziej. Były poruszające i było w nich - wydaje mi się - więcej Ciebie, mniej skansenu.

No nic, zobaczymy dokąd Cię to rozliczanie z latami sześćdziesiątymi doprowadzi ;)
SpoilerShow
No i tak, jestem z tych heretyków, którzy wolą lata osiemdziesiąte od sześćdziesiątych ;)
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
R. Bates
Posty: 433
Rejestracja: 21 grudnia 2013, 13:10
Lokalizacja: Wrocław, Poland
Kontaktowanie:

Re: Sferokształt

Post autor: R. Bates » 29 lipca 2014, 22:10

Marszo:
Ja nie proszę o docenianie mojego tekstu - naprawdę. Jeśli się nie podoba, to pisz o tym i koniec. Nie dostrzegasz eksperymentowania z formą zapisu rozdziałów? Każdy jest inny i to jest celem samym w sobie - większym niż fabuła, bohaterowie czy cokolwiek innego.
Co do problemów nie związanych z formą, wszelkiej maści, to zapewne jest ich gigabajt :D.

Kili:
Kolejny, bardzo, bardzo ciekawy komć. Przez chwilę wydawało mi się, że czytam swój własny komentarz do Czwartego Raportu. Masz dużo racji co do klasyki s-f - wiele stamtąd zapożyczam. Gratuluję też interpretacji związanej z bohaterami, a także symboliką. To wszystko jest jakby półśrodkiem przekazywania czegoś większego, bardziej istotnego, co osoba o Twojej przenikliwości powinna dostrzec w dalszych rozdziałach.
Tak, to z pewnością tekst bardziej refleksyjny niż samoistny, choć to mnie nie tłumaczy - powinno i w tej i w tej materii zaspokajać potrzeby czytelników. Dzięki, że wciąż (bardzo zresztą subtelnie) przypominasz mi jakim wrednym egoistą jestem :D.
Doceniam Twój profesjonalizm - wiem, że Ci się tekst ogólnie nie do końca podoba, ale mimo to komentujesz obiektywnie ;).

Pozdrawiam Was moje drogie fanki - cieszy mnie wysyp komciów :D.
Veni, Vidi, Komci

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Sferokształt

Post autor: pierdoła saska » 30 lipca 2014, 08:35

Bates, żeby napisać, że mi się nie podoba musiałby mi się pierw nie podobać, co nie :) Chyba że zakładasz, że jeśli ktoś poddaje coś w wątpliwość, to od razu wpada do tego worka.

Co do inności rozdziałów... nie, nie widzę. Próba zrozumienia treści w dużej mierze przesłania jakiekolwiek zabawy stylem et cetera. Co nie znaczy, że nie podjęłam pewnej próby rozbicia tego.
Poniżej fragment większego komentarza, który pisze od jakiegoś czasu (takiego o całości, a nie do kawałka). Dokładnie fragmentdotyczacy moich dumanek nad formą/stylem.


1. rozdział nr jeden – o którego istnieniu zapomniałam pod natłokiem chaosu dalej i dopiero robienie tego zestawienia przed paroma dniami mi o nim przypomniało
a. kuen
i. III, c.p., n. zew. ww.

2. rozdział nr dwa – który nie wiem co wnosi, poza poszerzeniem mojej wiedzy o pulsarach; znaczy się pod jego wpływem odświeżyłam sobie książki o nich, Był chyba najbardziej aspirującym do naukowości, acz zapadło mi w pamięć, że ty twierdziłeś, że jest bardziej liryczny. Dunno.
a. kuen
i. III, c.p., n. zew. ww. / I, c.p.

3. rozdział nr trzy (x2 bo dzielony na pół) – który dał nadzieję na jakieś konkrety, ale na nadziei się skończyło. W każdym razie czytał się najlepiej ze wszystkich. Był o czymś, zdawał się mieć cel i nie łamał mi zębów dziwnymi porównaniami.
a. ktosie
i. III, c.p., n. zew. ww.

4. rozdział czwarty – sławetny śródrozdział, który pozostawia wrażenie, że autor pisze żeby pisać i tyle, i generalnie niczego przekazać nie chce.
a. autor
i. I, c.t.

5. rozdział piąty, znów dzielony – który trącił mi „Katedrą” i sprawia wrażenie, że próbuje opowiedzieć historię, ale miałam poważny problem przebrnąć przez niego. Tak jakby aspirował do bycia metaforyczny, ale się na tych metaforach wykładał i czytał mi się źle.
a. ktosie
i. I, c.t., apf / III, c.p., n. zew. ww.

6. rozdział szósty – nie wiem o czym. Tak szczerze. Przeczytałam. Czytało się nieźle, ale jak to się do reszty tekstu ma odnieść, to ja nie wiem.
a. Kuen
i. III, c.p., n. zew. ww. / I, c.p.


skróty:
III - narrator trzecioosobowy
I - narrator pierwszoosobowy
c.p. - czas przeszły
c.t. - czas teraźniejszy
n. zew. ww. - narrator poza światem przedstawionym, wszystko wiedzący
apf - apostrofa


Narracyjnie są rozdziały identyczne, w odbiorze są różnice, ale trudno się mi nad ich źródłem zastanawiać, gdy próby zrozumienia treści zajmują mi większą część czytania. :/

Tyla, reszta ciągle siedzi w pliku i dojrzewa. :)
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
R. Bates
Posty: 433
Rejestracja: 21 grudnia 2013, 13:10
Lokalizacja: Wrocław, Poland
Kontaktowanie:

Re: Sferokształt

Post autor: R. Bates » 30 lipca 2014, 09:15

Bardzo fajne zestawienie rozdziałów z podziałem na narrację i bohaterów. W ogóle, nie wiedziałem, że o Sferokształcie prowadzi się zestawienia i statystyki - to jednak o czymś świadczy :D. Skoro tak się dzieje to ja od siebie ogłaszam...

...KONKURS! Kto powie ile razy w Sferokształcie występuje słowo "przybój" (bez względu na odmianę przez przypadki) temu stawiam obiad i piwo :).

A teraz do rzeczy. W ciastku napisałem, że jest jedna nieścisłość w Twoim zestawieniu, Marszo, ale są dwie. Pierwsza to Rozdział nr 4 (niesławny Śródrozdział). Napisałaś, że jest to "autor; 1, c.t." a nie prawda, bo jest tam też "kuen, III, c.p., n. zew. ww.". Wydaje mi się, że nie przeczytałaś go do końca, a szkoda, bo właśnie w tym rozdziale (pod koniec) są bardzo ważne kwestie fabularne związane z kuenem i jego nostalgią.
Druga rzecz to rozdział 5 (Lampart). Napisałaś, że jest to "ktosie I, c.t., apf / III, c.p., n. zew. ww.", a tym czasem jest to "ktosie, kuen II, c.t., apf/ III, c.p. n. zew. ww." Być może też nie doczytałaś go do końca, gdzie kolejne fabularne skrawki związane z Kuenem się znajdują. Poza tym jest tu narracja drugoosobowa, a nie pierwszo... - pisana przeze mnie po raz pierwszy w życiu (dumny) :D.

Wniosek:
I właśnie te skrawki fabularne związane z Kuenem, porozrzucane drobnymi fragmentami po rozdziałach jak puzle, składają się na główny wątek opowiadania i jego przekaz ;).

Pozdrawiam.
Veni, Vidi, Komci

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Sferokształt

Post autor: pierdoła saska » 30 lipca 2014, 09:42

Bardzo fajne zestawienie rozdziałów z podziałem na narrację i bohaterów. W ogóle, nie wiedziałem, że o Sferokształcie prowadzi się zestawienia i statystyki - to jednak o czymś świadczy
Bo jak ktoś mi wmawia, że coś tam jest, to zaczynam szukać - czasami. Systematyzowanie wyników pomaga w analizie, tak mnie przynajmniej studia nauczyły.
Wydaje mi się, że nie przeczytałaś go do końca, a szkoda, bo właśnie w tym rozdziale (pod koniec) są bardzo ważne kwestie fabularne związane z kuenem i jego nostalgią.
Przeczytałam, ale zestawienie robię od kilku dni, a czytałam go kilka miesięcy temu? Mogłam zapomnieć. Jak mówiłam, chaos w tekście sprzyja zapominaniu, a nie czuję się na siłach poświęcić na przykład sobotę, aby dziabnąć to od deski do deski - co pewnikiem mogłoby dużo ciekawego w dyskusje wnieść, ale sorry... nie podejmuje się. :)
pisałaś, że jest to "ktosie I, c.t., apf / III, c.p., n. zew. ww.", a tym czasem jest to "ktosie, kuen II, c.t., apf/ III, c.p. n. zew. ww."
Wypisywałam główny zapamiętywalny "motyw". Ktosie wybijały się bardziej :) I napisałam wyraźnie "apf". To była apostrofa :) narrator mówi za siebie de facto do mnie, a nie do jakiegoś bytu obok (a przynajmniej nie daje mi do zrozumienia, że mówi do kogoś innego, a ja po prostu podsłuchuję, to nie Mickiewicz zwracający się do Litwy). :) Zatem pierwszo osobowy zwrot do adresata jak dla mnie :P
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Sferokształt

Post autor: wołszebnik » 30 lipca 2014, 10:33

Bates, w co spojrzał Kuen w finale? Zastanawiam się nad metaforycznym znaczeniem tej sceny. On, Kuen, niejako namiestnik, wykonawca woli Sferokształtu - Kreatora.
Sferokształt, który okazuje się ideą, powstałą po kolejnej wojnie ludzi z ludźmi, tworzący świat doskonały, wspinający się do doskonałości, której chyba nie zna, którą ma wyobrażoną.
Nostalgia Kuena to tęsknota za czymś z młodości, za morzem traw, powiewami wiatru, etc. W przestrzeni bytowej tego nie ma, w każdym razie nie tak, są tylko odtworzenia. To matematyczna konstrukcja. Doskonała według wyliczeń. Ale daleka od naturalności.
Także w doskonałej formie czegoś brak, choć kłóciliby się z tym platonicy i neoplatonicy. Jakby brak stanowił tę niedefiniowalną część bycia.

Mam przed sobą lekturę całości całości ( :D ) i wrócę po niej jeszcze podzielić się wrażeniami pełnymi.
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
R. Bates
Posty: 433
Rejestracja: 21 grudnia 2013, 13:10
Lokalizacja: Wrocław, Poland
Kontaktowanie:

Re: Sferokształt

Post autor: R. Bates » 30 lipca 2014, 11:12

Wołsz:
Jesteś na dobrej drodze do fajnej interpretacji Sferokształtu, ale czekaj - TO JESZCZE NIE KONIEC (choć do końca już bliziutko). Na razie Kuen znalazł obraz, który jest dowodem, że jego nostalgia to nie sen, a coś, co faktycznie gdzieś istnieje (Ziemia 2115r.).

Marszo:
Pozwól, że zacytuję jedną z dziewcząt na pokładzie Dr. Livingstona:

"- Mogłabym tego słuchać godzinami, ojcze Hunshar".

Niech to będzie dowodem, że narratorem drugoosobowych opowieści o Tuaclo i rytuale "długiej fali" jest Hunshar. Opowieść przerywa, a kończy ją również w drugiej osobie, dopowiadając resztę w obecności Dr. Livingstona

Ale to wszystko jest ekstra zamotane :D.
Veni, Vidi, Komci

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Sferokształt

Post autor: wołszebnik » 30 lipca 2014, 11:18

Jaka zmyłka :D Naprawdę sądziłam, że to zakończenie :D
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1802
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Sferokształt

Post autor: Kruffachi » 30 lipca 2014, 12:35

Kolejny, bardzo, bardzo ciekawy komć. Przez chwilę wydawało mi się, że czytam swój własny komentarz do Czwartego Raportu. Masz dużo racji co do klasyki s-f - wiele stamtąd zapożyczam. Gratuluję też interpretacji związanej z bohaterami, a także symboliką. To wszystko jest jakby półśrodkiem przekazywania czegoś większego, bardziej istotnego, co osoba o Twojej przenikliwości powinna dostrzec w dalszych rozdziałach.
Tak, to z pewnością tekst bardziej refleksyjny niż samoistny, choć to mnie nie tłumaczy - powinno i w tej i w tej materii zaspokajać potrzeby czytelników. Dzięki, że wciąż (bardzo zresztą subtelnie) przypominasz mi jakim wrednym egoistą jestem :D.
Doceniam Twój profesjonalizm - wiem, że Ci się tekst ogólnie nie do końca podoba, ale mimo to komentujesz obiektywnie ;).
O, ile miłego XD Aż sobie przeczytam tę Twoją odpowiedź, bo jestem ciekawa, na ile się wstrzeliłam ;) No i zobaczymy, czy dam sobie radę - jak każdy mam pewne małe poletko, które uprawiam, i jedno zauważam, czegoś innego nie.
A tam, do końca nie podoba - jest na pewno nieźle napisane, przynajmniej fragment, o którym rozmawiamy. Poza tym, jak pisałam, jako tekst na pół teoretyczny, kupuję to. Tylko wtedy musisz mieć na uwadze, że ktoś o innych doświadczeniach i spoza tego kręgu zainteresowań niewiele wyniesie i to zwyczajnie nie będzie jego wina ;) Bo to, co serwujesz, to nie jest po prostu aluzja i trop, którym można podążyć bądź nie. Dostrzegam to, że fakt, iż tematy, o jakich pisałam, pojawiają się bardziej w dialogu niż w treści, to maniera również obserwowalna w klasycznej sf, ale - jeśli myślałbyś o rozszerzeniu "Sferoszkrałtu" o spektrum dla niezainteresowanych tematem - od tego chyba zaczęłabym refleksję.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1802
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Sferokształt

Post autor: Kruffachi » 06 sierpnia 2014, 12:53

Zastanawiam się, jak skomentować "Śródrozdział" - czy potraktować go jako teoretyczny manifest i podyskutować? Czy jako literaturę i użyć narzędzi literackich? Jeśli chciałeś wywołać tego typu konsternację w czytelniku, to wiedz, że Ci się ze mną udało ;)

Uznając, że to literatura, uznaję, że mówiący w tekście stanowi kreację. W związku z tym nie powinnam dyskutować z wyrażanymi przez niego tezami, bo tezy te są częścią świata przedstawionego. To tak, jakby dyskutować z jednym czy drugim bohaterem, naiwnie przyjmując, że wyrażane przez niego zdania są zdaniem autora i próbować oskarżać go o to, że obiera jajko nie od tej strony. Więc jestem w kropce. Niemniej chyba zostanę przy tym stanowisku, bo było nie było, zamieściłeś ten manifest wewnątrz tekstu fabularnego, a nie w dyskusji czy komentarzu. To nadaje mu formę i wiąże się z konsekwencjami. Także tezy na razie zostawiam i zobaczę, co będzie się działo dalej.

Zerknę więc na to konstrukcyjnie. A konstrukcyjnie dostaję odsłonięcie kart - znów się dystansuję i zakładam, że nie kart autora, a kreacji autora - oraz przypisy do tego, co się wydarzyło. I o ile pierwsze kupuję, bo wybiło mnie z rytmu i, jeśli idę tropem powziętym przy poprzedniej wstawce, tropem tekstu o ambicjach metaliterackich, ma sporo sensu, choć może jest walnięciem między oczy i pomachaniem chorągiewką z napisem "jestem dwupoziomowy", stanowi konsekwentne rozwinięcie, to to drugie trochę mi uwłacza jako czytelnikowi. Przypomniały mi się książki z przypisami do takich słów jak np. "denar" czy "guz". Wydaje mi się, że lepszą strategią jest przecenienie czytelnika niż dawanie mu do zrozumienia, że nie liczy się szczególnie na jego zdolności do analizy tekstu i czytania ze zrozumieniem ;) Rozumiem, że miałeś tu to i owo do powiedzenia, chciałeś skomentować to, co do tej pory się "działo" (cudzysłów nie przez ironię, a dla zaznaczenia, o który poziom tekstu mi chodzi), ale może warto poszukać subtelniejszej formy?

Krótko tym razem.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

ODPOWIEDZ