Strona 1 z 1

Pomyłka

: 08 stycznia 2018, 10:34
autor: Zaimek
Off Topic
Regulamin wymaga oznaczenia treści nieodpowiednich dla młodszych czytających. Odpowiednie tagi zostały dodane więc odgórnie.

Z poważaniem
administracja forum
Pomyłka opowiadanie KOTEK: i gdzie mi to zrobisz? :>
MARCIN: na piętrze
MARCIN: tam powinniśmy mieć spokój
KOTEK: a jak ktoś nam przeszkodzi?
MARCIN: nic się nie bój, już ja o wszystko zadbam
Użytkownik MARCIN wylogował się.
* * * W jednym z kilkunastu domów uszeregowanych wzdłuż ulicy Świętojańskiej wciąż jeszcze — mimo późnej pory — paliły się światła. Co więcej, dobiegał stamtąd również przytłumiony gwar, któremu akompaniowała muzyka. Stojące przed budynkiem drzewo gięło się pod naporem świszczącego, przenikliwego wiatru, wskazując końcówką bezlistnej gałęzi, niby gruzłowatym palcem, jedno z parterowych okien, w którym majaczyły jakieś kuriozalne postacie. Po bliższym przyjrzeniu się w ich liczbie można było dostrzec Spidermana, Kobietę Kot, a nawet Atomówkę. Indywidua te rozmawiały ze sobą z dużym ożywieniem, gestykulując i zanosząc się śmiechem. Towarzyszyły im istoty niemniej osobliwe, o strojach równie, a może nawet jeszcze bardziej ekscentrycznych.
Drzwi frontowe w pewnej chwili otworzyły się na oścież, a wtedy ze środka buchnęła wielka wrzawa; na werandę wysypało się kilkoro podchmielonych przebierańców. Na tle rzęsiście oświetlonego przedpokoju, obramowanego futryną, ukazał się czyjś czarny łeb z petem w gębie. Ktoś zamknął drzwi, a po chwili w ciemności zalegającej podwórze rozbłysło obok siebie kilka ogników. Między palącymi wywiązała się rozmowa.
— Nie ściemniam; jest, jak mówię.
— Ha, ha, ha!
— A jak się kapnie?
— No to zonk. Ale może się udać.
Po wymianie paru zdań towarzystwo pogasiło niedopałki i wróciło na imprezę.
Kobieta Kot, która do palących nie należała, rzuciła Spidermanowi powłóczyste spojrzenie i udała się po schodach na piętro. Sama. Ten dla niepoznaki wdał się jeszcze w krótką rozmowę z upiornym clownem, a później poszedł w ślad za nią. Ale na zanurzonym w półmroku podeście spotkała go bardzo niemiła niespodzianka: ktoś chwycił go mocno za ramię. Człowiek-pająk odwrócił się i zobaczył przed sobą śmierć, a raczej kogoś, kto się za nią przebrał. Kostura właśnie odkładała od ucha telefon.
— Marcin, złe wieści: coś złego przytrafiło się twojemu bratu.
Zatrzymany spojrzał uważnie w oczy przebierańcowi.
— Wkręcasz — powiedział, unosząc lekko kąciki warg, czego jednak maska nie pozwalała dostrzec.
— Chciałbym. Ale właśnie dzwoniła do mnie Magda.
— W takiej sytuacji do mnie powinna zadzwonić.
— Mówi, że nie odbierasz.
Marcin obmacał kieszenie swojego kostiumu i przeląkł się.
— Kurwa — zaklął — posiałem gdzieś komórkę.
— Jedź do domu, to chyba coś poważnego.
Spiderman bez namysłu porwał się z miejsca i wybiegł na zewnątrz. I tyle go widziano. Tymczasem wśród roztańczonej ciżby pojawił się zaraz jego sobowtór, który zmierzał w kierunku schodów. Czekała tam na niego śmierć.
— Powodzenia! — powiedziała z szerokim uśmiechem, odbierając odeń pięćdziesięciozłotowy banknot.
W tym samym czasie roztrzęsiony Marcin odpalił silnik zaparkowanego przed ogrodzeniem samochodu i popędził, paląc gumę, w stronę Sandomierskiej, gdzie mieścił się jego dom rodzinny. Pobudzona straszną wiadomością imaginacja podsuwała mu makabryczne, przejmujące obrazy, pod wpływem których z zadziwiającą wyrazistością uzmysłowił sobie swoją bezgraniczną miłość do brata, tak rzadko dochodzącą do głosu w życiu codziennym. Kiedy musiał stanąć na czerwonym, gryzł gorączkowo palce, a na ostatnim zakręcie o mało nie zderzył się z nadciągającą z naprzeciwka ciężarówką. Zatrzymał się przed domem z piskiem opon i wysiadł. Czuł bolesny ucisk w gardle. W przedpokoju stały jego buty, wszystko wyglądało tak, jak przed trzema godzinami, kiedy wybierał się na halloweenową imprezę u znajomej. Z salonu dochodził głuchy pomruk telewizora.
— Mamo... — wyrzekł drżącym, pełnym niepokoju głosem.
— Marcin?
Stanął w wejściu, zobaczył siedzącą na fotelu jasnowłosą postać, która obróciła ku niemu zdziwioną, skąpaną w bladoniebieskiej poświacie twarz.
— Już wróciłeś?
— Co z Adamem?
— Jest u siebie.
— Co mu się stało?
To pytanie widocznie zaniepokoiło panią Wójcik.
— Nic. A co miało mu się stać?
— Podobno Magda do mnie dzwoniła.
— Magdy przecież nie ma.
— A gdzie jest?
— Poszła na imprezę, jak ty.
Poszedł więc na górę, chwycił za klamkę, uchylił drzwi. Adam siedział przed komputerem i ciupał w jakąś grę.
— To ty w domu? — zapytał, kątem oka spostrzegłszy Marcina.
— Ech... Najwyraźniej ktoś spłatał mi figla. Wszystko z tobą ok?
Adam spojrzał, obnażył w uśmiechu zęby i parsknął.
— A co się stało?
— Powiedziano mi, że przytrafiło ci się coś złego.
— Ha, ha, ha! Jestem cały i zdrowy, jak widzisz.
— Zabiję sukinsyna.
Owładnięty gniewem człowiek-pająk zbiegł z szybkością błyskawicy po schodach i zaledwie zdążył rzucić krótkie: — Przyjdę później! — nim wybiegł na zewnątrz. Wskoczył do auta, przekręcił kluczyk i pognał w stronę Świętojańskiej. Pędzony chęcią zemsty, zatrzymywał się tylko na co ruchliwszych skrzyżowaniach, w zakręty wchodził ze zbytnią brawurą, a pieszych, którzy chcieli przejść przez ulicę, odstraszał klaksonem. Wskutek nieostrożnej jazdy grzmotnął o znak przydrożny i stłukł przedni reflektor, co tylko jeszcze podsyciło jego wściekłość. Przed ogrodzeniem zahamował gwałtownie, wysiadł, trzasnął drzwiami. Impreza trwała w najlepsze, z uchylonych okien dolatywał gwar i dźwięki muzyki. Wparował do środka w buńczucznej, nie wróżącej nic dobrego postawie, rozglądał się na wszystkie strony, szukając winnego. Nie znalazł go jednak. Nie znalazł też Natalii, Kobiety Kot.
Przypomniał sobie o spotkaniu na górze. Przecisnął się między tańczącymi, wzbudzając niepokój gniewnym i zaciętym wyrazem twarzy. Na schodach spotkał się ze swoją wierną kopią, idealnie zamaskowaną. Sobowtór poklepał go protekcjonalnie po ramieniu. Marcina ogarnęło jakieś straszne przeczucie, któremu z początku nie chciał dać wiary. Popędził na górę, przesadzając po dwa stopnie, pokonał pogrążony w mroku korytarz i wparował bez pukania do pokoju, w którym miał się spotkać z Natalią.
Siedziała podkulona na łóżku, z kolanami podwiniętymi pod brodę. Od pasa w dół była całkowicie naga. Jej drobnym ciałem wstrząsało łkanie, rozwichrzone włosy osrebrzał wpadający przez okno blask miesiąca. Obróciła ku przybyłemu głowę, a poznawszy w nim swoją drugą połówkę, wyjęczała przez łzy:
— Marcin! Ja nie wiedziałam! Zdjął maskę dopiero pod koniec!
Człowiek-pająk zatoczył się jak pijany i oparł o najbliższą ścianę. W tym właśnie momencie zadzwonił telefon. Był to niewątpliwie jego telefon — wskazywała na to charakterystyczna melodyjka, którą kiedyś ściągnął z sieci i ustawił jako dzwonek. Urządzenie leżało na nocnej szafce. Marcin z pewnym wahaniem zbliżył się do niej, wziął do ręki zgubę i odebrał połączenie.
— Powiem ci, stary, że dziunię masz niczego sobie. Jęczała jak szalona, kiedy ją jebałem. Lało się z niej jak z wiadra, doszła po kilku minutach. Ja tuż po niej, chwilę po tym, jak zdjąłem maskę i spojrzałem jej w oczy...
>>>

Re: Pomyłka [+18, erotyka]

: 08 stycznia 2018, 13:26
autor: Siemomysła
Puf.
Chciałabym wiedzieć, jaki cel pragnąłeś osiągnąć jako autor tekstu?
No i tytuł moim zdaniem nie pasuje do treści, właściwie zirytował mnie, bo dla mnie umniejsza, paskudnie bagatelizuje kwestię gwałtu. Ohydne to jest.

Re: Pomyłka [+18, erotyka]

: 08 stycznia 2018, 18:40
autor: Zaimek
Cel ten sam, jaki przyświeca i innym autorom. Nie bardzo rozumiem pytanie.

Tytuł jest roboczy.

Że ohydne, to wiadomo. Szkoda tylko, że nie padło ani jedno słowo dotyczące kwestii warsztatowych :(

Re: Pomyłka [+18, erotyka]

: 08 stycznia 2018, 18:56
autor: Siemomysła
Nie wydaje mi się, żeby każdemu autorowi przyświecał ten sam cel. Tym niemniej, faktycznie nie sprecyzowałam pytania. Chodziło mi o to, co zakładałeś odnośnie reakcji czytelnika. Jakie Twoim zdaniem powinny być. Co chciałeś przekazać tekstem?

Dobrze, że tytuł roboczy. Serio - mnie zagotował :bag:

Warsztatowo nic mnie nie zatrzymało, choć masz tendencje do udziwnień. Budujesz długie zdania - poprawne na ile ogarniam, acz trudne w całościowym przyswojeniu. Zapewne przez nagromadzenie rzadko używanych słów i konstrukcji (indywidua, kuriozalne, gruzłowate, czy w ich liczbie, zamiast wśród nich). Dobry opis drzewa. Całość skojarzyła mi się z serialem (bo książki nie czytałam) "13 powodów". Impreza --> prawie wypadek samochodowy --> gwałt.

Re: Pomyłka [+18, erotyka]

: 08 stycznia 2018, 19:16
autor: Zaimek
Tekst w zamierzeniu miał być po prostu dobrze opowiedzianą historią (czy może raczej historyjką), która wciąga i wywołuje emocje. Nic ambitnego.

Uwaga na temat stylu jest dla mnie bardzo pouczająca, zwłaszcza że spotkałem się już z podobnie brzmiącymi zastrzeżeniami.

Dziękuję za komentarz :)

Re: Pomyłka

: 19 stycznia 2018, 16:53
autor: Kruffachi
Mam z tym tekstem problem poza tekst wykraczający. W odpowiedzi na komentarz Siemomysły piszesz, że Twoim celem była rozrywka. Tylko że temat, który poruszasz, absolutnie rozrywkowy nie jest - niezależnie od tak zwanego targetu. Nie wyobrażam sobie - nie chcę sobie wyobrażać - że ktokolwiek mógłby czerpać przyjemność z czytania o gwałcie. Owszem, czytałam dobre utwory w tej tematyce, ale nie miały one ambicji bawić, ciekawić czy wciągać akcją, a raczej nakreślały społeczny problem i skłaniały do refleksji. Do poruszania się w tej materii trzeba wrażliwości i trzeba wiedzieć, co chce się wyrazić. Traktowanie motywu jako - w sumie jedynego w tej krótkiej scence - narzędzia fabularnego nie mieści mi się w głowie.

Ale wiem, że nie to Cię interesuje, a sprawy warsztatowe, więc do nich przejdę. Może to kwestia gustu, ale mi Twój styl zupełnie nie odpowiada. Co więcej, mam wrażenie, że w każdej odsłonie, jaką widziałam, prezentujesz się bardzo podobnie, nie dostosowujesz słownictwa i sposobu budowania zdań do sytuacji i bohaterów, operujesz tymi samymi środkami wyrazu. Nie wiem, z czego to wynika, może z Twoich upodobań, może po prostu lubisz używać trzeciej pozycji na liście synonimów niezależnie od okoliczności. Ale to - paradoksalnie - nie daje mi wrażenia, że obcuję z czymś indywidualnym, a wręcz przeciwnie. Daje raczej posmak sztuczności i odrealnienia, teatralności. Jeśli to jest Twoim zamiarem i w ten sposób chcesz pisać wszystkie swoje teksty, to w porządku. Jeśli jednak jest to maniera, to dobrze byłoby zacząć ćwiczyć elastyczność gramatyczną i słownikową, próbować personalizować, bo jest, kolokwialnie rzecz ujmując, na jedno kopyto. A w momencie, gdy próbujesz indywidualizacji języka postaci, robi się jeszcze sztuczniej, jakbyś bardzo chciał zadbać o kontrast i dodawał za dużo przypraw. Próbowałeś czytać te dialogi na głos? Są zwyczajnie sztuczne, jak ze skryptu do telenoweli, gdzie bohaterowie muszą wyjaśniać sobie wszystkie zamiary i opisywać, co czują, nie jak międzyludzkie rozmowy, zwłaszcza prowadzone w emocjach.

Re: Pomyłka

: 19 stycznia 2018, 20:33
autor: Zaimek
Kruffachi, dziękuję za komentarz. Lubię czytać Twoje posty, są zawsze bogate pod względem merytorycznym i dają do myślenia. Uwagi na temat języka, jakim prowadzona jest narracja, są zbieżne z opiniami Siemomysły oraz paru osób spoza tego forum: zarzucano mi przeintelektualizowanie, staroświecczyznę stylistyczną, anachroniczne konstrukcje składniowe rodem z powieści XIX-wiecznej. Wynika to u mnie po prostu z tego, że mój czytelniczy jadłospis tworzyły dotąd głównie dzieła klasyczne. Mało czytam rzeczy współczesnych, nie oddycham tym językiem. To jest złe i zamierzam to zmienić. W następnych tekstach postaram się ograniczyć tę przebrzmiałą kwiecistość i zwracać większą uwagę na zależności między językiem a światem przedstawionym, do którego ten język odsyła.