Tytuł Tekstu maja zdobył "Bestiariusz" MononokeGirl.

Serdecznie gratulujemy! :D

I oczywiście zachęcamy użytkowników do lektury i komentowania.

Czego się nie robi

OBYCZAJ, PSYCHOLOGICZNE, HISTORYCZNE
Nie ma psychologii. Jest tylko biografia i autobiografia. ~ Thomas Szasz
Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Czego się nie robi

Post autor: Siemomysła » 22 października 2016, 09:50

A to se wrzucę. Co mają się słowa kisić na dysku ;)

CZEGO SIĘ NIE ROBI

Skok w ulicy toń.
Z góry deszcz. Kropla – nos. No to śmiech. Nie w głos – w środku. Trzęsie, kołysze, się wie: zaraz wywinie orła na mokrym asfalcie. Parska na głos. Kropla za kołnierzem. I druga. Trampki przemokły. Twarz boli. Myślałby kto: wariatka. Myślałby kto: szczęśliwa.
Jest samochód, kluczyk do dziurki, raz w lewo – nie działa. Raz w prawo – otwarte. Stacyjka, radio, sprzęgło, wsteczny, przekręć i radio głośniej, jeszcze głośniej. Gaz! Za szybko: szeroki ślizg, łuk taki gwałtowny, istna karuzela, albo worek z kapciami trzymany oburącz za sznurek. Sznurek wrzyna się w nadgarstek. Bum! Workiem o plecy, ramieniem o szybę. Serce robi skok. Już, już, spokój, spokój, ostrożnie, powoli. Tylko radio głośniej.
Jak śpiewa to radio, jak wibruje, rytm, beat, słowa.
Ona też.
Głośno, fałszywie, ze środka, z brzucha. Nie z głowy. W głowie brakuje słów. Nieważne. Mocniej gaz, bardziej hamulec, kręć się, kręć, kierownico. A gdyby tak móc na lód i zatańczyć tak, jak walca, raz, dwa trzy, cztery, raz, dwa, trzy, cztery. A można w kałużę i skręt i fontanna!
Jak ono śpiewa to radio!
I cel.
Przekręcić kluczyk: ciach.


Cisza.
A w ciszy kołaczą się zanikające echa.
Żal.


Ze schodów – siup.
W twarz wiatr, spod stóp woda, chlupot, szum.
Jest samochód, kluczyk do dziurki, raz w lewo – nie działa. Raz w prawo – otwarte. Stacyjka, radio, sprzęgło, jedynka, przekręć i radio! Gaz! Pisk na mokrym asfalcie!
Jak śpiewa to radio. Jak rzewnie, jak kołysze, jak tuli, jak miękko, jak duszno trzyma za gardło, ból.
W niej też.
I cel.
Przekręcić kluczyk: ciach.


Cisza…


Krawężnik – hop.
Z góry war.
Jest samochód.
Radio.
Gaz!
I nic, że słowa znów wyparowały z rozchichotanego łba.


– Nie mogę już, kurwa, nie wyrobię…
Nie było w tej kurwie nawet cienia agresji. To była bardzo żałosna kurwa, ani trochę nie mocna, niczego nie podkreślająca, raczej zupełnie błagalna kurwa człowieka zmęczonego, udręczonego, człowieka z podkrążonymi oczami, gorączką w spojrzeniu, tonącego.
– Może…
– Dupa tam! Co może? Co niby można?
– Pogadaj z nim?
Ech, co to było za spojrzenie! Jakby patrzyła na dziw natury, jakąś hybrydę łosia i żółwia na ten przykład, który na dodatek jakimś cudem opanował język ludzi, ale że niczego nie rozumie, niczego nie ogarnia, tępy jest niemożebnie, to i wyrzuca z siebie słowa nie posiadające nawet grama sensu.
– Że co?
– No, pogadaj…? Cześć, jak się masz, jestem Małgośka, a ty, nie znam cię, ale chcę poznać, lubisz filmy Almodovara, o której kończysz, robię rewelacyjne spaghetti, mam twarde łóżko i dwa koty, koty miękkie w przeciwieństwie do łóżka, ale drapią.
– Zupełnie pojebało?
Nie poczułam się obrażona. Generalnie rzadko się taka czuję. A już zwłaszcza Małgośka nie była w stanie mnie obrazić. Za długo się znałyśmy. Za dobrze ogarniałam jej stan. Motyle w brzuchu, dusza śpiewa, chichot i płacz splecione nierozplatalnie. Co mnie tym razem zaintrygowało, to wybór obiektu zainteresowań, z którym nie zamieniła nawet pół słowa. Ba! Którego nawet nie widziała ani razu w całości, bo zawsze od pasa w górę, zawsze pod dziwnym kątem, ale za to jak on tę łychę podnosił, gdy nadjeżdżała cytrynową pandą sporting!
– Wiesz, ludzie tak robią, poznają się. Zagadują. W tym przypadku to się może okazać kluczowe, bo to rondo w końcu jednak wybudują, a wszyscy, poza tobą, mamy nadzieję, że jednak prędzej niż później, a wtedy pan Bob Budowniczy, Mistrz Koparki, Tatuaż na Przedramieniu, weźmie i zniknie z horyzontu i szukaj wiatru w polu…
Małgośka otworzyła usta, potem zamknęła. Potem wydała z siebie ni to pisk, ni to warkot, potem zanuciła melodię podejrzanie śmierdzącą latami osiemdziesiątymi, a na końcu spojrzała na mnie żałośnie i wyszeptała:
– A o co ja mam go, kurwa, zagadnąć? I nie mów mi o filmach Almodovara, nie cierpię Almodovara, to byłoby straszne, gdyby się okazało, że on lubi. A poza tym on jeździ spychaczem, nie koparką…
Nie pozostało mi nic innego jak tylko przewrócić oczami.


Generalnie od tego właśnie są najlepsze przyjaciółki. Po to człowiek kultywuje znajomość latami. Od pieluchy, od synchronicznego wypierdalania się na osiedlową trawę tuż obok kocyka, na którym siedzą matki krytykujące najnowszy hit Jantarki.
Zajęło mi to całą jebaną noc. Do roboty nie poszłam, bo właściwie to nie mogę ruszyć ani ręką, ani nogą, mam milion siniaków, cud tylko sprawił, że mnie nikt nie nakrył i w ogóle nie pytajcie jak to zrobiłam, bo nie wiem. Siła woli. Tak. To na pewno to. Ale jeśli ta idiotka zmarnuje szansę i nie zagada, to ja tę znajomość zrywam.


– Noż chuj jebany, kurwa w dupę, co to ma być? Jak to nikt nie widział, ja pierdolę, niby jak nie widział, to się nie da nie zauważyć, gdzie te patafiany z ochrony, nie wybulą się kutasy głupie, jak to nie widział, całą noc nie widział? Czy ty w ogóle wiesz, ile te koła ważą, do chuja?
Małgorzata przyglądała się sytuacji, lekko przechyliwszy głowę. Wyszła z samochodu, ale nie zgasiła silnika – jak większość gapiów, którzy powoli gromadzili się wokół stojącego na ułożonych w równe stosiki pustakach spychacza. Obiekt jej westchnień chyba się zapowietrzył, bo przerwał tyradę i tylko uciskał palcami skronie w wyrazie nieopanowanej frustracji. To była sytuacja, którą należało wykorzystać.
– A ile właściwie? - spytała, tylko odrobinę za bardzo podnosząc głos. - W sensie ważą takie koła? Bo zawsze mnie to jakoś interesowało?

Kurtyna.
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1790
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Czego się nie robi

Post autor: Kruffachi » 23 października 2016, 13:28

Mam problem. Bo bardzo podoba mi się koncept, jest dowcipny, lekki i po prostu przyjemny. Ale nie podoba mi się wykonanie ani pierwszej, ani drugiej części.

Pierwsza część znajduje się jednak za granicą tego, co uznaję za przestylizowanie. Drażniła mnie rytmem, krótkością zdań i równoważnikiem, poszatkowaniem i onomatopejami. Ja w ogóle mam ogromny problem z onomatopejami, z kolei Ty lubisz ich używać. Zwykle po prostu przymykam na to oko, no bo każdy ma swoje widzimisię, nie? Taki element Twojego stylu i akceptuję to z całym dobrodziejstwem inwentarza. Tym razem jednak przesyt był znaczący. Podobnie rzecz ma się z wykrzyknieniami w narracji ("Gaz!"). No troszkę się wymęczyłam.

A potem przyszła druga część i zalew przekleństw. Nie wiem, dlaczego mnie tak rozdrażniły, w końcu sama mam sporo za uszami w tym względzie, ale nie pasowały mi tu, nie w aż takim natężeniu, nie niemal w każdej wypowiedzi. Strzelam, że jakiś udział ma w tym całkowicie subiektywne odczucie i to, że z przekleństwami Cię nie kojarzę, ale to na pewno nie wszystko. Myślę, że chodzi też o kontrast z pierwszą częścią, która - przy całym swoim przestylizowaniu - była taka śpiewna i łagodna, nieomal piosenkowa. Tak, właśnie z jakąś piosenką miusicalową mogłaby mi się kojarzyć. A tu ten chrobot. Ale też sądzę, że trzecią sprawą jest właśnie - ponownie - nadmiar.

Wszytko to nie zmienia faktu, że - jak napisałam we wstępie - koncept mnie bardzo ubawił :D Aż strach mieć takie prawdziwe przyjaciółki. Znaczy, trochę strach, a trochę by się czasem chciało XD
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Czego się nie robi

Post autor: Siemomysła » 23 października 2016, 22:19

Dzięki, Kruffo, za wgląd i słowo :D
Tak coś czułam, że z tej pierwszej części uciechę będę mieć tylko ja ;) Ale powiem, że strasznie dobrze się bawiłam ją pisząc i bardzo jestem dumna, że mi się udało oddać ten właśnie stan, który oddać chciałam (bo po prostu wiem, że mi się udało, tu chyba trzeba mi uwierzyć na słowo :bag:)
A jeśli o drugiej, to miałam wczoraj myśl, gdy sobie ogarniałam formatowanie, że strasznie dużo tu bluzgów xD
Pozwoliłam sobie pójść totalnie na żywioł przy tym Instancie, myśleć tylko o sobie, w ogóle nie o czytelnikach. Trochę mi wstyd.
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
Rufurs
Posty: 1
Rejestracja: 03 października 2016, 13:07

Re: Czego się nie robi

Post autor: Rufurs » 24 października 2016, 11:11

mimo rzeczy które podał kolega wyżej uważam że całkiem fajne to dzieło, bardzo osobliwe , nawet przyjemnie się to czyta :D

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Czego się nie robi

Post autor: Siemomysła » 25 października 2016, 09:12

Dzięki za rzut oka, Rufurs.

No i pssst! Koleżanka powyżej ;)
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Czego się nie robi

Post autor: Kanterial » 26 października 2016, 20:27

Siem, ode mnie bardzo krótko - tekstu nie mogłam dopasować do autora, gdy go czytałam w trakcie konkursu. To mówi samo za siebie. Bardzo mnie zaskakujesz w takiej odsłonie, nie widzę cię, mówiąc szczerze, nigdzie tutaj, i może nie tyle mi czegoś brakuje, co po prostu zaserwowałaś serię nowości... No, trochę szok dla mnie, czytać ten tekst i wiedzieć, że twój. Info z serca.
A zmian nie lubię - i ciężko mi jakoś przetrawić tę miniaturę. Na pewno nie jestem fanką. Wręcz mi się nie podoba, bo cenię cię za zupełnie (!) inne rzeczy w pisaniu. Tu takich nie znajduję. Przyznaję też, że nie zrozumiałam chyba rysu fabularnego w 100 procentach :bag: i ta pierwsza cześć... No nie wiem, dla mnie zagadką jest zarówno to, co się tam dzieje, jak i stylizacja - nie czuję tej muzyki, nie ogarniam, czemu ma służyć.

Bardzo dużo mieszanych uczuć miałam czytając, od rozbawienia (ech, wzdychanie do pana z tatuażem i stan zajarania samcem) poprzez szok (ta kobieca przyjaźń...) i niesmak (tu, uwaga, ciekawostka - nie wulgaryzmy mnie zniesmaczyły, a pierwsze kilka linijek. Straszliwie nie dla mnie te zabiegi, które tam zastosowałaś, trzy razy nie).
No, wyłuszczę jeszcze, że mi nie wadziło użycie przekleństw. Dużo ich, tak. Ale brzmią naturalnie i wręcz pasują.

Tym razem to był naprawdę chaotyczny komentarz, prawda? Przepraszam. Nie mogę się skupić od dłuższego czasu.
Tekstu nie kupuję. Niemniej dobrze mi z tym, że go przeczytałam, bo mam teraz szersze spojrzenie na twoją twórczość i okazuje się, że JEDNAK potrafisz mnie zaskoczyć. Ciekawam, czy to się kiedyś powtórzy.

Btw - kocham ziomka kierowcę spychacza. Kocham.
jak to nie widział, całą noc nie widział? Czy ty w ogóle wiesz, ile te koła ważą, do chuja?
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
szczepantrzeszcz
Posty: 213
Rejestracja: 07 lutego 2014, 12:52

Re: Czego się nie robi

Post autor: szczepantrzeszcz » 17 stycznia 2017, 18:36

Na Jurze, na popularnych tracach wspinaczkowych, są (przynajmniej kiedyś były) potężne haki wbite na stałe, często zabetonowane. Kiedyś wspinała się grupa i pewną niewielkich rozmiarów panienkę spotkał zaszczyt wspinania się jako ostatnia.Słowo 'zaszczyt' nie jest ironią, trzeba umieć już co nieco, aby iść na końcu. Taki zamykający ma za zadanie zebrać haki, które wbili poprzednicy.

Wyszli wszyscy na górę,a panienka szarpie się na ścianie. Instruktor zamierzał już po nią iść, kiedy się pojawiła taszcząc ze sobą jeden ogromny, wcześniej zabetonowany kawał żelastwa. Tak zwana panienka-nie-do-zarąbania.

Skojarzyło mi się, kiedy czytałem Twój mocno niesztampowy, ale arcymiły tekst.

Trochę raził nadmiar wulgaryzmów. Nie, wulgaryzmy mi nie przeszkadzały, jednak nie mogę odgonić wrażenia, że drzewiej dziewczyny, rozmawiając między sobą, ciężkiej artylerii używały bardziej oględnie... ale może to ja już jestem taki stary.

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Czego się nie robi

Post autor: Siemomysła » 18 stycznia 2017, 06:58

Piękne skojarzenie, Szczepanie! Wychodzi na to, że to nie aż taka fantastyka ;)
I trochęś mnie zawstydził z różnych takich...

Dziękuję!
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Czego się nie robi

Post autor: pierdoła saska » 18 stycznia 2017, 18:58

Dobra, lubię takie zabawy melodią i próby zrobienia rytmu w kawałku tekstu trochę tak, jakby to był wiersz, ale czytając na głos ja ten rytm gubiłam. Za pierwszym razem może dlatego, że nie wiedziałam co będzie dalej, ale za drugim już niby wiedziałam czego się spodziewać, a i tak jakoś tu i tam nie chciało mnie to zagrać. Wybijało :/ i finalnie chwilami miałam wrażenie, że czytam rozsypankę wyrazową.
Późniejszy wywód o kurwie (czy ja to powinnam tu ocenzurować, bo to de facto nie utwór literacki, a post eeee?) przyćmił chwile zwątpienia, ale nie da się ukryć, że one tam były. Różnica, że to był spychacz a nie koparka wielce kluczowa ;) tak wiele to powiedziało o Gosi :D I to poświęcenie. Awww. Czytałam końcówkę z takim bananem na twarzy, że ja nie wiem jakim cudem nie dostałam skurczu, bo że cudem, to na pewno. Strasznie to finalnie było ciepłe i radosne i... i w zasadzie to to trochę tak jakbym przeczytała dwa teksty. Mój mózg ciągle nie bardzo chce zaakceptować, że to była spójna całość. Może do jutra to przetrawi, ale póki co jest na to za głupi czy coś w tym guście. :|
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

ODPOWIEDZ