Tytuł Tekstu maja zdobył "Bestiariusz" MononokeGirl.

Serdecznie gratulujemy! :D

I oczywiście zachęcamy użytkowników do lektury i komentowania.

Stan bezwolności

OBYCZAJ, PSYCHOLOGICZNE, HISTORYCZNE
Nie ma psychologii. Jest tylko biografia i autobiografia. ~ Thomas Szasz
Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Stan bezwolności

Post autor: Siemomysła » 12 września 2016, 12:28

Instantowy krótki wspominek. Dobrze sobie czasem polatać ;)


STAN BEZWOLNOŚCI

I am flying, I am flying,
like a bird 'cross the sky.
I am flying, passing high clouds,
to be with you, to be free.

– Kolejny nudny dzień – powiedział Jerzyk, wyciągając w moją stronę rękę z rozpiską doręczeń, i to był jego pierwszy grzech.
Skrzywiłam się, ale zmilczałam. Gówniarz robił to specjalnie. Niemożliwe, żeby po blisko dwóch latach pracy z ludźmi tak przesądnymi jak lotnicy – a kto próbujący podporządkować sobie żywioły nie jest przesądny? – nadal nie był w stanie zapamiętać, że takich rzeczy się po prostu nie mówi. To jak wyzwanie rzucone w twarz boga wiatru.
– Pogoda?
Młody zerknął na tablet, potem – przysięgam, zrobił to – przekrzywił głowę, naciągając szyję do granic możliwości, i gapił się przez chwilę na błękitne niebo widoczne za idealnie czystą szybą. Lekko wzruszył ramionami, znów zerknął na tablet, postukał w ekran, powtórzył procedurę z gapieniem się w niebo, a ja zrobiłam krok w jego stronę pewna, że jeszcze chwila i zwyczajnie go uduszę.
– Może być, że spędzisz noc na wyspie – powiedział w końcu. – Na którejś z wysp.
Patrzył na mnie poważnie i właściwie to, nie słowa, naprawdę mnie zaniepokoiło.
– Zobaczyłeś to na tablecie, czy na niebie?
Miałam nadzieję, że Jerzyk podchwyci ten mizerny żart, ale on tylko wzruszył ramionami.
– Przygotuj się na nagłe podmuchy, padać będzie, acz trudno powiedzieć z całą pewnością o której i jak długo. Zachód będzie spektakularnie malowniczy.
Spektakularnie malowniczy…
Tak powiedział, a potem odwrócił się do mnie plecami i zaczął gwizdać.
Drugi grzech. Z mojego punktu widzenia – większy.
Jeszcze zanim zapięłam pasy nuciłam tę cholerną melodię idiotycznie zirytowana, że nie potrafię sobie przypomnieć słów pierwszej zwrotki. Nuciłam startując i nuciłam wchodząc w łagodny łuk zakrętu, żeby – zgodnie z tradycją – przelecieć nad wieżą kontroli lotów, przy czym naprawdę miałam ochotę przyhaczyć podwoziem o dach, choć wiedziałam, że gnojka to nie ruszy, a ja będę miała przesrane. Jestem rozsądna, więc tego nie zrobiłam. Nuciłam, leciałam i obmyślałam zemstę, która nie przysporzy mi kłopotów.
Nie znoszę, kiedy przyczepi się do mnie jakaś piosenka. Po prostu nie znoszę. Za każdym razem czuję się jednakowo upokorzona – przecież nie chcę nucić, a robię to. Jakbym nie miała kontroli nie tylko nad własnym ciałem, nad krtanią, językiem, wargami, ale i nad umysłem. Mózg mnie nie słucha. A jeśli nie słucha mnie ani mózg ani ciało, to kim ja właściwie jestem? Czy jestem w ogóle?
Próbowałam przestać. Przesadnie skupiałam się na zegarach, liczyłam delfiny, bawiłam się, utrzymując nos w idealnej pozycji względem horyzontu. I nic. Nuciłam. Cały czas nuciłam, a do wtóru mojemu nuceniu mruczał silnik.
Nuciłam po pierwszym międzylądowaniu i zaraz po tym, jak pożegnałam się z wieżą na największej z wysp Archipelagu. I ciągle nie potrafiłam sobie przypomnieć początku.
A potem uderzył pierwszy nagły podmuch. Razem z nim z północnego wschodu nadciągnęła ciemność. Zdążyłam jeszcze zarejestrować ten niezwykły kontrast łagodnego, nieco opalizującego błękitu po mojej lewej z ołowianym Armagedonem z prawej i właściwie było po wszystkim.
Niewiele pamiętam z nieudolnych prób wyrwania się burzy. Wszystko było takie nagłe i o wiele za silne dla mojej niedużej dziewczynki. Wiatr rzucał nią jak chciał, a ja kurczowo trzymałam się szalejącego wolantu. Być może nawet się modliłam, choć równie dobrze mogłam nadal nucić tę idiotyczną drugą zwrotkę, albo złorzeczyć Jerzykowi, który z pewnością nie powinien mnie wypuszczać, jeśli o tym wiedział. A przecież tak właśnie wyglądał, kiedy na mnie patrzył z zupełnie nie pasującą do jego wiecznie kpiącej twarzy powagą – jakby wiedział.
Spadłyśmy prawdopodobnie jakieś dwadzieścia minut po tym pierwszym podmuchu. Wiatr i woda wspólnymi siłami załatwiły kurierski samolocik, ale o dziwo oszczędziły mnie. Najwyraźniej fakt, iż byłam poobijana, zziębnięta, a bez samolotu także poniekąd pozbawiona środków do życia im wystarczył. Może to dziwne, ale naprawdę w tamtej chwili, kiedy ocknęłam się, leżąc na skrzydle kołysanym łagodnie przez na powrót spokojną falę, myślałam o tym, jak zarobię na kolejną ratę kredytu, choć pewnie logiczniej byłoby się martwić o to, jak dostanę się do brzegu, który zresztą majaczył przede mną w postaci ciemnej kreski na tle krwiście czerwonego nieba i płynnej miedzi, w jaką zmieniło się morze. Barwa iście odpowiednia do katastrofy, której jedynym znakiem w najbliższej okolicy były resztki mojej pięknej Sily i ja.
Nie miałam zbyt wiele do roboty poza czekaniem aż ktoś się zorientuje, że zniknęłam z radaru, leżałam więc sobie i patrzyłam, a mój pozbawiony bardziej skomplikowanych myśli umysł, jak gdyby zapadł w letarg.
Spektakularnie malowniczy…
Słowa połaskotały mnie w podstawę czaszki, a chwilę później przypomniałam sobie tę cholerną pierwszą zwrotkę.

I am sailing, I am sailing,
home again 'cross the sea.
I am sailing, stormy waters,
to be near you, to be free.
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1790
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Stan bezwolności

Post autor: Kruffachi » 12 września 2016, 13:02

Za dużo to ja nie napiszę, bo po prostu nie moja tematyka ;) Opisy zmagań człowieka z wodą czy człowieka z przestworzami nigdy mnie specjalnie nie ruszały, nie czuję tego i w związku z tym trudno, żebym się zafascynowała tekstem, który w całości przecież jest właśnie o tym, z taką dość typową minifabułką. Ale mogę napisać, że bardzo mi się podoba rama kompozycyjna i sposób wykorzystania tekstu piosenki, o! I narracja taka swobodna, taka, po której widać przyjemność pisania przekładającą się zresztą na przyjemność czytania :)
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Joa
Chlor
Posty: 716
Rejestracja: 18 marca 2012, 21:12
Kontaktowanie:

Re: Stan bezwolności

Post autor: Joa » 12 września 2016, 13:24

Od razu Cię widać, Siem. Wiedziałam na milion procent od razu, że to Ty napisałaś- bo tematyka, bo postacie, bo klimat. Lubię to, lubię Cię rozpoznawać, lubię rozpoznawać innych autorów, ich teksty.
Czyta się ten tekst przyjemnie, co mogę innego powiedzieć? Płynnie, bez momentów zawahania. Lubię to bardzo.
Bohaterka jest Twoja w stu procentach i nie umiem jej właściwie nie lubić. Tyle mogłabym powiedzieć po przeczytaniu instantowym. Niewiele.
Ale teraz, czytając drugi raz, na spokojnie i dla Ciebie, i siebie głównie, zaczęłam więcej myśleć, bo ten fragment mnie ruszył:
Najwyraźniej fakt, iż byłam poobijana, zziębnięta, a bez samolotu także poniekąd pozbawiona środków do życia im wystarczył. Może to dziwne, ale naprawdę w tamtej chwili, kiedy ocknęłam się, leżąc na skrzydle kołysanym łagodnie przez na powrót spokojną falę, myślałam o tym, jak zarobię na kolejną ratę kredytu, choć pewnie logiczniej byłoby się martwić o to, jak dostanę się do brzegu, który zresztą majaczył przede mną w postaci ciemnej kreski na tle krwiście czerwonego nieba i płynnej miedzi, w jaką zmieniło się morze.
To jest taki syndrom dorosłości i naszych czasów. Okropny. Muszę spłacić hipotekę, odłożyć na studia i dom dla dzieci, oszczędzić na emeryturę - dlaczego o tym myślimy, gdy powinniśmy myśleć o teraźniejszości? Bohaterka - dla mnie trochę jest taką marzycielką, w dodatku twardą babką (bo która lata? No halo!), ale jednak pierwsze o czym myśli to rata kredytu. Nie o tym, jak się uratować, nie o jakiejś rodzinie, zwierzaku, którego ma w mieszkaniu. Nawet nie o Sily. Myśl o samolociku pojawia się nieco później. Halo, Bohaterko tekstu Siemomysły! Zasmuciło mnie to, bo to takie prawdziwe, prawda?
Niewiele więcej można chyba o tym tekście powiedzieć. To, jak wplotłaś piosenkę do tekstu też mi się podoba, tak jak i Kili.
Och, Siem. Siem.

:c[]:
یکی بود و یكی نبود كل شي له بدايه ونهايه

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Stan bezwolności

Post autor: Kanterial » 15 września 2016, 23:10

Te same pytania w mojej głowie, które pojawiły się podczas czytania instantowego (powtórzę się, wali tobą na kilometr) - po pierwsze, czy ta piosenka, tak uparcie siedząca w głowie bohaterki, została tam wpuszczona przez Jerzyka? On to wtedy gwizdał? Tak? Bo jeśli tak, to mi to wiele zmienia w odbiorze... Po drugie - ała, czemu aż tak mnie boli nazywanie samolotu "dziewczynką"? :facepalm: poważnie, dwa razy i dwa razy miałam ból. To zupełnie bezsensowne pisać ci o tym, wiem, ale jakoś tak we mnie siedzi, więc niech będzie jako ciekawostka o Kanterial, a nie, że atak czy coś w ten deser, co to to nie.
SpoilerShow
ała
I jeszcze tak w sumie podpinając pod czepialstwo, zdanie:
Barwa iście odpowiednia do katastrofy, której jedynym znakiem w zasięgu mojego wzroku były resztki mojej pięknej Sily i ja.
mi się nie podoba w brzmieniu, nie wiem, co jest nie tak, czy to to "moje" dwa razy, albo zasięg wzroku obejmujący "statek i mnie samą" - coś nie gra, nie wiem, tak tylko rzucam

Najbardziej doceniłam wtręty niezwiązane chyba z historią - właśnie ten (niby oczywisty) akapit o piosence, pozbawiającej cie nagle kontroli, władzy - samego siebie. Niby wiesz, ale kiedy ktoś to ubierze w słowa, to działa. I jara, jest fajne. To pytanko - kim ja jestem w ogóle. Doceniam. No i zdanie o kredycie, wiadomo, chyba nie jestem jedyna. W obliczu czegoś, co się powinno wydawać straszne, co powinno skłaniać do jakichś głębokich myśli, obaw, człowiek nagle sobie, za przeproszeniem, jebnie, że o cholera, zupa na gazie, kredyt, a kiedyś w szkole zgubiłem ulubiony długopis i ciekawe, gdzie on teraz jest. Szczegół, że rozsądek nakazuje myśleć bardziej o szansach przetrwania :facepalm:

Mi się podobało, przez tekst da radę popłynąć bez potknięć (poza "dziewczynką", eghe, eghe), zresztą pisałam juz wielokrotnie - kiedy autor pisać umie, zwracam uwagę bardziej na warstwę fabularną, przesłanie. Ot, instant w twoim wykonaniu. Dobry, szybki, na poziomie. Nie wybitne dzieło, ale przecież nie miało takowym być. Się wie. Ważna jest frajda w pisaniu i wiem, że ją miałaś.
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Stan bezwolności

Post autor: Siemomysła » 16 września 2016, 07:31

@Kanterialu - nie wejdę dziś na SB, bo nie mam jak (cały dzień i pewnie jutro i w niedzielę też), więc aż Ci odpiszę w wątku ;)
Obudzić się i na śniadanie przeczytać komentarz - bezcenne.
Znów to robisz... Punktujesz jedyne zdanie, którego nie umiałam poprawić, więc zostało jak jest :bag: i zwracasz uwagę na akapit z powodu którego powstał tekst
SpoilerShow
tak, napisałam tekst z jakąś tam mini fabułą - bosz, co za szczęście, że wygląda na to, że ta fabuła tam faktycznie choć trochę jest - żeby napisać o irytacji z powodu przymusu i zadać pytanie o istnienie
.
Odpowiadając: tak, Jerzyk nucił tę właśnie piosenkę, drań.
A Sila 450 jest małą dziewczynką, no weź:
Obrazek
:P
Dziękuję pięknie za każdą uwagę, popracuję nad tym zdaniem bardziej i przemyślę dziewczynkę.


@Kruffachi
@Rolfie


I Wam ogromnie dziękuję - robiłam to już na SB, ale przecież zupełnie nie zaszkodzi raz jeszcze.
Kruffo! - wiem, że to nie Twoje klimaty i tym bardziej jestem szczęśliwa, że coś w tekście znalazłaś.
Joa! - kredyty to zło... ;)

Jak to pięknie wiedzieć, że jest się rozpoznawalną, i że potrafi się wzbudzać pozytywne odczucia, i chęć kminienia. I tak mi dobrze, gdy piszecie, że się przez tekst płynie :bag: Dla Was piszę, kochani moi Czytelnicy.
Jeszcze raz - kłaniam się i dziękuję!
*dyg*


EDIT 2 minuty później...
Poprawiłam tamto zdanie. Jestem jednak osiołkiem :bag:
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
Krin
Posty: 479
Rejestracja: 17 marca 2014, 16:03
Lokalizacja: nekromanckie pustkowie
Kontaktowanie:

Re: Stan bezwolności

Post autor: Krin » 19 listopada 2016, 13:58

– Kolejny nudny dzień – powiedział Jerzyk, wyciągając w moją stronę rękę z rozpiską doręczeń i to był jego pierwszy grzech.
W pierwszej chwili zrozumiałam, że jego pierwszym grzechem było wyciągnięcie ręki z rozpiską doręczeń. Dopiero po następnym akapicie zorientowałam się, że to chyba nie ma sensu.

Ten tekst jest piękny, tak sam w sobie, pomijając fabułę i całą resztę. Słowa są piękne. Nie za dużo ich, nie za mało, nie za patetyczne, nie za potoczne. Ideał. Człowiek nie widzi słów, widzi samolot, burzę, wzburzone morze. :heart:

Ale o tym już wspomnieli moi przedmówcy, ja chcę tylko dodać, że dla mnie ten tekst jednak kończy się tragedią. Umierają marzenia, umiera wolność dawana przez samolot. Bohaterka nie będzie już latać, będzie musiała znaleźć sobie inną, pewnie nudniejszą i gorzej płatną, pracę, by spłacić kredyt. Dlatego o nim właśnie myśli. Przeżywa, ale jej życie się rozpada. Jerzyk mi się wydał w tym wszystkim wręcz fantastyczną postacią, uosobieniem złośliwości losu, który sprowadza na bohaterkę najgorsze nieszczęście.
" Człowiek ten, którego nazywano Kruczarzem, nadszedł od północy, od Białej Równiny. I to on powiedział nam w końcu, że tę nieprzyjazną ziemię stworzyli reptilianie - po to abyśmy nie zobaczyli podtrzymującej niebo kopuły i nie dowiedzieli się, że nasza planeta jest płaska, a nie okrągła, jak twierdziło NASA."
- Marszus, "Cała prawda o Białej Równinie"

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Stan bezwolności

Post autor: Siemomysła » 20 listopada 2016, 09:24

Krin, moja Krin!
Jak dobrze Cię widzieć! I jak mi miło to czytać, co piszesz, aż się rumienię :3
I dzięki za wykrycie braku przecinka w zaznaczonym przez Ciebie zdaniu :bag: Oczywiście, że trudno go zrozumieć właściwie, bo Siem jak zwykle wyłożyła się na interpunkcji zdania wtrąconego... Poprawione!

PS. Wielbię Twój podpis!
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
szczepantrzeszcz
Posty: 213
Rejestracja: 07 lutego 2014, 12:52

Re: Stan bezwolności

Post autor: szczepantrzeszcz » 03 grudnia 2016, 14:33

Dobrze się czytało.

Ograniczenie objętości (czyżby utwór powstał z myślą o kolejnym durnym konkursie?) nie wyszło na zdrowie. To nie jest opowieść o dramatycznym locie, tylko o relacjach międzyludzkich, o przemyśleniach w czasie lotu. Olbrzymie pole do popisu, a Ty wykorzystałaś ułamek owych możliwości. Konia z rzędem za pięćdziesiąciostronicowe pełnokrwiste opowiadanie w podobnym duchu.

Oderwałem się od tekstu pełnego błędów i niezbyt lekkiego (chociaż trochę groteska), zalogowałem się na dawno nieodwiedzanej Literce i przeczytałem coś na chybił-trafił. Za czas spędzony lekko i przyjemnie Szczepan dziękuje.

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Stan bezwolności

Post autor: Siemomysła » 03 grudnia 2016, 16:38

Cześć Szczepanie!

Dzięki za przeczytanie i komentarz. Miło mi bardzo czytać, że dzięki mnie przyjemnie spędziłeś chwilkę czasu.
Tekst powstał na nasz Literkowy Instant. Nie istnieją ograniczenia objętości na Instantach. Rozmiar wynika z tego, co chciałam w nim zawrzeć. Nie zawsze człowiek ma ochotę na pisanie pięćdziesięciu stron o relacjach międzyludzkich. Czasem ma ochotę na stronę o upierdliwej piosence i zniewoleniu odruchem ;)


PS. Niech mi będzie wolno dodać, tak zupełnie poza tematem, że podejmowanie prób mieszczenia się w ramach określonej objętości (czego wymagają konkursy) to bardzo dobry trening warsztatu. Trzeba sporych umiejętności panowania nad tekstem żeby sensownie przedstawić opowieść w narzuconych ramkach i choćby po to, by te umiejętności zyskać warto moim zdaniem w konkursach brać udział.
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Stan bezwolności

Post autor: pierdoła saska » 17 stycznia 2017, 12:25

Bardzo to było Siemowe i Ameryki tym stwierdzeniem na pewno nie odkryłam. Cóż, czasami i stwierdzenie faktu może się przydać. Siemowość wylewała się z tempa tekstu i jego malowniczości, co ja osobiście uważam za plusy, bo bohaterka leciała sobie przez przestworza, a ja płynęłam przez tekst. Miło, spokojnie i może prz 1 czy 2 w skali Pedersena (taki pan od zafalowania). Nawet burza i spadanie do morza były jakieś takie bez szarpiącego nerwy dramatyzmu, a trochę jak ta pierwsza zwrotka piosenki - dramatyczne dramatyzmem złośliwości losu oraz pecha i jako takie wpisane w obrazek zwany życiem. Bleh. Bredzę, czy raczej nie jestem w stanie się ładnie wygęgać. Rzecz w tym, że jak rozmowa z początku tekstu wywołała mi uśmiech na twarzy, to na końcu tekstu nadal się do kindla uśmiechałam, a gdyby to była bajka od katastrofie, to w sumie robić tego nie powinnam; wszak stało się coś złego. A jednak… :) I właśnie to inne położenie akcentów najbardziej przypadło mi do serca <3
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

ODPOWIEDZ