Tytuł Tekstu maja zdobył "Bestiariusz" MononokeGirl.

Serdecznie gratulujemy! :D

I oczywiście zachęcamy użytkowników do lektury i komentowania.

Wilki w Karkonoszach

OBYCZAJ, PSYCHOLOGICZNE, HISTORYCZNE
Nie ma psychologii. Jest tylko biografia i autobiografia. ~ Thomas Szasz
Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Wilki w Karkonoszach

Post autor: Kanterial » 12 sierpnia 2016, 00:37

@Death: Słuchaj, ja faktycznie zmienię odmianę nazwiska. Nie wiem, dlaczego tak napisałam. Inne niemieckie nazwiska, których używam w tekstach (nawet Rolfa Stojke z forum) zapisuję odmieniając. Stojkemu, Stojkego.
Zmienię. Dzięki ci za wskazanie tego, serio.
No a komentarz wiadomo, słów brakuje, jestem cholernie wdzięczna. Bardzo.

@Stojke - III.

@Siem:
SpoilerShow
Co do "wszystkich poza jedną" (o dziewczynkach). Po prostu wliczyłam Monikę. Ona też udała, że nie widzi. Przemyślę zmianę.

Co do rozmowy Janusza z Adamem o górach - pominęłam część. W mojej głowie to, od czego zaczynam tekst, jest już końcówką dialogu między tą dwójką. To pada "przed napisami". Również do przemyślenia dla mnie.

Co do Wolfa w seminarium - jestem pewna, że do Adama dociera to w chwili rozmowy o babci z Januszem. On stwierdza fakt - bo nie wiedział, gdzie Wolf zniknął, gdy uciekł z Wrocławia. Bo uciekł. Fakt, że babcia nie wiedziała, również wydawał mi się konieczny, bo przecież powiedziałaby Adamowi. Przepraszam za tłumaczenie własnego tekstu. Może to tylko niuans, może to się rozmywa. Również przemyślę. W każdym razie - Adam zupełnie nie miał pojęcia.

Przetarcia otarcia rany na dłoniach Wolfa - w zamierzeniu niewyjaśnione. Trochę hint na zabójcę kurczaków, trochę element niepokojący i niedopowiedziany. Dbałam, by były widoczne cały tekst. Musiałam jakoś sobie zrekompensować to, że nie pisałam o bliznach, jakie Wolf ma na rękach :facepalm:

Bardzo możliwe że naniosę wiele zmian po twoim komentarzu, dziękuję ci za to. Wszystko naprawdę biorę pod uwagę, doceniam.
Nie umiem ubrać w słowa tego, jak wiele mi daje ten komentarz. Podejrzewam, że wiesz doskonale, więc pozostawię to tak. Wiemy obydwie. Dostrzegasz sporo tego, co - pogodziłam się z tym faktem, pisząc - pozostanie niewidoczne dla wielu odbiorców, przynajmniej tak czuję. Bardzo mnie to cieszy.

Myślę, że zbyt dobrze przeanalizowałam, poznałam i stworzyłam ze szczegółami relację Wolfa z Adamem, by pisać o niej dobrze i obiektywnie, to jest - właśnie takie niuanse jak z babcią (w sumie jak ta trójka razem funkcjonowała dla siebie) czy samymi sytuacjami Wolf/Adam - jest pełno odniesień, pełno moich własnych zdań, które nic nie dają i nic nie mówią innym. Wiem o tym i tym bardziej dziękuję za sygnały. Bardzo przemyślę kilka zmian.

Dzięki też za przypomnienie mi o wieku Moniki - nie dość, że nie powinna występować w roli obiektywnej osoby (oceniać wiary/niewiary Adama) to w wieku 6 lat raczej już czyta. Chyba myślałam o takim mmmm patrzeniu na naklejkę, a nie braku skilla w czytaniu... W każdym razie to jest do poprawy. Dziękuję.

A Adam (w ogóle wzruszam się tym, jak go odbierasz), jak sama się domyśliłaś, bierzmowania nie przyjął świadomie - nie skłamał. Przed bogiem, ludźmi i sobą. To spory napęd dla poszukiwań wiary, nie przyjąć sakramentu. Utrudnić sobie poniekąd życie w społeczeństwie religijnym i przez to (słusznie?) czuć się lepiej ze sobą i szczerzej. Bierzmowanie w naszej tradycji jest jak ta durna "pierwsza komunia". Uklepane, bo tak, bo wszyscy, bo podpisz się na liście w szkole. Niestety. A to jest tak naprawdę (powinien być) pierwszy sakrament świadomy. Ważny. Właściwie najważniejszy moim zdaniem.


Naprawdę, Siemomysło, nie umiem odpisać w kwestii emocji, moich uczuć, jestem bardzo ruszona i bardzo wdzięczna i też trochę zaskoczona, że tyle pozytywów. Dziękuję. To samo się tyczy komentarzy od Rolfa i Death. Mam tak ucieszony ryj czytając, taki trochę burak, ale jednak rybka nadymka, moje ego tak bardzo spompowane. Aż do przesady.
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
Ag.
Posty: 111
Rejestracja: 05 czerwca 2015, 19:24
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: Wilki w Karkonoszach

Post autor: Ag. » 22 czerwca 2017, 20:26

Ech, znowu jakiś dziwny komentarz będzie, ale ja chyba ostatnio tak mam, że ugrzęzłam w dziwnym stanie psychicznym i w postaciach głównie dopatruję się cech pokrewnych, czy może szukam jakiejś nici porozumienia albo sama nie wiem czego. W każdym razie Adam idealnie wpasowuje się właśnie w to, co mnie ostatnio gnębi.

Pierwszą część tego tekstu przeczytałam jeszcze w zeszłym roku i zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Głównie przez Adama właśnie, bo nie tyle powiedziałabym, że go lubię, co w tym jego bezustannym napięciu widzę coś znajomego i w wielu kwestiach go rozumiem. Rozumiem tę jego potrzebę historii i gór, wyrwania się, słuchania. Tak jak i to jego zniechęcenie, zmęczenie, odcięcie się od wszystkich. Jego niechęć do dzieci i w ogóle to większości ludzi i rzeczy. Jego "bezduszność" do mnie głęboko przemawia. Tak jak i to, że on widzi, co robi nie tak, ale nie potrafi tego naprawić, a wręcz celowo brnie w to, co niewłaściwe. Niby ma tę rodzinę, niby ją kocha, niby kuje go zazdrość, gdy Wolf kradnie mu rolę ojca, niby boli go, że traci kontakt z Marią, ale jednocześnie nie może nic z tym zrobić, bo ugrzązł w samym sobie, w tym właśnie nie wiem, jak to określić – stał się odsłoniętym nerwem, który drga od byle czego, byle słowa i gestu, a on chce tylko spokoju, lasu, opowieści.

Potem przeczytałam kolejną część i mi trochę przeszły zachwyty, bo doszło do Boga. Jako ateistce smutno mi się zrobiło, że jednak Adam to ateista farbowany, smutna i wykrzywiona wersja rodem z filmów Purefliksa. Niestety, to bohater na Boga typowo obrażony, który tylko tak mówi, że nie wierzy, ale w rzeczywistości wierzy, tylko zasłania uszy i zamyka oczy, tupie nóżką i krzyczy "ty nie istniejesz", bo musi się na kimś wyżyć. Udaje, że nie wierzy, bo jest zły. Mniejsza o to, czy na boga, czy na los, czy na siebie. Czyli typ najgorszy, którego szczerze nie znoszę. Ateiście nie ma niestety nic ten bohater do zaoferowania, ale może nie taka jest jego rola.

Jak już jesteśmy przy tym Bogu, bo muszę, bo też mnie to irytuje, choć to pewnie głupie. Ale bohater wyraźnie ma na myśli chrześcijańskiego boga, tego z Biblii, a tego zgodnie z zasadami pisze się wielką literą. Jak chrześcijański, to Bóg. A jak bóg małą literą, to znaczy, że dowolny inny, egipski, grecki, wymyślony. Jakiś bóg. Ja wiem, że niektórzy ateiści uparcie piszą bóg małą, bo im się wydaje, że są przez to tacy hardkorowi, ale to szczerze mówiąc dziecinne jest. I pewnie jako takie pasuje do Adama, bo wygląda mi na takiego, co żeby podkreślić swój udawany ateizm będzie właśnie pisał bóg małą literą, co by zrobić temu Bogu, w którego podobno nie wierzy, na złość.

Potem trzecia znów wraca na dobre tory. Bardzo mi się podoba relacja między Wolfem a Adamem. Gdzie Wolf czegoś próbuje, jakieś wspomnienia, żarty, ale też napięcie, bo ta sprawa z babcią, i mam wrażenie, że czuje się niekomfortowo, ale próbuje. A Adam na każdy ruch reaguje nerwowo, we wszystkim doszukuje się drugiego dna, ciągle skręca się ni to do ataku, ni obrony. Irytuje go obecność Wolfa, jego włosy, jego ręce, sam fakt istnienia. Ale jednocześnie tęskni za tym kontaktem z drugim człowiekiem, za śmiechem. Tylko już nie może w żaden sposób tej relacji naprawić, bo no właśnie, jest "bezduszny". Nie jest po prostu takim typem człowieka, nie ma tego w sobie, by móc cokolwiek z tym zrobić.

I jeszcze ta scena z martwym wilkiem. Jakoś strasznie mnie siekła, ale nie potrafię uchwycić dlaczego. Może dlatego, że cały czas gdzieś w tle jest ta groza, ale taka nie do końca uświadomiona... wspominka o kurach tu, o wilkach tam... coś ponurego, coś złego cały czas jest w tle na drugim planie, nie do końca zauważone.

Napisałam się, ale nie wiem, czy z sensem. Bardzo przemaglował mnie ten tekst, ale w pozytywnym sensie, takie dobre zmęczenie. Przepraszam za strumień myśli, taki dzień -_-
Instrukcja obsługi: http://9.asset.soup.io/asset/2745/0297_d5c7_500.jpeg

Piszę, czytam: http://agnieszkazak.com" onclick="window.open(this.href);return false;

ODPOWIEDZ