Drodzy Literkowicze!

Trwa głosowanie na PROZĘ MAJA! Zapraszamy do udziału w ankiecie.

Rygor natychmiastowej wykonalności

OBYCZAJ, PSYCHOLOGICZNE, HISTORYCZNE
Nie ma psychologii. Jest tylko biografia i autobiografia. ~ Thomas Szasz
Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Rygor natychmiastowej wykonalności

Post autor: Siemomysła » 13 listopada 2015, 17:51

:D
Taki ruch ogromny w tym moim maleństwie, że się czuję zaszczycona <3

@Padraig bardzo mnie cieszy, że się ubawiłeś i że może nieco Cię przekonałam do pierwszoosobówki. Osobiście uważam, że jest trudna i często niewdzięczna i jak na razie decyduję się nią bawić jedynie w takich krótkich formach - scenkach rodzajowych. Marzę o tym, iż któregoś dnia zrobię coś tak wielkiego jak Ian R. MacLeod w "Wiekach światła", ale to takie marzenie marzeń :)

@Powieściologia myślę, że to dobrze, iż wygląda, że wiem, co robię, gdyż opieram się zasadniczo na instynkcie. Moje ulubione określenie na samą siebie zaraz za "grafoman z odzysku" to "sekretarka Wena". On coś mi pokazuje, daje scenkę, a ja ją obudowuję w ciało i powstaje opowieść. Tu akurat była po prostu scenka rodzajowa - ot, facet marzy, jaki to z niego podrywacz, a rzeczywistość wylewa na niego kubeł zimnej wody. Bardziej ćwiczenie budowania zdań, niż cokolwiek innego, acz po tylu komentarzach to czuję świdrującą potrzebę dokonania tej mikrozmiany, o której już pisałam. Tyle, że tekst wciąż ma niski priorytet i aż mi głupio, gdy ktoś znów do niego sięga.
Co do wyczucia języka może być ono spowodowane wchłanianiem różnorodnych książek od lat ponad trzydziestu - jeśli mówiąc o "młodym pisarzu" miałaś na myśli mój wiek, to dziękuję za komplement ;) Wczoraj obchodziłam 37 urodziny i choć rzeczywiście wciąż myślę o sobie "młoda baba", to jednak czuję już powiew statecznej czterdziestki na karku. Jeśli o tym, jak długo próbuję się z tym czasochłonnym hobby, to oceń sama: cztery lata miną w lutym, odkąd napisałam coś, co od biedy można uznać za fabularną miniaturę literacką :) Dla mnie to niedużo, choć dostrzegam zmiany in plus. Dziękuję za zaproszenie na konsultacje, ale z różnych względów nie skorzystam.
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Rygor natychmiastowej wykonalności

Post autor: Kanterial » 28 czerwca 2016, 19:53

SpoilerShow
Wiecie(,) co to oznacza?

Tak, to irytujące, choć oczywiście dobrze(,) jak piwo jest pod ręką.
W każdym razie chcieli go wystawić i miał być niezniszczalny, na setki lat niemalże, a przynajmniej dopóki klif się nie obsunie i ten uroczy kościółek nie rozbije komuś łba.
Zapachniało Trzęsaczem

Ani kasku(,) jeśli już o tym mówimy.

poparzyć się możecie, a te ściany(zbędny) niczym nie podparte.


a trochę mu to zajęło jednak, bo drabinki to też nie mieli(,) i mówi do mnie:

Dwie młode wczasowiczki stanęły przy tablicy, na której ledwie widoczną kredą(zbędny) wypisano

Krótki tekst i krótki komentarz:
Nie przypominam sobie zbyt wielu zabawnych zdań, pisanych przez ciebie, więc ten tekst mnie lekko zaskoczył, pozytywnie oczywiście. Bardzo przyjazny, w sumie poczciwy jak Pirx. No, nic tego lepiej nie odda.
Jak zawsze znalazło się coś do czepienia, dostałaś spoiler, choć gdyby nie przyzwyczajenie, to pewnie bym nie zwracała uwagi i spokojnie dotarła do końca. Podobają mi się te akty, ich nazwy właściwie są taką ładną ramą dla całości, przez powiązanie z zawodem bohatera XD. Gdybym miała wskazać konkretnie, to oczywiście pierwsze akapity pierwszego najbardziej się wybijają, uśmiech mi się do ryja przykleił, później to już nawet nie trzeba było humoru, bo został. No i najlepszy moment, czyli zdanie o treści "ZAMYKAM." które mi osobiście wydaje się godne uczynienia mottem życiowym, tudzież wypisania na czole.

Bardzo poczciwy shot.
You were everything in my heart and my heart still beats, these empty beats

Awatar użytkownika
DeathAwaits
Posty: 9
Rejestracja: 04 lipca 2016, 09:19

Re: Rygor natychmiastowej wykonalności

Post autor: DeathAwaits » 05 lipca 2016, 12:50

Mnie się podobało :)

Jestem właśnie na etapie poszukiwania na forum tekstów, które mogłabym skomentować. Niestety, wiele opowiadań, które zaciekawią mnie tytułem, zanudzają mnie już pierwszymi zdaniami. Z Twoim tekstem jest zupełnie inaczej! Po pierwsze - świetny tytuł, od razu sprowkował mnie, żeby tutaj zajrzeć. Co to jest "rygor natychmiastowej wykonywalności?", muszę wiedzieć, muszę, kotłowało mi się w myślach w oczekiwaniu na załadowanie strony. Po drugie - świetne pierwsze zdanie! I drugie, i trzecie też, a potem już poszło z górki. Błyskawicznie pochłonęłam całość. Wydaje mi się, że to nawet nie dzięki treści (ale o tym za chwilę), ale przede wszystkim z powodu języka, jakim operujesz.

Zazwyczaj denerwują mnie takie postacie, jak państwowy inspektor pracy, mam na myśli postacie, które starają się być zabawne, ale niekoniecznie im to wychodzi. Do tego jeszcze dochodzi poczucie wyższości kamuflowane jakimś "wyższym dobrem" (tutaj: bezpieczeństwo "bezmózgich klat") i mamy bohatera niestrawnego. W Twoim tekście jednak wszystko uratował dobry warsztat i świetny język. Połykałam kolejne partie tekstu, zaciekawiona tematyką (dla mnie dość egoztyczną, a jeszcze bardziej egzotyczne jest dla mnie to, że zechciałaś pisać o BHP :eek: ), w zastraszającym tempie! Ostatecznie wcale nie przeszkadzał mi nawet bohater - ale to chyba kwestia tego, że rzadko spotykam się w literaturze z inspektorami pracy, więc pomimo pewnej sztampowości charakteru, odebrałam go jako oryginalnego -, a nawet w pewnym momencie zaczęłam mu kibicować. Nie wiem, kiedy, ale uświadomiłam to sobie, gdy zrobiło mi się przykro, że nie zdołał zamknąć kolejnej budowy ;(

Najmnocniejszą strona Twojego opowiadania jest według mnie jednak klimat. Plaża, to słońce, to morze, kilkoma słowami opisałaś tak, że obudziły się we mnie wspomnienia wszystkich pobytów nad morzem.
. Plażą, brzegiem morza, fale obmywały mi stopy, słońce piekło w kark. Świat był piękny, błogi, a ja miałem wreszcie zasłużony urlop. Nie rozglądałem się jakoś szczególnie po tej plaży, statki na redzie były znacznie ciekawsze i mewy skrzeczały nad głową tę swoją niezniszczalną piosnkę: „daj, daj”.
Dwie młode wczasowiczki stanęły przy tablicy, na której ledwie widoczną kredą, wypisano nazwy ryb morskich i nie tylko, a także ich niezwykle zachęcające ceny. Do dwóch kawałków morszczuka w tym lokalu dodawali frytki gratis.
Zwłaszcza te dwa cytaty wzbudziły we mnie nostalgię za wakacjami nad morzem. Swoją drogą, czy to dzieje się w Trzęsaczu? :roll:

Z zarzutów mogę wskazać tylko taki, że tekst był za krótki. W rzeczy samej, czytanie i przyjemność wynikająca z tego czytania skończyły się jakoś tak gwałtownie. Pozostałam więc z uczuciem uderzenia twarzą w piach (na plaży) i nie jest to fajne. Nie podoba mi się ta dysproporcja w częściach składowych tekstów: długa pierwsza część, średnio-długa druga część i króciuteńka trzecia. Przydałoby się to jakoś zrównoważyć (przynajmniej przez wydłużenie trzeciej części), żeby nie obrywać tym końcem tak gwałtownie.

Plus za slipy z kieszonką :aaaaa:

ODPOWIEDZ