Drodzy Literkowicze!

Trwa głosowanie na PROZĘ MAJA! Zapraszamy do udziału w ankiecie.

Biała Inez

OBYCZAJ, PSYCHOLOGICZNE, HISTORYCZNE
Nie ma psychologii. Jest tylko biografia i autobiografia. ~ Thomas Szasz
Awatar użytkownika
Kandara
Posty: 238
Rejestracja: 25 lipca 2012, 00:51

Biała Inez

Post autor: Kandara » 28 marca 2014, 02:05

A jednak stało się. Niepokorna cześć mojej natury zwyciężyła i postanowiła pokazać światu coś, co (pewnie niektórym wyda się dziwne), krępowało ją bardzo jeszcze podczas tworzenia. I ogólnie coś, do czego mam mimo wszystko dziwnie emocjonalny stosunek.



Biała Inez
Znowu tu był. Siedział przy okrągłym stoliku, wciągał do płuc opary tytoniowego dymu, wsłuchiwał się w głębokie, ale wesołe dźwięki muzyki granej przez kameralną orkiestrę, której członkowie zajmowali niewielką niszę tuż przy estradzie. Powoli sączył bursztynowy płyn z kryształowej szklanki i pozwalał, aby alkoholowe zamroczenie stopniowo ogarniało głowę. Zmrużył oczy.
Na niewielkim podeście, występowała właśnie Inez z wyszywaną perłami opaską na krótkich blond włosach, delikatnie poruszająca biodrami opiętymi materią czerwonej sukni. Kobiecy głos, wysoki, melodyjny i czysty wbijał się w gęste powietrze wypełniające lokal, niczym nóż w biszkopt. Trwał w nim przez chwilę, po czym szybował dalej. Wlewał się do uszu zebranych mężczyzn i wędrował do mózgu, gdzie razem z wypitym trunkiem zabijał myśli, przywołując na usta uśmiech, a oczy zasnuwając lekką mgiełką.
Kobieta na estradzie mocniej zakołysała biodrami, kokieteryjnie pomachała widowni dłonią w długiej, szkarłatnej rękawiczce. A gdy w końcu przestała śpiewać i orkiestra umilkła, posłała, pośród burzy oklasków, zdawałoby się w przestrzeń kilka całusów. Miał wrażenie, że jeden z nich przysiadł mu na nosie. Trwał tam przez chwilę w postaci lekkiego ciepła, a potem nagle ulotnił się. Spojrzał spode łba na artystkę. Była młoda i ładna. Łagodne rysy, rozkoszne dołeczki w policzkach, pełne, głęboko wykrojone, uszminkowane na czerwono usta. Zapewne smakują wspaniale... Ponownie napełnił szklankę i pociągając potężny łyk, zlustrował spojrzeniem całą postać kobiety. Nie za wysoka, nie za niska, w sam raz. Drobnej budowy o wprost idealnej figurze. Do tego te oczy... Duże, niebieskie, spoglądające na salę spod długich, mocno wytuszowanych rzęs... To wystarczyło, aby odebrać mu zmysły, wypełnić podbrzusze dziwnym gorącem, szybko rozlewającym się po całym ciele. Poczuł mrowienie w palcach. Orkiestra zaczęła nową pieśń, głos blondynki ponownie popłynął po przez ciężkie, zadymione powietrze.
Oparł policzek na dłoni, przechylił głowę. Jego stolik znajdował się tuż przy estradzie, dzięki czemu mógł bez przeszkód pochłaniać wzrokiem ów ideał. Bo z pewnością miał przed sobą ideał. Taka piękna, taka młoda, taka delikatna i utalentowana. Marzenie. Alkohol coraz bardziej mącił mu umysł. Teraz nie widział już czerwonej materii, spowijającej jej ciało. Widział samo ciało. Białe, ponętne i spragnione mężczyzny. Mrowienie narastało.
Chciał jej dotknąć. Musiał jej dotknąć. Wyobrażał sobie jak całuje jasny kark i ramiona, a ona odchyla głowę w tył i pozwala mu na wszystko. Tymczasem on schodzi wargami coraz niżej. Liże i ssie jędrne piersi. Z początku delikatnie, jakby muskał je płatkiem róży, a potem coraz mocniej, bardziej natarczywie, a jego dłonie zanurzają się w złocistych włosach...
Słyszał stłumiony jęk rozkoszy wydobywający się z ust dziewczyny, jej przyśpieszony oddech. Słyszał powtarzane raz po raz przez melodyjny głos swoje imię. Gdzieś z daleka dobiegał śpiew...
Melodia urwała się, ponownie zastąpiona przez grzmot wydawany przez entuzjastycznie uderzające o siebie ręce. Blondynka ukłoniła się, puściła oko, jakby prosto do niego, rozesłała w przestrzeń jeszcze kilka pocałunków, zanim odwróciła się i zniknęła za kulisami. Jej miejsce zajął pękaty jegomość w smokingu i cylindrze. Przetasował plik trzymanych w ręku kartek, odchrząknął i zaczął mówić, ale on go nie słuchał. Dopił resztkę tego, co miał w szklaneczce, ciężko dźwignął się z krzesła i wyszedł.

Czekał na nią przed tylnym wyjściem, opierając się o ceglany mur, tam gdzie nie docierało światło latarni. Serce biło mu mocno, opuszki palców swędziały, krew uderzała do lędźwi. Wciągnął głęboko powietrze. Musiał się uspokoić. Musiał się, choć odrobinę uspokoić, opanować drżenie, powstrzymać gorąco, które wciąż w nim narastało. Ale tak długo już tu stał! Za chwilę oszaleje. Lawa nagromadzona w podbrzuszu rozleje się po całym ciele i utopi go w jego własnym żarze.
Kolejny głęboki wdech. Zacisnął dłonie w pięści. Czy one zawsze muszą się spóźniać? Dlaczego, dlaczego pozwala mu tu tkwić? Czy nie wie, że on tu jest, że czeka? Że tęskni, że chce jej dotykać i całować... I że chce to robić już teraz.
Skrzypnęły drzwi. Chodnik nieco dalej od miejsca gdzie stał zalała prostokątna smuga światła. Usłyszał stukot obcasów, zobaczył wyłaniającą się na zewnątrz sylwetkę i na chwilę serce w nim zamarło. To była ona. Nareszcie.
- Przepraszam, czy mogę panią odprowadzić? - zapytał uprzejmie, wychodząc z cienia i ściągając kapelusz. - Tak młoda dama nie powinna włóczyć się sama po nocy. Nigdy nie wiadomo, co może się stać.
Nie zatrzymała się. Nawet nie odwróciła głowy. Jak śmiała?! Ogarnął go straszny gniew, szarpnął nim mocno, wykrzywił twarz. Zapłaci mu za to! Taka zniewaga nikomu nie może ujść na sucho!
Ruszył pustą ulicą za oddalającą się Inez. Niskie obcasy kobiecych butów hałaśliwie stukały o nierówną kostkę. Jego miękkie podeszwy lekko szeleściły, ale pewnie go usłyszała, bo przyśpieszyła, i zgubiła rytm kroków.
Czego się bała? Przecież był miły. Także przyśpieszył. Nie chciał stracić kobiety z oczu, nie po to tyle czekał, mecząc się okrutnie, aby mu teraz uciekła. Zaczął biec. Zrobiła to samo.
Dogonił ją na rogu ulicy. Chwycił za ramię. Krzyknęła, więc drugą dłonią zatkał jej usta. Rzucił o ścianę budynku, przygwoździł kolanem. Ugryzła go w rękę. Nie puścił. Nie chciał, by krzyczała. A przynajmniej nie chciał, aby tak krzyczała. Zajrzał w niebieskie oczy. Bała się. Rozszerzone źrenice świadczyły o tym aż nazbyt wyraźnie. To też mu się nie spodobało, podobnie jak podjęta przez Inez kolejna próba uwolnienia się. Poczuł następne uderzenie gniewu. To nie tak, nie tak miało być!
Mocniej wbił kolano w brzuch dziewczyny. Zgięła się w pół. Szybko puścił jej usta, otworzyła je jak do krzyku, ale zanim zdążyła, przywarł do niej swoimi i wsunął język głęboko do gardła artystki. Rzeczywiście smakowała wspaniale. Brzoskwinią i ananasem i tak cudownie pachniała! Kręciło mu się od tego w głowie. Jedną ręką przytrzymał obie jej dłonie nad głową, drugą sięgnął guzików płaszcza, który miała na sobie.
Odrywał je poklei, ale zanim pozbył się wszystkich, uwolnił dziewczynę od pocałunku. Zaczęła krzyczeć stłumionym, płaczliwym głosem. Odciągnął poły, włożył rękę pod bluzkę. Nosiła stanik, ale to nie stanowiło dlań żadnej przeszkody.
Odciągnął ją od ściany i rzucił na ziemię, zupełnie nie przejmując się rozpaczliwą szamotaniną. Bardziej rozchylił poły jej płaszcza, rozerwał bluzkę, mocnym szarpnięciem zerwał z niej koronkowy biustonosz, który następnie zwinął i wepchał do ust Inez, aby powstrzymać dalszy krzyk.
Tak, jak to sobie wyobrażał, miała białe, ładne ciało. Dotknął wargami delikatnej skóry szyi. Nie zwracając uwagi, na to, że dziewczyna dusi się płaczem, zszedł niżej, do piersi. Wciąż przytrzymując jedną ręką jej dłonie, wsunął drugą w złote włosy.
Podniecenie narastało. Zalewało go sobą, wzmagało pożądanie. Dłonie rżały mu coraz mocniej, gdy pozbywał się dolnych części garderoby dziewczyny oraz gdy rozpinał własne spodnie.

Szedł spokojnie i palił papierosa. Dym unosił się ku górze cienkim, prostym słupem. Z ulicznych latarni sączyło się żółte światło, a wokół panowała całkowita cisza, zakłócana jedynie odgłosami kroków mężczyzny. Wąskie uliczki starówki były puste. Tylko on wracał do domu, uśmiechając się lekko na wspomnienie zapachu Białej Inez.
Obrazek Księżycowa weno, działaj!

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Biała Inez

Post autor: Kanterial » 01 kwietnia 2014, 23:49

SpoilerShow
Tak młoda dama, nie powinna włóczyć się sama po nocy.
bez przecinka

Nie chciałby krzyczała.
nie chciał, by krzyczała

Rozszerzone źrenice, świadczyły o tym aż nazbyt wyraźnie.
bez
Kandaro, będzie może mało przykładnie, jak na forum literackie, bo dość personalnie i z uwzględnieniem naszej znajomości - trudno, takie komentarze tez muszą być.
Bardzo mnie ten tekst zaskoczył, bardziej chyba niż byś mogła przypuszczać. Odnosząc go do całokształtu Twojej twórczości na forum mam sporą zagwozdkę, nie wiem, chyba nie tyle nie widziałam Cię w takie formie nigdy, co w ogóle nie przypuszczałam, że mogłabyś się z nią spróbować. Jest zupełnie inaczej. Nie mam problemu z rozpoznaniem Cię, bo nieważne, co piszesz, masz charakterystyczny sposób przedstawiania sytuacji (no i opisy, to główny znak rozpoznawczy, muszę przyznać, są naprawdę dokładne nawet, jeśli zwięzłe). A tutaj tego nie wyczułam. Gdyby nie było twojego nicku u góry, miałabym pewnie problem, anonimowy tekst na pewno nie zostałby przypisany Tobie, bo skupiłabym się na tematyce - z którą jakoś wcześniej nie próbowałabym nawet Cię łączyć.
Ale udało się, właściwa część komentarza jest taka, że podobało mi się - nowe, inne wydanie kandarowego pisania, podobała mi się narracja trzecioosobowa i postać męska jako główny bohater, ten, przez pryzmat którego przedstawiłaś sytuację. Więc samo w sobie uważam to za udane, ten tekst. Przeczytałam go w niecałą minutę. I ponownie, już nie dla przyjemności, tylko by wyłapać te trzy zdania, które rzuciły mi się w oczy. Jestem nadal zaskoczona.

I to by było na tyle, jeśli chodzi o moją reakcję i zszokowane "wow, Kandara i gwałt, wow, ona 'pisze facetem'?!", czas na komentarz właściwy:
- Nie wiem, co chciałaś uzyskać, ale wychodzę z założenia, że przy takich scenach trzeba pójść w skrajność (w pewnym sensie oczywiście). Albo skupić się na stronie "krzywdzącej" albo "krzywdzonej". I nie chodzi o perspektywę. mam na myśli, że cała uwaga czytelnika skupia się albo na negatywnym obrazie gwałcącego, albo wzbudzającym współczucie obrazie gwałconej. Albo uderzasz przemocą, opisem, bezwzględnością, albo poruszasz cierpieniem, skrzywdzeniem i poczuciem niesprawiedliwości. Zabrakło mi nacisku na coś, takiego lekkiego zszokowania. Zabrakło punktu kulminacyjnego - nie mam na myśli uciętego "finału", raczej zaznaczenia krytycznej chwili, która każe wstrzymać oddech. Ja czekałam z tym wstrzymaniem i zanim wstrzymałam, facet już szedł droga, paląc papierosa - a ja nie mogłam pogodzić się z tym, że nie ma ani słowa o losach Inez. To wzmocniłoby moje odczucia. przynajmniej tak mi się wydaje.
- technicznie za to przyjemnie, jak widzisz, tylko błahostki w spoilerze, więc chwalę za to bardzo
- obrazowość na dziesięć, choć wszystko takie "zawieszone w przestrzeni" - trudno się odnieść, opisujesz wąski skrawek rzeczywistości
- może nie powinnam odnosić tego wzorca, opisanego wyżej, do wszystkich takich scen, bo niekoniecznie musiałaś chcieć ukazać to, co ja oczekiwałam, że zobaczę. Kto wie, zamiar twórcy nie zawsze jest jasny. Tak było tym razem. Nie jest dla mnie jasne, czy chciałaś czegoś konkretnego, czy po prostu spisałaś scenę, która gdzieś tam w głowie wykwitła.

podobało mi się. i cieszę się, że wrzuciłaś
i napisałaś
You were everything in my heart and my heart still beats, these empty beats

Awatar użytkownika
Kandara
Posty: 238
Rejestracja: 25 lipca 2012, 00:51

Re: Biała Inez

Post autor: Kandara » 02 kwietnia 2014, 01:14

Czuję się dziwnie zobowiązana, by odpowiedzieć. Nie wiem na ile składnie mi to wyjdzie, bo godzina jest, która jest, a ja się cieszę, że przeczytałaś i że... dałaś komentarz zbliżony rozmiarem (o ile nie dłuższy) od samego tekstu. Spróbuję jednak...

Na początek dziękuję ci serdecznie, za przeczytanie i skomentowanie. Jak również za wskazówki, które przyznam szczerze, były dla mnie nowością, czymś o czym bym sama nie pomyślała, bo nie i już.

Z tym opowiadaniem to było tak... Pewnego, pięknego letniego dnia napisałam sobie dwa zdania, stwierdziłam, że są do kitu i zamknęłam plik, po czym o nim zapomniałam. Do czasu aż całkiem przypadkiem na niego wpadłam, nieskromnie stwierdziłam, że to takie znów złe nie jest i dopisałam jeszcze kawałek. Potem, po jakimś czasie znów kawałek i tak przez kilka kolejnych dni kończyłam go sobie po kawałku, bo chociaż mało tu tekstu, męczyłam się się z nim strasznie. Głównie dlatego, że jest o czym jest. Naprawdę, to było dla mnie strasznie krępujące, na tyle, że kiedy wreszcie doszłam do drugiej części nie byłam w stanie pisać więcej niż dwa trzy zdania przy jednym podejściu. Krygowałam się, chichotałam nerwowo, raz po raz odwracałam wzrok, zasłaniałam twarz i inne takie. (No głównie z tego powodu nie lubię opisywać scen erotycznych). Dobra, muszę jednak stwierdzić, że kiedy zaczynałam pisać, wcale nie miałam pewności, gdzie mnie to zaprowadzi. Ot, w sumie pisałam sobie dla samego pisania i dopiero potem wpadłam na to, żeby... opisać właśnie gwałt. Ale nawet wtedy, nie wiedziałam jeszcze jak to zakończę, zaś kiedy dobiłam do ścisłego zakończenia, jakoś no tak zwyczajnie i normalnie nie pomyślałam o tym, żeby wspomnieć coś o losach dziewczyny. Także mój błąd, wynikający z braku myślenia... albo z chęci skończenia tego, zanim popsuję. Może kiedyś to jakoś poprawię... może jak będę miała odpowiedni nastrój, bo eee kretyńska grafomańska wymówka, ale jak sama zauważyłaś ja takich rzeczy raczej nie piszę.
wow, Kandara i gwałt, wow, ona 'pisze facetem'?!"
Zdarzało mi się pisać facetem... Chociaż nie w takich sytuacjach.
obrazowość na dziesięć, choć wszystko takie "zawieszone w przestrzeni" - trudno się odnieść, opisujesz wąski skrawek rzeczywistości
Chciałam stworzyć atmosferę, ale trochę zabrakło mi wiedzy merytorycznej, więc skupiłam się na fragmentach rzeczywistości. Ot, widać to, na co akurat pada światło i tak szczerze... jestem bardzo zadowolona z efektu. :)
podobało mi się. i cieszę się, że wrzuciłaś
i napisałaś
No to mi miło. I cieszę się, że się podobało.
Obrazek Księżycowa weno, działaj!

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Biała Inez

Post autor: pierdoła saska » 02 kwietnia 2014, 09:15

Mniam. Połknęłam to byłam nad kawą, która mi wystygła do stanu, w którym nie nadaje się do picia, a to już jest jakąś miarą tego, jak się zaczytałam. Bardzo, bardzo ładny tekst. Podobało mi się jak szczegóły z opisu miejsc i osób przeplatały się i snuły płynnie, tworząc atmosferę całości. Ni umim tego nazwać mądrze, ale były po prostu ładne, wyważone i miały melodię, która ciągnęła mnie przez kolejne akapity i zaciekawiała. I właśnie ta już wspomniana atmosfera, to jak tekst się snuje niczym papierosowy dym, spokojny i pewny siebie aż do obranego celu.
I wielki ukłon za to jak do końca to wszystko wyważyłaś. Mój mózg skatowany w weekend "Czarnym Księciem" i ostatnimi analizami na Niezatapialnej tutaj pławił się w radosnej przyjemności czytania. Było erotycznie, nie wulgarnie, nie popadłaś w tandetę, kicz i wylewający się uszami schemat - rewelacja :) Poczułam się zaciekawiona, a na koniec nakarmiona, że tak powiem. Skończyłaś w takim miejscu, że nie czuję niedosytu i nie łazi mi po głowie "no ej... tak kończyć?". Nie. Jest zgrabnie, bez przegadania i wg mnie bardzo akuratnie jak na minaturkę. Gratulacje :flower:

► Pokaż Spoiler
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo
na starą pannę to się nie zachowujesz
CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Biała Inez

Post autor: wołszebnik » 02 kwietnia 2014, 10:55

Kandaro, trochę dziegdziu, w każdym razie szczerze, żebyś coś z tego wyniosła.

Napisałaś zbyt krótki tekst. Wzięłaś materiał na mocny dramat, a stworzyłaś do niego szkic. Co więcej, przy takim temacie odbiorca naprawdę oczekuje wgryzienia się.
Moim okiem popełniłaś też kilka błędów. Czysto statystycznie, pomijając już ten "drobny" fakt, że gwałt jest czynem najczęściej popełnianym przez osobę z otoczenia ofiary, to doprawdy skromna mniejszość, gdy celem staje się "dziewczyna idealna". Paradoksalnie najczęściej ofiarami gwałtów są kobiety o przeciętnej urodzie, co ciekawe, dużą rolę odgrywa... fryzura. "Sprawcy obcy" decydują się najczęściej zaatakować kobiety z upiętymi włosami - ot, to praktyczne, jest za co chwycić. W przypadku prostytutek, tancerek erotycznych etc., jeśli padają ofiarami agresji, to raczej w trakcie wykonywania usług, nie po. Prywatnie umieją sobie radzić. Przyznam też, że nie kupuję zachowania Inez. Ona nie powinna zignorować faceta, zaczepiającego ją po wyjściu z klubu. Powinna z doświadczenia wiedzieć, że jego to wkurzy, da pretekst, by ją zaatakować. Mogłaby tak zrobić "zwykła" dziewczyna, która nigdy w sytuacji trudnej z agresywnym i napalonym facetem nie była, ale profesjonalistka? Przecież ona chyba wie po co faceci łażą po klubach nocnych. Jej zachowanie uderzyło w jego ego. Równie dobrze na jego słowa od razu mogła kopnąć go w jaja. Efekt uzyskałaby taki sam, chyba że włożyłaby w cios dość siły ^^

Kilka technicznych:
SpoilerShow
wędrował do mózgu, gdzie razem z wybitym trunkiem zabijał myśli
Kobieta na estradzie mocniej zakołysała biodrami,
Kobieta na estradzie - brzmi źle.
A gdy w końcu przestała śpiewać i orkiestra umilkła, posłała, pośród burzy oklasków, zdawałoby się w przestrzeń kilka całusów.
Miał wrażenie, że jeden z nich przysiadł mu na nosie.
to kontynuacja tego samego wątku, tej samej myśli, nie dałabym tu akapitu
Spojrzał spod oka na artystkę.
spojrzeć spode łba rozumiem, ale spod oka? zwłaszcza, że to oko jest narzędziem wzroku, więc czym spojrzał, jeśli spojrzał spod oka?

Rzucił o ścianę budynku, przygwoździł kolanem. Ugryzła go w rękę. Nie puścił. Nie chciał, by krzyczała. A przynajmniej nie chciał, aby tak krzyczała. Zajrzał w niebieskie oczy. Bała się. Rozszerzone źrenice świadczyły o tym aż nazbyt wyraźnie. To też mu się nie spodobało, podobnie jak podjęta przez Inez kolejna próba uwolnienia się. Poczuł następne uderzenie gniewu. To nie tak, nie tak miało być!
Mocniej wbił kolano w brzuch dziewczyny. Zgięła się w pół. Szybko puścił jej usta, otworzyła je jak do krzyku, ale zanim zdążyła, przywarł do niej swoimi i wsunął język głęboko do gardła artystki. Rzeczywiście smakowała wspaniale. Brzoskwinią i ananasem i tak cudownie pachniała! Kręciło mu się od tego w głowie. Jedną ręką przytrzymał obie jej dłonie nad głową, drugą sięgnął guzików płaszcza, który miała na sobie.
Odrywał je poklei, ale zanim pozbył się wszystkich, uwolnił dziewczynę od pocałunku. Zaczęła krzyczeć stłumionym, płaczliwym głosem. Odciągnął poły, włożył rękę pod bluzkę. Nosiła stanik, ale to nie stanowiło dlań żadnej przeszkody.
Odciągnął ją od ściany i rzucił na ziemię,
Strasznie gryzie mnie następstwo zdarzeń tutaj. Kobieta rzucona o ścianę nie zwija się chwilę później, nie ma żadnych odruchów obronnych na to pierwsze przygwożdżenie kolanem. Wbił kolano w jej brzuch i wtedy ona się zwija, ok, ale zatem jak on później jest w stanie całować ją w usta? Nie dałaś wzmianki, że upadła czy coś, że on się nad nią pochylił. Tak jakby nadal stali przy tej ścianie, ona może do niej dociśnięta. Więc ona się zwija, on nadal stoi, ale sięga jej ust. Nie widzę tej sceny.
Widzisz, problem mam taki, że o zbyt wielu rzeczach tutaj mnie informujesz, zamiast pokazać. Bazujesz na sztampie i stereotypach. I ok. Te też bywają realizowane. Rzecz w tym, że nie widzę wyjaśnienia. Ledwie prześlizgnęłaś się po temacie, niełatwym, traumatycznym dla tych, którzy tego doświadczyli.

Za lekko Kandaro. Za krótko. Ze zbyt małym zaangażowaniem.

Więc: masz dobry pomysł, ale to dopiero punkt wyjścia, zważywszy na wagę tematu. Technicznie ładnie, tym bardziej szkoda takiego jakby zatrzymania w pół.
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
Kandara
Posty: 238
Rejestracja: 25 lipca 2012, 00:51

Re: Biała Inez

Post autor: Kandara » 02 kwietnia 2014, 13:44

Marszo, dziękuję ci, za miłe słowa, bo i mi miło po nich bardzo.

Wołszo, przyznam szczerze, że komentarza od ciebie się nie spodziewałam. Właściwie to byłam prawie pewna, że pominiesz ten tekst, wiec no jestem zaskoczona i w sumie to się cieszę, że się pomyliłam. Zastanawiam się jak napisać, to co chce napisać i żeby nie brzmiało to jak tupanie nóżką, ale spróbuję... Jakby co to wiesz, nie chciałam, żeby tak wyszło.
Czysto statystycznie, pomijając już ten "drobny" fakt, że gwałt jest czynem najczęściej popełnianym przez osobę z otoczenia ofiary, to doprawdy skromna mniejszość, gdy celem staje się "dziewczyna idealna". Paradoksalnie najczęściej ofiarami gwałtów są kobiety o przeciętnej urodzie, co ciekawe, dużą rolę odgrywa... fryzura.
Wiem, że używam w jej opisie tego zwrotu, ale miałam raczej na myśli, że ona jest ideałem dla niego. Tylko tyle i aż tyle. No chyba, że miałaś na myśli, że o urodzie przeciętnej dla konkretnie tego gwałciciela. Wiesz... gdym siliła się na jej opis z jakieś szerszej perspektywy nigdy nie użyłabym takiego sformułowania. Bo co dla jednych jest idealne, nie musi być takie dla innych. No i tak w sumie blondynki z niebieskimi oczami nie są jakaś wielką rzadkością.
W przypadku prostytutek, tancerek erotycznych etc., jeśli padają ofiarami agresji, to raczej w trakcie wykonywania usług, nie po. Prywatnie umieją sobie radzić. [...] Mogłaby tak zrobić "zwykła" dziewczyna, która nigdy w sytuacji trudnej z agresywnym i napalonym facetem nie była, ale profesjonalistka? Przecież ona chyba wie po co faceci łażą po klubach nocnych.
Tylko, że w konsekwencji, to nie był tego typu lokal. Ok, zachowywała się bardzo zalotnie, ale roznegliżowana nie była i w sumie tylko śpiewała. Ok, błąd. Czułam się jednak zobowiązana to wyjaśnić.

Za lekko Kandaro. Za krótko. Ze zbyt małym zaangażowaniem.
No więc tak. Za lekko zgoda, ale krótko akurat krótko miało być.
masz dobry pomysł, ale to dopiero punkt wyjścia, zważywszy na wagę tematu. Technicznie ładnie, tym bardziej szkoda takiego jakby zatrzymania w pół.
A to miłe.... serio.

I tak ogólnie dziękuję bardzo za komentarz.
Obrazek Księżycowa weno, działaj!

Awatar użytkownika
A. Mo'zart
Posty: 162
Rejestracja: 05 lipca 2012, 22:07
Lokalizacja: Dom
Kontaktowanie:

Re: Biała Inez

Post autor: A. Mo'zart » 02 kwietnia 2014, 14:05

Wiesz czego mi brakowało? Wgłębienia się w umysł tego faceta. Przed, w trakcie, jak i po. Bo teraz to mamy taka stereotypową historię, w której jakiemuś facetowi podoba sie jakas kobieta, więc ją gwałci bo ma ochotę. Czyli takie podejście mneij literackie, a bardizej dziennikarskie. Powiedzieć, że było i tyle, bez wgłębiania się, bez wyciągana szczegułów, bo to juz nie jego zadanie. I Ty tak właśnie bardizej informujesz, niż opisujesz. Bo sama rządza to trochę mało. Ludzie są jednak bardziej skomplikowani i nawet jeśli dana emocja bierze górę, to jednak cos jeszcze w tych głowach siedzi. Jeśli robi to pierwszy raz, to pewnie sie wacha, zastanawia sie, czy warto, czy sie uda. A moze to nie jest jego pierwsza ofiara i kieruje nim już tylko wyrachowanie? To takie rzeczy, które mogą znacznie zmienic odbiór tekstu. Niech czytelnik poczuje coś do bohatera, obojętnie czy sympatie czy antypatię, bo teraz jest nijaki. Ot facet, który zgwałcił kobietę. I tyle o nim wiadomo.

Awatar użytkownika
Kimchee
Posty: 194
Rejestracja: 08 stycznia 2014, 18:26
Kontaktowanie:

Re: Biała Inez

Post autor: Kimchee » 02 kwietnia 2014, 21:34

Na tekst zwróciłam uwagę przez tytuł - przywodził na myśl tytuł piosenki zespołu Raz Dwa Trzy, czarna Inez. Nawet przesłuchałam sobie przed lekturą. Początkowy jeszcze bardziej uwydatnił skojarzenia. Przez co nie odbieram tekstu jako szkicu, tylko jako nawiązanie. nie wiem, czy słusznie.
Podoba mi się pierwsza połowa tekstu. Lubię taką duszną, dekadencką atmosferę, a tobie udało się prosto i oszczędnie odmalować klimat ciemnej, zadymionej sali, wypełnionej muzyką i kobiecym śpiewem. niemal czuję na języku smak alkoholu (nie wiem, dlaczego jest wiśniowy).
Z "wejściem w głowę mężczyzny" też sobie poradziłaś. Jest dość wiarygodny, mimo oszczędności opisu, którą wymusza długość tekstu.
I wreszcie wisienka na torcie - Biała Inez. O ile Inez z piosenki jest dla mnie takim synonimem kobiecego seksapilu i zguby sprowadzanej na mężczyzn, Twoja bohaterka, pomimo scenicznego wizerunku, jaki sobie wytworzyła, pozostała w pewien sposób czyta i nieskalana. Dlatego zaskoczyła mnie końcówka, bo nie spodziewałam się, że bohater odejdzie zadowolony z siebie. Wprawdzie zaspokoił swoje żądzę, ale kobiety nie posiadł naprawdę - to trochę spłaszcza go pod koniec do roli zwykłego gwałciciela.
Za to sama scena w zaułku, wypadł bardzo dobrze - skończyła się w stosownym momencie, przedtem opisana z odpowiednią dynamiką i przy użyciu odpowiednich słów.
Kawał dobrej roboty. Gdyby nie końcówka o której wspomniałam, byłoby idealnie.

Awatar użytkownika
Kandara
Posty: 238
Rejestracja: 25 lipca 2012, 00:51

Re: Biała Inez

Post autor: Kandara » 02 kwietnia 2014, 22:58

Mo,
Ludzie są jednak bardziej skomplikowani i nawet jeśli dana emocja bierze górę, to jednak cos jeszcze w tych głowach siedzi.
Tak, siedzi. Czasem jednak zdarza się człowiekowi o czymś nie pomyśleć... zapomnieć, zwyczajnie zbagatelizować. I cóż tak właśnie zdarzyło mi się tutaj. Wpadka. Chociaż z drugiej strony czasem jest też tak, że inne emocje mogą się czasowo wyłączyć, albo zostać zepchnięte na tyle głęboko, że wydaje się, że ich nie ma.
Ot facet, który zgwałcił kobietę. I tyle o nim wiadomo.
I w sumie o to chodziło... Nie chciałam go jakoś rozbudowywać. Chociaż faktycznie można by go trochę pogłębić. Dzięki.

Kassandro,
Trafiłaś. Bardzo, bardzo. Początkowo miał to być rodzaj powiedzmy, że adaptacji, ale zmieniłam zamiar w trakcie jego realizacji. I tak postanowiłam opisać pewne przeciwieństwo tamtej Inez. Właściwie to inspiracją były dwie piosenki: "Czarna Inez" Raz, Dwa, Trzy i "Smooth operator" Sade, chociaż w tym przypadku to bardziej teledysk i melodia niż sama piosenka. I początkowo myślałam o klimacie przedwojennej knajpy, czy kabaretu, ale no wyszło jak wyszło.
Podoba mi się pierwsza połowa tekstu. Lubię taką duszną, dekadencką atmosferę, a tobie udało się prosto i oszczędnie odmalować klimat ciemnej, zadymionej sali, wypełnionej muzyką i kobiecym śpiewem. niemal czuję na języku smak alkoholu (nie wiem, dlaczego jest wiśniowy).
Cieszy mnie to stwierdzenie bardzo. Dziękuję za nie osobno.

I powtarzam się, ale dziękuję za komentarze.
Obrazek Księżycowa weno, działaj!

Awatar użytkownika
Joa
Chlor
Posty: 716
Rejestracja: 18 marca 2012, 21:12
Kontaktowanie:

Re: Biała Inez

Post autor: Joa » 07 maja 2014, 21:45

Długo zwlekałam z komentarzem, bo muszę przyznać, że początkowo ten tekst tak mnie zaskoczył, gdy mi go wysłałaś, że sama nie wiedziałam, co myśleć. Ponadto wersja wysłana na pw chyba była krótsza, tak mi się wydaje.
Teraz, wiesz, wieczór, herbata, muzyka w tle, spokój i tekst. Czytam. I tak niesamowicie dobrze płynie mi się przez pierwszą część, tak przyjemnie. Ma ta część swoją atmosferę, druga też, umiesz budować klimat opisami. Świetnie dobierasz słowa czasami, bardzo mi się to podoba. Chodź pierwsza część jest dla mnie w jakiś sposób urzekająca.
Dużo racji już zostało powiedzianej, nie będę się więc rozwlekać, bo to bezsensowne. Powiem tylko, że rzeczywiście, mogłaś pójść w którąś skrajność w tym wypadku, raczej by to nie zaszkodziło, przeciwnie - pomogłoby pewnie. Tak, ani za bardzo nie czuję obrzydzenia do faceta, ani współczucia dla Inez.
Ale całkiem mi się podobało, szczególnie narracja.
Pisz więcej, Kand, nie bój się i wstawiaj.
Serio.
یکی بود و یكی نبود كل شي له بدايه ونهايه

Awatar użytkownika
Cosinus
Posty: 241
Rejestracja: 26 września 2010, 11:15
Kontaktowanie:

Re: Biała Inez

Post autor: Cosinus » 10 czerwca 2014, 21:52

Kandara pisze:Słyszał powtarzane raz po raz, przez melodyjny głos, swoje imię.
chyba przecinki tu powinny być
Kandara pisze:Odciągnął ją od ściany i rzucił na ziemię, zupełnie przejmując się rozpaczliwą szamotaniną.
brakuje "nie"
Kandara pisze: Dłonie rżały mu coraz mocniej
literówka

Udała Ci się bardzo ważna rzecz, na początku gdy tekst się rozwijał czytało się tak lekko, powoli, sunęło się przez ten tekst, potem gdy akcja się zagęściła przyśpieszyłaś razem z nią. Wielokrotnie czytałem teksty, w których autor nie potrafił tego pogodzić, Tobie udało się to osiągnąć za co bardzo duży plus.
Osobiście bardzo podobał mi się też Twój styl pisania i zgrabne metafory, przyznam że ujęłaś mnie tym stylem i z chęcią przeczytam kolejne Twoje teksty.
Co do treści, to jednak moim zdaniem trochę zbyt przewidywalna, w zasadzie od początku wiedziałem co się wydarzy. Może mogłaś się pokusić o jakiś element zaskoczenia, czy czegoś mniej typowego, choć pewnie chciałaś to przekazać nam w takiej formie jaka jest.
Także podsumowując styl świetny, fabuła przeciętna (czyli nie jest źle, ale fajerwerków też nie ma) - takie są moje odczucia :)

Awatar użytkownika
Krin
Posty: 479
Rejestracja: 17 marca 2014, 16:03
Lokalizacja: nekromanckie pustkowie
Kontaktowanie:

Re: Biała Inez

Post autor: Krin » 10 listopada 2014, 21:32

W razie czego ostrzegam, że nie czytałam poprzednich komentarzy. Za duuużo ich, a obiecałam ci przecież komentarz. ;)

Pamiętałam, że sposób w jaki pisałaś "Samotne Irysy" wydawał mi się piękny, a teraz przypomniałam sobie dlaczego. Ten tekst napisałaś w ten sam sposób. Twoje słowa wydają się takie trochę senne ( w ten pozytywny sposób naturalnie), lecz jednocześnie w razie potrzeby brzmią bardzo mocno. To chyba dzięki tym twoim opisom. Często zdajesz się opisywać krótkie, subiektywne odczucia. Przy czym używasz przy tym jednocześnie takich hmm... charakterystycznych słów. Może to zabrzmi trochę dziwnie, ale chodzi o takie słowa jak np. głębokie, sączył, zamroczenie, delikatnie, melodyjny, czysty, zasnuwając, mgiełkę itp. Trudno mi nazwać ten rodzaj słów. Większość wydaje mi się taka... delikatna. Wszystko jest takie delikatne, zamglone.
Główny bohater początkowo też chce taki być. Planuje uwieść Inez, ale średnio mu się to udaje. Ulega jej czarowi i nieco rozprasza tą delikatność, ale wszystko nadal wydaje się takie przytłumione. Nie muszę przeczytać, że to była cicha uliczka. Ja to czuję!
Takie moje subiektywne odczucia. :)

"A poza tym sądzę, że Kandara powinna pisać NaNo"" - Katon Starszy(III-II w.p.n.e)

4 z 11 komentarzy na 11 listopada
" Człowiek ten, którego nazywano Kruczarzem, nadszedł od północy, od Białej Równiny. I to on powiedział nam w końcu, że tę nieprzyjazną ziemię stworzyli reptilianie - po to abyśmy nie zobaczyli podtrzymującej niebo kopuły i nie dowiedzieli się, że nasza planeta jest płaska, a nie okrągła, jak twierdziło NASA."
- Marszus, "Cała prawda o Białej Równinie"

ODPOWIEDZ