Znamy zdobywcę tytułu Prozy Marca! To Heidenhainstraße 13 pierdoły saskiej. Serdecznie gratulujemy i zachęcamy do lektury!

Urwany trop

"Pomysły moich powieści kryminalnych znajduję zmywając. Jest to zajęcie tak głupie, że zawsze rodzi we mnie myśl o zabójstwie." ~ Agatha Christie
Awatar użytkownika
Mekis

Urwany trop

Post autor: Mekis » 01 sierpnia 2015, 19:45

To mój pierwszy tekst, więc proszę o wyrozumiałość.


Rozdział 1

Była wczesna wiosna, na dworze była słoneczna pogoda.
Dwudziestoośmioletnia śledcza - Ewelina Kozłowska, starsza sierżant o ciemnych blond włosach do ramion i błękitnych oczach wstała o ósmej, po pomalowaniu oczu i paznokci, pojechała na komendę główną policji w Lublinie, ubrana była w zieloną bluzkę, sandały na niskim obcasie i niebieskie dżinsy.
Ewelina pracowała w Lublinie od roku, wcześniej służyła na komisariacie w Ostrowcu Świętokrzyskim.
Teraz funkcjonariuszka zajmowała się napadem na jubilera w centrum miasta który miał miejsce tydzień temu, trzech zamaskowanych napastników z pistoletami maszynowymi i strzelbami dokonało skoku w środku dnia. Podczas napadu zabili ochroniarza a podczas ucieczki ranili dwóch policjantów. Do dziś nie złapano bandytów.
Policjantka poprawiła kaburę ze swoim pistoletem, Glockiem 17. I siadła do biurka załatwiając papierkowe sprawy.
- Dzień dobry pani sierżant - przywitał się łysy komisarz w średnim wieku, Jan Zieliński ubrany w brązowy garnitur.
- Witam... - Ewelina nie oderwała oczu od dokumentów na biurku.
- Pamięta pani tych co napadli na jubilera? Ktoś zgłosił że ukrywają się w takim mały, starym domu na przedmieściach.
- Kto to zgłosił?
- Jakiś cywil, powiedział że pracuje w tym zakładzie co napadnięty został i rozpoznał ich.
- Niech będzie, weźmy kilku ludzi. Na wszelki wypadek, gdyby naprawdę tam byli.
Zieliński kiwnął głową i wziął ze sobą dwóch mundurowych.
Ewelina i Jan ruszyli srebrnym Fordem w kierunku podejrzanego domu. Za nimi ruszył jeden radiowóz. Ewelina prowadziła, Jan siedział obok.
Po dłużącej się jeździe przez zakorkowane ulice, funkcjonariusze dojechali do domu, w którym mogli ukrywać się przestępcy. Był to stary, ceglany, parterowy budynek.
Policjantka wyjęła broń i podeszła do drzwi z pozostałymi funkcjonariuszami.
Jeden z policjantów kopnięciem wyważył stare, ledwo stojące drzwi. Wszyscy wkroczyli do wnętrza, w środku był wielki bałagan, zakurzone meble, rozwalona kanapa.
Nagle, Jan zauważył pod stołem posklejane, plastikowe pudło które wydawało pikający dźwięk. Wszyscy w pośpiechu wybiegli na dwór, potężna eksplozja wysadziła dom w powietrze.
Ewelina zobaczyła uciekający czarny samochód terenowy.
- Uciekają! – Jan wskazał palcem na uciekający samochód.
Policjanci wsiedli do samochodów i rozpoczęli pościg.
- Przyślijcie strażaków! Pożar - Jan mówił do krótkofalówki.
- Zrozumiano - odpowiedział głos z radia.
Ewelina dogoniła Audi uciekinierów, próbowała zepchnąć go aby się rozbili lecz bandyci przyśpieszyli.
Pościg przeniósł się na leśną drogę.
Nagle terenówka gangsterów rozbiła się o drzewo. Czterech zamaskowanych przestępców otworzyło ogień do samochodu sierżantki, a następnie uciekli w głąb lasu. Funkcjonariuszka wyszła z Janem z auta, jeden z policjantów został ranny.
- Wyślijcie helikopter! Uciekli nam… - zakomenderował Jan.
- Kurwa, już ich prawie mieliśmy… - zdenerwowana sierżant schowała pistolet do kabury.
- To kwestia czasu jak ich dopadniemy… - Jan wsiadł do auta.




Ciąg dalszy nastąpi...

Awatar użytkownika
Bofur
Fraa
Posty: 35
Rejestracja: 03 stycznia 2014, 17:42
Kontaktowanie:

Re: Urwany trop

Post autor: Bofur » 01 sierpnia 2015, 20:43

Była wczesna wiosna, na dworze była słoneczna pogoda.
Powtórzenie.
Dwudziestoośmioletnia śledcza - Ewelina Kozłowska, starsza sierżant o ciemnych blond włosach do ramion i błękitnych oczach wstała o ósmej, po pomalowaniu oczu i paznokci, pojechała na komendę główną policji w Lublinie, ubrana była w zieloną bluzkę, sandały na niskim obcasie i niebieskie dżinsy.
Tutaj napisałaś mniej więcej: "Dziad jechał tramwajem, a baba też miała czerwone skarpetki.", tylko w sposób bez porównania bardziej rozbudowany.
To zdanie jest zlepkiem wszystkiego. Połowa z tego wyleci czytelnikowi z głowy, połowa jest nieistotna w tej chwili, w dodatku opis jest drętwy (o opisach wspomnę później), ale bardzo skutecznie rozbija tę część mówiącą o tym, co Ewelina aktualnie robi, dzięki czemu czytelnik jest zagubiony jeszcze bardziej.
Ewelina pracowała w Lublinie od roku, wcześniej służyła na komisariacie w Ostrowcu Świętokrzyskim.
A zamieściłaś tę informację właśnie tutaj, bo...? Nawet nie wiem, czy przejście z Lublina do Ostrowca to awans czy degradacja, bo nie dajesz żadnego kontekstu. Zmusiła ją do tego sytuacja życiowa? Cieszy ją to, żałuje tego? WTF? Takie zdanie zawieszone w próżni jest... no... zawieszone w próżni. Po prostu. Niby mówi o czymś konkretnym, ale tak naprawdę w żaden sposób nie poszerza wiedzy czytelnika o bohaterce.


Ok, ok, zmiana planów. Im bardziej czytam, tym bardziej nie mam pojęcia, od czego zacząć, tyle problemów ma ten tekst.

Pierwsza sugestia, która się nasuwa przy tej lekturze: czytaj książki. Czytaj, patrz na zdania, spróbuj się przy nich trochę pozastanawiać. Patrz na interpunkcję, opisy, dawkowanie informacji przez autorów. Pokombinuj, dlaczego jedna książka Ci się podoba, a inna nie. Spróbuj wyciągnąć wnioski.

Dalej: myśl, co i dlaczego chcesz napisać. Mówię tu o detalach: jaki efekt chcesz osiągnąć danym zdaniem? Chcesz pociągnąć fabułę? W takim razie nie rozpychaj zdania rozbudowanym opisem wyglądu, bo czytelnik zapomni o tym, co się w ogóle dzieje. Chcesz opisać postać? Pomyśl, czy w danym momencie na pewno kolor garnituru jest dla czytelnika najbardziej interesującą sprawą, bo może jest na to lepsze miejsce. Chcesz wrzucić historię postaci? Super, ale zastanów się, czy zdołałaś już do tej postaci przywiązać czytelnika, żeby go w ogóle interesował jej los. No i czy historia, którą opisujesz, jest jakkolwiek możliwa do wyobrażenia. To ważne. Nie wystarczy sypnąć garścią faktów. Musisz zaznaczyć kontekst, jakie dane fakty miały znaczenie dla postaci, cokolwiek.
I tak dalej. Każde zdanie, które piszesz, piszesz po coś. To nie siew, żeby sypać faktami i nazwami własnymi jak ziarnem. Tworzysz obrazy, musisz wciągnąć czytelnika i sprawić, żeby chciał się zanurzyć głębiej w opowieści.

Masz też spory problem z powtórzeniami, pilnuj się z tym. Naprawdę można opisywać przestrzeń, ludzi i wydarzenia inaczej niż tylko było to, było tamto. Ale tu w sumie wracam do pierwszej uwagi: czytaj. Dużo. Świadomie.

Co by jeszcze...
Czytelnik na pewno nie zapamięta jednostajnego zalewu informacji, gdzie nie ma żadnej hierarchii ważności wśród podsuwanych faktów. Spróbuj pomyśleć, co jest istotne, a co stanowi tylko tło. Rzeczom istotnym poświęcaj odpowiednio więcej miejsca. Na przykład - u Ciebie bardziej utkwiło mi w pamięci, że Ewelina pomalowała paznokcie, niż to, że później była jakaś eksplozja. Skoro już masz wybuchy i akcję, to spróbuj poświęcić temu nieco uwagi. Jeśli Ty tego nie zrobisz, to na pewno nie zrobi tego za Ciebie czytelnik.

I chyba rzecz ostatnia: ludzie nie składają się z imion i ciuchów. To bardzo popularny model opisów wśród początkujących, ale on tak naprawdę nie daje żadnego wyobrażenia o postaci (mówię o pakiecie: imię, kolor oczu i włosów, garderoba). Podkreślaj to, co jest dla bohatera charakterystyczne. Nadaj im w ogóle jakieś charaktery. Przecież Ewelina i Jan to kompletne kukły. Pokaż nam, czytelnikom, jacy oni są.


Ode mnie to tyle.
Moim zdaniem problemy tego tekstu to sprawy na tyle podstawowe, że powinnaś je solidnie przećwiczyć, nim weźmiesz się za pisanie złożonych fabuł. Ot, pisz sobie w ramach ćwiczeń pojedyncze sceny, różnorodne opisy miejsc, bohaterów - generalnie metod jest mnóstwo i każdy pewnie zaproponuje coś innego. Nawet w tej ostatniej sprawie są co najmniej dwie szkoły: opisy postaci subtelnie i mimochodem wplecione w narrację, w gesty i wydarzenia, albo zupełnie jawne poświęcenie zdania czy nawet akapitu na sam taki opis bohatera. Tak naprawdę sporo tu zależy od danego tekstu, bo nie wszystko wszędzie pasuje.
Ćwicz. Czytaj. Czytaj. Ćwicz. Inaczej tego nie widzę.


Ten tekst jest zły. Ale skoro sama mówisz, że to Twoje pierwsze dzieło, to wszystko przed Tobą. I wszystko w Twoich rękach. Jeśli się przyłożysz, to kolejne opowiadanie może być bez porównania lepsze, czego zresztą Ci życzę.
Obrazek

Awatar użytkownika
Prophet
Straż! Straż!
Posty: 151
Rejestracja: 28 czerwca 2013, 18:30
Lokalizacja: Wrocław

Re: Urwany trop

Post autor: Prophet » 01 sierpnia 2015, 21:09

Okeej, w spojlerze uwag kilka od wujka wilka...
SpoilerShow
Dwudziestoośmioletnia śledcza - Ewelina Kozłowska, starsza sierżant o ciemnych blond włosach do ramion i błękitnych oczach wstała o ósmej, po pomalowaniu oczu i paznokci, pojechała na komendę główną policji w Lublinie, ubrana była w zieloną bluzkę, sandały na niskim obcasie i niebieskie dżinsy.
To zdanie tak bardzo dziwnie brzmi. Co? Jak? Gdzie? Ja kompletnie nie potrzebuję wiedzieć ile ona ma lat, ani że pomalowała oczy i paznokcie. Kwestię ubioru pominę... ale można by to w osobnym zdaniu już umieścić.
Teraz funkcjonariuszka zajmowała się napadem na jubilera w centrum miasta który miał miejsce tydzień temu, trzech zamaskowanych napastników z pistoletami maszynowymi i strzelbami dokonało skoku w środku dnia.
To też ma dziwną konstrukcję. Można spokojnie rozbić na dwa zdania. No i przecinek przed "który".
siadła do biurka załatwiając papierkowe sprawy.
"siadła"? Um, nie. "Usiadła przy biurku"?
- Pamięta pani tych co napadli na jubilera? Ktoś zgłosił że ukrywają się w takim mały, starym domu na przedmieściach.
"tych, co", "małym"?
- Jakiś cywil, powiedział że pracuje w tym zakładzie co napadnięty został i rozpoznał ich.
Znowu. Jakiś cywil - znaczy kto? To on został napadnięty, czy to współpracownik napadniętego? Kto i gdzie został? Co?
Jeden z policjantów kopnięciem wyważył stare, ledwo stojące drzwi. Wszyscy wkroczyli do wnętrza, w środku był wielki bałagan, zakurzone meble, rozwalona kanapa.
Nagle, Jan zauważył pod stołem posklejane, plastikowe pudło które wydawało pikający dźwięk. Wszyscy w pośpiechu wybiegli na dwór, potężna eksplozja wysadziła dom w powietrze.
Dziwnie złożone zdania są dziwne. Może warto te zdania porozbijać na kilka mniejszych? Nie wiem, według mnie przydałoby się rozwinąć.
Ewelina zobaczyła uciekający czarny samochód terenowy.
- Uciekają! – Jan wskazał palcem na uciekający samochód.
Tak, zrozumiałam. UCIEKAJĄ. Wystarczyło raz. Do poprawki.

Poza tym stwierdzam, że wielokropki mogłyby spokojnie nie zaistnieć w dialogach.
A cała scena pościgu aż prosi się o rozbudowany opis. Bardzo.
Ogólnie o tekście - nie jest źle, ale może być lepiej. Sama zawartość fabularna wydaje mi się nie najgorsza. Ale tekstowo jest zbyt zwięźle. Warto by to troszkę (bardzo) rozwinąć, dłuższe opisy też się przydają. W moim odczuciu - dostałam skrótowca i suche fakty. Już to komuś pisałam i widzę tutaj to samo. To brzmi jak relacja telewizyjna z rozgrywek billarda.

Pytania - Z jakiej perspektywy jest to pisane? W sensie, autor "siedzi na ramieniu" której postaci? Eweliny? Jeśli tak, to może warto dodać do tego wszystkiego jakiś opis jej odczuć, domysłów?

Wiem, dźgam badylem, ale to takie przyjazne dźganie ;)
Podepnę się pod Bofur i powtórzę - poczytaj, poćwicz, to na pewno da dobre efekty :)
Obrazek

Wieczornych snów mary powiewne, dziewicze
Na próżno czekały na słońca oblicze...
W dal poszły przez chmurną pustynię piaszczystą,
W dal ciemną, bezkresną, w dal szarą i mglistą...

KLIK

Awatar użytkownika
Krin
Posty: 479
Rejestracja: 17 marca 2014, 16:03
Lokalizacja: nekromanckie pustkowie
Kontaktowanie:

Re: Urwany trop

Post autor: Krin » 02 sierpnia 2015, 21:20

A ja dodam coś jeszcze. Strasznie nie realistyczne wydaje mi się zachowanie tych ludzi. Nie pasuje ono do sytuacji i funkcji. Postacie odzywają się w sposób zupełnie nie pasujący, przynajmniej wedle mojej wiedzy, do sytuacji wokół.
- Pamięta pani tych co napadli na jubilera? Ktoś zgłosił że ukrywają się w takim mały, starym domu na przedmieściach.
Tutaj piękny przykład. Określenie "tych co napadli na jubilera" czy "w takim mały, starym domu na przedmieściach " wydaje mi się wyjątkowo mało precyzyjne, jak na policjantów.

Nie bardzo też sobie wyobrażam, żeby ktoś miał napadać sklep jubilerski z karabinami maszynowymi. Bądź co bądź to tylko sklep jubilerski. Nie bardzo sobie wyobrażam, żeby taka zwyczajna policja miała ścigać takich przestępców, lecieć tam z bronią praktycznie z marszu, bez żadnych ustaleń czy czegokolwiek. Zresztą oni chyba "wzięli dwóch mundurowych". No nie wyobrażam sobie czegoś takiego.

Do czego zmierzam? Nie przemyślałaś tego, nie zastanowiłaś się jak w istocie pracuje policja. Czytam i nie wierze w twoje słowa, nie wierzę, ze to się mogło tak odbyć. Niektórzy pisarze tez nie wiedzą wszystkiego, kiedy piszą, ale potrafią to ukryć. Na twoim miejscu najpierw zebrałabym informację na ten temat i wszystko szczegółowo przemyślała.

I tyle tylko ode mnie. Pisz! :)
" Człowiek ten, którego nazywano Kruczarzem, nadszedł od północy, od Białej Równiny. I to on powiedział nam w końcu, że tę nieprzyjazną ziemię stworzyli reptilianie - po to abyśmy nie zobaczyli podtrzymującej niebo kopuły i nie dowiedzieli się, że nasza planeta jest płaska, a nie okrągła, jak twierdziło NASA."
- Marszus, "Cała prawda o Białej Równinie"

Awatar użytkownika
Vandaroth
Posty: 56
Rejestracja: 29 maja 2015, 17:13

Re: Urwany trop

Post autor: Vandaroth » 03 sierpnia 2015, 22:40

Szczerze. Za szybko tutaj się wszystko dzieje. Na dodatek, strasznie mi się nie podobają dialogi, gdyż uważam, że są strasznie sztuczne i mało precyzyjne.
Pamięta pani tych co napadli na jubilera? Ktoś zgłosił że ukrywają się w takim mały, starym domu na przedmieściach.
Na przykład to. W filmach nawet lepiej to przedstawiają. Tutaj powinny być fakty, takich ludzi może być miliony, jakiś rysopis, akta, czy cokolwiek. Niczego tutaj nie ma, a opisanie kogoś jako tych, jest słabe według mnie.
Do tego, no jak już wcześniej wspomniałem... Dialogi.
- Witam... - Ewelina nie oderwała oczu od dokumentów na biurku.
- Pamięta pani tych co napadli na jubilera? Ktoś zgłosił że ukrywają się w takim mały, starym domu na przedmieściach.
- Kto to zgłosił?
- Jakiś cywil, powiedział że pracuje w tym zakładzie co napadnięty został i rozpoznał ich.
- Niech będzie, weźmy kilku ludzi. Na wszelki wypadek, gdyby naprawdę tam byli.
Jak to czytam, to mam wrażenie, że ta policjantka wraz z tym komisarzem, nie wypili porannej kawy. Ich mózg działają na niskich obrotach. Bo takie właśnie wolne, nudne, sztuczne dialogi tutaj przedstawiasz.
Do tego, nie potrafię ocenić ich charakteru, jakbym się starał, to nie potrafię.
No i jak już wcześniej wspomniałem. Wszystko dzieje się, tak jak ty to napisałaś dwukrotnie.
Nagle
i według mnie, zdecydowanie za szybko( nie mówię już o dialogach, tylko o scenach).
O interpunkcji nie będę się wypowiadał, zauważyłem chyba tylko dwa błędy. Więc tak ogólnie, koncepcja ciekawa, jednak wykonanie zdecydowanie za szybkie i te dialogi, według mnie kiczowate.
Ale pisz dalej i szlifuj swój warsztat :D Po to tutaj jesteś.

Awatar użytkownika
Mekis

Re: Urwany trop

Post autor: Mekis » 06 sierpnia 2015, 14:05

Dziękuję za rady.
W wolnej chwili napiszę od nowa :)

Awatar użytkownika
Grafoman
Posty: 40
Rejestracja: 20 listopada 2014, 18:00

Re: Urwany trop

Post autor: Grafoman » 31 marca 2017, 16:13

Mi się osobiście podoba treść.
Wykonanie natomiast... Warto trochę doszlifować. Co do dialogów, zgadzam się z Przedmówcami, miejscami wydają się sztuczne, ale to kwestia wprawy.
Jak na pierwszy tekst, to jest dobrze. Nie poddawaj się pisz dalej!
Pozdrawiam,
G
"Ja "beznadziejność nadchodzących dni" -
Witam odważnym i rycerskim : "phi" !!" ;)

Awatar użytkownika
Kalypsol
Posty: 11
Rejestracja: 13 września 2017, 23:08

Re: Urwany trop

Post autor: Kalypsol » 15 września 2017, 23:59

Wszyscy powiedzieli Ci już to, co sam chciałem. Od siebie (?) dodam tylko, że akcja powinna być dużo wolniejsza, więcej dialogów albo opisów tego, co działo się między poszczególnymi wydarzeniami, np. że ta kobieta, której imienia zapomniałem wstała, wyjrzała przez okno, westchnęła ciężko, bo znowu czeka ją jakże fascynujący dzień w pracy, potem - przygotowując sobie poranną kawę, herbatę, cokolwiek - usłyszała, iż sąsiad z dołu puszcza zbyt głośną muzykę itp.. Ogółem dobrze, tylko musisz napisać jeszcze z kilkaset stron, żeby się wyrobić. Cholera wie? Może będzie z Ciebie kolejny Stephen King? :)

ODPOWIEDZ