Wybieramy PROZĘ LIPCA!
Czas na oddanie głosu do 17 VIII - ankieta dostępna w TEMACIE

Ostatni przystanek [zakończone] [grudniowa Chałwa]

KRYMINAŁ, HORROR, THRILLER, SENSACJA
Pomysły moich powieści kryminalnych znajduję zmywając. Jest to zajęcie tak głupie, że zawsze rodzi we mnie myśl o zabójstwie. ~ Agatha Christie
Awatar użytkownika
Krin
Posty: 480
Rejestracja: 17 marca 2014, 16:03
Lokalizacja: nekromanckie pustkowie
Kontaktowanie:

Re: Ostatni przystanek [zakończone]

Post autor: Krin » 11 listopada 2014, 18:59

Makabryczne to opowiadanie brrr dreszcz mnie przeszedł.

Najpierw emocje, jakie czułam podczas czytania.

Na początku współczułam głównemu bohaterowi. To się wydawało straszne m.in. właśnie dlatego, że zaatakowało go w takim zwyczajnym miejscu, w zwyczajnym czasie. To się nie działo w ciemnym lesie, starym domu ani w żadnym podobnym miejscu tylko w zwyczajnym tramwaju takim jakim człowiek jeździ na co dzień. Potem zjawa rujnuje mu życie. Aż się zaczęłam zastanawiać nad tym, jak łatwo można zburzyć czyjeś (w miarę) uporządkowane życie. Sprawę pogarszają te wszystkie złe rzeczy, jakie zrobili mu inni - Marcin, ciotka. No po prostu było mi go żal. Przez długi czas myślałam, że historia skończy się samobójstwem Juliana, który nie będzie w stanie żyć z tym wszystkim.
Robert od samego początku wydawał mi się podejrzany. Jego zachowanie było zwyczajnie dziwne. A potem nagle okazuje się, że maczał w tym palce, oszukał głównego bohatera. Wzrost współczucia o 100%.
W czasie tej sceny, kiedy mówi Marcinowi o swoim odejściu to jakoś nagle moja miłość objęła swym zasięgiem Marcina. Po prostu tak jakoś w odwecie, gdy okazało się, że to Robert był tym złym.
Jeszcze dalej wszystko okazuje się być jego omamami i zaczęłam myśleć o tym jakim koszmarem jest choroba psychiczna i to jest przerażające, bo dotyka nagle, bez ostrzeżenia a człowiek często nawet nie potrafi jej zauważyć. No po prostu współczucie powtórnie wzrasta o 100%
I wtedy nagle - TO ON JĄ ZABIŁ! Szok! Zaskoczenie! Utrata przytomności! I myślę, że to przez tą chorobę psychiczną, ale NIE! On to wszystko zrobił umyślnie! I żadnego żalu. Nagle przestaje być taki, jaki się wydawał. Nie jest już tym biednym Julianem, który boi się o stan swojego umysłu. Jest Julianem psychopatą, który niczego nie żałuję. Przeciwnie! Planuje mordować dalej! Poczułam się oszukana i zdradzona. Poczułam się jak Daria. Jak mogłam współczuć postaci tak okrutnej i wręcz prymitywnej. Dałam się złapać w twoją pułapkę, Wiosno.
Zrobiło mi się też strasznie żal Marcina, który przecież znalazł się tam zupełnie przez przypadek. Nie do końca wiedział, co się stało. Nie wiedział, co ma zrobić z tą informacją, a potem bał się wyznać, że coś wie. z przerażeniem patrzył na to, co się dzieje z jego kolegą, a potem jeszcze (prawdopodobnie) zostaje zamordowany. :le:

Podsumowując powyższy wywód - udało ci się wzbudzić we mnie emocje. Być może jest to spowodowane tym, że nie czytuje horrorów ani nie oglądam i nie znam "typowych" rozwiązań. Liczyłam przez cały czas na jakiś happy end, ale teraz to właściwie nie wiem dlaczego. Co by to był za horror? W każdym razie tekst wzbudza we mnie spore emocje, ponieważ najpierw sprawiłaś, iż współczuje bohaterowi. Przez kontrast uzyskałaś to, że nie jest dla mnie jakimś z tysięcy psychopatów tylko jest no... Julianem.

Chyba się trochę za bardzo rozpisałam, ale nie wiem, co jeszcze mogłabym ci tu powiedzieć. Podoba mi się twój sposób pisania.

Choć ma wątpliwości dotyczące policji i całego tego morderstwa. To jest nierealne w dzisiejszych czasach, by nikt nie wykrył sprawcy. Telefon da się namierzyć. W miastach kamery są dosłownie WSZĘDZIE. Zam ludzi, którzy mają trochę do czynienia z takimi rzeczami. Ponoć zdarzyło się, że udowodnili facetowi, że zgwałcił dziewczynie w lesie, bo prześledzili dokładnie całą jego drogę z monitoringu, gdzie widać było, jak ją śledzi. To nie były dwie kamery. Było ich kilkadziesiąt i to wcale nie w centrum miasta. Idąc codziennie ulicą możemy być sfilmowani przez setki kamer, nie mając o tym pojęcia!
Na dodatek policjanci potrafią z ludzi wyciągać nawet te rzeczy, których im się wydawało, że nie pamiętają. Chodzi tu o takich prawdziwych policjantów na co dzień zajmującymi się poważnymi przestępstwami anie kradzieżą koperku. Juliana złapali by po czymś takim. To pewne.

10 z 11 komentarzy na 11 listopada.
" Człowiek ten, którego nazywano Kruczarzem, nadszedł od północy, od Białej Równiny. I to on powiedział nam w końcu, że tę nieprzyjazną ziemię stworzyli reptilianie - po to abyśmy nie zobaczyli podtrzymującej niebo kopuły i nie dowiedzieli się, że nasza planeta jest płaska, a nie okrągła, jak twierdziło NASA."
- Marszus, "Cała prawda o Białej Równinie"

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Ostatni przystanek [zakończone]

Post autor: pierdoła saska » 08 stycznia 2015, 12:59

Skończyłam. :tanczy: Trochę to trwało, co będzie widać w załączonym pliku z komentarzami na marginesie - wybacz, ale myśl o kodowaniu tego sprawiła, że zbladłam, kwikłam i nos wsadziłam w kawę. W dużej mierze są to notatki z cyklu "<3" lub moje gdybajki czy coś. Tu w komentarzu za to zacznę od tego skąd się ta wielka dziura w datach dopisków wzięła - a pokaźna i wielomiesięczna jest. Bo to nie tylko tak, że miałam lenia - a miałam, ale to insza bajka - ale tez jednak trochę tekst. Pierwszy rozdział mnie zaciekawił. Była zagadka, klimacik i chciało się czytać. Drugi za to wysuszył mnie. Niby fabuła się rozwijała i zagęszczała, ale jakoś opisy mieszkania i statyczność opisu wydarzeń tam po prostu sprawiała, że co kilka zdań robiłam sobie przerwę krótszą, potem dłuższą, potem dłuższą i dopiero po długim czasie siadłam, przebrnęłam i dobiłam do miejsca, gdzie tekst mnie wciągnął. o.

No to plik: https://docs.google.com/document/d/1pag ... sp=sharing

A różne przemyśliwajki to by tak: zaskoczyło mnie zakończenie. Różne rzeczy szlajały się po głowie, nawet zbliżone, ale tego z Robertem się nie spodziewałam. Świetnie to odwróciło perspektywę patrzenia na zachowania innych osób wcześniej. Piękne i ładne zagranie.
Zaskoczyła mnie też śmierć Jezierskiego - co zresztą poniewiera się po marginesach.
Podobał mi się też klimat, zwłaszcza w dwóch ostatnich fragmentach. Ścierające się frustracja i paranoja pięknie czyniły tekst dynamiczniejszym i budziły niepokój. Przy okazji mobilizowały mi szare komórki do zastanawiania się, o co kuźwa chodzi, a nie tylko przyswajania sobie tekstu - co jest dla mnie bardziej naturalne przy czytaniu.
Ocena bohaterów jest dla mnie trudna, bo tak pięknie wywracasz wszystko do góry nogami na koniec. Cokolwiek tam sobie człowiek wydumał przez większość tekstu musi nagle zostać zrewidowane, zwłaszcza kwestia Marcina :) Nagle gościowi należy się wiadro współczucia i flaszka za okazywaną cierpliwość i nawet tolerancję. xD

Pomijając blokadę jaką zaliczyłam po drodze, to tekst mi się podobał, a im dalej było od blokady tym bardziej. Gratki za stworzenie go :D :c[]:
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
szczepantrzeszcz
Posty: 213
Rejestracja: 07 lutego 2014, 12:52

Re: Ostatni przystanek [zakończone]

Post autor: szczepantrzeszcz » 06 lutego 2015, 22:14

Ktoś zaczął i skończył - to dobra wiadomość.

Opowiadanie napisane lekko, wciągające, Autorka się przyłożyła do pracy. Tak dobre nie trafia się co dzień. Piszę nie tylko dlatego, że tematyka zahaczająca o zaświaty jest Szczepanowi bliska. Spodobał mi się styl, spodobało mi się to, że była prawdziwa pełnokrwista akcja.

Rzuca się w oczy inny stan ducha, kiedy pisałaś ostatnią część. Mam nieodparte wrażenie, że napisałaś ją później, kiedy pierwsze trzy były już na forum. Tochę szkoda. Wcześniej nie znalazłem, żadnych odwołań do tego, że mordercą był główny bohater. Krótkie szarpane widzenia... krew... kamień... podświadoma niechęć do ćpunów... tym wszystkim wcale nie zasugerujesz zakończenia - tajemnica pozostanie.

Samo katharsis (wybacz, jestem prostym człowiekiem starej daty) zniesmaczyło mnie trochę. Pomysł zamordowania Darii i Marcina uważam za chybiony, tym bardziej, że główny bohater cały czas występuje jako średnio rozgarnięty poczciwiec. Nie można tak po prostu powiedzieś w ostatnich akapitach, że w każdym siedzi morderca. Warto byłoby pokazać, lub chociaż zasugerować, tę brutalną prawdę wiele wcześniej, nie raz i nie dwa.

... i jeszcze jednego mi brakowało.
Wszystko będzie dobrze, mówiły jej oczy.
Przed nami nowe, wspaniałe życie.
Juliana interesuje wyłącznie tajemnica. Szkoda, że nie pokusiłaś się o próbę "zbudowania" tego uczucia na przykład przeplatając wybuchy histerii głównego bohatera jakimś bardziej osobistym, bardziej emocjonalnym zaangażowaniem.

Dzięki za dobrą lekturę.

ODPOWIEDZ