Drodzy Literkowicze!

Trwa głosowanie na PROZĘ MAJA! Zapraszamy do udziału w ankiecie.

Śmierć

KRYMINAŁ, HORROR, THRILLER, SENSACJA
Pomysły moich powieści kryminalnych znajduję zmywając. Jest to zajęcie tak głupie, że zawsze rodzi we mnie myśl o zabójstwie. ~ Agatha Christie
Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

RE: Śmierć

Post autor: wołszebnik » 11 lipca 2012, 12:57

Głównie dlatego, że Ci to pod którymś tekstem obiecałam, a poza tym szkoda mi czasu, gdy w odpowiedzi słyszę: 'ok, pie*rz sobie dalej, to tylko twój punkt widzenia' ;)
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
gantzerek
Posty: 77
Rejestracja: 19 marca 2012, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

RE: Śmierć

Post autor: gantzerek » 11 lipca 2012, 14:17

blackbird pisze: Głównie dlatego, że Ci to pod którymś tekstem obiecałam, a poza tym szkoda mi czasu, gdy w odpowiedzi słyszę: 'ok, pie*rz sobie dalej, to tylko twój punkt widzenia' ;)
Widzisz, trochę dziwnie to odbierasz. Zawsze staram się w komentarzach oddzielać innych fakty od opinii, ponieważ dzięki tym pierwszym mogę się zawsze czegoś nowego dowiedzieć (w tej płaszczyźnie nigdy nie zawodzisz, twoje komentarze często uświadamiają mnie w pewnych konwencjach językowych i nie tylko, o których nie miałem wcześniej pojęcia) i chwała Ci za to :) Opinie są zaś względne, i mogą, ale nie muszą być trafne i słuszne. Tak samo jak moja polemika, nie jestem wcale nieomylny, jesteśmy tylko ludźmi.

Fakt, że w aspektach tamtej wypowiedzi się z Tobą nie zgadzam nie oznacza wcale, że nie szanuję twojego zdania i czasu, który poświęciłaś na jego wyrażenie. Wszystko co piszesz Ty i inni użytkownicy, biorę sobie do serca, dlatego jeśli komentarz, który napisałem dotknął Cię osobiście, to przepraszam. Zależy mi na waszych opiniach i komentarzach :)
"Life is not a problem to be solved, nor a question to be answered, life is a mystery to be experienced." - Alan Watts
Moje wypociny:

Awatar użytkownika
Kompot
Mącikompot
Posty: 423
Rejestracja: 21 sierpnia 2012, 23:40

Re: Śmierć

Post autor: Kompot » 24 sierpnia 2012, 23:04

Ja się nie zgadzam z opinia plastikowego dzizusa. Jak dla mnie właśnie taka reakcja jest idealna. Koleś w żałobie, podpity, jeszcze nie ogarnia nowej dość paskudnej sytuacji... śmierć żony jest absurdem. Mieli plany. Zobojętnienie. To wszystko kojarzy mi się z "Melancholią".
"obawa przed zarażeniem się smutkiem odpychały od niego ludzi." bardzo zgrabne.
Skąd ten angielski tekst na początku?
Pozytyw czekam na następną porcję dreszczy.
Obrazek

Awatar użytkownika
Crest

Re: Śmierć

Post autor: Crest » 25 sierpnia 2012, 10:05

Średnio mi się podoba. Rosół na stypie? To takie hmm...Polskie. Ale mniejsza o to. Na pewno pisać umiesz. Pomimo błędów. Niestety nie podoba mi się całość. Jest nawet dobrze opisana ale mnie zniechęca. Te zombie nie wiadomo skąd i jakiś brak klimatu. A to dziwne. Bo pisać umiesz. Ja bym trochę poszerzył temat. Jest wykrojony. Stypa, zombie, wódka bam. I wszystko to w krótkim rozdziale. Wydaje mi się, że aby napisać coś interesującego o zombie to trzeba dodać coś świeżego. Być może będzie to później, więc jak dodasz resztę to ocenię. Bo ten fragment jest poprawny ale nie ma w sobie takiego napięcia. Czekam jednak na więcej. Pozdrawiam

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Śmierć

Post autor: wołszebnik » 03 kwietnia 2013, 18:36

Nie będzie spoilera, bo kurna za wiele mam do powiedzenia, by ujarzmić spoilerem.

Dwa drobne szczegóły na początek:
Zasępiony, Ralph zaczął jeść postawiony przed nim rosół, z namaszczeniem połykając każdy łyk dymiącej zupy, starając się nie brzdękać łyżką o talerz.
Słonko, czy mógłbyś wytłumaczyć sens tych przecinków?
Nawet ksiądz wymieniał ciche, palące w uszy słowa z młodą blondynką obok siebie. Ralph czuł wokół siebie nieprzyjemny
A teraz uważaj, będzie jazda bez trzymanki.
No więc, twoim założeniem, gantzie, było napisać tekst w klimatach zombie apokalipsy. Świetnie! Co powinien mieć taki tekst? Galopującą akcję i odpowiedni klimat. Tyle, że u Ciebie tego jest niestety jak na lekarstwo. Gdyby nie wczytywać się w tematykę, to sam styl, jakim tekst ten skreśliłeś kojarzy się raczej z sielską sagą, nie z grozą, czy akcją.
Co jest nie tak? Spróbujmy na przykładach:
Ralph siedział nieruchomo, patrząc się przed siebie.
Dla Ralpha brzmiało to
Normy społeczne i jakaś wrodzona niechęć, obawa przed zarażeniem się smutkiem odpychały od niego ludzi.
Ciepły posiłek miał w jego ustach miałki posmak
Im dalej od jego osoby przy stole, tym robiło się jakby
Pogoda była przygnębiająca.
Mgła powoli zaczęła opadać
Takich zdań, jak fragmenty wyżej masz w tekście multum. Wiesz czemu się ich czepiam? Ano temu, że mają one konstrukcję bierną. Spójrz jak często zamiast napisać żywe zdanie z perspektywy czynnego zaangażowanego podmiotu, Ty piszesz, że coś zostało zrobione, brzmiało, odpychało.
To nie Ralph poczuł miałki smak posiłku, tylko posiłek w jego ustach miał miałki smak. To nie Ralph czuł się coraz bardziej przygnębiony, tylko pogoda była przygnębiająca.
Mgła zaczęła opadać, zanim opadnie, czyli zanim nastąpi rzeczywiście zmiana jakości, minie diabli wiedzą ile czasu.

Wszystko to wyżej (i nie tylko to) spowalnia akcję tekstu, który powinien być dynamiczny. Powinien być dynamiczny, bo to wynika z przyjętej konwencji. Nie mówię, że wszystkie te zdania bezsprzecznie muszą zostać wyrugowane. Ale w tym momencie jest ich zbyt dużo, zwłaszcza, że nie dynamizują ich zdania w konstrukcji czynnej.
Ledwo dokończył i zapiął rozporek, z sali dobiegł trzask. Za nim szuranie krzeseł, tłuczone szkło, urwany cienki kobiecy krzyk i mnóstwo innych, nieokreślonych dźwięków, które wkrótce przerodziły się w istną kakofonię. Ralph zaniepokojony hałasem, wyszedł z toalety, nie umywszy uprzednio rąk. Na korytarzu uderzył go widok swojej znajomej. Przebita na wylot złamaną nogą od stołu dusiła się własną krwią, błądząc nieprzytomnie oczami po drewnianej boazerii. Rosnąca wokół niej jasnoczerwona, spieniona kałuża dokładnie wypełniała szczeliny wytartego parkietu, dosięgając w końcu jego butów.
Ralph stanął jak wryty. Spojrzał otępiały na salę. Wszędzie walały się połamane meble, rozbite kawałki szkła błyszczały na ziemi. Biegające po sali postacie goniły się jak oszalałe. Dopiero po chwili był w stanie odróżnić gości ze stypy od nieznanych sobie osób. Były ubrane przeróżnie, wszyscy jednak byli brudni, utytłani błotem i obszarpani. Jedna z tych osób właśnie przewróciła księdza i wgryzła mu się w szyję, sikająca krew opryskała ściany, mężczyzna zaskowyczał z bólu i przerażenia.
No dobra, jest hałas, jest krew, flaki, fajerwerki... no to gdzie jest akcja? Akcji nie ma. Bo wszystko się dzieje poza Ralphem. Nie pozwalasz nam wejść w jego obserwację, poczuć grozy tego, co zobaczył.
Wdowiec ruszył w tym całym chaosie naprzód jak zaczarowany, nie bardzo jeszcze rozumiejąc, co się tak naprawdę dzieje. Szedł w kierunku księdza. Nagle zza rogu rzucił się na niego jeden z gości, zezując weń wytrzeszczonymi, przekrwionymi oczyma.
W połowie drogi jednak gwałtownie wrył się w ziemię od uderzenia. To kompan od szklanki roztrzaskał mu krzesło na głowie, ratując Ralphowi życie. Był potwornie blady, miał naderwany kawałek rękawa od marynarki, cały był obryzgany krwią i jakimś śmierdzącym, brunatnym, niesprecyzowanym czymś. W jego oczach kryło się przerażenie, ale cały aż trząsł się od przypływu adrenaliny.
i jakby kalka. Ralph idzie, wybiega zombie, tylko czemu nie jest strasznie? Bo jedynie poinformowałeś, że gość rzucił się na Ralha nagle, dalej relacjonujesz - za szybko i jedynie informacyjnie.
Spróbował przeładować strzelbę, naciągając drewniane czółenko pod lufą.
eee, zatrzask suwadła?
Wszystko ucichło, niczym ucięte nożem. Ralph zorientował się, że jest sam w zdemolowanej sali. Wszędzie walały się resztki stołów i krzeseł, wszystko było obryzgane krwią i wnętrznościami. Wokół leżało porozrzucanych trochę ponad dwadzieścia ciał, całych, bądź zdekompletowanych. Zaczął chodzić po sali i szturchać ludzi w nadziei, że ktoś przeżył. Na próżno.
Ale czemu ta cała makabreska dzieje się poza Ralphem? Przecież on jest na tej scenie, nie? Podajesz daną statystyczną (ponad dwadzieścia ciał), a nie pozwalasz Ralphowi zatrzymać się i choć oględnie przeliczyć.
Zamiast prowadzić swojego bohatera, zamiast go kreować, Ty wykonujesz całą robotę za niego i to jest największą bolączką twojego tekstu niestety.

Wołszowe zalecenia do poprawki?
1. Przestań patrzeć i opisywać co Ralph wyczynia w zaplanowanej przez Ciebie scenografii, tylko zamknij oczy i zamień się w Ralpha, przejdź się po tej sali pełnej trupów.
2. Wyszukaj te momenty (a sporo ich), gdy akcja wymyka się z postrzegania bohatera i staje opisem - przefiltruj je przez umysł Ralha, pozwól jemu to zaobserwować i nie mów o samych zjawiskach, a o tym, co z nich dostrzega Ralph i co dla niego znaczą.
3. Nie kończ zbyt wcześnie - to powinna być dewiza zarówno prawdziwego pisarza, jak prawdziwego faceta :roll:


Masz obrazka:
Obrazek

Kogoś chciałam nim obdarować, a Ty się chyba nie zgniewasz :heart: Poza tym, skoro o trupach, to pasi idealnie :*
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

ODPOWIEDZ