Tytuł Tekstu maja zdobył "Bestiariusz" MononokeGirl.

Serdecznie gratulujemy! :D

I oczywiście zachęcamy użytkowników do lektury i komentowania.

Teatrzyk cieni

KRYMINAŁ, HORROR, THRILLER, SENSACJA
Pomysły moich powieści kryminalnych znajduję zmywając. Jest to zajęcie tak głupie, że zawsze rodzi we mnie myśl o zabójstwie. ~ Agatha Christie
Awatar użytkownika
nuklearna_wiosna
Posty: 133
Rejestracja: 21 stycznia 2014, 01:44
Lokalizacja: w czarnej dupie
Kontaktowanie:

Re: Teatrzyk cieni

Post autor: nuklearna_wiosna » 26 stycznia 2014, 03:49

Kojarzy mi się to z jednym azjatyckim filmem, w którym zastosowano podobny chwyt. A właściwie to z dwoma nawet.

Gdy przeczytałam o „ściance”, przed oczami od razu stanęła mi ścianka wspinaczkowa i przez dobrą chwilę rozmyślałam nad tym, że one nie są przecież ceglane :D
Słowo „ścianka” (po tym, jak już doszłam do tego, że nie wspinaczkowa :D) nasunęło mi myśl o czymś nietrwałym, miałam wizję ścianki działowej, jakiegoś przepierzenia, czegoś małego, prowizorycznego... Taki tok myślenia może naprowadzić na ślad dekoracji scenicznej. Ja do tego nie doszłam, ale możliwe, że ktoś bardziej ode mnie domyślny mógłby, zwłaszcza w połączeniu z tytułem.
Tytuł, swoją drogą, mimo, że jest jednym wielkim spoilerem, podoba mi się, pod warunkiem, że w tekście aż do samego końca nie będzie wskazówek. Żeby odbiorca – jeśli tytuł zapali mu w głowie lampkę - przez cały czas czytając myślał, że nie, że się pomylił. Żeby dał się przekonać, a na końcu mógł zakrzyknąć w zdumieniu: „A jednak!”
Skoro dekoracja odwzorowuje pomieszczenie, myślę, że spokojnie można by napisać po prostu „ściana”.

Podobnie, jak jeden z przedmówców, zwróciłam też uwagę na ten nieszczęsny kurz „stary, jak sama ludzkość”. Rozumiem oczywiście, że nie może to być odbierane dosłownie, ale jednak takie sformułowanie nie pasuje mi do prozy, a przynajmniej do tego tekstu. Jest zbyt metaforyczne, podczas gdy reszta opisu, mimo, że nastrojowa, jest jednak w pełni realistyczna i dosłowna.
Zwrot ten na samym wstępie trochę popsuł mi klimat, wywołując skojarzenia raczej zabawne, niż upiorne, w rodzaju „o, taki kurz właśnie mam pod łóżkiem!”. Ale to już może być wina mojego prostackiego i niezbyt wyszukanego poczucia humoru ;)
Spod podgniłej szafy wyskakuje czarny kształt o ostrych pazurach i spiczastych kłach, błyskających w mroku. Wielkie ślepia na chwilę rozjarzają się, odbijając światło, a zaraz potem potwór znika w ciemności.
Co do tego fragmentu mam dwa zastrzeżenia.
Po pierwsze, trochę niefortunne wydaje mi się sformułowanie, że kształt wyskakuje. Kształt to jakaś własność obiektu. Coś ma kształt, nie jest kształtem.
Po drugie, to, co wyskoczyło chyba nie było zbyt duże, skoro zmieściło się pod szafą, toteż określenie „potwór” wydało mi się nieco na wyrost.
Może spróbować jakoś tak: „Spod podgniłej szafy wyskakuje czarny stwór o ostrych pazurach i spiczastych kłach, błyskających w mroku. Wielkie ślepia na chwilę rozjarzają się, odbijając światło, a zaraz potem istota znika w ciemności.”
Oczywiście można to sformułować inaczej, ale chodzi o to, żeby z niedużego stworzenia spod szafy nie robić na siłę potwora, zgoła krwiożerczej bestii, a raczej postawić na sugestię, jakoby było to po prostu coś niepokojącego, tajemniczego, może z innego świata. To samo w sobie powinno wywołać dreszcz.
(...) jak podczas oglądania horrorów. Ale w horrorach bohaterowie zawsze robią to, czego nie powinni.
Zaraz tam nie powinni... Ciekawość – rzecz ludzka ;) Ale nie o tym chciałam...
Znów mnie wybiło z klimatu. Wygląda mi to trochę na takie łopatologiczne tłumaczenie czytelnikowi, jak ma rozumieć tę scenę. Myślę, że wcześniejsze zdanie spokojnie wystarczy by wygenerować odpowiednie skojarzenie z typowymi bohaterami horrorów. Wyraźnie widać, że wie, że nie powinna, a jednak to robi. I wszystko jasne, tak myślę.
(...) wiadomo, że zaraz coś się wydarzy…
Jak najbardziej wiadomo, ale po co to odczucie ubierać w słowa?
To taka bardzo sucha, wręcz scenariuszowa wstawka, jakby tłumaczenie samego mechanizmu powstawania horroru. Niekorzystnie wpływa na atmosferę i naprowadza na ślad, sugerując, że mamy do czynienia z jakąś scenką poglądową.
Z cichym, podobnym do ptasiego lotu szumem, coś wypada z wnętrza wprost na kobietę.
To zdanie przywiodło mi na myśl coś delikatnego, ulotnego, czy może nawet niematerialnego – sieć, płachtę tkaniny, zjawę... A tu nagle ŁUP! Zwłoki! :D Odczułam pewien dysonans. Opisany odgłos nie pasuje mi do dźwięku wypadającego z szafy ciała. Może spróbować od razu zawrzeć informację, że to, co znajduje się w szafie jest materialne i posiada jakiś ciężar? Na przykład: „Coś osuwa się z cichym szmerem i wypada z wnętrza wprost na kobietę”.
To oczywiście jedynie sugestia podyktowana moim osobistym gustem i niechęcią do zbytniego rozpoetyzowania, zwłaszcza w przypadku mocnych, konkretnych scen, które mówią same za siebie.
W głowie mimowolnie rozbrzmiewa najstraszniejsza wyobrażalna muzyka, wwiercając się w uszy.
1. Czy jeśli coś rozbrzmiewa w głowie, może wwiercać się w uszy?
2. Gdyby właśnie coś szło mnie zabić, raczej nie nuciłyby mi się w głowie żadne melodie. Nasłuchiwałabym kroków w kompletnej ciszy. No ale nikt nigdy nie szedł mnie zabić, więc w sumie nie wiem, jakby to było. Poza tym pewnie każdy po swojemu reaguje na nieuchronne spotkanie z mordercą ;)
3. Ogólnie dodanie do całego tego obrazu samej sugestii istnienia jakiejkolwiek muzyki zupełnie zmieniło całe moje wyobrażenie o tej scenie. Do tej pory bardzo ważną rolę odgrywała cisza, intensyfikująca poszczególne odgłosy. Pojawiający się nagle motyw typowej „muzyczki z horroru”, choćby rozbrzmiewającej tylko w głowie kobiety, wydaje się trochę wciśnięty na siłę. W teatrze i filmach grozy muzyka odgrywa bardzo ważną role, ale trudno oddać to za pomocą słów. W moim odczuciu cisza sprawdza się tu lepiej.
Skrzypienie wydaje się głośniejsze, coraz bardziej nieuniknione staje się. to nadchodzące spotkanie...
Nie bardzo dostrzegam zasadność użycia kropki. To pomyłka, czy wizja artystyczna? W reszcie tekstu brak eksperymentów formalnych, więc skąd takowy nagle tutaj?

* * *
Jako że sama staram się czasem - z lepszym, lub gorszym skutkiem - napisać coś z dreszczykiem, chętnie podglądam innych, którzy się tym zajmują. Zdaję sobie sprawę, że najważniejszy u Ciebie był koncept i postawiłaś na przewrotność, ale i tak bardziej skupiłam się na kwestii budowania atmosfery grozy.
Sama końcówka wywołała u mnie – jak wspomniałam na początku – skojarzenia z dwoma znanymi mi utworami, w których takie rozwiązanie zastosowano (mam niejasne wrażenie, że był jeszcze co najmniej jeden, ale nie dam sobie za to uciąć żadnej kończyny). Aczkolwiek spotkałam się już z czymś takim, więc większego zaskoczenia nie było, choć uśmiech się pojawił.
Co do grozy, myślę, że straszysz całkiem nieźle ;) Masz dużą rozpiętość środków wyrazu – od może aż nazbyt poetyckich sformułowań, po bardzo suche wstawki, wręcz mówienie czytelnikowi wprost, co ma czuć i myśleć. Tych skrajności na szczęście nie jest dużo i przez większość czasu udaje Ci się trzymać złotego środka.
Dla mnie osobiście stworzenie atmosfery grozy jest jednym z trudniejszych zadań (gorsze jest tylko pisanie wątków romantycznych :D). Mam problem z podjęciem decyzji, kiedy faktycznie warto się nagadać, by stworzyć klimat, a kiedy powinnam chwycić konkret za gardło i po prostu okrasić paroma mocnymi słowami. U Ciebie widzę coś podobnego.

Tak, czy inaczej, czasu poświęconego na lekturę nie uważam za zmarnowany, cieszę się, że zapoznałam się z tym tekstem, a jako, że zaraz idę spać, odczuwam lekka obawę, czy aby nie przyśnią mi się jakieś wypadające z szafy trupy xD

PS Od dawna żartowałam, że jeszcze trochę, a zacznę pisać komentarze dłuższe, od komentowanych tekstów... Cóż, ten dzień właśnie nadszedł :D
[/align]
"Everything ic connected" ~Dirk Gently

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Teatrzyk cieni

Post autor: Siemomysła » 10 lutego 2014, 19:06

Wiem, że tekst jest wiekowy i łapanka raczej nie ma sensu, lecz ten przecinek:
Przez wszechobecną ciemność przedziera się z uporem migotliwy płomyk lampy naftowej, trzymanej przez bladą niczym śmierć kobietę, przemierzającą ostrożnie pomieszczenie.
Właśnie ten przecinek - bardzo mnie wybił z rytmu na dzień dobry. Jakbym wpadła w dołek idąc. Dlatego chciałabym o nim podyskutować... :bag: Bo bardzo słabo znam się na przecinkach, co potwierdzi każdy, kto próbuje mnie czytać.

Ale w horrorach bohaterowie zawsze robią to, czego nie powinni.
Właśnie! To, czego nie powinni! Ja unikam jak mogę robienia takich dziwnych rzeczy, jak wchodzenie do ciemnej piwnicy lub sprawdzanie hałasów z korytarza...

W głowie mimowolnie rozbrzmiewa najstraszniejsza wyobrażalna muzyka, wwiercając się w uszy. Skrzypienie wydaje się głośniejsze, coraz bardziej nieuniknione staje się. to nadchodzące spotkanie...
Wiem, że ma lata i że pewnie już to Ci pokazywano, ale nie umiem się powstrzymać, gdy już zaczęłam.



Przeczytałam ten tekst ze dwa tygodnie temu, gdy sobie błądziłam po Literkowych czeluściach w poszukiwaniu opowieści zamkniętych, a nie napoczętych i dobrze pamiętam, że końcówka mnie zaskoczyła. Nie, nie spodziewałam się zdecydowanie, że to próba w teatrze (nawet tytuł mnie nie nakierował, bo zresztą, bardziej to widzę jako scenę kręcenia filmu), choć kot nie był tajemniczy i groźny nawet przez chwilę, choć z pewnością, gdyby na mnie wyskoczył znienacka, to bym przebiła głową sufit podskakując.

Dopiero po tym czasie, widzę coś, co mi się nie rzuciło w oczy od razu. Widzę próbę wkręcenia się aktorki w scenę. Zdanie, o tym co zawsze robią bohaterowie horrorów nabiera innego smaczku, gdy się już wie, że ona jedynie gra. Wkręca się, ale nie do końca, jest zanurzona płytko i nie jest wiarygodna jako osoba, która otwiera szafę, ale jest wiarygodna jako aktorka, która gra osobę, która otwiera szafę.

Uf. Przepraszam za ilość "która", lecz nie potrafię tego lepiej ująć.

W sumie - ciekawe ćwiczenie ta miniatura i ciekawy sposób wybicia czytelnika z rytmu zmianą narracji i przeniesienia go tym samym z rzeczywistości tworzonej w głowie aktorki do rzeczywistości całej ekipy.
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
Maradine
Posty: 795
Rejestracja: 15 lutego 2011, 16:31
Lokalizacja: Elantris
Kontaktowanie:

Re: Teatrzyk cieni

Post autor: Maradine » 10 lutego 2014, 23:03

Dziękować za komentarz i uznanie - szukanie nowych sposobów przedstawienia to jedno z moich ulubionych zajęć :D

Co do kropki - no tak, sama się dziwię, że jeszcze nie poprawiłam.
Co do przecinka pierwszego - a sama nie wiem, często zdarza mi się wstawić ich za dużo, ale to chyba lepiej niż za mało :]
Obrazek

Awatar użytkownika
Bel
Posty: 49
Rejestracja: 31 lipca 2015, 12:44

Re: Teatrzyk cieni

Post autor: Bel » 02 września 2016, 18:38

A ja nie mam mieszanych odczuć. :)

Na początku myślałam, że opiszesz rodzaj psychozy, odklejenia się od rzeczywistości, kiedy lekki szmer w środku nocy działa na człowieka tak, że łomatko dzwońcie po egzorcystę.
"Teatrzyk cieni", kto by się spodziewał, że chodzi o dosłowny teatrzyk. Kto by się spodziewał kota w teatrzyku cieni.

Smaczny, krótki utworek, jestem zadowolona z lektury.
Pozdrówka! :c[]:

Awatar użytkownika
Ag.
Posty: 112
Rejestracja: 05 czerwca 2015, 19:24
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: Teatrzyk cieni

Post autor: Ag. » 05 września 2016, 21:18

Nie wiem, czy jest sens komentować tak wiekowy tekst, zwłaszcza jeśli był głównie ćwiczeniem, ale wyskoczył mi pierwszy na liście i skoro już przeczytałam...

Nie zrobił na mnie specjalnego wrażenia. Mam wrażenie, że pierwszy akapit jest przedobrzony, za dużo w nim przymiotników i w ogóle stara się być zbyt przerażający i klimatyczny. A co za dużo, to niezdrowo.

Wiedziałam też, że chodzi o kota nim pojawiło się słowo kot, te pazury i ślepia są dosyć oczywiste.

Na koniec zaś odniosłam wrażenie, że to jednak film, a nie teatr. Tzn. wiem, że to może być próba w teatrze, a nie przedstawienie na żywo, więc oczywiście można zrobić powtórkę, ale ten okrzyk reżysera na koniec brzmi jednak bardziej, jakby chciał kręcić scenę w filmie od początku.

Tekst w sumie taki sobie. Naprawdę nie wiem, co o nim więcej powiedzieć.
Instrukcja obsługi: http://9.asset.soup.io/asset/2745/0297_d5c7_500.jpeg

Piszę, czytam: http://agnieszkazak.com" onclick="window.open(this.href);return false;

Awatar użytkownika
Maradine
Posty: 795
Rejestracja: 15 lutego 2011, 16:31
Lokalizacja: Elantris
Kontaktowanie:

Re: Teatrzyk cieni

Post autor: Maradine » 07 września 2016, 21:31

Jezu czemu jeszcze ktoś komentuje ten tekst, 15 czy 16 letnia ja z przeszłości bardzo przeprasza za to byle co O.o
Obrazek

Awatar użytkownika
Ag.
Posty: 112
Rejestracja: 05 czerwca 2015, 19:24
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: Teatrzyk cieni

Post autor: Ag. » 09 września 2016, 12:56

Bo było pierwsze od góry jak weszłam w dział :D
Instrukcja obsługi: http://9.asset.soup.io/asset/2745/0297_d5c7_500.jpeg

Piszę, czytam: http://agnieszkazak.com" onclick="window.open(this.href);return false;

ODPOWIEDZ