Wybieramy PROZĘ LIPCA!
Czas na oddanie głosu do 17 VIII - ankieta dostępna w TEMACIE

Czarne Komplety

FANTASTYKA
W odróżnieniu od literatury realistycznej, fantastyka jest literaturą bardzo aktualną. ~ Kir Bułyczow
Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1803
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Czarne Komplety

Post autor: Kruffachi » 01 października 2017, 21:58

Trochę zredagowałam. Ale to nadal ten sam tekst, nadal jest migawką i nie należy spodziewać się niczego więcej. Może jednak komuś przyciesie ciut radości. Pokłosie Instanta pozytywnego.

Czarne Komplety Komplety Czarnego Boga 54.9

Gniew jego wyjdzie spod ziemi, z ciała pustyni, które zranią. Przyniesie płacz i śmierć, wojnę, która trwać będzie, aż wina gwałtu zadanego magii nie zostanie zmazana.



– Wiesz, co to jest?! Wiesz? – Rozdziawił paszczę i wywalił jęzor, więc reszta jego słów utonęła w niezrozumiałym bełkocie. Ale tak, palec entuzjastycznie wskazujący na ozór stanowił pewną wskazówkę. Jego właściciel przestępował z nogi na nogę jak dziecko, które zjadło za dużo słodyczy, i pobrzękiwał bronią, której wciąż jeszcze nie zdążył zdjąć, ledwie zsiadłszy z biczogona.
Wyglądał trochę jak militarystyczna choinka – te cienkie, choć zaskakująco atletyczne pod portkami nóżki i ramiona, które nie powinny utrzymać shotguna, a jeśli już, to wylecieć ze stawów wraz z pierwszym odrzutem.
Ale ciągle jakimś cudem tkwiły w miejscu.
– Mhm. A proszę przypis? – Wiewióra przekrzywiła głowę i zamrugała powiekami bez rzęs.
Żyraf zamknął wreszcie paszczę. Już wcześniej sprawiał wrażenie podekscytowanego, ale okoliczności uniemożliwiły pogawędkę. Najpierw oboje w pośpiechu zmywali się z miejsca akcji, a potem siedzieli na grzbietach biczogonów. Te z kolei rozwijały naprawdę potężne prędkości i zdjęcie osłon z twarzy mogłoby się skończyć eleganckim wypiaskowaniem.
– To Czarny Język! – obwieścił Żyraf z dumą i zabłyszczały mu oczy. – Widziałem w odbiciu! Czarny Język od Czarnego Boga, bym głosił Czarne Rzeczy!
– I mówisz, że kiedy ci się tak porobiło? – ruda towarzyszka wciąż patrzyła na niego sceptycznie znad jaszczurzej uwięzi.
– No, tam! W oazie! Nie było i jest! – Jej towarzysz pstryknął chudymi, pogiętymi jak patyki palcami.
– Nie zjadłeś czegoś? – spytała Wiewióra, jednocześnie próbując sobie przypomnieć, czy nad kałużą, bo trudno to było nazwać nawet sadzawką, którą usiłowali odbić tego dnia z rąk duchów, coś owocowało. Myśleli zresztą, że odbijanie się udało, póki nie nadciągnęły posiłki i nie zmusiły ich do odwrotu i przemyślenia sprawy.
– Nie!
– Nie piłeś?
– Nie! Co ja miałem, kurwa, pić na pustyni?! Dlaczego mi nie wierzysz?! – jęknął Żyraf z zawodem i wygiął usta w podkówkę. Wraz z ustami wygięły się okalające je tatuaże widoczne pod rzadkim zarostem.
Naprawdę, powinien się ogolić, ale Wiewióra nie miała serca mu o tym mówić. Tak właściwe i w głębi była całkiem przekonana, że Żyraf pochylił się nad nędznym akwenem, by sprawdzić, czy przypadkiem nie wyrósł mu kolejny włos.
– Bo wiesz, to jednak trochę… dziwne? – zasugerowała. – Może ty chory jesteś…?
Zmarszczył brwi i Wiewióra wiedziała już, że się obraził. No trudno, obraził się, to się odobrazi. Jaki byłby sens obrażania się, gdyby nie odobrażanie? Na pustyni wszystko było dość proste. Wschody i zachody słońca, gorąco w dzień, zimno w nocy, biczogony, usuwanie piasku z dosłownie wszystkiego, pilnowanie zapasów wody, zacinające się zamki w broni i polowanie na duchy piasku, które tak naprawdę z duchami miały tyle wspólnego, co z rybkami w akwarium.
Nie, coś się pogrzało w starych instalacjach odwiertów Szarej Soli na wschodzie i pierdykło magią w promieniu dobrych stu kilometrów. Obecnie nie dało się określić, czy próbujący ci odgryźć głowę duch piasku to były fenek czy pracownik platformy. Do obu należało strzelać równie szybko i najlepiej z daleka. No, chyba że było się Żyrafem – krótkowidzem za to z niewiarygodną wręcz wiarą w misję.
Aż trudno było uwierzyć, że kiedy piętnaście lat temu jako jeszcze właściwie szczyle postanowili zgłosić się na szkolenie dla łowców duchów, to on był tym bardziej sceptycznym. Ale zmieniło się. Widział radość mieszkańców ocalonych wiosek, dzieci, które odzyskały mamusie i tatusiów z oblężonych przez abominacje placówek badawczych i zakładów – wdzięczność tych najmniejszych i najbardziej bezbronnych.
Jak się okazało, jakoś po drodze zarazili go wiarą w Czarnego Boga, do czego jakoś nigdy wcześniej nie zdążył się przyznać.
– No dobra… – zaczęła znów Wiewióra ostrożnie, odchylając połę namiotu i wskazując mu głową wejście. Zmierzchało. – A tak w ogóle, bo ja tam z doktryną do końca nie wiem. To dobrze? Bo takie „Czarne Rzeczy” brzmią jak niedobrze. I nie wiem, może się martwię nawet?
– Czym się martwisz, Wiewióra?
– Tobą, głupku. Na duchy piasku, taka czarna ospa jest czarna!
– Porzeczki też są czarne. Pamiętasz, jak smakują porzeczki?

*

Odobrażanie przebiegło szybko i sprawnie, choć Wiewóra nadal nie miała pewności, czy Żyrafowi po prostu nie przygrzało za bardzo w łeb. Pustynia to pustynia, a oni czasem spędzali na słońcu długie godziny, aż zupełnie wypłowiały chustki okrywające ich głowy.
– Pokaż ten język jeszcze raz – poleciła, gdy, ucieknąwszy przed nocnym zimnem, kulili się pod kocem w cieniu polowej lampki. – No, powiedz „Aaa”…
– Aaa…!
– Cholera, faktycznie jest czarny…
Mężczyzna uśmiechnął się szeroko całą twarzą. Nawet jego uszy wydawały się uśmiechnięte.
– Mówiłem ci – cieszył się.
Wiewióra westchnęła i opadła płasko na jego pierś – szeroką, wbrew temu, czego można by się spodziewać. No, przynajmniej z jej perspektywy, bo, na ile się orientowała, promieniowanie piaskowych duchów nie nagrzebało wiele w jej gabarytach, za to Żyraf urósł do ponad dwóch metrów i nie było namiotu, z którego nie wystawałyby mu nogi. Czasem śmiał się, że dzięki temu tak czy inaczej umrze w butach.
Za czym kryło się oczywiście: Już zawsze będziemy łowcami na pustyni. Ale o dziwo w stwierdzeniu tym Wiewióra nie znajdowała niczego, co by ją przerażało. Wszystko, co mogliby robić jako dorośli w świecie, który został za nimi, wydawało się wobec polowania na piaskowe duchy kompletnie nieważne i bez sensu. Tu ich życie miało sens – ilekolwiek nie miałoby potrwać. Tu ich miłość miała sens, namacalnie dając siłę i zmieniając zmaganie z trudną codziennością w kilkanaście lat szaleńczego zakochania, gdzie wszystko działo się wciąż od nowa – dzień w dzień.
Wiewióra położyła dłoń na czole Żyrafa, ale nie wyczuła gorączki. Nie widziała na jego ciele wysypki, a języka nie pokrywał osad, tylko po prostu… zmienił kolor. I już. Może faktycznie nic mu nie było?
A może nadszedł czas na kolejną małą mutację?
Cóż, wiewióra dorobiła się ogona, więc chyba nie powinna narzekać? Nie, zdecydowanie nie. Zwłaszcza że lubiła smak czarnej porzeczki.
Postanowiła, że po prostu dopisze kolejny pozytyw życia na pustyni do listy.


Komplety Czarnego Boga 6.72

I powiedział im, że po gniewie jego uspokoi się piasek i nadejdzie pokój, a pokój przywiezie wiewiórka dosiadająca żyrafy. Żyrafę zaś poznają po tym, że będzie mówiła Jego językiem.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Czarne Komplety

Post autor: Kanterial » 11 października 2017, 23:41

Dobra. Leci komentarz roku.

Nie wiem, czy tu jest jakieś nawiązanie, jakaś poszlaka na skojarzenia z innymi tekstami kultury. Mam nadzieję, że nie, i że to nie tak, że jej nie widzę. Zasnanawiały mnie liczby, które wybrałaś, ale już przy tym starym istantowym czytaniu pomyślałam - no co ty, Kanterial. Po co grzebiesz w podtekstach i cyferkach? Weź ten tekst przeczytaj bez spiny i się uciesz nim.

I tak zrobiłam. Wtedy, 1 października i dziś. I dobrze mi z tym. Wiec jeśli coś jednak ukryłaś w tym szociku fantastycznym, to przepraszam. Może mi rzutuje fakt, że krótka forma zwykle ciezka jest do nakreslenia fabuły i ramy które zamykają wydarzenia/postaci są zbyt małe, by tak banalnie wprost zainteresować czytelnika. Dlatego się idzie w podtekst, pisze o czymś uniwersalnym albo nawiązuje do głębszej znanej powszechnie i lotnej tematyki. Przynajmniej ja tak mam.

Ale przecież, co dociera do mnie wolno od jakiegoś czasu, ty jednak w tych ramach zdołałaś nakreślić świat, który przyciąga iprzykuwa wzrok. Tak. Nie dość, że Żyraf i Wiewióra są sympatyczni i zajmują się czymś ciekawym, to jeszcze wrzucasz ich w lokację i czas nietypowe, kreślisz trochę linię z przeszłości (jak ładnie tu robi ci klimat i działa to wspomnienie z młodości, sceptyczny stary Żyraf, kilka słów o zmianach, wkręcenie się w religię) i ogólnie podkręcasz całość tymi wstawkami z Kopletów. To nabiera sensu dzięki tej konstrukcji, proroctwo sie (chyba najwyraźniej) spełnia, Żyraf trochę jak Mesjasz świetnie wpasowuje się w cytaty, a jednocześnie pozostaje racjonalna opcja zmian jego wyglądu, bo mutacje i magia. I no... nie wiem, bredze strasznie, pisze z telefonu i ledwo widze literki, ale juz musiałam to skomentować bo siedzi mi w głowie i włącza się skojarzeniami od kiedy wrzuciłaś.
W skrócie: lubię ten tekst. Jest krótki ale jest o czymś. Podoba mi się i cieszy mnie i uśmiech mi robi, a to cenne.

Mnóstwo niezobowiązujących obrazów w głowie mam gdy czytam, mad max mi się wyświetla, troche borderlandsy (jakbym słyszała ost) trochę taka jakby kreskówkowa kreska (XD SERIO) i ten filmik z aniołem śmierci, który był użyty do jednej z piosenek Raubtier, a napisałaś że lubisz animację.

Serio, wiem, że ten komentarz to dno, ale no nic poza tym, że ten tekst siedzi i jest FAJNY nie umiem wykrzesać. Ja go lubię. I klimat i kreskówkowość i humor i absurd i trochę religii w tle. I dzięki że zawisł, bo to jak lubiana piosenka, do której można będzie wracać.

((Moje ulubione zdanie to to o uszach, ze nawet one się uśmiechały, to tak oddaje uśmiech niektórych ludzi))
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
kmiriad
Posty: 26
Rejestracja: 26 września 2017, 16:14

Re: Czarne Komplety

Post autor: kmiriad » 01 listopada 2017, 17:14

Przede wszystkim nie wiem, co przeczytałem :) Poinstant? Pierwsze słyszę, niestety. Może mi tu ktoś wyjaśni? (ładnie proszę) Bo pewnie jest to istotne. Czy nie?
Parę kwestii bym dopracował...
Wyglądał trochę jak militarystyczna choinka – te cienkie, choć zaskakująco atletyczne pod portkami nóżki i ramiona, które nie powinny utrzymać shotguna, a jeśli już, to wylecieć ze stawów wraz z pierwszym odrzutem.
- gdzie musiałem czytać parokrotnie. Sądzę, że można by zrezygnować z wyrazu "które", bo naprawdę trochę myli czytelnika; choć ja bym akurat widział tu więcej zmian. Zwyczajnie dla jasności przekazu - pamiętajmy, że słowo żyraf pojawia się stosunkowo późno; czytelnik musi się poniekąd cofnąć do tej sceny i na nowo ją sobie odrysować w głowie i w ogóle trochę to zbija z pantałyku. Z drugie strony cała scena (jak i cała historia) jest mocno, hm, szalona.
Najpierw oboje w pośpiechu zmywali się z miejsca akcji
- gdzie dookreśliłbym mimo wszystko, kim są ci "oboje".
Tak właściwe i w głębi
- gdzie wybrałbym jednak tylko jedno, albo wybrał wersję "tak właściwie, to w głębi siebie/duszy".
Mężczyzna? Nie bardzo pasuje to do żyrafa. Mimo całej tej allotopii.
Nader krótkawe. Czasami wyraźnie mi brakowało rozwinięcia (nawet jak na przyjętą formę). Przykładem niech będzie moment o odbiorze wdzięczności najmniejszych. Ogólnie treść mi umknęła na tyle, że nie pamiętam, co przeczytałem. Tzn. jakieś duchy, jakaś pustynia, dwa zwierzaki je poskramiające - ale co do szczegółów to ciężko, niejeden był po prostu niezrozumiały, zbyt daleki był ich kontekst, zbyt niejasny, urwany, ale to zapewne wiesz. Czy to jakiś fanfik? Google mi nie podpowiedziało, co to poinstant, a też całego dnia nie będę w nim wiercił :)
Odobrażanie mi się podobało. Jaki byłby sens obrażania się, gdyby nie odobrażanie? Heh :)

Zatem no przeczytałem. I tyle. Tekst dziwny podwójnie - bo i cudaczny, i o niejednym wątku napoczętym od środka :( Także niełatwo się czyta. W zasadzie to jestem bliski uznać, że to jakiś żart i padłem jego ofiarą. Jakkolwiek by nie było, od dawna szukam tu jakiegoś zjadliwego tekstu i mam ciągle pecha, a nie chcę komentować tylko części tekstu. Ten jest mimo powyższego okej, bo przynajmniej napisany bez kopy błędów.

Awatar użytkownika
Xanttis
Posty: 78
Rejestracja: 23 października 2017, 23:41

Re: Czarne Komplety

Post autor: Xanttis » 02 listopada 2017, 12:55

Chciałbym wiedzieć co to ten instant? Że taki przypływ weny i napisanie tekstu (nie zlinczujcie mnie za tą niewiedzę ^^)

Generalnie albo tak trafiam, albo masz dziwne poczucie humoru w swoich tekstach ;D takie absurdalne i ciekawe. Ten tekst również dla mnie zbyt przegadany opisem, ale przy czytaniu trzyma mnie ten humor i sposób narracji. I te zwariowane postaci, w sumie wszystko tu takie zwariowane xd choć ten chlebak z innej Twojej pracy mnie bardziej urzekł :D
"Wszyscy muszą być podobni jeden do drugiego. Każdy człowiek wizerunkiem innego człowieka. Wtedy wszyscy są szczęśliwi, bo nie ma gór, by się przed nimi zginać ze strachu i porównywać się z nimi" ~ 451 stopni Fahrenheita, Ray Bradbury

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1803
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Czarne Komplety

Post autor: Kruffachi » 02 listopada 2017, 13:22

Dziękować :D

I już spieszę Wam z wyjaśnieniem - Instanty to nasza forumowa zabawa polegająca na pisaniu tekstów na zadany temat, a potem głosowaniu. Tu wiszą tematy (te z dopiskiem "instant"), można sobie obejrzeć: http://forum.literka.info/viewforum.php?f=138
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
kmiriad
Posty: 26
Rejestracja: 26 września 2017, 16:14

Re: Czarne Komplety

Post autor: kmiriad » 02 listopada 2017, 14:28

Czy to znaczy, że nic a nic się za tym tekstem większego nie kryje? W sumie szkoda, wygląda to tak pokrętnie, że wcale ciekawie. Coś takiego z pogranicza grozy o apokalipsie, duchach pustyni, żyrafie i wiewiórce, naturalnie porządnie sklecone, nie powiem, przeczytałbym.

ODPOWIEDZ