Wybieramy PROZĘ LIPCA!
Czas na oddanie głosu do 17 VIII - ankieta dostępna w TEMACIE

Jaskółki

FANTASTYKA
W odróżnieniu od literatury realistycznej, fantastyka jest literaturą bardzo aktualną. ~ Kir Bułyczow
Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Jaskółki

Post autor: pierdoła saska » 18 stycznia 2017, 18:34

Do strachów płynęłam jak przez opowieść snutą wieczorem, przy słabym świetle. Taką z pogranicza wspomnień i zwidów, trochę z innego świata, tego pełniejszego wiary. A przy strachach coś się zaczęło sypać. Nie w fabule, a w języku :/ Bo już nie płynęło, tak jakby przejście ze wspominania wydarzeń, co kto zrobił, do tego nazwijmy to punktu kulminacyjnego nie wyszło. Nie wiem czemu, ale po prostu tam zaczęło mi się gorzej czytać, choć sama historia nadal mnie ciekawiła i nadal chciałam się w niej zasłuchać, to nie wychodziło. A szkoda, bo sama opowieść o jaskółkach, lichach i strachach mnie urzekła. I ten koniec <3

(ale zięciowi coś by się mogło przytrafić ;) to nie bajka o nim, wiem, ale jak już Siem napisała, to już byłoby takie baśniowe :D)
SpoilerShow
Zwłaszcza Sławka, gdyż kiedyś pokłócili się, oczywiście, o jaskółki.
- zgrzytło mi twardo na tym "gdyż".

Dziadek zawsze wychodził wtedy przed dom i, z zadartą głową, gwizdał w jej kierunku twierdząc, iż w ten sposób z nią rozmawia.
- ja niby wiem kiedy, a niby mi to tam tak płynnie nie wychodzi.

Wyklinając na wszystko, co znał, a przede wszystkim Zięcia, przegonił wszystkich robotników.
- jeśli to było specjalnie, to i tak jakoś mi nie zagrało, ale może tylko mi

Idąc słuchała odgłosów domu tworzonych przez dwa strachy, dla których była to ulubiona psota.
- eee tworzone odgłosy, co miałaś na myśli?

Patrzyła na swoje odbicie, przyglądała się jak obraz jest zniekształcany, zmieniany.
- to "jest zniekształcany" :/
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Prophet
Straż! Straż!
Posty: 151
Rejestracja: 28 czerwca 2013, 18:30
Lokalizacja: Wrocław

Re: Jaskółki

Post autor: Prophet » 23 stycznia 2017, 20:01

Do osób powyżej i innych chcących kiedyś to przeczytać: NIE, nie będzie kontynuacji. (No dobra, w szkicach mam jeszcze jeden tekst o jaskółkach, ale to odrębny byt) :)

Kruffachi: dziwna składnia... zapamiętam. (to sobie) Mam nadzieję, że uda mi się to poprawić, bo ja z tym problem chyba mam dość spory...

Marša:
SpoilerShow
tworzone, w sensie, niby to były odgłosy domu, typu skrzypienie podłogi etc., ale nie było fizycznej możliwości by w tym miejscu skrzypiała, bo tam był kafelki. Na przykład. Nie wiem jak to lepiej ująć...
Rolfie, Wolfie... :tul: Dziękuję Wam za poświęcony czas, za uwagi, za karmienie wewnętrznego lamorożca (wreszcie przestał hasać) :)

Kocham Was wszystkie, wiecie? <3
SpoilerShow
króciutko, wiem, ale, no, wypada kiedyś odpowiedzieć na komentarze, zwłaszcza że miałam zrobić to dawno... cóż, odkopujemy, odkopujemy! Jeszcze z tona gruzu i zobaczymy drugą warstwę! XD
Obrazek

Wieczornych snów mary powiewne, dziewicze
Na próżno czekały na słońca oblicze...
W dal poszły przez chmurną pustynię piaszczystą,
W dal ciemną, bezkresną, w dal szarą i mglistą...

KLIK

Awatar użytkownika
RebelMac
Posty: 42
Rejestracja: 22 stycznia 2017, 13:23
Lokalizacja: Bielsko - Biała

Re: Jaskółki

Post autor: RebelMac » 23 stycznia 2017, 21:40

Bardzo nastrojowe opowiadanie. Obraz wsi, która jeszcze jest za pan brat z zapomnianymi lichami, strachami i magicznymi jaskółkami. I zawsze cywilizacja i realizm, tu pod postacią szwagra, w końcu zwycięży z fantazją i nienazwanym. Koniec nie jest może zaskakujący ale bardzo trafiony. Stylistycznie jest w porządku, lekko się czyta. Oby więcej takich tekstów.

PS Bardzo odważna dziewczyna z tej wnuczki.

Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
MononokeGirl
Posty: 213
Rejestracja: 07 stycznia 2017, 17:46
Lokalizacja: Światełko w ciemnościach
Kontaktowanie:

Re: Jaskółki

Post autor: MononokeGirl » 09 lutego 2017, 13:46

Jeny, jak ja potrzebowałam takiego tekstu! Dziękuję ci za niego, bo bardzo mi pomógł w zastoju myślowym :tul:

Mogłam się wczuć w tekst już od poczatku, bo bardzo podobał mi się cytat z Julka (sama kiedyś napisałam serię opowiadań inspirowanych Mickiewiczem), więc nadało to już na początku moim myślom odpowiedni bieg. W ogóle bardzo lubię odniesienia do naszych przesądów, tradycji itd i nadal jest to jeszcze, według mnie - może nie teren dziewiczy - ale wciąż mający wiele do zaoferowania. :glask:
Sposób poprowadzenia histori i narracji przypominał mi bajkę dla niegrzecznych dzieci (z typu tych, które powinno się przeczytać Szwagrowi), żaby przestrzec przed tym co wynikać może z niszczenia jaskółczych gniazd. Chociaż zabrakło mi tam trochę więcej strachu, takiego impaktu, bo idąc razem z bohaterką, która wcale się nie bała (ja bym umarła na zawał, gdybym zobaczyła takie swoje odbicie o 4 nad ranem!) - ja też tego strachu nie czułam, a Strachy i Licho wyobrażałam sobie jako takie małe, puchate stworki podobne do smerfów, ale czarne i włochate :P Nocna scena wydaje mi się trochę za krótka. Bardziej podkreśliłabym też powody, dla których rodzice postanowili się wyprowadzić (bo rozumiem, że powodem były nie tylko intrygi Siostry i Szwagra, ale też nagłe "ożywienie" starego domu?)
Bardzo zasmucił i zirytował mnie Szwagier, niszcząc te gniazda tak podstępnie. Na miejscu Taty zrobiłabym mu większą awanturę - jakby nie było to jego dom i on sobie takich zmian nie życzył. Przyklasnęłam mu, kiedy pogonił robotników i nie pozwolił na zburzenie stodoły. Zupełnie też nie przekonał mnie nagły powrót Siostry (wyobraziłam sobie wieś, a w tej chwili ziemia na wsi dość tania jest i raczej mało kto z miasta się przeprowadza, bo i po co? A nawet jak ktoś taką fanaberię ma to szybko wraca...), ani powody przeprowadzki rodziców do miasta - mieszkali całe życie na wsi i nagle postanowili to zmienić za namową córki? Nie kupiłam tego i nie zrozumiałam. Przecież dobrze mieć jest teściów w domu obok - dziecko można podrzucić, na obiad się wprosić...
Końcówka pasowała do całości, ale mnie zasmuciła. Przypomniała mi się trochę "Księżniczka Mononoke", gdzie też przychodzi cywilizacja i niszczy miejsce, w którym żyją dobre duchy, a one wracają mściwe i walczące o przetrwanie. I niestety przegrywają, bo jakby nie było tak wynika z końcówki. Martwy Dziadek przychodzi i zabiera ze sobą wnuczkę - dla mnie to znaczy tyle, że umarła. Jej rodzice zrezygnowali z walki z "cywilizacją" i kultywowania tradycji, poddali się i postanowili przeprowadzić do miasta. Szkoda, bo kibicowałam Strachom i Lichom, które mogłyby doprowadzić Szwagra i Siostrę np do szybszego osiwienia ;>
Co do spraw technicznych to czasami zdarzały ci się zdania o składni, która nie do końca do mnie przemawiała i zabrakło mi interpunkcji (ale w tej kwesti nie jestem mistrzem, więc się wymądrzać nie będę). Jedyną rzeczą, która bardzo rzuciła mi się w oczy to niekonsekwencja w używania dużej litery - raz jest Dziadek, a potem dziadek i babcia. A biorąc pod uwagę, że Tata, Szwagier, czy Zięć też pojawili się z dużej to wszystkich członków rodziny właśnie w ten sposób bym zapisała... Też dotyczy do strachów i lich, albo Strachów i Lich.
Jednak za tematykę i nastrój daję :c[]: Oby więcej takich tekstów! :jupi: :jupi: :jupi:
:fire: :fire: :fire: PŁOŃ I PISZ! :fire: :fire: :fire:

Przyszłość ma wiele imion. Dla słabych ma imię – niemożliwe, dla nieśmiałych – nieznane, dla myślących i walczących – ideał.
Victor Hugo :heart2:

Awatar użytkownika
Ag.
Posty: 116
Rejestracja: 05 czerwca 2015, 19:24
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: Jaskółki

Post autor: Ag. » 16 lipca 2017, 18:29

Bardziej niż baśniowy, stwierdziłabym, że ten tekst jest oniryczny. To określenie bardziej mi pasuje do jego lekkości, skrótowości. W śnie rzeczy dzieją się, bo się dzieją i niekoniecznie można je powstrzymać (jak przybycie szwagra). Wszystko jest też niedookreślone, jakby zamglone. Taki jest dla mnie ten tekst i to mu niewątpliwie nadaje klimatu, a jednocześnie pozwala przymknąć oko na różne drobiazgi – bo aż mi głupio czepiać się, czemu ta osoba nie zrobiła tego, czemu nie zrobiła tamtego... bo przesadny realizm po prostu nie pasuje do realiów tego tekstu.

Natomiast trochę boli mnie język pod względem warsztatu, momentami wybijał mnie z rytmu, przydałoby się ten tekst doszlifować, nadać mu płynność już czysto od strony gramatycznej. Poniżej jakieś parę przykładów:
Mama mówiła, że dziadek i babcia będą patrzeć na nich, więc może to po to, żeby dziadek mógł ją łatwiej odnaleźć w tłumie? To by wszystko wyjaśniało. Nie pytała więc o to, gdy szli wszyscy razem na cmentarz
To, to, to...
Dziadek zawsze wychodził wtedy przed dom i, z zadartą głową, gwizdał w jej kierunku twierdząc, iż w ten sposób z nią rozmawia. Nigdy jej tego jaskółczego trelu nie nauczył, choć o to prosiła.
Podmiot. Brzmi, jakby tej jaskółki miał uczyć trelu.
Nigdy wcześniej nie widziała Ojca tak wściekłego. Wyklinając na wszystko, co znał, a przede wszystkim Zięcia, przegonił wszystkich robotników
Czemu wielkimi literami?
Powolne, skrzypiące kroki odezwały się znowu. Schodziły ze strychu, by następnie ucichnąć. Przyczaiły się,
Znowu podmiot. Same kroki się przyczaiły? Czy ten, kto stawiał kroki?
Idąc słuchała odgłosów domu tworzonych przez dwa strachy, dla których była to ulubiona psota. Skierowała swoje kroki do łazienki. Tam, za lustrem, skrył się jeden z najciekawszych jej zdaniem Strach.
To w końcu dom wydawał odgłosy czy strachy? Co jest psotnego w wydawaniu odgłosów domu? Wydaje się, że jakieś bardziej nietypowe dźwięki byłyby straszniejsze, albo jak już typowe dźwięki domu, to w nietypowych ilościach czy coś takiego. Na końcu "jeden z najciekawszych jej zdaniem Strachów".

Przyglądała się temu z zainteresowaniem, póki drzwi się nie otworzyły, a w progu stanął ojciec. Widocznie jednemu ze Strachów udało się go wyrwać ze snu.
Yyyy, wszedł do zajętej łazienki? To znaczy, po zakończeniu już wiem, o co chodzi, ale w pierwszej chwili mocny WTF to był. ;)

Żeby nie było, że tylko marudzę, to dla jasności – podoba mi się ten tekst, jego klimat, jego lekkość i niedopowiedzenia.

PS. Dziwią mnie komentarze, że szwagrowi mogłoby się coś stać. W sensie, że nie wierzycie, że coś mu się stanie. Gość przegonił jaskółki, strachy zamęczą teraz jego i jego gówniaka, dla mnie to oczywiste, nawet jeśli nie napisane. ;)
Trochę jeżozwierz, trochę być może Asperger, trochę pisarzyna.

ODPOWIEDZ