Znamy zdobywcę tytułu Prozy Marca! To Heidenhainstraße 13 pierdoły saskiej. Serdecznie gratulujemy i zachęcamy do lektury!

Anomalia (roboczy)

FANTASTYKA
W odróżnieniu od literatury realistycznej, fantastyka jest literaturą bardzo aktualną. ~ Kir Bułyczow
Awatar użytkownika
DDelside
Posty: 101
Rejestracja: 25 maja 2015, 19:23

Anomalia (roboczy)

Post autor: DDelside » 23 czerwca 2015, 16:37

Wstęp najtrudniejszy, nie rozpisywałem się, by w razie czego nie zanudzać.
"Meteoryt uderzy o godzinie drugiej, minut dwie czasu lokalnego dokładnie czterdzieści kilometrów na wschód od Paryża. Za kilka minut, na dwie godziny przed przewidywaną kolizją wojsko amerykańskie wystrzeli wraz z pomocą NASA dwie rakiety wodorowe, które powinny zmienić trajektorię lotu obiektu na tyle, by bezpiecznie ominął naszą planetę. Nadzieja naszej ludzkości jest w ich rękach."
Na ekranie ukazywano popłoch w miastach na całym świecie. Bałagan na ulicach, sklepy spożywcze z pustymi półkami i wojsko próbujące opanować chaos. Ludzie nie mieli dokąd uciekać. Chowano się w powojennych schronach, w bunkrach, w piwnicach domów, kościoły były wypełnione po brzegi. W Watykanie odprawiano mszę za ocalenie świata.
- Pewnie teraz jesteśmy jedynymi, którzy zamiast się chować oglądają telewizję - powiedział Stefan dusząc na pilocie przycisk zmniejszania głośności.
- Nie boisz się? - spytała zaniepokojona żona siedząc na kanapie obok niego.
- Jeśli się nie uda, no to koniec. Ten meteoryt wziął się praktycznie znikąd, gdyby wszystko było zgodne z naszym tokiem myślenia wiedzielibyśmy o tym, że uderzy już kilkadziesiąt lat temu. NASA nie miało go zarejestrowanego w żadnym pasie i w żadnym obłoku, tak jakby przyleciał znikąd. Może moja teoria...
- Dzieci śpią? - przerwała mu.
- Tak, zamknąłem drzwi, spuściłem rolety. Nic nie powinny słyszeć i widzieć.
Mężczyzna podrapał się po brodzie i spojrzał na ścianę ze zdjęciami swojej rodziny. Zwiększył głośność w telewizorze.
"Mamy obraz na żywo, cały świat patrzy na te dwa lecące pociski."
Chwycił Anastazję za rękę, czas zwolnił. Każda sekunda transmisji na żywo z międzynarodowej stacji kosmicznej i ze statku Hope, którym uciekli ludzie świata, trwała wieczność. Coraz wyższy puls, coraz mniej czasu do kolizji.
"Trafiona! Za chwilę druga..."
Zamknęli oczy. Żona wtuliła się w Stefana szepcząc na ucho, że go kocha.
Prezenter ucichł. Otworzyli oczy, spodziewając się najgorszego. Druga rakieta przeleciała obok obiektu. Już nic nie było słychać.
"To koniec, pozostało trzydzieści minut do kolizji. Rok dwa tysiące osiemnasty, trzydziesty czerwca, godzina druga siedemnaście naszego czasu. Meteoryt zderzy się z planetą w środkowej części Rosji, na Syberii. Prezydent Stanów Zjednoczonych pragnie zabrać głos ze statku..."
- Amen - rzekł mężczyzna i podszedł do okna. Małżonka objęła go.
Drugie Słońce już od jakiegoś czasu widniało na niebie. Świecąca kula była coraz bliżej horyzontu. Bomba wodorowa uszkodziła ją, jednak wciąż rozmiar pozwalał jej zniszczyć życie na całej powierzchni globu. Z trzech scenariuszy pozostał jeden, jednak równie przerażający co wersja, gdy obydwie rakiety nie trafią w cel. Pozostały ostatnie minuty. Stefan głaskał Anastazję po dłoni. Tak Bóg chciał, tak musi być, pomyślał. W ostatnich sekundach zaczęła się jego największa walka serca z rozumem. Łzy wylały się wodospadem, serce podeszło do gardła, zaczął łkać. Ostatnia sekunda.
Słup światła, ogromny huk, kolejny huk, jak seria z karabinu. Antena telewizora zgubiła sygnał, światło w domu zaczęło migać. Błysk jednak znikał. Wrócił sygnał, pobiegli pędem przed ekran.
"Meteoryt wybuchł, tak wygląda jakby wybuchł!" - wrzeszczał prezenter przerywany przez zakłócenia.
Stefan otworzył usta i nie mógł z siebie wydobyć słowa. Niebo zaczęło ciemnieć.
"Naukowcy nie mają pojęcia, co się z nim stało, zniknął!"
- Skarbie co się stało? Co jest?! - Anastazja szturchnęła go.
- Miałem rację...
Obrazek

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Anomalia (roboczy)

Post autor: pierdoła saska » 23 czerwca 2015, 19:54

To jest trochę jak trailer, wiesz?
Bo tu jest tylko migawka. Jakaś teoria, o teorię pewnie ma się rozchodzić, ale na tu i teraz były duże fajerwerki. Trailer jako żywo :D I nie, że to źle. Można i tak. Tylko że wiele na tego podstawie, to ja nie powiem. Może, że można było chwilę napięcia i oczekiwania jakoś rozbudować, aby czytelnikowi też zaciążyła, bo było jakoś tak hop siup.
Ten meteoryt wziął się praktycznie znikąd, gdyby wszystko było zgodne z naszym tokiem myślenia wiedzielibyśmy o tym, że uderzy już kilkadziesiąt lat temu.
e tam xD historia już odnotowała meteoryt z cyku "tak blisko nas jeszcze żaden nie przeleciał", które odkryto kilka dni po tym jak nas już minęły, a o tym, czego uniknęliśmy o włos, dowiadywaliśmy się z matematycznego wyznaczenia ich orbit. Soł "znikąd" to w cale nie takie niemożliwe. Chyba że miało się to odnosić do tego, że jego wyliczona orbita zdaje się nie wiązać go z żadnym bardziej znanym żużlowiskiem Układu Słonecznego, choć nawet wtedy zostaje obłok Oorta.


Co do trafiania w cel, to się nie wypowiem. Skaczesz w czasie, więc technologia rządzi się swoimi prawami. Kiedyś były problemy z trafieniem w Księżyc... z drugiej strony wylądowaliśmy na komecie. Wybuchanie takiego gruzu, czy też lądowanie czegoś z konkretnymi silnikami - ma sens, co prawda wybuchanie może ci z tego zrobić "gradobicie" ;)

I tak zapytam, to że czas uderzenia z początku tekstu różni się od tego podanego po nietrafieniu drugą rakietą, wynika z...? Znaczy tam jest spora różnica i nie wiem czy to da się podciągnąć pod skutek nieznacznego, ale jednak, odchylenia orbity.

No i wybuchanie w atmosferze nie jest takie niezwykłe (gaz w obiekcie ulega silnemu podgrzaniu w skutek tarcia na powierzchni i dalszego przenoszenia ciepła do wnętrza, w związku z czym się rozszerza i tak dalej - jedno z wyjaśnień przypadku z Tunguski, to właśnie wybuch meteorytu nad powierzchnią ziemi), choć przypuszczam, że tu go nie tyle wybuchło i rozpękło, co zanihilowało raczej...? bo zniknął na amen. Hymmmm, zaciekawionam ;/
SpoilerShow
- Pewnie teraz jesteśmy jedynymi, którzy zamiast się chować oglądają telewizję-
spację zjadło
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo
na starą pannę to się nie zachowujesz
CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
DDelside
Posty: 101
Rejestracja: 25 maja 2015, 19:23

Re: Anomalia (roboczy)

Post autor: DDelside » 23 czerwca 2015, 20:57

Co do czasu, mój błąd, powinna być druga ;)

Co do meteorytu znikąd, dzięki za uwagę, dopracuję nieco wypowiedź. Właśnie chodziło o to, że nie był to obiekt z żadnego pasa, żadnego obłoku, ot znikąd się pojawia i zagraża Ziemi.

Co do trafienia, hmm, mam jeszcze pomysł, że rakieta nie trafiła i jakby przeleciała przez meteoryt, ale tutaj musiałbym ułożyć kolejny "wątek" czy tam część całej układanki.

Dzięki za sprostowania ;) Jest motywacja by pisać dalej.

Edit: Błędy poprawione.
Obrazek

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Anomalia (roboczy)

Post autor: pierdoła saska » 23 czerwca 2015, 23:01

W kontekście przelatywania przez, to by sie można inspirować kometą Rosetta, bo ma o ile pamiętam dwa jądra. W kwestii generalnie takich uderzeń, to mi się shoemaker-levy 9 przypomina. Niby również kometa, ale ta nawet w coś trafiła ;) tyż inspirujące.
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo
na starą pannę to się nie zachowujesz
CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Krin
Posty: 479
Rejestracja: 17 marca 2014, 16:03
Lokalizacja: nekromanckie pustkowie
Kontaktowanie:

Re: Anomalia (roboczy)

Post autor: Krin » 25 czerwca 2015, 12:52

Ja bym nieco wydłużyła tę scenę jednak, dodała trochę zamieszania i oczekiwań. Minimalnie. Ot tak, żebyśmy byli bardziej zaskoczeni niż jesteśmy. No na przykład ja jestem zaskoczona i przyznam, że mnie wciągnąłeś. Zaczęłam się zastanawiać, jak to się skończy, ponieważ nic co mi przychodziło do głowy, jakoś nie pasowało. Gdyby się udało, to przecież nie byłoby o czym pisać. Gdyby się nie udało, też by raczej nie było o czym. XD Jeśli by jeszcze byli w bunkrze czy czymś podobnym to może. Stać się musiało więc coś nieoczywistego.
- Pewnie teraz jesteśmy jedynymi, którzy zamiast się chować oglądają telewizję - powiedział Stefan dusząc na pilocie przycisk zmniejszania głośności.
Zastanawia mnie, kto te wiadomości tworzył, skoro wszyscy panikowali. :D
którym uciekli najważniejsi ludzie na świecie
Może ludzie świata? Często powtarzasz "na".
Zamknęli oboje oczy.
Jeśli zamknęli, to wiadomo, że oboje.
- Amen. - rzekł mężczyzna i podszedł do okna. Małżonka objęła go.
Nadprogramowa kropka.
Drugie Słońce już od jakiegoś czasu było widać na niebie.
Widoczne na niebie
Drugie Słońce już od jakiegoś czasu było widać na niebie. Świecąca kula była coraz bliżej horyzontu.
- Skarbie co się stało? Co jest?! - Anastazja szturchnęła go.
- Miałem rację...
:heart: I tu się zastanawiam, kim był ten człowiek i co wiedział.

Widzę też, że z przecinkami jest jeszcze problem. Polecam powtórzyć wrzucone do otchłani pamięci zdania złożone.

Fabularnie mi się podoba. Styl jest w porządku, choć wymaga jeszcze paru szlifów. (Jak prawie każdy.) Tak sobie zerknęłam przed chwilą do poprzedniego tekstu, bo średnio pamiętałam, ponieważ sporo ostatnio nowych ludzi się pojawiło i widzę poprawę. Mam nadzieję, że nie jest to tylko chwilowe i dalej będziesz podążał tą drogą. Trudno mi wskazać jakieś konkretne rzeczy, nad jakimi trzeba jeszcze popracować. Myślę, że wraz z pisaniem się po prostu wyćwiczysz. Nie wiem, czy już mówiłam, ale polecam również czytanie własnego tekstu na głos.

Z drugiej strony, nie widziałam jeszcze tego, co mi na przykład sprawia największe problemy - stworzenie logicznej, uporządkowanej fabuły, ciekawych bohaterów itd. Jeszcze nie zaprezentowałeś się w żadnym dłuższym tekście.
Życzę weny, siły i czasu!
" Człowiek ten, którego nazywano Kruczarzem, nadszedł od północy, od Białej Równiny. I to on powiedział nam w końcu, że tę nieprzyjazną ziemię stworzyli reptilianie - po to abyśmy nie zobaczyli podtrzymującej niebo kopuły i nie dowiedzieli się, że nasza planeta jest płaska, a nie okrągła, jak twierdziło NASA."
- Marszus, "Cała prawda o Białej Równinie"

Awatar użytkownika
DDelside
Posty: 101
Rejestracja: 25 maja 2015, 19:23

Re: Anomalia (roboczy)

Post autor: DDelside » 25 czerwca 2015, 15:23

Marša pisze:W kontekście przelatywania przez, to by sie można inspirować kometą Rosetta, bo ma o ile pamiętam dwa jądra. W kwestii generalnie takich uderzeń, to mi się shoemaker-levy 9 przypomina. Niby również kometa, ale ta nawet w coś trafiła ;) tyż inspirujące.
Tutaj raczej nie będzie dwóch jąder, ponieważ to jednak meteoryt, nie kometa. Przelatywania akurat nie da się na razie wyjaśnić metodą naukową ;)
Krin pisze:Zastanawia mnie, kto te wiadomości tworzył, skoro wszyscy panikowali. :D
Nie sądzę, by stacje telewizyjne zaniechały transmitowania takiego wydarzenia. Chociaż z drugiej strony panika pewnie ograniczyła liczbę osób w pracy. Stąd też poratowałem się nieco transmisją z Stacji Kosmicznej i tego statku kosmicznego.
Dziękuję za wskazanie błędów, już poprawione ;)

Wrzucam kolejną część, nie dokonywałem jeszcze szczegółowej korekty. Mam wrażenie, że będę jednak musiał mocno rozbudować pierwsze strony tekstu o szersze opisy zachowania ludzi i świata po tym "magicznym" zniknięciu, gdy to wszyscy muszą wrócić z powrotem do codziennego porządku.
Dochodziła szósta, Stefan nie spał całą noc. Przed jego oczami przewijały się strony pracy magisterskiej. Zadzwonił telefon.
- Panie Karolu, co się stało? - wyseplenił ledwo otwierając powieki.
- Stefan, za dwie godziny masz się stawić w szkole, dzwonili panowie z Polskiego Towarzystwa Astronomów, zabierają ciebie gdzieś na zebranie.
- Ale...
Dyrektor szkoły podstawowej, w której pracował Stefan, rozłączył się. Zaspany mężczyzna wstał, przeczesując gęste, czarne włosy.
- Anastazja, wstawaj.
- Czemu mnie budzisz? - ziewnęła.
- Za dwie godziny mam spotkanie wagi państwowej.
Kobieta zaśmiała się, spoglądając na niego, lecz gdy zobaczyła twarz Stefana zrzedła jej mina. W jej głowie już od wczoraj hipotezy i teorie swojego męża zaczęły się plątać. Nie wierzyła w niego, od momentu gdy powiedział, że dostał zatrudnienie jedynie w szkole podstawowej jako nauczyciel przyrody. Widziała w tym błąd swojego męża, który, mimo ogromnej wiedzy, nie błyszczał asertywnością. Pewnie zostałby bezrobotnym, gdyby nie ona. Czuła się jak kula, bez której nie mógłby chodzić. Po dziesięciu wspólnie spędzonych latach i godzinach słuchania o nowych pomysłach Stefana straciła już wiarę w niego. Dopiero wczorajsze wyrażenie zaburzyło jej piramidę, którą budowała przez całą ich znajomość.
- Chyba nie mówisz, że...
- Tak, mówiłem ci, że miałem rację, to ty nie, nie, nie, że to na pewno nie to! Muszę się zbierać.
Wyskoczyła z łóżka szybciej niż sprinter z bloku startowego. Jej piramida, mimo że jeszcze niewiele było wiadome, przewróciła się. Po tylu latach w nagłym przypływie adrenaliny wróciła wiara.
Poszli razem do kuchni i zjedli śniadanie. Stefan zabrał się za poszukiwanie pendrive'a z wszystkimi informacjami, które wykorzystał do stworzenia pracy. Anastazja weszła do łazienki, rozłożyła deskę do prasowania i chwyciła białą, świeżo wypraną koszulę Stefana. Przez chwilę patrząc na nią wróciła wspomnieniami do ślubu. Metka potwierdzała, że trzyma w ręce ten materiał, który siedem lat temu miał jej mąż w tym cudownym dniu. Ocknęła się wyłączając szybko żelazko, które wypalało dziurę w obitej płótnem desce. Poczuła się winna. Chciała czym prędzej przeprosić męża.
Stefan tymczasem zwijał kabel ładowarki do notebooka. Ledwie dławił w sobie euforię, chciał skakać z radości jak dziecko. Myśląc o reakcji żony cieszył się, że w końcu w niego uwierzy. "Dziesięć lat badań nie poszło na marne" - powiedział po cichu unosząc ręce do góry.
- Wyprasowałam ci już koszulę, leży na krześle z marynarką i spodniami. - Anastazja weszła do pokoju ze zdziwieniem spoglądając na niego.
- Wezmę laptopa, zapomniałem podłączyć telefon do ładowania - opuścił ręce.
- Powerbank leży na ławie, możesz zabrać bo jest naładowany.
- Dobrze, lecę.
Ubrał się, spakował wszystko do torby i chwytając pospiesznie kluczyki otworzył drzwi.
- Stefan - Anastazja zawołała stając za nim.
- Tak? - odwrócił się.
- Ja... Dzwoń, chcę wiedzieć wszystko.
- Oczywiście, kocham cię.
Ruszył w stronę samochodu. Wsiadł i przekręcił kluczyk, słysząc chrząkanie swojego starego samochodu. Auto z dwa tysiące dziesiątego roku kupił za małe pieniądze od teścia. Starszy człowiek uznał, że duży pojazd bardziej przyda się im niż owdowiałemu mężczyźnie. Był dużym autorytetem dla Stefana. To on zaszczepił w nim pasję spoglądania w gwiazdy. Poznali się, gdy miał dwanaście lat. Teść wraz z ojcem często chodzili łowić ryby i nieraz zabierali ze sobą młodego chłopaka.
Z czasem do paczki wędkarzy dołączyła Anastazja, która później chodziła już tylko po to, by spotkać się ze Stefanem.
Podgłośnił radio.
" Cały świat próbuje wrócić do codzienności. Władze państw szacują straty wywołane zamieszkami w dużych miastach."
Giełda, mimo tak potężnego wydarzenia, nie odnotowała żadnych wahań. Odpowiadała za to decyzja podjęta przez władze państwa, by na okres dwóch tygodni przed domniemaną katastrofą zamrozić wszystkie akcje.
Dotarł do szkoły. Dostał się tutaj zaraz po kursie pedagogicznym, nie znalazłszy zatrudnienia w żadnej jednostce astronomicznej. Profesorzy zapewniali mu świetlaną przyszłość patrząc na jego wyniki i sukcesy w nauce. Od dawna domyślał się o co chodzi, jednak nie miał na to żadnych dowodów. Prawdopodobnie jego praca magisterska nie została na uniwersytecie.
Wysiadł i zamknął samochód. Przed budynkiem stał dyrektor placówki i kilku nieznanych mężczyzn, ubranych w garnitury.
- Panowie, Stefan Kryszyński. - Karol położył rękę na plecach mężczyzny.
Uścisnęli sobie dłonie.
- Miło nam, jesteśmy tutaj z polecenia pana prezydenta. - Łysy facet znacznego wzrostu pokazał legitymację. - Mamy zabrać pana na spotkanie PTA.
- Nie przyjmujemy odmowy - zaśmiał drugi.
Nie rozmawiając dłużej udali się wraz z nim do czarnego BMW.
- Biuro Ochrony Rządu? Cóż to się stało? - spytał nieco zmieszany Stefan spoglądając przez szybę na dyrektora.
- Mamy tylko na polecenie pana prezydenta dostarczyć pana bezpiecznie do Centrum Astronomicznego Polskiej Akademii Nauk na ogólnopolskie spotkanie astronomiczne w sprawie meteorytu. Nie wiemy nic więcej.
Obrazek

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Anomalia (roboczy)

Post autor: pierdoła saska » 26 czerwca 2015, 11:54

Mam z tym kawałkiem problem. Dalej czuję się jak w trailerze, bo fragment był krótki i w sumie niewiele wniósł. Że meteor znikł był i że Stefan miał jakąś teorię, do której owo zniknięcie pasuje już wiedziałam z poprzedniego kawałka. Stamtąd wiedziałam również, że ma żonę. Zatem dodane jest tylko to, że teoria nie jest jedynie w jego głowie i ktoś inny się nią zainteresował.
Dobrze, doszło jeszcze info, że ma samochód kupiony od teścia, nie ma teściowej, a BOR jeździ BMW, ale mam niejasne wrażenie, że to nie są informacje kluczowe dla tego opowiadania. Fajnie że są, że zwracasz uwagę na taki rodzaj detalu, ale tak powodowana prostym czytelniczym wścibstwem chciałabym móc przeczytać historię, wciągnąć się, a nie tylko dostawać takie zajawki. Jeśli ci się tak łatwiej pisze i wolisz wrzucać małym kawalątkami, to w sumie muszę się z tym pogodzić, ale… :)
Poza tym było cokolwiek sucho. Same proste fakty i niewiele wokół nich. Obudził się, zjadł, wstał, pojechał – są. Jakieś zajrzenie w głowę bohatera, w otaczający go świat – no nie bardzo, a tego mi brakowało. Więcej życia :)

Poza tym są kwiatki.
Przed jego oczami przewijały się obrazy z jednej galerii - każda strona pracy magisterskiej.
Zupełnie nie rozumiem tej galerii tutaj, chyba że on tę magisterkę powiesił na ścianach i ludzie przychodzili sobie ją pooglądać.
- Stefan, za dwie godziny masz się stawić w szkole, dzwoni panowie z Polskiego Towarzystwa Astronomów, zabierają ciebie gdzieś na zebranie.
„dzwoni panowie”? Coś tu nie wyszło.
Dyrektor szkoły podstawowej, w której pracował Stefan, rozłączył się. Wstał, przeczesując gęste, czarne włosy.
Tu nieco podmioty szaleją. W pierwszym zdaniu jest dyrektor, w kolejnym nagle przeskakujemy na Stefana, ale czytając w pierwszej chwili zupełnie tego nie złapałam.
Wyszedł i popchnął klamkę w stronę futryny. Wszedł do samochodu i rzucił wszystko na boczny fotel. Przekręcił kluczyk, słysząc chrząkanie swojego starego samochodu.
Powtórzenie, na start. To wychodzenie i popychanie klamki ku futrynie… znaczy najpierw wyszedł, a potem uznał, że w sumie niegłupio w tym celu otworzyć drzwi i….? Poza tym trochę nie rozumiem co on z tą klamką zrobił. Popycha się raczej do przodu, futryna w stosunku do drzwi jest raczej obok… Nieco zagubionam.
Co jakiś czas musiał mocniej skręcić kierownicą, bo zamyślając się nie zauważał, że zbacza z pasa.
Wiem o co chodziło, ale jednocześnie brzmi to tak, jakby drogę miał absolutnie prostą, żadnych zakrętów… w co jakoś trudno mi uwierzyć.
- Panowie, Stefan Kryszyński - Karol położył rękę na plecach mężczyzny.
Kropka po „Kryszyński”
- Miło nam, jesteśmy tutaj z polecenia pana prezydenta - łysy facet znacznego wzrostu pokazał legitymację - mamy zabrać pana na spotkanie PTA.
Kropka po „prezydenta”, wielka litera później, znów kropka i wielka litera; tak bym to widziała.
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo
na starą pannę to się nie zachowujesz
CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
DDelside
Posty: 101
Rejestracja: 25 maja 2015, 19:23

Re: Anomalia (roboczy)

Post autor: DDelside » 26 czerwca 2015, 13:23

Dzięki, ten fragment też mi nie podchodził i chyba napiszę go drugi raz. To jest ten moment, gdy chce się przyspieszyć nieco i przejść do tego kluczowego spotkania, gdzie ma się sporo wyjaśnić.
Błędy poprawione, tekst rozbudowany. Starałem się nieco nakreślić charakter obydwóm postaciom.
Obrazek

Awatar użytkownika
DDelside
Posty: 101
Rejestracja: 25 maja 2015, 19:23

Re: Anomalia (roboczy)

Post autor: DDelside » 09 lipca 2015, 13:53

Jechali w milczeniu. Co prawda była to jakaś godzina jazdy, jednak w takim napięciu dla Stefana trwało to wieczność. Przeglądał kolejne strony swojej magisterki na laptopie. Wszystkie zaistniałe wydarzenia można było wytłumaczyć jego teorią. Pozostaje tylko czekać, aż meteoryt odnajdzie się w nienaruszonym stanie z dala od Ziemi. "Teoria zagięcia przestrzeni" - taki tytuł widniał na pierwszej stronie jego pracy. Mimo tego, że jego "chora" hipoteza, bo tak była nazywana przez innych, może się potwierdzić w stu procentach, nurtowało go jedno pytanie. Skoro w czasoprzestrzeni oprócz przestrzeni jest czas, to czy w przypadku zagięcia jednego, konsekwencje są także z tytułu drugiego elementu? Kto wie.
Po dotarciu na miejsce panowie z BOR-u odjechali, Stefan został pokierowany przez portiera do sali konferencyjnej. Panował tam ogromny hałas. Widocznie spotkanie jeszcze się nie zaczęło.
- Witamy pana bardzo serdecznie - podszedł jeden z naukowców i wyciągnął rękę. - Nazywam się Tadeusz Nowak, prowadzę tą konferencję, pewnie kojarzy mnie pan.
- Oczywiście, że kojarzę - odpowiedział zmieszany nauczyciel. Dlaczego nie miałby znać głowy Polskiego Stowarzyszenia Astronomów?
- Cieszymy się, że jest pan z nami. Przekazaliśmy już NASA pańską przetłumaczoną pracę. Liczył się czas, mam nadzieję, że nie miał pan nic przeciwko - uśmiechnął się.
- N-nie - otworzył szeroko oczy, jego praca w rękach NASA!
Wszyscy powoli zajmowali miejsca. Profesor Tadeusz podszedł do ambony.
- Witam państwa na kryzysowej konferencji zwołanej w sprawie asteroidy Apokalipsa. Na początku chciałbym powitać wszystkich zgromadzonych, ale przede wszystkim pana Stefana Kryszyńskiego, osoby kluczowej w dzisiejszym wydarzeniu. Prosimy o zabranie głosu.
Młody fizyk przełknął ślinę, zapomniał przygotować mowy. Podszedł niepewnym krokiem, poprawił mikrofon spoconą dłonią. Z trudem przywitał wszystkich, padło pierwsze pytanie.
- Podobno uwzględnił pan w swojej pracy magisterskiej kotły z Uliuju Czerkiecziech, co o nich, jak i o innych dziwnych zjawiskach w Syberii pan sądzi? - odezwał się Grzegorz Gradecki, ufolog.
- Oparłem w dużej mierze moją teorię o katastrofę tunguską. Wielu świadków tamtego wydarzenia widziała świecące kule zmierzające do spadającego meteorytu. Moja teoria utożsamiała owe kule z "pociskami" wystrzelonymi z kotłów znajdujących się w syberyjskiej Dolinie Śmierci. Tajemnicze siły były w stanie zagiąć przestrzeń i w ten sposób "wessać" meteoryt i przetransportować go za Ziemię. Z początku nie miałem na to dowodów, ale po dwóch latach od opublikowania mojej pracy magisterskiej pojawił się obiekt Tunguska, odkryty w roku dwa tysiące trzynastym.
- Skąd pan wie o obiekcie Tunguska 2016? - wtrącił się jeden z naukowców.
- Część informacji dociera do węższego grona osób zainteresowanych danym tematem - Stefan spojrzał na uśmiechniętego ufologa. - Meteoryt Tunguska potwierdził moje przypuszczenia i nie wiem dlaczego wiadomość o jego odkryciu została zatajona. To jednak jest sensacja - obiekt, którego trajektoria lotu potwierdza, jakoby trzydziestego czerwca w roku tysiąc dziewięćset ósmym ten obiekt miał uderzyć w północno-wschodnią ćwierć naszej kuli ziemskiej.
- W zupełności się z panem zgadzam - odezwał się starszy człowiek z niemal białą brodą. - Dwie godziny temu doszły do nas informacje z NASA, że znaleziono niezidentyfikowane wcześniej ciało niebieskie podobne do Apokalipsy, będące w znacznej odległości od Ziemi.
Nauczyciel zamilkł. Wszystko się zgadzało.
- John Ryan, amerykański naukowiec zajmujący się sprawą Trójkąta Vermonckiego chciałby zabrać głos - powiedział profesor Nowak.
Na ekranie jednego z telewizorów wyświetliła się transmisja z posiedzenia NASA, gdzie bacznie przyglądano się polskiej konferencji.
- W imieniu NASA chciałbym powitać wszystkich. - lektor zaczął tłumaczyć słowa obcokrajowca - Z teorią pana Kryszyńskiego łączymy także tajemnicze zaginięcia w rejonie Góry Glastenbury. Oprócz dwóch zaginięć z zeszłego roku łączymy także jeden starszy przypadek zaginięcia. W roku dwa tysiące szesnastym odkryto ludzkie szczątki półtora metra pod ziemią u podnóża owej góry. Znalazł je jeden z turystów, który zauważył, że metalowe podeszwy jego butów lepią się do podłoża jakby przyciągane magnesem. Po rozkopaniu terenu znaleziono mocno namagnesowane kości. Dziwił brak jakichkolwiek metalowych elementów, które mogłyby byś aż tak namagnesowane. Po komputerowej rekonstrukcji twarzy okazało się, że była to osiemnastoletnia kobieta, wyglądem zbliżona do Pauli Welden, jednej z zaginionych w tamtym rejonie w roku tysiąc dziewięćset czterdziestym szóstym. Kolejnymi dziwnymi wydarzeniami są także zaginięcia dzieci w parkach narodowych w USA, gdzie w części przypadków znajdowano je z dala od miejsca zniknięcia. Nie pamiętały jednak, co się przez ten czas z nimi działo.
- Ja natomiast widzę zbieżność w przypadku domku numer jeden w Ranczu "Laguna". -rzekł profesor Morozow, rosyjski uczony zaproszony na konferencję. - Owe ranczo ulokowane jest niedaleko Bajkału, koło miejscowości Kurma w Rosji. W roku dwa tysiące czternastym grupa Irkuck-Kosmopoisk badała ten budynek, w którym dochodziło do paranormalnych wydarzeń. Ubrania i rzeczy samoczynnie się przesuwały, ludzie widzieli dziwne postacie, słyszeli głosy. Okazało się, że jest tam ciekawy układ pola elektromagnetycznego. Wczoraj po tragedii dostaliśmy komunikat, że domek numer jeden po prostu zniknął. Nie ma nigdzie śladów fundamentów, podłogi, desek ani elementów wyposażenia wnętrza.
Obrazek

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Anomalia (roboczy)

Post autor: pierdoła saska » 13 lipca 2015, 17:31

Ciężko się pisało mi ten komentarz, bo z jednej strony cytaty się pchały, a z drugiej chciałam problem ugryźć jakoś ogólniej, a nie czepliwie jeno, choć było ciężko chwilami, bo… no takie wrażenie mnie złapało, że chwilami masz bardzo mętną wizję tego, o czym piszesz i po prostu gnasz do czegoś, co widzisz lepiej. I tak całe otwarcie konferencji jest słabe, nieokreślone i w ogóle nieprofesjonalne w wykonaniu bohaterów. Mniejsza, że ja już nie wiem jak bardzo to pilne i w ogóle, bo to nie tak, że istnienie Ziemi wisi znowu na włosku. W sumie potrzebowałam chwili, aby się skapnąć, że serio zagrożenie raczej minęło i czemu oni się tak spieszą? Uderza to zwłaszcza przy wspomnieniu Tunguski, które stanowi dowód pośredni, że to nie pierwszy taki raz i żadnych after effectów nie odnotowano, a skoro nie, to czemu nie dali się ludziom przygotować jak należy. Bo tak - magisterka bohatera trafiła do NASA (z pominięciem ESA, które jest bardziej z Polską związane i brak wzmianki o nim bardziej przywodzi na myśl zapominalstwo niż zabieg celowy). Jak trafiła? Ktoś musiał skojarzyć, że jakiś studenciak coś takiego kiedyś wymodził. Studenciaków jest jak mrówków, nawet jeśli studencik kończył wydział fizyki, a nie astronomii. W sumie na PWr jest taki wydział jak PPT (Podstawowe Problemy Techniki) i taki też mógł kończyć. Nie chcę mi się sumować absolwentów fizyki na różnych uczelniach w jakimś losowo wybranym mieście, ale trochę ich będzie. Zwłaszcza, że nasz bohater nie jest z tych, co ledwie miesiąc temu się obronili. Zatem jakiś wykładowca musiał sobie przypomnieć, że jakiś studenciak przed ilomaś laty napisał jakąś taką pracę, co teraz ma sens. Znaczy może są jakieś okoliczności łączące (może eks studenciak jest w kontakcie ze swoim promotorem i gadają czasami o tamtej pracy, więc promotor z miejsca mógł pokojarzyć fakty… ale to nijak z tekstu nie przebija). Zatem sytuacja wygląda tak, że ktoś magicznie sobie przypomniał, z póki co niewiadomego powodu zaangażowano BOR (w sumie zastanawiam się czemu BOR a nie UOP?) i w ogóle trochę jest tak, jakby się paliło.
Wracając jednak do pracy w rękach NASA. Takim zwyczajem piszemy w Polsce magisterki po polsku, zatem w tym całym pośpiechu ktoś ją musiał dla amerykanów przetłumaczyć i to jakoś sprawia, że ta czasówka słabo mi się widzi. Tam nie minęły 24 godziny od niedoszłego zderzenia, do spotkania. Serio, kiepsko to widzę, jeśli to tłumaczenie miało mieć jeszcze jakąś dobrą jakość.
Ale OK., cuda.
Jest konferencja. Tekst ją otwierający jest taki, że przyznam iż zastanowiłam się, czy na jakiejś konferencji zdarzyło ci się być? Bo w sumie wygląda to tak, że wszyscy wiedzą o co chodzi, znają pracę bohatera i w ogóle mają o niej wyrobione zdanie, więc nikt nie kwapi się, aby przedstawić zagadnienie. :/ Mam rozumieć, że tylko jego wyrwano z łóżka, a reszta spokojnie zdążyła tę magisterkę przeczytać, przemyśleć i jest gotowa do dyskusji tak bez wstępu?
Nie kupuję tego.
Co nie znaczy, ze tego nie widzę. W sensie sceny.
Scenę widzę, ale to dlatego, że oglądałam „The Core” czy „The Day After Tommorow” :3 problem, że ten chaos tam się sprawdził, bo były obrazki. Ten tu się nie sprawdza, bo za mało pokazujesz. Nieco ekspozycji nie gryzie, zwłaszcza, że potem odnosisz się do miejsc/wydarzeń niekoniecznie szerokiemu światu znanych i to już niezły pretekst, aby coś tam rozbudować, narracyjnie nakreślić to, co poza fragmentami dialogu się działo i dlaczego. Bo tak jest łyso. :]
No i tyle.
Na związek z zaginaniem czasoprzestrzeni (a właśnie „Skoro w czasoprzestrzeni oprócz przestrzeni jest czas”, no jakby nie było czasu, to by nie było czastoprzestrzeni tylko przestrzeń. Niby wiadomo o co ci chodziło, ale coś tu na doborze i złożeniu słów nie gra) a poltergeistami czekam :3


W ogóle w kwestii kryzysowych konferencji naukowych: czytałeś może „Burzę słoneczną” Clarke? Polecam :3

Miałam sobie jeszcze potruć o nazewnictwie asteroid i meteorytów, ale to już podło na krzykopudle, więc chyba nie ma sensu powtarzać. Gdzieś dla przyszłych pokoleń wspomnę jeno, że to nie radosna samowolka, a istnieją zasady, które mają sprawić, że przypadkiem nie będzie dubli itd. :)
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo
na starą pannę to się nie zachowujesz
CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
DDelside
Posty: 101
Rejestracja: 25 maja 2015, 19:23

Re: Anomalia (roboczy)

Post autor: DDelside » 13 lipca 2015, 19:39

Dzięki za opinię!
Zapomniałem wspomnieć o jednej rzeczy, w sumie to nie wiem czemu zapomniałem. Odnośnie tej pracy magisterskiej ona trafiła do rąk NASA już parę lat temu, naukowcy czytali ją, jednak nie chcieli, by fizyk dostał się do narzędzi, które pozwoliłyby mu odkrywać takie rzeczy, bo to mogłoby wywrócić świat do góry nogami (takie trochę illuminati), stąd posadzili go w szkole, by czasem czegoś nie zmajstrował. Nie wiedziałem, czy napisać to teraz, czy jeszcze z tym poczekać, stąd w sumie taki brak. Nie byłem nigdy na konferencji takiego stopnia, chętnie sprawdzę książkę, którą polecasz ;)

No i co do rozbudowania - zakasuję rękawy (dobrze odmienione? :o), nigdy mi to nie wychodziło, mam nadzieję, że po lekturze uda się to ładnie rozwinąć. Dzięki raz jeszcze!
Obrazek

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Anomalia (roboczy)

Post autor: pierdoła saska » 14 lipca 2015, 11:10

DDelside pisze:Zapomniałem wspomnieć o jednej rzeczy, w sumie to nie wiem czemu zapomniałem. Odnośnie tej pracy magisterskiej ona trafiła do rąk NASA już parę lat temu, naukowcy czytali ją, jednak nie chcieli, by fizyk dostał się do narzędzi, które pozwoliłyby mu odkrywać takie rzeczy, bo to mogłoby wywrócić świat do góry nogami (takie trochę illuminati), stąd posadzili go w szkole, by czasem czegoś nie zmajstrował. Nie wiedziałem, czy napisać to teraz, czy jeszcze z tym poczekać, stąd w sumie taki brak.
No to coś warto by wspomnieć, choćby jednym zdaniem, że już przed laty pana praca trafiła i bla bla bla i niech pan teraz o tym nie myśli. Liczy się to spotkanie... bo bez tego wg mnie coś tu się nie zgrywa. :(
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo
na starą pannę to się nie zachowujesz
CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

ODPOWIEDZ