Wybieramy PROZĘ LIPCA!
Czas na oddanie głosu do 17 VIII - ankieta dostępna w TEMACIE

Anomalia (roboczy)

FANTASTYKA
W odróżnieniu od literatury realistycznej, fantastyka jest literaturą bardzo aktualną. ~ Kir Bułyczow
Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Anomalia (roboczy)

Post autor: Siemomysła » 14 lipca 2015, 15:53

Nie odniosę się do kwestii naukowych w tekście, bo się na tym nie znam zupełnie i można mi wcisnąć wszystko, byle wiarygodnie i ciekawie napisane ;)

Mam natomiast takie spostrzeżenia: sam początek, ten – jak go określiła Marsza – trailer, spełnia swoją funkcję. Zaciekawia i kierunkuje odbiór. Oto widzimy, że coś się dzieje, jest napięcie i mamy bohatera, który coś o tym wie. Nietrudno się domyślić, o czym będzie tekst. Przy czym w żadnym razie nie postrzegam tego wady, to po prostu ten sposób snucia opowieści i wszystko zależy od tego, co będzie dalej. Nie mogę natomiast nie zwrócić uwagi na to rozdwojenie – krzyczący ludzie i puste półki w sklepach i nasi bohaterowie siedzący w domu przed telewizorem. Prawdę mówiąc mi to nie pasuje. Zwłaszcza, że niby ich dzieci nie wiedzą nic o katastrofie. Kiedy pojawiły się pierwsze doniesienia? Kiedy ci ludzie zdążyli rozszabrować sklepowe półki? To chyba nie jest tak, że słyszę w radio, iż do ziemi zbliża się meteoryt, czy inne zagrożenie – to wybiegam z domu i lecę do pierwszego sklepu po cokolwiek. To jednak jakiś proces. I prawdę mówiąc znacznie prędzej bym uwierzyła w niemówienie nic, nie puszczanie takich informacji publicznie. W sensie ok – w ostatniej chwili, ale nie na tyle wcześnie, by mogło dojść do zamieszek. Ale to ja – w Twoim opowiadaniu stało się inaczej i przyjmuję, że tak było.

Teraz rozwinięcie zaprezentowane w dwóch kolejnych wrzutkach. Tu od samego początku mam wrażenie, iż tekst się dusi. Brakuje przestrzeni temu wszystkiemu. To ledwie sześć stron standardowego druku, a my już wiemy, że małżeństwo niby szczęśliwe nie jest szczęśliwe, bo żona nie wierzy w męża. Że mąż ma kompleks i gdzieś kiedyś został potraktowany niesprawiedliwie. Zdążyliśmy też dotrzeć na konferencję (tu w pełni zgadzam się z Marszą - zwłaszcza, że masz taki fragment
- Cieszymy się, że jest pan z nami. Przekazaliśmy już NASA pańską przetłumaczoną pracę. Liczył się czas, mam nadzieję, że nie miał pan nic przeciwko - uśmiechnął się.
- dla mnie ten fragment oznacza, że NASA dostała pracę w chwili, gdy nastąpiło dziwne zjawisko; czasu na zapoznanie się z nią było naprawdę niewiele).

Mało tekstu, dużo faktów - i myślę, że to dlatego te fakty zdają mi się być mało wiarygodne, albo mało znaczące. Myślę, że całkiem nieźle byłoby zacząć od konferencji właśnie i gdzieś powoli, stopniowo przemycać informacje dotyczące relacji między bohaterami i ich problemów wynikających z przeszłości, a także samą tę przeszłość właśnie. Teraz jest tak, jakbyś chciał po prostu zrzucić całą ideę tekstu na raz - ja to odbieram trochę jako notatki do tekstu, a nie tekst właściwy.

Tyle ode mnie i niech się weni!
Pisz dalej!
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
Krin
Posty: 480
Rejestracja: 17 marca 2014, 16:03
Lokalizacja: nekromanckie pustkowie
Kontaktowanie:

Re: Anomalia (roboczy)

Post autor: Krin » 15 lipca 2015, 21:50

Przegapiłam drugą wstawkę. Naprawdę. O mały włos bym napisała tylko o tej ostatniej, ale szukałam jakiegoś cytatu, kiedy zauważyłam, ze jest jeszcze jedna. :bag:

Wnioski: śpieszysz się. W drugiej jest trochę lepiej niż w trzeciej, ale wciąż. W obu objawiają się dwa różne problemy. W drugiej masz, przynajmniej według mojej pamięci, większe problemy ze stylem. W niektórych miejscach wyszło naprawdę nieelegancko. Radziłabym jeszcze raz przejrzeć go pod tym kątem i żeby już mojej własnej tradycji stało się zadość wspomnę, że czytanie na głos pomaga.
W trzeciej masz problem z realizmem i pośpiechem. Wyszła ta konferencja potwornie nieformalna i byle jaka z wykładaniem wszystkich faktów z taką szybkością, jakby oni ten meteoryt mieli dopiero powstrzymać i spodziewali się, że za kilka minut spadnie im na głowę. Niby sytuacja dość kryzysowa, ale istnieją jednak jakieś normy. Nie mam pojęcia, jak wyglądają takie konferencję, ale coś mi mówi, że jednak nie tak. Może należałoby obejrzeć jakieś nagranie z podobnego wydarzenia ( w sensie z kryzysowej konferencji naukowej), żeby wczuć się w klimat. Brakuje też naturalnie opisów. Przydałoby się powiedzieć, jakie wrażenie robiło całe to wysoko postawione otoczenie, budynek i cała reszta na zwykłym nauczycielu przyrody.

Wybacz, że to powiem, ale pachnie mi to trochę jak opis sceny rodem z amerykańskiego filmu akcji. Pisanie filmu zamiast książki to częsty grzech, ale jednak grzech. I to śmiertelny. ;)

I jeszcze tylko łapanka do drugiej wstawki:
- Stefan, za dwie godziny masz się stawić w szkole, dzwonili panowie z Polskiego Towarzystwa Astronomów, zabierają ciebie gdzieś na zebranie.
cię
Dopiero wczorajsze wyrażenie zaburzyło jej piramidę, którą budowała przez całą ich znajomość.
Ruszył w stronę samochodu. Wsiadł i przekręcił kluczyk, słysząc chrząkanie swojego starego samochodu.
Starszy człowiek uznał, że duży pojazd bardziej przyda się im niż owdowiałemu mężczyźnie. Był dużym autorytetem dla Stefana. To on zaszczepił w nim pasję spoglądania w gwiazdy. Poznali się, gdy miał dwanaście lat. Teść wraz z ojcem często chodzili łowić ryby i nieraz zabierali ze sobą młodego chłopaka.
Z czasem do paczki wędkarzy dołączyła Anastazja, która później chodziła już tylko po to, by spotkać się ze Stefanem.
Nie wiem, czy to jest dobre miejsce na taką opowieść. Może bardziej, by to pasowało jako ukazanie tego, o czym myślał. Bo tak to trochę ni z gruszki ni z pietruszki.
Profesorzy zapewniali mu świetlaną przyszłość patrząc na jego wyniki i sukcesy w nauce.
Chyba zapewniali go, bo tak to nie byłby nauczycielem przyrody. :D
Od dawna domyślał się o co chodzi, jednak nie miał na to żadnych dowodów. Prawdopodobnie jego praca magisterska nie została na uniwersytecie.
Nie rozumiem. O.o
Karol położył rękę na plecach mężczyzny.
Którego mężczyzny.
- Nie przyjmujemy odmowy - zaśmiał drugi.
"się" się zgubiło
" Człowiek ten, którego nazywano Kruczarzem, nadszedł od północy, od Białej Równiny. I to on powiedział nam w końcu, że tę nieprzyjazną ziemię stworzyli reptilianie - po to abyśmy nie zobaczyli podtrzymującej niebo kopuły i nie dowiedzieli się, że nasza planeta jest płaska, a nie okrągła, jak twierdziło NASA."
- Marszus, "Cała prawda o Białej Równinie"

Awatar użytkownika
Ag.
Posty: 116
Rejestracja: 05 czerwca 2015, 19:24
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: Anomalia (roboczy)

Post autor: Ag. » 26 lipca 2015, 18:39

Pierwszy fragment przywołał na myśl dosyć stary już i klasyczny film katastroficzny "Deep impact" (Dzień zagłady). Lubię ten film, też ma meteoryt i próbę jego zniszczenia, więc od razu opowiadanie dobrze mi się skojarzyło :)

Ale dalej było już trochę gorzej. Przede wszystkim świat przedstawiony jest trochę suchy. Brakuje mi opisów, nie wiem jak wyglądają postaci, ich uczucia też przedstawione są dosyć ogólnikowo, nie czuć też napięcia. Nie czuję się specjalnie zainteresowana głównym bohaterem, nie kibicuję mu, bo niewiele o nim wiem. Tak samo cały świat po prawie-zagładzie przedstawiony jest bardzo ogólnie – wiem, że to ma być opowiadanie, a nie powieść, ale osobiście po prostu lubię, gdy się szerzej kawałek tła zarysuje.

Co do konferencji, muszę zgodzić się z Marszą, że wygląda mało profesjonalnie. Przede wszystkim to główny bohater dowiedział się o niej dwie godziny wcześniej, a mimo to stresuje się, że nie zdążył przygotować przemowy. Tylko kiedy miał ją przygotować? W ogóle nie wiedział, że będzie musiał przemawiać!

Taka konferencja to też świetna okazja, by dokładnie wyjaśnić czytelnikowi, o co chodzi w tej niezwykłej teorii. Czasem, zwłaszcza w filmach, stosuje się taką sztuczkę, że bohaterowie, choć są naukowcami, tłumaczą sobie nawzajem podstawowe terminy, by widz/czytelnik mógł zrozumieć, co się dzieje (zwłaszcza męczące jest to w przypadku Kota Schreodingera…). Tutaj też bohaterowie mogliby użyć jakichś prostych porównań czy podać podstawowe fakty o wydarzeniach, właśnie po to, by w pełni wprowadzić czytelnika. Bo ja na przykład nie do końca rozumiem, o co chodzi. Uważam, że dobrze byłoby to znacznie jaśniej opisać.

Ale pomysł jest :) Dopracowania wymaga głównie warsztat, więc pracuj dalej. :)


Trochę rzeczy, które wyłapałam po drodze:
ze statku Hope, którym uciekli ludzie świata
Szczerze mówiąc, niesamowicie mnie ten króciutki fragment zainteresował – ile budowali ten statek? Kto na niego trafił? Jak to się odbyło, czy miały miejsce jakieś zamieszki, bo ludzie koniecznie chcieli się dostać na pokład? Jakie mieli plany, gdyby Ziemia jednak została zniszczona?

To jest niezły temat na zupełnie oddzielne opowiadanie :D
zabierają ciebie gdzieś na zebranie.
> cię
W jej głowie już od wczoraj hipotezy i teorie swojego męża zaczęły się plątać.
Coś tu jest nie tak z zaimkami. Możesz po prostu napisać „teorie męża”, wiadomo o czyjego męża chodzi.
Widziała w tym błąd swojego męża
Powtórzenie z poprzedniego zdania. Po prostu: Widziała jego błąd.
Widziała w tym błąd swojego męża, który, mimo ogromnej wiedzy, nie błyszczał asertywnością.

Brzmi, jakby to błąd miał wiedzę.
Nie wierzyła w niego, […] Po dziesięciu wspólnie spędzonych latach i godzinach słuchania o nowych pomysłach Stefana straciła już wiarę w niego.
Powtórzona informacja. Potem znów żona mówi, że jednak odzyskała wiarę w męża, a główny bohater marzy, by żona w niego uwierzyła. W bardzo krótkim fragmencie powraca ten wątek w mało zgrabny sposób.
Dopiero wczorajsze wyrażenie zaburzyło jej piramidę, którą budowała przez całą ich znajomość.
Chyba chodziło o wydarzenie, nie wyrażenie? I nie do końca rozumiem, co to znaczy, że budowała piramidę. Ta metafora potem znowu się pojawia, ale nie wiem, co Anastazja ma na myśli. Piramida czego? Symbolizująca co?
Metka potwierdzała, że trzyma w ręce ten materiał, który siedem lat temu miał jej mąż w tym cudownym dniu.
Bardzo niezgrabne zdanie.
- Nie przyjmujemy odmowy - zaśmiał drugi.
zaśmiał się drugi
Profesor Tadeusz podszedł do ambony.
Ambona jest w Kościele. Tutaj raczej mównica.

EDIT: oj, chyba strona mi się nie do końca wczytała, więc przegapiłam część komentarzy. Jeśli z czymś się powtórzyłam to przepraszam.
Trochę jeżozwierz, trochę być może Asperger, trochę pisarzyna.

Awatar użytkownika
DDelside
Posty: 101
Rejestracja: 25 maja 2015, 19:23

Re: Anomalia (roboczy)

Post autor: DDelside » 18 stycznia 2016, 14:07

Napisałem od nowa scenę konferencji, w sumie tylko pierwszej części. Może teraz jest dobrze (chociaż trochę lepiej?).

Jechali w milczeniu. Co prawda była to jakaś godzina jazdy, jednak w takim napięciu dla Stefana trwało to wieczność. Przeglądał kolejne strony swojej magisterki na laptopie. Wszystkie zaistniałe wydarzenia można było wytłumaczyć jego teorią. Pozostaje tylko czekać, aż meteoryt odnajdzie się w nienaruszonym stanie z dala od Ziemi. "Teoria zagięcia przestrzeni" - taki tytuł widniał na pierwszej stronie jego pracy. Mimo tego, że jego "chora" hipoteza, bo tak była nazywana przez innych, może się potwierdzić w stu procentach, nurtowało go jedno pytanie. Skoro w czasoprzestrzeni oprócz przestrzeni jest czas, to czy w przypadku zagięcia jednego, konsekwencje są także z tytułu drugiego elementu? Kto wie.
Po dotarciu na miejsce panowie z MSW odjechali, Stefan został pokierowany przez portiera do sali konferencyjnej. Szedł przez korytarz pełen profesorów, astronomów i fizyków. Przypadkowo obił barkiem jednego z nich. Spojrzenie wysokiego, tęgiego mężczyzny z śmiesznymi, okrągłymi okularkami przeanalizowało Stefana od góry do dołu. Skanowanie przerwał jednak facet w garniturze, który z uśmiechem podbiegł do Kryszyńskiego.

- Witamy pana bardzo serdecznie - podszedł jeden z naukowców i wyciągnął rękę. - Nazywam się Tadeusz Nowak, prowadzę tą konferencję, pewnie kojarzy mnie pan.

- Oczywiście, że kojarzę - odpowiedział zmieszany nauczyciel. Dlaczego nie miałby znać głowy Polskiego Stowarzyszenia Astronomów?

- Dobrze, nie mamy zbyt dużo czasu, więc naprędce przedstawię panu przebieg konferencji. Odbędą się trzy panele dyskusyjne. W pierwszym przedstawione zostanie wydarzenie, które zaistniało wczorajszego dnia. Okazuje się, że meteoryt miał uderzyć w dokładnie to samo miejsce co superbolid tunguski. Doskonale pan zna tą katastrofę, prawda? – astronom uśmiechnął się. – Dowie się pan wszystkiego. Rządy USA i Rosji planują ekspedycję w tamte rejony. O, już zaczynamy, chodźmy do sali.

Weszli do dużego pomieszczenia z miejscami na około sto osób. Naukowcy z porządkiem mrówek wchodzili przez futryny i siadali na starych, skrzypiących krzesłach. Stefan zastanawiał się w niektórych przypadkach, jak takie zabytki potrafią wytrzymać taki nacisk. Tadeusz Nowak podszedł do mównicy.

- Witam państwa na kryzysowej konferencji zwołanej w sprawie asteroidy Apokalipsa. Na początku chciałbym powitać wszystkich zgromadzonych, ale przede wszystkim pana Stefana Kryszyńskiego, osoby kluczowej w dzisiejszym wydarzeniu. Odbędą się trzy panele dyskusyjne. Pierwszy poprowadzi profesor Krystian Nawrocki, który zaznajomi państwa z zaistniałą sytuacją w dniu wczorajszym. Potem będzie pół godziny przerwy. Następny panel poprowadzi pan Stefan Kryszyński, w którym zapoznamy się z jego teorią tłumaczącą wczorajsze „ocalenie świata”. Ostatni panel będzie podsumowaniem. Sporządzony zostanie raport, który wyślemy do ESA. To już wszystko… – naukowiec spojrzał na Krystiana –tak, wszystko. Proszę więc o zabranie głosu profesora Krystiana Nawrockiego.

Do mównicy podszedł niski, chudy dziadek. Wyglądał na około siedemdziesiąt lat. Nauczyciel nie kojarzył go jednak. Bardzo dziwne, bo przegląda często listy wykładowców i czyta niemal wszystkie pisma o astronomii i fizyce.

- Witam państwa bardzo serdecznie – dziadek rzekł tak głębokim basem, że niektórzy aż otworzyli usta ze zdziwienia. – Nazywam się Krystian Nawrocki, jestem wykładowcą astrofizyki na Uniwersytecie Warszawskim od trzech lat. Chciałbym państwa zaznajomić z wszystkimi faktami o wczorajszym zjawisku, które wiemy do tej pory – wyjął z swojej teczki plik kartek i chrząknął. – Dzień czwarty stycznia dwa tysiące osiemnastego roku zapisze się na kartach historii jako jeden z najdziwniejszych dni na świecie. Tegoż dnia, o godzinie dziewiętnastej minut około siedemnaście superbolid Apokalipsa miał runąć w miejsce takie samo jak bolid tunguski, którego wybuch nad powierzchnią ziemi miał miejsce trzydziestego czerwca tysiąc dziewięćset ósmego roku. Rosyjska rakieta z ładunkiem wodorowym zmieniła trajektorię lotu obiektu, który teraz miał uderzyć na terenie wschodniej Jakucji, w basenie rzeki Wiluń. W momencie katastrofy niebo zajaśniało, pojawił się mocny wstrząs, który odnotowały sejsmografy na całym niebie. Zgodnie z przesłanymi raportami magnetometrów rosyjskich w tym obszarze pojawił się drugi biegun północny. Kawałki oderwane w wyniku uderzenia rakiety spadały w linii prostej od miejsca katastrofy Tunguskiej aż do basenu rzeki Wiluń. Nieznanym pozostaje fakt zniknięcia głównego bolidu, który miał zniszczyć naszą cywilizację. Pierwsze zdjęcia satelitarne ukazują wyjałowiony teren w promieniu dwudziestu kilometrów od miejsca uderzenia – obrazy pojawiły się na ekranie za profesorem. – Niestety nie mamy grafik lepszej jakości, spodziewamy się zdjęć z przelotu helikoptera nad tym regionem w ciągu najbliższych godzin. Teren zostanie zabezpieczony przez wojsko rosyjskie. Planowany jest wyjazd delegacji europejskiej i amerykańskiej w celu zbadania zjawiska. Jakieś pytania?

Sala milczała. Stefan zaśmiał się pod nosem – gdyby na każdej lekcji był taki spokój. Jeden z naukowców w ostatnim rzędzie nacisnął włącznik mikrofonu.

- Dawid Wiśniewski, profesor UMK. Panie Krystianie, czy wiadomo coś więcej na temat tajemniczych okrągłych kształtów, jakie widać na grafice? Czy to może tylko moje złudzenie?

Rzeczywiście mimo niewielkiej różnicy kolorów po dokładniejszej obserwacji można było zauważyć kręgi w innym odcieniu. Po powiększeniu zdjęcia i zwiększeniu kontrastu zarys zrobił się wyraźny.

- Może i są jakieś kształty, lecz równie dobrze może to być spowodowane słabą jakością obrazu. Na razie brak dokładnych zdjęć. Musimy czekać. – rzekł profesor Nawrocki.

- Więc po co już dzisiaj zaczęła się konferencja, skoro rzetelne informacje dostaniemy jutro albo pojutrze? – spytał Wiśniewski z wyraźną frustracją.

- Dzisiejszym głównym punktem jest prezentacja pana Kryszyńskiego. Co do informacji, będą one napływały w czasie rzeczywistym. Musimy omówić sprawę i wytypować osobę, która wraz z panem Kryszyńskim ruszy w delegacji europejskiej.

- Że co?! – krzyknął wysoki i tęgi mężczyzna ze śmiesznymi okularkami.

Wszyscy spojrzeli na Stefana. On niemal zapadł się pod ziemię.

- Coś tutaj wyraźnie nie gra – odezwał się ktoś z przodu.

- Dlaczego akurat on? Jakim cudem? - mówiły kolejne głosy.

Na sali powstał chaos. Profesor Krystian nie mógł uspokoić ludzi. Zaczęto odchodzić od tematu i mieszać politykę z listą składu delegacji. Nauczyciel z niedowierzaniem patrzył na kłótnię. Nowak podszedł do mównicy i ogłosił przerwę.
Obrazek

Awatar użytkownika
Krin
Posty: 480
Rejestracja: 17 marca 2014, 16:03
Lokalizacja: nekromanckie pustkowie
Kontaktowanie:

Re: Anomalia (roboczy)

Post autor: Krin » 22 stycznia 2016, 20:42

Skoro w czasoprzestrzeni oprócz przestrzeni jest czas, to czy w przypadku zagięcia jednego, konsekwencje są także z tytułu drugiego elementu? Kto wie.
To już pewnie czepialstwo, ale jakoś mi to drugie zdanie zabiło cały dramatyzm pytania.
Spojrzenie wysokiego, tęgiego mężczyzny z śmiesznymi, okrągłymi okularkami
Mężczyzna był raczej w okularach, a nie z okularami.
Skanowanie przerwał jednak facet w garniturze, który z uśmiechem podbiegł do Kryszyńskiego.

- Witamy pana bardzo serdecznie - podszedł jeden z naukowców i wyciągnął rękę.
Dwa razy powtarzasz, jak mężczyzna przybywa. No chyba, że to dwóch różnych mężczyzn, ale to też nie pasuje logicznie.
W pierwszym przedstawione zostanie wydarzenie, które zaistniało wczorajszego dnia.
Raczej bym skonkretyzowała, co dokładnie. Brzmi to sztucznie, biorąc pod uwagę towarzyszące wszystkiemu emocje.
Stefan zastanawiał się w niektórych przypadkach, jak takie zabytki potrafią wytrzymać taki nacisk.
które wiemy do tej pory
Które poznaliśmy do tej pory?
wyjął z swojej teczki plik kartek i chrząknął.
Raczej ze swojej teczki, ale równie dobrze można by pominąć czyjej. Było by zgrabniej, a przecież wiadomo, że nie kradnie teczek pozostałym zgromadzonym.
Dzień czwarty stycznia dwa tysiące osiemnastego roku zapisze się na kartach historii jako jeden z najdziwniejszych dni na świecie.

Powtórzenie. Myślę, że "dni" można pominąć.
Musimy czekać. – rzekł profesor Nawrocki.
Bez kropki przed myślnikiem.

Dobra. Już podręczyłam tekst. Idźmy dalej.
Może teraz jest dobrze (chociaż trochę lepiej?).
Trudno mi udzielić odpowiedzi na pytanie, czy jest lepiej, ponieważ czytałam to bardzo, bardzo dawno temu ( w lipcu) i kiedy czytam go teraz, w głowie miesza mi się z tym nowym, bo w końcu mamy do czynienia z bardzo podobną akcją. Tym razem jednak wydaje mi się to o wiele mniej pospieszne, o wiele bardziej realistyczne. To znaczy, że zastosowałeś się do naszych wskazówek. Miło. :) Trudno mi powiedzieć, czy teraz jest to dobrze przedstawione, ale na pewno lepiej.
Nadal trochę pędzisz, ale nie ma już tak mocnego wrażenia, że streszczasz na szybko konferencję, bo musisz to zrobić, żeby przejść do dalszych działań.

Wszelkie nieporozumienia nadają wydarzeniom pewnego... smaku. Tak sobie myślę, że opóźnienia w tym przypadku dobrze współgrają z tym, co pokazujesz później - z kłótniami i polityką. To środowisko jawi się jako skłócone właśnie, bijące się o wpływy. Skoro już zagrożenie ustało (przynajmniej na razie) czuje się w obowiązku rzucić się sobie do gardeł. Tak to widzę. I wieszczę tym ludziom kolejną katastrofę, być może ze Stefanem jako jedyną nadzieją na ocalenie.
" Człowiek ten, którego nazywano Kruczarzem, nadszedł od północy, od Białej Równiny. I to on powiedział nam w końcu, że tę nieprzyjazną ziemię stworzyli reptilianie - po to abyśmy nie zobaczyli podtrzymującej niebo kopuły i nie dowiedzieli się, że nasza planeta jest płaska, a nie okrągła, jak twierdziło NASA."
- Marszus, "Cała prawda o Białej Równinie"

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Anomalia (roboczy)

Post autor: Siemomysła » 24 stycznia 2016, 12:49

Bry!

To ja wrzucę garść przemyśleń.
Mimo tego, że jego "chora" hipoteza, bo tak była nazywana przez innych, może się potwierdzić w stu procentach, nurtowało go jedno pytanie.
Nie widzę związku pierwszej części zdania z drugą. W sensie, czemu mimo tego? Wątpliwości mogły go dręczyć przecież niezależnie od tego, czy teoria, którą opracował się teraz potwierdzi czy nie. Jak rozumiem te wątpliwości dotyczyły dalszych konsekwencji teorii? Po prostu ja bym to zdanie widziała rozpoczęte jakimś "Nawet teraz - a może zwłaszcza teraz -" i tak dalej. Znaczy nie myśl, że coś narzucam. Po prostu mi się te dwie części zdania nie łączą, nie wypływają z siebie płynnie.
Po dotarciu na miejsce panowie z MSW odjechali, Stefan został pokierowany przez portiera do sali konferencyjnej.
"Po dotarciu na miejsce" sugeruje, że tylko ci panowie z MSW dotarli - dotarli i natychmiast odjechali.
Spojrzenie wysokiego, tęgiego mężczyzny z śmiesznymi, okrągłymi okularkami przeanalizowało Stefana od góry do dołu. Skanowanie przerwał jednak facet w garniturze, który z uśmiechem podbiegł do Kryszyńskiego.
Samo spojrzenie? Raczej facet go analizował, nie jego spojrzenie. Natomiast to przerwane skanowanie bardzo mi się podoba.
- Dobrze, nie mamy zbyt dużo czasu, więc naprędce przedstawię panu przebieg konferencji. Odbędą się trzy panele dyskusyjne. W pierwszym przedstawione zostanie wydarzenie, które zaistniało wczorajszego dnia. Okazuje się, że meteoryt miał uderzyć w dokładnie to samo miejsce co superbolid tunguski. Doskonale pan zna tą katastrofę, prawda? – astronom uśmiechnął się. – Dowie się pan wszystkiego. Rządy USA i Rosji planują ekspedycję w tamte rejony. O, już zaczynamy, chodźmy do sali.

I w sumie mu nie przedstawił ;) a poza tym, jeśli piszesz, że przedstawię przebieg, to ja od razu jestem pewna, że konferencja już trwa i Nowak chce Kryszyńskiemu streścić, co stracił. No i może pokrótce? Nie naprędce?

Naukowcy z porządkiem mrówek wchodzili przez futryny i siadali na starych, skrzypiących krzesłach.
To taka inna wersja gęsiego? ;)
- Witam państwa na kryzysowej konferencji zwołanej w sprawie asteroidy Apokalipsa. Na początku chciałbym powitać wszystkich zgromadzonych, ale przede wszystkim pana Stefana Kryszyńskiego, osoby kluczowej w dzisiejszym wydarzeniu.
osobę
Odbędą się trzy panele dyskusyjne. Pierwszy poprowadzi profesor Krystian Nawrocki, który zaznajomi państwa z zaistniałą sytuacją w dniu wczorajszym. Potem będzie pół godziny przerwy. Następny panel poprowadzi pan Stefan Kryszyński, w którym zapoznamy się z jego teorią tłumaczącą wczorajsze „ocalenie świata”. Ostatni panel będzie podsumowaniem. Sporządzony zostanie raport, który wyślemy do ESA. To już wszystko… – naukowiec spojrzał na Krystiana –tak, wszystko. Proszę więc o zabranie głosu profesora Krystiana Nawrockiego.
Hym... to chyba pan Nowak prędzej powinien Stefanowi wcześniej powiedzieć po prostu, że drugi panel będzie należał do niego, bo to chyba jest najistotniejsze, a tymczasem wychodzi na to, że tego się Stefan dowiaduje już siedząc pośród innych. Oczywiście mogę uwierzyć w chaos w głowie naukowca, który miast mówić konkrety, ślizga się po temacie, bo ma umysł zajęty czym innym, ale tego też nie bardzo widać w tekście.
Bardzo dziwne, bo przegląda często listy wykładowców i czyta niemal wszystkie pisma o astronomii i fizyce.
Po co zmiana czasu?
- Witam państwa bardzo serdecznie – dziadek rzekł tak głębokim basem, że niektórzy aż otworzyli usta ze zdziwienia.
Raczej staruszek chyba? "Dziadek" jest w tym momencie pozbawione szacunku, a chyba jednak wiadomo, że musiał być kimś, skoro pojawił się na konferencji?
– Nazywam się Krystian Nawrocki, jestem wykładowcą astrofizyki na Uniwersytecie Warszawskim od trzech lat. Chciałbym państwa zaznajomić z wszystkimi faktami o wczorajszym zjawisku, które wiemy do tej pory – wyjął z swojej teczki plik kartek i chrząknął.
znamy? Mam świadomość, że w dialogach obowiązuje pewna dowolność, że ludzie z rzadka mówią w pełni poprawnie, ale jednak odruch jest, że fakty się zna, a nie wie.
- Może i są jakieś kształty, lecz równie dobrze może to być spowodowane słabą jakością obrazu. Na razie brak dokładnych zdjęć. Musimy czekać. – rzekł profesor Nawrocki.
Bez kropki.
Na sali powstał chaos. Profesor Krystian nie mógł uspokoić ludzi. Zaczęto odchodzić od tematu i mieszać politykę z listą składu delegacji. Nauczyciel z niedowierzaniem patrzył na kłótnię. Nowak podszedł do mównicy i ogłosił przerwę.

Raczej profesor Nawrocki. Nie wydaje mi się, by był obyczaj u nas stawiać imię po tytule. Kłótnia w sumie nie jest dziwna. Dziwne jest to, że konferencja ledwie się zaczęła, a już przerwa. Nie wiem, czy to był dobry moment na ogłaszanie takiej decyzji (mam na myśli skład delegacji), która musiała wzburzyć środowisko. Po prostu dla mnie dziwne jest zachowanie prowadzących konferencję - nie kupuję tego, bo to jednak zabrzmiało tak, jakby robili materiał pod sensacyjne wiadomości, a nie chcieli rzetelnej dyskusji w temacie. Wydaje mi się, że to info powinno paść po prezentacji Stefana, a odpowiedzią na pytanie tego gościa, od "po co dziś konferencja" powinno być stwierdzenie w stylu "istnieją inne dane, powiązane z tematem, z którymi zapozna nas pan Stefan". Przecież to wszystko są ludzie inteligentni. Muszą mieć świadomość tego, co się dzieje w środowisku i tak dalej.

Natomiast powiem Ci, że ten fragment, który wrzuciłeś do Sztambucha, każe czekać na ciąg dalszy :) Wyjdźmy z teorii konferencyjnych i jedźmy w teren! Tam się będą działy rzeczy znacznie ciekawsze coś czuję :D
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
DDelside
Posty: 101
Rejestracja: 25 maja 2015, 19:23

Re: Anomalia (roboczy)

Post autor: DDelside » 24 stycznia 2016, 23:41

Ciąży mi ta konferencja i ciąży. Chyba jednak polecę dalej. Wrzucę tylko teorie Kryszyńskiego i zabiorę się za wyprawę, bo naprawdę nie mam wizji tego panelu. :wall:

W każdym razie dzięki wielkie za pomoc, za scenę konferencji zabiorę się jak w końcu coś mi zaświta. Może też będę wrzucać pojedyncze wyrywki, bo kusi napisać najważniejsze fragmenty a potem na spokojnie i bez pośpiechu wykończyć nudniejszymi scenami i opisami. :nano:
Obrazek

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Anomalia (roboczy)

Post autor: pierdoła saska » 08 grudnia 2016, 16:56

Czasu minęło sporo, ale mnie na forum coś nie było, a że się wceśniej do tej konferencji odnosiłam, to zdecydowanie wypada, abym się po powrocie wypowiedziała :|

To tak od środka zacznę, ale to będzie miało sens. Konkretnie od:
Planowany jest wyjazd delegacji europejskiej i amerykańskiej w celu zbadania zjawiska. Jakieś pytania?
*wdech*
- czy mówiąc o 19:17 mówimy w czasie środkowo europejskim, moskiewskim czy lokalnym dla miejsca spodziewanego uderzenia?
- czy mówiąc " superbolid Apokalipsa miał runąć w miejsce takie samo jak bolid tunguski" miał pan na myśli dokładnie to samo miejsce czy lokalizację o podobnej topografii lub innym zbiorze cech? jeśli to ostatnie, prosiłabym o doprecyzowanie.
- mówiąc o mocnym wstrząsie miał pan na myśli jaką siłę w skali MSK-64 używanej w Rosji lub w skali Richtera?
- czy uderzenie fragmentów meteorytu mogło mieć wpływ na wodę w rzece Wiluń? (to pytanie pewnikiem zostałoby oddalone, jako w sumie nie związane z tematem konferencji oraz wymagające pomiarów, których jeszcze nie ma)
- czy przez katastrofę wymienioną wcześniej ("W momencie katastrofy niebo zajaśniało") rozumiemy wejście obiektu w atmosferę Ziemi, zniknięcie głównego obiektu czy uderzenie odłamków?
- szacowana wielkość głównego obiektu po rozerwaniu na części to?
- ilość, szacowana wielkość, może też masa największych oderwanych szczątków to?
- szacowana/zmierzona prędkość obiektu przy wejściu w atmosferę to?
- z humanistycznej dobroci: czy teren gdzie walnęło był zamieszkany?
- czy poza anomalią magnetyczną, jak rozumiem stwierdzenie o drugim biegunie północnym, dysponujemy innymi informacjami o skutkach uderzenia. Np. promieniowanie?
- na jakiej wysokości nad poziomem morza i nad poziomem gruntu zniknął główny obiekt?
- czy w chwili zniknięcia głównego zniknięcia aparatura pomiarowa w okolicy odnotowała jakąś nagłą zmianę (pik) wskazań?
*zzipała się*

Uznajmy to za punkt wyjścia. Primo scena teraz bardziej przypomina konferencję, więc w ogóle mam jakieś pytania w głowie. To jest duży plus w stosunku do tej poprzedniej, która konferencji za bardzo nie przypominała. Secundo, przynajmniej na kilka z nich fajnie, aby odpowiedź była jednak w tekście - nie musi być powiedziane,
że to było 6 w skali MSK-64 czy że miało coś miejsce 135,75m n.p.m, bo nadmiarem precyzji można sobie strzelić w stopę, ale spokojnie można wypowiedź Nawrockiego przerywać uwagami, że zmienił slajd, dać mu rzucić tekstem "wartości zarejestrowane przez stacje magnetometryczne w odległości tylu a tylu km od miejsca zdarzenia zostały przedstawione w tej tabeli". Ot tak, żeby kolega Nawrocki nie opowiadał bajek dla ludu, a gadał jak dla naukowców. I pewne dane powinni mieć, chyba że Rosjanie niczego nie odtajnili (i wtedy ciekawe czyj satelita focił,amerykański, chiński...?). Poza tym czasami lepiej powiedzieć, że tych i tych danych jeszcze nie mamy, ale się spodziewamy ich niebawem, niż nie mówić nic, jakby się zapomniało ;) Zresztą pytanie Wiśniewskiego jest tu cud, miód <3

Reakcja publiki na wieść o tym, że Kryszyński będzie częścią delegacji była piękna xD Zatchnęły się boroki, a wziąwszy pod uwagę, że najwyraźniej on wpadł na coś jako studenciak i przez lata nikt z nich nie ogarnął tematu, i(!) dodawszy do tego fakt, że fizycy&co. zwykle więcej mają w głowie niż umieją to w słowach wyrazić i przelać na papier, to... nie powinni się dziwić. I to jest taki fajny dysonans między tym jak czytelnik na zimno analizuje, a jak bohaterowie w ferworze chwili widzą sytuację. Lubię :)

Moim zdaniem pora pisać dalej :3 dajesz teorie Kryszyński :D
SpoilerShow
""Teoria zagięcia przestrzeni" - taki tytuł widniał na pierwszej stronie jego pracy"
o ile kojarzę o ugięciach przestrzeni i zagięciach przestrzeni dyskutuje się od dość dawna, więc rozważyłabym tę nazwę.

"Szedł przez korytarz pełen profesorów, astronomów i fizyków."
psyt, fizyk i astronom jak najbardziej mogą być profesorami ;)

"Spojrzenie wysokiego, tęgiego mężczyzny z śmiesznymi, okrągłymi okularkami przeanalizowało Stefana od góry do dołu."
wut? o.O

"- Witamy pana bardzo serdecznie - podszedł jeden z naukowców i wyciągnął rękę. - "
"serdecznie. - Podszedł...
A i tak brzmi dziwnie

"Nazywam się Tadeusz Nowak, prowadzę tą konferencję, pewnie kojarzy mnie pan."
tę konferencję

"Weszli do dużego pomieszczenia z miejscami na około sto osób. "
nie chcę psuć skali, ale sala/amfiteatr na 300 osób w cale nie należała na mojej uczelni do dużych. ;)

"Naukowcy z porządkiem mrówek wchodzili przez futryny i siadali na starych, skrzypiących krzesłach."
eee o.O coś tu nie wyszło

"Na początku chciałbym powitać wszystkich zgromadzonych, ale przede wszystkim pana Stefana Kryszyńskiego, osoby kluczowej w dzisiejszym wydarzeniu."
osobę kluczową dla dzsiejszego wydarzenia

"Ostatni panel będzie podsumowaniem. Sporządzony zostanie raport, który wyślemy do ESA. "
Z dyskusji nikt nie zrobi raportu (za mało czasu aby cyzelować zdania). Powstanie tak zwany MoM (minutes of meeting) - w punktach kto co, główne idee. To potem ktoś przerobi na raport lub nie, dobry MoM jest ok. Technicznie niewykonalne jest sporządzenie czegoś, co można nazwać pełnoprawnym raportem, ze wstępem i zakończeniem w warunkach burzy mózgów :) MoM - jak najbardziej.

"Nazywam się Krystian Nawrocki, jestem wykładowcą astrofizyki na Uniwersytecie Warszawskim od trzech lat."
nasuwa się pytanie co pan robił wcześniej

"W momencie katastrofy niebo zajaśniało, pojawił się mocny wstrząs, który odnotowały sejsmografy na całym niebie."
ummmm nope? sejsmograf nie wiem co by mógł mierzyć na niebie...

"Kawałki oderwane w wyniku uderzenia rakiety spadały w linii prostej od miejsca katastrofy Tunguskiej aż do basenu rzeki Wiluń."
znaczy ja tam twierdzę, że nadal zasuwały po parabolach... chyba że mówimy o rzucie płaskim tychże parabol na grunt i generalnie chodzi o to, że nie leciały slalomem :)

"Nieznanym pozostaje fakt zniknięcia głównego bolidu, który miał zniszczyć naszą cywilizację."
znany jest, zniknął. Niezrozumiały a to inna bajka

"Pierwsze zdjęcia satelitarne ukazują wyjałowiony teren w promieniu dwudziestu kilometrów od miejsca uderzenia"
uderzenia czego? kawałków było kilka, mówimy o wszystkich (jaki był rozrzut) czy o największym (optowałabym za mówieniem o głównej grupie odłamków, które uderzyły w ziemię blisko siebie; bezpieczne ^_^)?
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

ODPOWIEDZ