Znamy zdobywcę tytułu Prozy Marca! To Heidenhainstraße 13 pierdoły saskiej. Serdecznie gratulujemy i zachęcamy do lektury!

Na obraz i podobieństwo [kontynuowane] (styczniowa Chałwa)

FANTASTYKA
W odróżnieniu od literatury realistycznej, fantastyka jest literaturą bardzo aktualną. ~ Kir Bułyczow
Awatar użytkownika
kmiriad
Posty: 26
Rejestracja: 26 września 2017, 16:14

Re: Na obraz i podobieństwo [kontynuowane] (styczniowa Chałw

Post autor: kmiriad » 04 listopada 2017, 21:44

Nie wiem, gdzie i w jakich czasach osadzić wydarzenia, o których czytam. I trochę mi to uwiera. Całkiem odruchowo uwidziałem sobie tzw dziki zachód...
jej stan niezbyt wtedy pozwalał na dokładne zlustrowanie fizjonomii rozmówcy.
Jakoś nie pasuje mi tu dobór słów, aczkolwiek nie umiem tego uzasadnić (próbowałem, ale wychodził trochę bełkot) bo w zasadzie zdanie jak zdanie, nie ma tu niczego niepoprawnego. Postanowiłem jednak dać sygnał, że coś jest nie tak. To lustrowanie chyba zwłaszcza. Niezbyt też. I może trochę kolejność wyrazów.
Ale no wyraźnie zaznaczam, że w sumie nie mam się do czego formalnie przyczepić, to czysto intuicyjne odczucie.
I tak Mirabell została sierotą bez dachu nad głową, bez źródła dochodu, bowiem mieszkanie i pracownia znajdowały się w tym samym budynku, za to z narzeczonym wymagającym nieustannej opieki.
Może by tak pogrubione dać w nawias albo coś??
To najmocniejszy materiał, jaki istnieje
Czyli jaki? :) Taki spec by raczej powiedział. Ja bym czegoś takiego oczekiwał.
Naturalnie licentia poetica, zresztą nie czyni to wielkiego defektu dla tekstu. Przyjemniej by jednak było przeczytać, jaki to materiał.

I tyle z "potknięć". Całe nic. Przecinki czasem sadzisz za często (np. tak czy inaczej) ale to tyle. Zdania klecisz udane, ustawiasz je w sensowne ciągi, nic tu nie jest zbędne, wszędzie ład i harmonia przy czytaniu. Treść leje się miłym stumieniem do świadomości czytelnika. A historia zapowiada się ciekawie :) Z mankamentów owej mogę wymienić co najwyżej trochę zaskakujący fakt, że ta nasza biedna Mirabella podejmuje decyzje stania sie jeszcze biedniejszą i wydaje ostatni grosz na cudeńko, którego w zasadzie, jak się okazuje, nie chce.. a jednak je bierze. W sumie nie chcę się do tego czepiać, bo nie jest najgorzej, acz mogłoby chyba być lepiej. Może niechby grabarz sam się jej zaoferował? Taki już z niego pasjonat wynalazków z trumny rodem. I pół darmo panience oddał? Co ty na to? Zresztą - wygląda z tekstu tak, że rzeczywiście dał jej to jakby gotowe. Czy dobrze rozumiem? Miał taki szkielet od dawna?
Śpiączka narzeczonego też trochę dziwna. Otwarte oczy?
No ale dobra, to i tak mało ważne, bo jużem to kupił i ciekaw jestem zapowiadającej się akcji.
Na pewno doczytam. Pierwszy tekst naprawdę mi się podoba. Miejsce na dopracowanie oczywiście jest, ale wcale niewiele. Coś takiego mógłbym czytać.

Awatar użytkownika
kmiriad
Posty: 26
Rejestracja: 26 września 2017, 16:14

Re: Na obraz i podobieństwo [kontynuowane] (styczniowa Chałw

Post autor: kmiriad » 07 listopada 2017, 10:41

Na stacji poinformowano go, że Mirabelle wyruszyła porannym pociągiem,
Kto i jak to tak, że poinformował? Może to zbyteczne tłumaczyć, że się grabarz jakoś wysilił (choć opcji jest wiele) ale z drugiej strony pozostawić taką rzecz zupełnie niewyjaśnioną, to jak dać trop, iż wyszło mu to bezwysiłkowo i jest to najnormalniejsze w świecie żądać informacji o pasażerach kolei. Mały to może mankament, ale jednak.
Gdyby wędrowała z nim po bezdrożach, szybko zwróciliby na siebie uwagę.
Wydaje mi się, że jest dokładnie odwrotnie, choć zależy oczywiście, o jakich bezdrożach i jakim wędrowaniu mówimy.
Kolejnym upiornym majakiem, jak te, które dręczyły go przez całą podróż?
Były jakieś majaki?
Tak. Ja jej je dałem
Napisałbym "to nazwisko", zamiast "je".
dzień przez jego przyjazdem organizuje największy od kilku lat spęd
przed
literówka.
A teraz akurat postanowiła wykorzystać tę wiedzę, rzucając na Anneliese podejrzenie o…
Nie było sposobu, by Anneliese mogła być w kontakcie…
Odradzam takich rwań. Niedomówienie ma lepszy efekt, gdy powiedziane jest pozornie wystarczająco. Tu ewidentnie czegoś brak i okej, jest to znak dla czytelnika. Ale wypada sztucznie, na siłę. Gdyby napisać te zdania do końca, a jednak nie zdradzać niczego (np "rzucając to najgorsze z podejrzeń"; "Anneliese mogła być w kontakcie z Nim/z tym, o kim myślisz" - czy jakkolwiek inaczej) czytałoby się to o wiele naturalniej i dawałoby to szanse na nieco więcej wysiłku i zaangażowanie czytelnika.

Świetne przedstawienie pary van Foltyn. Nawet te długie akapity czytało się lekko i płynnie. Duży plus za to.
Rzadko odwiedzał salę, do której dziś go zaproszone
literówka.
prawdopodobnie mężczyzn, sądząc po posturach, i to mężczyzn o imponujących gabarytach.
Trochę to komicznie wyszło :) Po prostu mężczyzn.
- Coś ty jej zrobił?! -
To też śmieszy :) Niefortunny dobór słów. Coś w stylu "ty draniu!" jeszcze byłoby na miejscu, ale takie pytanie czyta się śmiesznie :P Ja bym to w każdym razie zmienił.
Dziwna scena z tymi drabami. Nielogiczna kolejność ich działań i nie do końca trzymające się kupy postępowanie grabarza. Nadto było tam gdzieś przerażony pognał za porywaczem. Do tego dlaczego jeden z drabów obserwował go jak "obrzydliwy" okaz insekta, skoro miał worek na głowie?

Zakńczenie akcji na klatce schodowej było spoko. Ostatnia wypowiedź błazna też :) Ale początek średnio. A najgorzej z reakcją grabarza. Ja rozumiem, że on ma najwidoczniej jakieś problemy natury psychicznej, ale czytałem to trochę ogłupiały i zawiedziony.

Przy czwartym rozdziale zrobię sobie przerwę. Drugi i trzeci, reasumując, wcale mi się podobały. Podchodząc krytycznie, jakbym podchodził do swojego, powiedziałbym, że jest parę miejsc na dopracowanie, a pocieszającym jest fakt, że chyba nie byłaby to bardzo trudna robota. Twoje opowiadania (powieść?) wciąga i intryguje, świat (choć nadal bezwiekowy i o zamglonych własnościach, nie do końca ostry w kwestii technologii, geografii, polityki, czy też ogólnie relacji z naszą rzeczywistością, obecną czy historyczną) przekonuje mnie do siebie i zaczynam już nawet uprzedzać fakty, formować własne wersje historii - a tak, to ja za często nie miewam.

ODPOWIEDZ