Drodzy Literkowicze!

Trwa głosowanie na PROZĘ MAJA! Zapraszamy do udziału w ankiecie.

Samotne irysy [Chałwa]

FANTASTYKA
W odróżnieniu od literatury realistycznej, fantastyka jest literaturą bardzo aktualną. ~ Kir Bułyczow
Awatar użytkownika
Kandara
Posty: 238
Rejestracja: 25 lipca 2012, 00:51

Samotne irysy [Chałwa]

Post autor: Kandara » 12 sierpnia 2012, 22:22

Słowem wstępu. Pomysł opowiadania pojawił się jakiś rok temu, a przyświecającą mu ideą, było stworzenie czegoś, co sama chciałabym przeczytać. Tak narodził się koncept wzorowanego na feudalnej Japonii kraju Kimiro. No właśnie wzorowanego, co oznacza, że mogą pojawiać się (i zapewne się pojawią) pewne nieścisłości, przemieszanie epokowe, a nawet rzeczy, które mogą zostać uznane za jawne przekłamania, tudzież stawanie wszytskiego na głowie. No, ale to tylko moja "artystyczna" wizja.
Obrazek Prolog Zmierzch dawno przeszedł w noc i okolica pogrążyła się w ciszy, przerywanej jedynie przez monotonny, podobny do szumu wiatru śpiew cykad. Na bezchmurnym niebie świecił sierp księżyca, a wokół niego widoczne były całe roje gwiazd, zarówno pojedynczych jak i zebranych w najróżniejsze gwiazdozbiory. W nikłej poświacie dało się zauważyć czarne zarysy wysmukłych drzew rosnących szpalerem wzdłuż wąskiej, kamienisto-piaszczystej, lekko krętej ścieżki, po której właśnie poruszała się gęsiego grupa zbrojnych. Rząd konnych i pieszych wojowników ciągnął się niczym wielki, kolczasty wąż. Jego głową był dosiadający białego ogiera postawny mężczyzna w pełnej, bogato zdobionej zbroi i hełmie z rozłożystym, złoconym irysem.
Odział w milczeniu przemierzał kolejne metry, coraz bardziej zbliżając się do małej wioski położonej u podnóża niewysokiego wzniesienia. Na szczycie znajdował się obszerny, otoczony wysokim murem zamek. Główna wieża - pięciopiętrowa pagoda ze spadzistym dachem o rogach mocno wygiętych ku górze, wznosiła się dumnie ponad wyżyną. Chociaż już minęła pierwsza pora nocna - czas żurawia, z okien budowli sączyło się delikatne, migocące światło lamp olejowych.
Jadący na czele oddziału wojownik spojrzał w tamtym kierunku z lekkim zdziwieniem. Myślał, że o tak później porze zastanie wszystkich domowników oraz służących pogrążonych w błogim śnie, a jedynymi ludźmi, którzy go powitają, będą strażnicy wrót. Nikt nie mógł wiedzieć o jego powrocie, nie przesłał przecież żadnego listu, żadnej, chociażby krótkiej wiadomości. A jednak mimo tego, wszystko wskazywało na to, że mieszkańcy fortecy, prawdopodobnie, na niego czekają. Mężczyzna poczuł jak jego serce zaczyna bić szybciej, w jednej chwili ogarnęło go dziwne, jakże przyjemne wzruszenie. "Wreszcie w domu", powtarzał sobie. Oczami wyobraźni zobaczył łagodną, uśmiechniętą twarz szczupłej, czarnowłosej kobiety. Już niedługo, jeszcze tylko kilka minut i nie będzie musiał przywoływać w pamięci jej obrazu, tak jak robił to przez dziewięć długich miesięcy wojennej wyprawy. Westchnął cicho. Zawsze uważał się za jednego z najszczęśliwszych władców, jacy kiedykolwiek stąpali po kontynencie Ui, nawet całym Kimiro. Nieważne, że jego małżeństwo nie było spontanicznym aktem złączenia ze sobą dwóch pokrewnych dusz, a jedynie przypieczętowaniem sojuszu pomiędzy dwoma potężnymi klanami. Z czasem bowiem poszanowanie wobec woli rodziców oraz rodu, z którego wywodziła się jego przyszła żona, połączone z zachwytem wobec urody dziewczyny, od kiedy zobaczył ją po raz pierwszy, przerodziły się w silne uczucie. Uczucie złożone z pożądania, wzajemnego szacunku, a także głębokiego porozumienia, czegoś, co sprawiało, że rozumieli się niemal bez słów. Wszystko to przenikało się wzajemnie tworząc coś, czego żadne z nich nie potrafiło nazwać, a co stało się, wbrew wszelkim zasadom, podstawą ich rodziny. Ważniejszą nawet niż zwyczajowy i prawny obowiązek posłuszeństwa żony wobec męża. Mniejsza o fakt, iż takie odstępstwo budziło niemałe zgorszenie pośród większości krewnych, a nawet niektórych poddanych. Ich opinia w tej konkretnej kwestii zupełnie się dla niego nie liczyła.
Samuraj uśmiechnął się nieznacznie. Wspominał teraz ostatnią spędzoną w domu noc, tuż przed wyjazdem na tę jakże uciążliwą wojnę. Nic więc dziwnego, że w sercu groźnego i majestatycznego mężczyzny rozlało się jakieś błogie ciepło, a twarz przybrała rozmarzony wyraz. Nawet nie zauważył, kiedy jego biały ogier przebył zbocze, a on sam oraz towarzyszący mu oddział, znaleźli się przed wrotami prowadzącymi do górującego nad okolicą domostwa.
Strażnicy fortecy, choć zdumieni widokiem zbrojnych i nieco zaspani, bez trudu rozpoznali w tym rosłym, odzianym w zbroję mężczyźnie swojego pana. Z zadowoleniem otwarli więc przed nim podwoje posesji.
Przywódca natychmiast zsunął się z konia i nie przejmując się już więcej losem zwierzęcia, którym zajęli się jego podwładni, skierował swoje kroki ku wejściu do mieszkalnej części warowni. Po przestąpieniu progu, od razu zauważył, że w domu panuje lekkie, wydawałoby się kontrolowane zamieszanie, obejmujące w najwyższym stopniu żeńską część służby. Drobne, dziewczęce postacie biegały w tę i z powrotem po komnatach, dzierżąc w rękach rozmaite akcesoria, takie jak czyste ręczniki, czy też misy z gorącą wodą. Na powrót pana domu nikt nie zdawał się zwracać większej uwagi. Zaintrygowany, ale i poirytowany zastąpił więc drogę jednej z służek. Dziewczyna na jego widok zatrzymała się gwałtownie, a następnie szybko padła na kolana:
- Oh, Harumi-sama! – wykrzyknęła szczerze uradowana. – Jak dobrze, że pan już jest – powiedziała z uśmiechem. – Co za cudowny dzień, albo raczej noc.
- Co się tu dzieje? – zapytał mężczyzna, chociaż powoli, bardzo powoli zaczął domyślać się, o co w tym wszystkim chodzi. Uśmiech, wciąż obecny na wargach dziewczyny, tylko utwierdził go w tych domysłach, podobnie, jak wypowiedziane przez nią słowa:
- Klan Sugiatni doczekał się nowego potomka. – Usłyszawszy to zdanie, Sugiatni Harumi, oparł się ścianę i jako że jeszcze przed wejściem do domu ściągnął hełm, otarł twarz dłonią.
- Jak się czuje moja małżonka? – zapytał, jednocześnie pozbywając się wszelkich, chociażby najmniejszych oznak irytacji.
- Bardzo dobrze. – Służąca wciąż uśmiechała się i uśmiech ten był słyszalny w jej głosie. – Niedługo powinno być po wszystkim. - Nie ruszyła się z miejsca dopóki pan Sugiatni nie odprawił jej ruchem dłoni, a wówczas w jednej chwili zniknęła w zakamarkach domu. Mężczyzna natomiast udał się do niewielkiej, stojącej w ogrodzie kapliczki, aby pomodlić się do duchów swoich przodków.


Jakiś czas później Harumi trzymał w objęciach dwa małe zawiniątka. Jedno z nich, wykazujące się wyjątkową, jak na noworodka ruchliwością, było dziewczynką, a drugie znacznie spokojniejsze, chłopczykiem.
- Hisako – powiedział w przestrzeń mężczyzna wpatrując się zawiniątko. - Chciałbym, aby tak właśnie nazywała się moja córka. – Oddał dziecko w ręce niewysokiej kobiety, tej samej, która przed chwilą przyniosła nowo narodzoną dwójkę. Harumi spojrzał na chłopczyka, uważnie przyjrzał się bratu małej Hisako:
- Hiroshi – szepnął. – Hiroshi i Hisako, to chyba dobre imiona - powiedział jakby do siebie, a szczęście napełniało całe jego serce. Czego mógłby chcieć więcej? Miał wszystko, piękny dom, dobrą żonę, a teraz jeszcze dwójkę cudownych, jak przewidywał, dzieci.
Obrazek Księżycowa weno, działaj!

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Samotne irysy

Post autor: wołszebnik » 13 sierpnia 2012, 00:15

SpoilerShow
Na bezchmurnym niebie świecił jasny sierp księżyca,
Twoja decyzja... ale ja tam uważam, że jeśli co zbędne, to sio z tym :D Skoro świecił, to oczywiste, że jasny, więc skreśliłabym jasny.
otoczony murem wysokim murem zamek.
widzisz, prawda? ;)
Główna wieża - pięciopiętrowa pagoda ze spadzistym dachem o rogach mocno wygiętych ku górze,
Czy to na pewno nazywa się "rogami"? Nie wiem, więc pytam, to nie są jakieś wieżyce, czy co?
Z czasem bowiem poszanowanie wobec woli rodziców oraz rodu, z którego wywodziła się jego przyszła żona, połączone z zachwytem wobec jej urody, od kiedy zobaczyłpo raz pierwszy,
Taka jakaś zaimkologia... nie da się tego jakoś przekształcić?
a co stało, wbrew wszelkim zasadom, najważniejszą podstawą ich rodziny.
W sumie to nie błąd... ale to, co jest podstawą... no jest podstawą, nie trzeba zaznaczać, że jest najważniejsze.
Ważniejszą nawet niż zwyczajowy i prawny obowiązek posłuszeństwa żony, wobec męża.
sio z przecinkiem
Wspominał teraz ostatnią spędzoną w domu noc, tuż przed wyjazdem na tą jakże uciążliwą wojnę.
tę wojnę
Nic więc dziwnego, że w sercu tego groźnego i majestatycznego mężczyzny
to zdanie straci, jeśli pozbędziesz się zaimka? Moim zdaniem nie.
Dziewczyna na jego widok zatrzymała się gwałtownie, a padła na kolana:
to ma tak być: a padła na kolana?
Nie długo powinno być po wszystkim.
Niedługo

powyżej spoiler moich czepliwości. Nie wiem czego się bałaś. Za mały fragment, by wydać konkretną, rzetelną ocenę, ale, póki co, jest przynajmniej przyzwoicie. Te "błędy", które wyłapałam (mam wrażenie) wynikają raczej z tego, że przed wklejeniem za bardzo starałaś się to dopieścić. To były poprawki z ostatniej chwili, nie?
Dawaj więcej i nie marudź! :P

Awatar użytkownika
Kandara
Posty: 238
Rejestracja: 25 lipca 2012, 00:51

Re: Samotne irysy

Post autor: Kandara » 13 sierpnia 2012, 00:50

Zaimki, przecinki i "nie" z różnymi częściami mowy, to moja zmora. Szczególnie te dwie ostatnie, bo z zaimkami, ponoć, jest już troszkę lepiej.
Nie wiem czego się bałaś.
Oj, już ja wiem czego. :)
Za mały fragment, by wydać konkretną, rzetelną ocenę,
Cóż, jakoś nie przepadam za długimi prologami. (E... akcji też nie mogę niestety obiecać)
To były poprawki z ostatniej chwili, nie?
Te poprawki, były poważniejsze, niż się wydaje, szczególnie w pierwszym i drugim akapicie.
Czy to na pewno nazywa się "rogami"? Nie wiem, więc pytam, to nie są jakieś wieżyce, czy co?
Chodziło mi o to, że to wygląda jak wygięte rogi...

tak, jak np. tutaj: http://www.travelblog.org/Photos/3297822 (ech chyba się nieprecyzyjnie wyraziłam)
Obrazek Księżycowa weno, działaj!

Awatar użytkownika
hakuz
Posty: 81
Rejestracja: 07 czerwca 2012, 11:30
Lokalizacja: Bangkok
Kontaktowanie:

Re: Samotne irysy

Post autor: hakuz » 13 sierpnia 2012, 03:21

SpoilerShow
Zmierzch dawno przeszedł w noc i okolica pogrążyła się w ciszy, przerywanej jedynie przez monotonny, podobny do szumu wiatru śpiew cykad. Na bezchmurnym niebie świecił sierp księżyca, a wokół niego widoczne były całe roje gwiazd, zarówno pojedynczych jak i zebranych w najróżniejsze gwiazdozbiory. W nikłej poświacie dało się zauważyć czarne zarysy wysmukłych drzew rosnących szpalerem wzdłuż wąskiej, kamienisto-piaszczystej, lekko krętej ścieżki, po której właśnie poruszała się gęsiego grupa zbrojnych. Rząd konnych i pieszych wojowników ciągnął się niczym wielki, kolczasty wąż. Jego głową był dosiadający białego ogiera postawny mężczyzna w pełnej, bogato zdobionej zbroi i hełmie z rozłożystym, złoconym irysem irysem.
Bardzo podoba mi się ten akapit, pomijając pogrubione. Nadaje świetny klimat, oddaje w stu procentach czar nocy, księżyca, widzę ten obraz, gdy czytam. Świetnie.
Odział w milczeniu przemierzał kolejne metry, coraz bardziej zbliżając się do małej wioski, [<-- a po co ten przecinek?] położonej u podnóża niewysokiego wzniesienia. Na szczycie znajdowało się obszerny, otoczony murem wysokim zamek.
- Co się tu dzieje? – zapytał mężczyzna, chociaż powoli, bardzo powoli zaczął domyślać się o co w tym wszystkim chodzi.
Przecinek przed "o co w tym wszystkim chodzi."
- Hisako – powiedział w przestrzeń mężczyzna wpatrując się zawiniątko, chciałbym, aby tak właśnie nazywała się moja córka.
Czyżby myślnik wracający do dialogu się zgubił gdzieś w drodze? ;)
Pierwszy fragment jest dobry, a wszelakie błędy to zazwyczaj niedopatrzenia czy literówki.
Narracja bardzo płynna, dobrze się czyta, jest klimatycznie, sensownie. Akcja rozwija się powoli, a prologowi towarzyszą narodziny, bardzo lubię takie "początki". Jest potencjał na świetną dłuuugą historię, a biorąc pod uwagę fakt, że masz nawet mapę, na to właśnie się zapowiada.
Strasznie lubię w prozie opisy dotyczące zwyczajów czy życia w jakimś danym miejscu, zwłaszcza jeśli jest to świat stworzony przez autora. Duży plus też za to.

Czekam na więcej, koniecznie. Jestem ciekawy jak to się rozwinie, zaintrygowałaś mnie.
Powodzenia w pisaniu :).
...

Awatar użytkownika
A. Mo'zart
Posty: 162
Rejestracja: 05 lipca 2012, 22:07
Lokalizacja: Dom
Kontaktowanie:

Re: Samotne irysy

Post autor: A. Mo'zart » 13 sierpnia 2012, 22:06

Ciekawa tematyka. Obecne, jeśli juz ktoś porusza temat Japonii, to są to "Wielkie Fanki Anime", które Japonię potrafia postrzegać jedynie przez pryzmat swojego ulubionego serialu animowanego (znaczy nie maja o niej bladego pojęcia). Tak wiec na starcie wielki plus dla Ciebie. Technicznie także jest bardzo dobrze. Moi poprzednicy wyłapali kilk błędów, co przytrafia się każdemu. Ja nie mam zastrzeżeń.
Mapka mi się podoba. Lubię mapki.
Chciałem jeszcze o czymś wspomnieć, ale zająłem się czym innym i zapomniałem. Może następnym razem.

Awatar użytkownika
Znachor

Re: Samotne irysy

Post autor: Znachor » 14 sierpnia 2012, 13:19

Bardzo fajny i ciekawy tekst. Tematyka japońska, a do tego samuraje wprost genialne. Czyta się dobrze, płynne opisy, dobre dialogi oraz narracja. Co do błędów to zastrzeżeń nie mam oprócz dwóch.
Najpierw piszesz, że ów mężczyzna jedzie na białym ogierze, a następnie gdy zbliżał się pod wrota, jechał już na czarnym koniu.

Następnie występuje powtórzenie w zdaniu słowa "irysem"
"Jego głową był dosiadający białego ogiera postawny mężczyzna w pełnej, bogato zdobionej zbroi i hełmie z rozłożystym, złoconym irysem irysem."

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Samotne irysy

Post autor: pierdoła saska » 14 sierpnia 2012, 17:22

Sympatyczny tekst. Miło się czytał, choć przyznam, że na tym etapie nie wciągnął mnie jakoś wybitnie. Ot mało go było, za to z chęcią przeczytam ciąg dalszy. Podoba mi się twoja narracja w tym kawałku. Jest spokojna, urozmaicona, a jednocześnie udało ci się napisać to tak, że choć dominuje opis, to nie jest nudno :)

Weny życzę :)


"Na bezchmurnym niebie świecił sierp księżyca, a wokół niego widoczne były całe roje gwiazd, zarówno pojedynczych jak i zebranych w najróżniejsze gwiazdozbiory." ~ Księżyc nie świeci, ale mniejsza o to, to taki mój schiz czepiać się takich zwrotów. Za to reszta mi trochu nie gra. To de facto twoja wizja, jak to niebo wygląda i jak je opisują, ale że odniosę się do naszego nieba, to nie ma na nim gwiazd, które nie przynależą do jakiś konstelacji. Zaś same konstelacje są niekiedy tworami zajmującymi całkiem spory kawał nieba i poszczególne charakterystyczne (czyli najjaśniejsze) dla nich gwiazdy niekiedy znajdują się dość daleko od siebie. Vide taki Orion, Erydan czy Wężownik... Ale to takie sobie gadanie, bo skoro to wisi w dziale fantasy, to de facto możesz robić co chcesz. :)

"po której właśnie poruszała się gęsiego grupa zbrojnych. Rząd konnych i pieszych wojowników ciągnął się niczym wielki, kolczasty wąż." ~ A może by podkreślone zmienić na "kolumna"? tak jakoś mi się zwidziało.

"Na szczycie znajdowało się obszerny, otoczony murem wysokim zamek." ~ znajdował się

"Oczami wyobraźni zobaczył łagodną, uśmiechniętą
twarz szczupłej, czarnowłosej kobiety."
~ random enter?

"Westchnął cicho. Zawsze uważał się za jednego z najszczęśliwszych władców, jacy kiedykolwiek stąpali po kontynencie Ui, nawet całym Kimiro." ~ rozważyłabym "a nawet całym".

"Z czasem bowiem poszanowanie wobec woli rodziców oraz rodu, z którego wywodziła się jego przyszła żona, [1] połączone z zachwytem wobec urody dziewczyny, od kiedy zobaczył ją po raz pierwszy, przerodziły [2] się silne uczucie. Uczucie złożone z pożądania, wzajemnego poszanowania, a także głębokiego porozumienia, czegoś, co sprawiało, że rozumieli się niemal bez słów." ~ [1] nie gra mi ten kawałek totalnie :/ [2] "się w silne uczucie"???

Co do poruszonej przez Black sprawy wygiętych rogów, to nie jestem pewna, ale może słowo "naroża" byłoby tu klarowniejsze. Pogrzebałam chwilę w sieci i nie znalazłam jakiegoś bardziej specyficznego określenia na to :)
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo
na starą pannę to się nie zachowujesz
CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Kandara
Posty: 238
Rejestracja: 25 lipca 2012, 00:51

Re: Samotne irysy

Post autor: Kandara » 14 sierpnia 2012, 17:39

Dzięki wszystkim...


"Na bezchmurnym niebie świecił sierp księżyca, a wokół niego widoczne były całe roje gwiazd, zarówno pojedynczych jak i zebranych w najróżniejsze gwiazdozbiory." ~ Księżyc nie świeci, ale mniejsza o to, to taki mój schiz czepiać się takich zwrotów.
Ale wszędzie tak się pisze. A po za tym laik nawet nie zwróci na to uwagi. Ale, ale czy księżyc przypadkiem nie odbija światła, czyli świeci światłem odbitym, jak planety?
"po której właśnie poruszała się gęsiego grupa zbrojnych. Rząd konnych i pieszych wojowników ciągnął się niczym wielki, kolczasty wąż." ~ A może by podkreślone zmienić na "kolumna"? tak jakoś mi się zwidziało.
Rząd, kolumna... *Myśli* w zasadzie mnie tam dalej pasuje rząd. :)
Obrazek Księżycowa weno, działaj!

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Samotne irysy

Post autor: pierdoła saska » 14 sierpnia 2012, 17:54

Wiem, że laik nie zauważy, dlatego cały ten akapit mojego trucia był mocno subiektywny, czego nie ukrywałam. Powiedzmy, że laikiem nie jestem i mi trochu zazgrzytało, więc to napisałam :P
I tak, ksieżyce jak planety odbijają światło :) miło trafić na kogoś, kto to rozróżnia *szczerze się wzruszyła, bo jakoś nie zdarzało się jej to często <3*
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo
na starą pannę to się nie zachowujesz
CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Quenya
Posty: 176
Rejestracja: 16 czerwca 2012, 06:27
Lokalizacja: Północno - wschodnia część Polski :)
Kontaktowanie:

Re: Samotne irysy

Post autor: Quenya » 14 sierpnia 2012, 21:11

Tak więc jak obiecałam. Tekst jest spokojny, delikatny i bardzo uczuciowy. Przynajmniej ja tak czułam. Podobał mi się. Błędów nie będę już tutaj pokazywać, poprzednicy już to zrobili. Tak więc bardzo fajny tekścik i mapka fajna ;P

Awatar użytkownika
NightRaven
Posty: 111
Rejestracja: 16 stycznia 2012, 21:49
Lokalizacja: Kotlina Kłodzka
Kontaktowanie:

Re: Samotne irysy

Post autor: NightRaven » 22 sierpnia 2012, 14:28

Myślał, że o tak później porze zastanie wszystkich domowników oraz służących pogrążonych w błogim śnie, a jedynymi ludźmi, którzy go powitają, będą strażnicy wrót.
późnej, chyba :D

Mapka git jest ->>żółwik<<-.

Bardzo lubię klimaty japońskie. Jeszcze bardziej intrygujący jest fakt, że to wszystko dzieje się w świecie fantasy.
Ciekaw jestem co będzie dalej. Co mają do wszystkiego bliźniaki. Intryguje mnie wszystko.
Spodobały mi się twoje opisy. Jestem od nich uzależniony :D.
Mam nadzieję, że kontynuacja tegoż tekstu nastąpi rychło.

Czekam na coś co mnie zaskoczy. Czekam na wspaniałe sceny walki...

Powodzenia i weny życzę :P

NW.

Awatar użytkownika
Maradine
Posty: 795
Rejestracja: 15 lutego 2011, 16:31
Lokalizacja: Elantris
Kontaktowanie:

Re: Samotne irysy

Post autor: Maradine » 22 sierpnia 2012, 18:04

SpoilerShow
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Technicznie. Chyba nie są po kolei, ale powinnaś się odnaleźć :P

Co do fabuły - na razie nic się nie dzieje, ale jest ok. Styl masz ładny i spokojny, jakby ostrożny. Wszystko co napisałaś miało jakiś sens, nie było za dużo ani za mało.

Czekam na kolejne fragmenty :)

(Mam nadzieję, że jednak dałaś im 15-17 xD)
((Jeśli coś jest nieczytelne, albo nie wiesz o co chodzi, to pisz!))
Obrazek

ODPOWIEDZ