Szczęśliwego nowego roku 2020!!!

W Nienazwanym Królestwie.

FANTASTYKA
W odróżnieniu od literatury realistycznej, fantastyka jest literaturą bardzo aktualną. ~ Kir Bułyczow
Awatar użytkownika
Joa
Chlor
Posty: 716
Rejestracja: 18 marca 2012, 21:12
Kontaktowanie:

W Nienazwanym Królestwie.

Post autor: Joa » 18 lipca 2012, 19:49

Ekhem... A więc to już drugie "coś", które wstawiam na to forum, mam nadzieję, że będzie co najmniej na tak samym poziomie, co poprzednie. Efekt kilkugodzinnego pisania w całkowitym zmęczeniu, więc jakby co mam wymówkę, której możecie użyć jako wymówki, że nie jest wymówką do wymówki, że napisałam gniota.
I znów krótkie, ale za to kontynuacja jest przewidziana.
Edit: Zgodnie ze wskazówkami pozmieniałam to, co uważałam, że powinnam. Dziękuję :).

W Nienazwanym Królestwie




Przejeżdżający przez kamienny trakt wóz, ciągnięty przez kare klacze, wzbił w powietrze tumany kurzu. Stukot kopyt oddalających się koni zagłuszony został przez gwar i krzyki kupców przebywających na placu, aż w końcu był zupełnie niesłyszalny. Hałas sprawiał, że Edgar, miejscowy oberżysta i awanturnik, tracił resztę cierpliwości, co skutkowało niemiłymi komentarzami kierowanymi w stronę jego żony, Miriam. „Nie jest złym człowiekiem”, zwykła mawiać po każdej wymianie zdań z mężem. „To wszystko przez to, że on naprawdę, naprawdę wkłada serce w to miejsce! A czasem po prostu nie układa się po jego myśli… Musi jakoś odreagować, a ja też nie robię wszystkiego tak, jak powinnam.
Nikt nie lubił rodziny oberżysty, jak i jego samego. Gospodę starano się omijać szerokim łukiem, a gdy mieli ochotę na miskę ciepłej strawy wybierali karczmę Sama, powszechnie uważanego za prawego i honorowego człowieka z zasadami. Ceny u Samuela były wyższe, lecz atmosfera pozwalała odpocząć po ciężkim dniu na placu lub w górach. Czasem tylko zabłąkani wędrowcy, którzy nie słyszeli o złej sławie przybytku, odwiedzali gospodę Edgara. Jednak nigdy nie powracali do niej ponownie.
Dziś było inaczej. W czasie gdy mieszkańcy przebywali na placu miasta, sprzedając lub kupując, do karczmy weszła grupka ludzi. Właściciel zauważył, że byli niewiele starsi od jego szesnastoletniej córki, Padwy. Jeden z nich, niewysoki rumiany młodzieniec, podszedł i stanął przed Edgarem.
- Trzy browary i tyle samo misek zupy. Ciepłej, o ile ci życie miłe.– Ostatnie zdanie wypowiedział w taki sposób, że Edgar ledwo co powstrzymał się przed niemiłą uwagą. Przegryzł wargę, po czym z największym trudem uśmiechnął się.
- Ależ oczywiście! Już podaję – sapnął, wskazując kościstą dłonią w stronę pozostałej grupki. – Proszę się rozgościć, młodzieńcze.
Powłócząc nogami skierował się ku piwnicy, gdzie małżonka przechowywała piwo.


*** - Myślicie, że nas rozpoznał? Listy gończe wiszą na każdym drzewie w całym Nienazwanym
Królestwie – szepnął rumiany młodzieniec.
- Trzeba być idiotą, żeby ich nie widzieć. A mamy tu przykład oberżysty z krotochwil Lejcy.
- Nie masz racji, Kansarze. Moi odznaczają się chociaż miłym usposobieniem, a ten…? Widzieliście jak agresywnie zwracał się do tej niskiej dziewki? Cham i prostak, ot co. – Jasnowłosa dziewczyna nie ukrywała w tonie swojego głosu, że nie żywi do Edgara jakiejkolwiek sympatii. – Jeśli zwraca się tak do każdego, dziwię się, że jeszcze nie skończył ze sztyletem między łopatkami.
Kansar podniósł kufel do ust i upił łyk. Trunek nie był tak dobry jak ten w gospodzie we wschodniej części Nienazwanego Królestwa. Często tęsknił za rodzinnymi stronami, ale wybryki Lejcy i Maurona sprawiły, że musieli opuścić Ghormę. Nie mógł dopuścić, by stała im się krzywda, więc uciekł z nimi, zaprzepaszczając dalsze życie z Mojrą. Opuścił kobietę, dom, cały przybytek, na rzecz przyjaciół, którzy zachowywali się nierozważnie i nieodpowiedzialnie jak na swój wiek. Ilekroć przypominał sobie ten fakt, z trudem powstrzymywał wybuch gorzkiego śmiechu. Nie wiedział, czy postąpił dobrze, wybierając właśnie ich, ale zdawałby sobie sprawę z jednej rzeczy: gdyby pozwolił im odejść, nie czułby się lepiej.
- Kansarze…? – Mauron uważnie przyglądał się jasnoniebieskimi oczami swojemu przyjacielowi, który na dźwięk swojego imienia wzdrygnął się i podniósł wzrok znad kufla.
- Mówiliśmy właśnie z Mauronem, że jutro dobrze byłoby wyruszyć o świcie, jak najszybciej. Musimy też kupić konie. Widziałam stajnię na obrzeżach tego miasta.
- Tak… Tak. Musimy. Masz rację. – Mężczyzna kiwnął głową. Popatrzył przez okno w bezgraniczną ciemność – Spójrzcie. Czas już chyba poprosić naszego oberżystę o nocleg.
Nie czekając na reakcję, wstał i udał się do karczmarza, zostawiając Lejcę i Maurona samych. Wiedział, że oboje są w sobie zakochani i to tylko daje im okazję do wymiany czułych słówek. Kansar nie miał ochoty tego słuchać. Teraz, gdy czekał na oberżystę, dobiegł go zduszony śmiech Lejcy oraz szepty Maurona i nawet bez obracania się, mógł wyobrazić sobie jak bardzo blisko siebie siedzą.
- Jak niegdyś ja z Mojrą… - westchnął.

Awatar użytkownika
NightRaven
Posty: 111
Rejestracja: 16 stycznia 2012, 21:49
Lokalizacja: Kotlina Kłodzka
Kontaktowanie:

Re: W Nienazwanym Królestwie.

Post autor: NightRaven » 18 lipca 2012, 22:11

Zabieramy się do lekturki... ^^...
SpoilerShow
"Nie jest złym człowiekiem zwykła mawiać po każdej wymianie zdań z mężem. To wszystko przez to, że on naprawdę, naprawdę wkłada serce w to miejsce! A czasem po prostu nie układa się po jego myśli… Musi jakoś odreagować, a ja też nie robię wszystkiego tak jak powinnam. "

Bardzo mi się spodobało jak rozpoczęłaś... Bardzo lubię takie klimaty - obraz -> akcja.
Należy wziąć w nawias i (chyba) wstawić myślnik.

A tutaj możesz np. oznaczyć kursywą.

Wiem, to takie czasochłonne... Myśli trza wyróżnić...

"Jeden z nich, niewysoki, rumiany młodzieniec podszedł i stanął przed Edgarem."
przecinek.
Ładnie napisane... Bardzo... Zastanawiam się jak długo piszesz... Czekaj... Długo... No, więc ile? Hę? :):)
Jestem ciekawy jak w to wpleciesz wątki czysto fantastyczne... Spodziewam się wspaniałych przygód tej całej trójki... Tylko nie życzę sobie walki dobra ze złem x| ;)
Mniemam, że to powieść, ale... popraw nie jeślim egzystuję w błędzie xxxDDD

Awatar użytkownika
Joa
Chlor
Posty: 716
Rejestracja: 18 marca 2012, 21:12
Kontaktowanie:

Re: W Nienazwanym Królestwie.

Post autor: Joa » 18 lipca 2012, 22:15

Dziękuję Ci za komentarz :) Każda opinia się liczy, a te pozytywne cieszą niezmiernie.


Co do przecinka, który został przez Ciebie wstawiony, uważam, że jest zbyteczny *poetycki ton*. Myślę, że gdyby te cechy dotyczyły jednej rzeczy, np. włosów przecinek byłby jak najbardziej na miejscu, ale jeśli piszę: niewysoki (wzrostem) rumiany (ogólnie, całe ciało ma rumiane), to przecinek jest zbędny.
Jednak jeśli więcej osób będzie myśleć jak Ty, to zmienię :)

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: W Nienazwanym Królestwie.

Post autor: wołszebnik » 18 lipca 2012, 22:48

Jednak nigdy nie wracali.
Tu mi troszkę zgrzyta. Oczywiście nie wracali do tej karczmy, ale można zrozumieć, że nie wracali z niej.
- Trzy browary i tyle samo misek zupy. Ciepłej, o ile ci życie miłe .
no i tutaj przed kropeczkę wepchnęła się jakaś spacja. W zęby ją! :D

Całość zarysowana bardzo delikatnie, trudno powiedzieć, co z tego wyniknie. Jest dobrze, jest bardzo dobrze, jest... cholernie mało!
Często tęsknił za rodzinnymi stronami, ale wybryki Lejcy i Maurona sprawiły, że musieli opuścić Ghormę. Nie mógł dopuścić, by stała im się krzywda, więc uciekł z nimi, zaprzepaszczając dalsze życie z Mojrą. Opuścił kobietę, dom, cały przybytek, na rzecz przyjaciół, którzy zachowywali się nierozważnie i nieodpowiedzialnie jak na swój wiek. Ilekroć przypominał sobie ten fakt, z trudem powstrzymywał wybuch gorzkiego śmiechu. Nie wiedział czy postąpił dobrze wybierając właśnie ich, ale wiedział jedno: gdyby pozwolił im odejść, nie czułby się lepiej.
To z kolei mnie zastanawia, już tak czysto fabularnie. Kurcze, ci dwoje są sobie bliscy, Kansar to takie trochę piąte koło u wozu... a jednak rzucił w diabły całe swoje życie dla nich... hm... ciekawe, ciekawe... no widzę, że w relacji tego tria musi tkwić jakieś drugie dno... hm, jestem zaintrygowana.

Pisz! :D

Awatar użytkownika
Joa
Chlor
Posty: 716
Rejestracja: 18 marca 2012, 21:12
Kontaktowanie:

Re: W Nienazwanym Królestwie.

Post autor: Joa » 18 lipca 2012, 23:27

Zrobię TRÓJKĄT *Joa bardzo lubi trójkąty*.
Nie no, postaram się przedstawić te relacje tak żeby nie był uważany za piąte koło, bo nie o to mi na pewno chodzi :)
Dzięki black za komentarz!

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1490
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: W Nienazwanym Królestwie.

Post autor: Kanterial » 19 lipca 2012, 10:13

Nie jest złym człowiekiem zwykła mawiać po każdej wymianie zdań z mężem.
No to tak. Albo myślnik po "człowiekiem", albo zdanie brzmiące "Po każdej wymianie zdań zwykła mawiać, że jej mąż nie jest złym człowiekiem", jak na mój gust. Ale lepiej byłoby po prostu myślnik, no nie wiem, żeby zaznaczyć, że ona to mówi. Przecinek? Chyba by nie wystarczał...
- Trzy browary i tyle samo misek zupy. Ciepłej, o ile ci życie miłe .–
Kya. Spacja po kropce w wypowiedzi.
Teraz czekając na karczmarza, dobiegał go zduszany śmiech
To brzmi, jakby śmiech czekał na karczmarza, również. Ja rozumiem, że on czekał. I jestem za "Teraz, gdy czeakł na karczmarza..."


I tyle z technicznych! Cieszę się, że coś nareszcie dodałaś, bo od czasu do czasu wchodziłam na profil i zerkałam, ale były tylko konfiturki O..O.

Bardzo przyjemnie mi się czytało, zarówno ten początek o karczmarzu i o tym, jak go ludzie traktują, jak i wszystkie dialogi trójki przyjaciół. Zastanawiałam się, co mogło być powodem takiego agresywnego zachowania w stosunku do karczmarza, ale kiedy przeczytałam, że są uciekinierami... Wszystko nabrało sensu. Ciekawie, ciekawie. Mam nadzieję, że się do tego zabierzesz i będziesz pisać, bo nie lubię zaczynać czegoś dobrego i czekać na brak kontynuacji >..<.

Rozumiem doskonale i umiem się wczuć w sytuację Kansara. Nie podzielam zdziwienia Black w temacie "jak on mógł to zrobić, skoro oni ten tego", potrafię sobie wyobrazić taką sytuację i wiem, że nic w tym nadzwyczajnego. przyjaźń, ot co. Ale zgodzę się, może jest tu jakieś drugie dno? Z chęcią przeczytam, jak już chyba wspomniałam. Nie pałam jakąś specjalną sympatią do miaziającej się dwójki, za to do karczmarza owszem, nie wiem czemu.
Było krótko i na temat, nie szło się zmęczyć. Dialogi nie nadmuchane tylko normalne... Ciekawa jestem, ile mają lat bohaterzy, bo padło coś w typie "jak na swój wiek". Kya.

Naprawdę mi się podobało.

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: W Nienazwanym Królestwie.

Post autor: wołszebnik » 19 lipca 2012, 11:05

Oj tam, zaraz zdziwienie ;)
To nie tyle zdziwienie, co ten motyw przykuł moją uwagę i uważam go za bardzo obiecujący.
Mówimy o facecie, który miał już poukładane życie, dom, kobietę... No widzę ogromny potencjał w znajomości, która potrafiła to przekreślić.

Hm, zapomniałam o tym wspomnieć od razu, mi się wydaje, że wystarczy, by treść "myśli" wydzielić kursywą i będzie git-majonez :D


pięć serduszek dla Ciebie :D
Ocena
:heart2: :heart2: :heart2: :heart2: :heart2:
z tym, że za długość, to pół serduszka na kredyt... MA BYĆ DALSZA CZĘŚĆ I TO SZYBKO! :D

Awatar użytkownika
Joa
Chlor
Posty: 716
Rejestracja: 18 marca 2012, 21:12
Kontaktowanie:

Re: W Nienazwanym Królestwie.

Post autor: Joa » 19 lipca 2012, 11:16

Kursywą miałam oddzielone w Wordzie i zapomniałam tu przenieść.
Dzięki Kan za wszystkie uwagi, chlorze kochany! :)

Awatar użytkownika
Starycjusz

Re: W Nienazwanym Królestwie.

Post autor: Starycjusz » 19 lipca 2012, 19:32

Hmmm... intrygująco, ale mało. Postać karczmarza wydaje się być ciekawsza od tej trójki, przynajmniej na razie. A co do samego trójkącika... nie, to nie może być trójkąt miłosny. Nie może, prawda?

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: W Nienazwanym Królestwie.

Post autor: pierdoła saska » 19 lipca 2012, 19:50

Sympatyczne, choć ja na początek strasznie krótkie. Ot ledwie zaczęło się robić ciekawie, a się urwało. A fuj. Trzeba jednak podkreślić, że zdołało zaciekawić. Czytało mi się dobrze, opis relacji właściciela gospody z resztą mieszkańców miasta był ciekawym pomysłem na wstęp, z którego płynnie przeszłaś do dalszej fabuły. Podobało mi się również wprowadzanie odniesień do wydarzeń z przeszłości, poprzez kojarzenie ich z bieżącymi wydarzeniami. Ot jak na przykład to piwo czy wyjście od noża w plecach do zachowań nieodpowiedzialnych. Dzięki temu nie miałam wrażenie, ża próbujesz mnie nafaszerować informacjami. :)

Więcej trudno mi cokolwiek napisać, bo jak już wspomniałam, krótkie to było.


Takie różne:

" Nie jest złym człowiekiem zwykła mawiać po każdej wymianie zdań z mężem." a ja przed "zwykła" dałabym przecinek jednak.
"Nikt nie lubił rodziny oberżysty, jak i jego samego. Jego gospodę starali się omijać szerokim łukiem" starano się. jakoś to poprzednie zdanie jest trochę bezosobowe i kolejne utrzymałabym w tym tonie.
"Czasem tylko zabłąkany wędrowiec, który nie słyszał o złej sławie tego przybytku, odwiedzał gospodę Edgara. Jednak nigdy nie wracali." W pierwszym zdaniu masz jednego wędrowca i warto, aby w drugim nie ulegał on rozmnożeniu.
"- Trzy browary i tyle samo misek zupy. Ciepłej, o ile ci życie miłe .–"
"Widzieliście jak agresywnie zwracał się do tej niskiej dziewki? Cham i prostak, ot co." Where? Zdałoby się to opisać.
"Teraz czekając na karczmarza, dobiegał go zduszany śmiech Lejcy oraz szepty Maurona i nawet bez obracania się, mógł wyobrazić sobie jak bardzo blisko siebie siedzą." Nie podoba mi się początek tego zdania. Nie umiem powiedzieć czemu, ale coś mi w nim nie gra.
A! I... Placu, placu... ale jakim placu? Tobie chodziło o targowisko czy o co w sumie?
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Joa
Chlor
Posty: 716
Rejestracja: 18 marca 2012, 21:12
Kontaktowanie:

Re: W Nienazwanym Królestwie.

Post autor: Joa » 19 lipca 2012, 20:02

Jeszcze chwilę poczekam i zmienię, to jest poczekam, aż przestanie boleć mnie głowa. Co do wszystkiego co napisałaś się zgadzam i dziękuję serdecznie! (:

Co do długości... No cóż, ja chyba tak lubię. Niestety. Przykro mi! Ale się poprawię!

Awatar użytkownika
Ghar'Amel
Posty: 269
Rejestracja: 24 lutego 2011, 16:18
Lokalizacja: Przybywam z Internetu.
Kontaktowanie:

Re: W Nienazwanym Królestwie.

Post autor: Ghar'Amel » 20 lipca 2012, 11:42

Stukot kopyt oddalających się koni, zagłuszony został przez gwar
Zbędny przecinek, wiem to, tra la rem, wiem to.
tracił resztę cierpliwości, co skutkowało niemiłymi komentarzami w stronę jego żony, Miriam.
A tu brakujący przecinek, wiem to, tra la rem, wiem to.
Nie jest złym człowiekiem zwykła mawiać po każdej wymianie zdań z mężem. To wszystko przez to, że on naprawdę, naprawdę wkłada serce w to miejsce! A czasem po prostu nie układa się po jego myśli… Musi jakoś odreagować, a ja też nie robię wszystkiego tak, jak powinnam.
No, to tutaj byłoby dobrze, gdyby to, co zwykła mawiać Miriam, było ładnie wzięte w cudzysłów. I brakuje przecinka. Wiem to, tra la rem, wiem to.
Czasem tylko zabłąkany wędrowiec, który nie słyszał o złej sławie tego przybytku, odwiedzał gospodę Edgara.
Hm, hm, a przez to "tego" sens zdania zmienia się na taki, że nikt nie słyszał o złej sławie karczmy Samuela ^^. Wiem to, tra la rem, wiem to.
Nie wiedział, czy postąpił dobrze, wybierając właśnie ich,
Brakujące przecinki, wiem to, tra la rem, wiem to.

Tyle niedociągnięć zauważyłam, pomijając już ten zduszony śmiech, bo tam był wymieniany ^^. Ale mnie ciekawi, co takiego nabroili Lejcy i Mauron, że musieli uciekać. Skoro ścigano ich listami gończymi, to musiało być to coś bardzo, ale to bardzo złego, bo za byle kradzież to ludzi nie poszukują. Stawiam na zabójstwo albo wielu ludzi, albo ważnego człowieka. No, w ostateczności jestem skłonna podumać nad możliwością tego, że ukradli coś mega-hiper-ważnego i drogiego. No ale mniejsza.
W sumie dlaczego klienci karczmy Edgara znikali? Zabijał ich? Okradał? Znowu zabijał? Tak czy siak - oczekuję w dalszych częściach wyjaśnień, Kiciu.
Przyjemnie i lekko się czytało ^^. Budujesz ładne i plastyczne opisy, które w mniejsze lub większy sposób pozwalają na wyobrażenie sobie scenerii. Ale nie było opisu wnętrza karczmy! No i w sumie nie wszystkich bohaterów, ale to da się jeszcze nadrobić :D.

Pisaj kolejną część, bo zjem Cię i tyle będzie z tego biznesu!

ODPOWIEDZ