Drodzy Literkowicze!

Trwa głosowanie na PROZĘ MAJA! Zapraszamy do udziału w ankiecie.

Gotuj z literką

Forumowy przybytek tematów różnych i z żadnym innym działem niezwiązanych.
Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Gottuj z literką

Post autor: Kanterial » 22 października 2012, 21:39

Zrobię je jutro, lol

//spam xD
You were everything in my heart and my heart still beats, these empty beats

Awatar użytkownika
Kompot
Mącikompot
Posty: 423
Rejestracja: 21 sierpnia 2012, 23:40

Re: Gottuj z literką

Post autor: Kompot » 22 października 2012, 23:45

Dobra! Czas na mój Literkowo-kulinarny debiut. Naostrzcie ołówki i przygotujcie blendery! Nadchodzi: ZUPA KREM Z DYNI[/align]
Na jeden gar zupy z dyni potrzebujesz: Produkty:
jednej japońskej dyni, która wygląda tak:
Obrazek
(to najlepszy wybór, bo ten gatunek jest słodkawy i ma wyrazisty smak)
pół litra mleka
szklanki wody ok. 300 ml :devil:
jednej kostki rosołowej... może być z kury, ale warzywna też ujdzie (Jeśli nie przeszkadza ci glutaminian sodu. Mnie to grzeje.)
trzech dużych marchewek
małego selera
średniego korzenia pietruszki
czosnek... trzy lub więcej
soli i pieprzu (pieprz kolorowy jest spoko)
jedna papryczka ostra na chillu lub kawałek imbiru (daje wam wybór, żeby nie było, że jestem tyranem kuchennym)
mała śmietanka 18%
dwie łyżki masła
i stary chleb lub buła
Przygotowanie: Może wam się wydawać, że jest tego dużo, ale wiedzcie że gotowanie tej zupy sprowadza się do prostych czynności.

Obrać warzywka i pokroić na rozsądnej wielkości kosteczkę, talarki czy w gwiazdeczki, zresztą jak tam chcecie byle nie za duże kawały, bo będzie się wam gotowało 100 lat, a nie o to tu chodzi.
Do gara wrzucasz masło i na rozgrzany tłuszcz kolejno czosnek, marchewka, seler, pietrucha, papryczka, dynia i kostka rosołowa. Blanszujesz, czy jak to się tam nazywa. Nim się spali zalej wodą i mlekiem. Niech się gotuje ok. 30 min. Będzie widać kiedy jest gotowe, bo dynia i cała reszta się porozpadają (no przynajmniej w teorii. Jak się nie rozpadły to schrzaniłeś zupę i zabiłeś tym samym dwie małe foczki). Jak się rozpadło chociaż częściowo, to odstawiasz do studzenia. Jak wystygnie wystarczy użyć blendera i przetrzeć zupę na aksamitny krem. Przyprawić i dolać śmietanki. Do tego serwuje się grzanki, pokrojone w kostkę (przynajmniej ja tak robię, żeby zupa stała się potrawą dla dorosłych, a nie dla bezzębnych bachorów i staruszków).
Osobiście: Ja się od tego kremu uzależniłam. Jest aksamitny, delikatny i sycący. Świetnie rozgrzewa, a subtelny smak dyni świetnie zgrywa się z imbirem lub chilly. KOCHAM TĘ ZUPĘ i jutro zrobię ponownie. :heart2:
Obrazek

Awatar użytkownika
Piwonia12

Re: Gottuj z literką

Post autor: Piwonia12 » 01 listopada 2012, 22:26

Ja też uwielbiam taka zupe, z tym ze czesc miksuje, a czesc dyni zostawiam w całosci, i jem ja albo z makaronem albo z kluskami lanymi.

ja podam przepis na makaron sojowy z warzywami

W kuchni azjatyckiej pojawia się niezwykle często i można to danie przygotować w kilkanaście minut Potrzebny będzie do tego makaron sojowy (może być również ryżowy), po Polsku zwany wermiszelem. Jest to ten przejrzysty, bardzo cieniutki makaron, z którym większość z nas nie ma pojęcia co zrobić. Do makaronu dodaję grzyby mung. Można je bez trudu dostać suszone, przygotować zgodnie z przepisem na opakowaniu, pokroić w paseczki, podzielić na porcje i zamrozić. Są wtedy pod ręką zawsze wtedy, kiedy mogą się przydać.
Do przyrządzenia potrzebowałam takich składników:
• opakowanie makaronu sojowego (200g)
• 2 średnie cebule
• 2 średnie marchewki
• grzyby mung (garść pokrojonych w paski)
• świeży lub mrożony groszek (pół garści)
• kiełki fasoli (jeśli masz)
• 2 jajka
• mała cukinia
• ~6 łyżek sosu sojowego
• olej do smażenia
Zaczynam od wstawienia wody na makaron i przygotowania warzyw. Cebule kroję w plasterki, marchewkę ścieram na grubej tarce, cukinię kroję w słupki. Wrzucam warzywa na rozgrzaną patelnię i podsmażam na dużym ogniu. Kiedy warzywa są już miękkie wlewam rozbełtane jajka i nie mieszam!!! Pozwalam się jajkom ściąć i wtedy delikatnie mieszam całość, żeby jajko nie pooblepiało warzyw, a było w osobnych kawałeczkach. Jeśli woda na makaron się gotuje to pora ją wyłączyć i włożyć makaron, żeby zmiękł. 3 minuty moczenia z pewnością wystarczą. Odlewam wodę i włączam mały gaz. Do garnka z makaronem dolewam sosu sojowego i drewnianą łopatką “tnę” makaron na krótsze fragmenty. Robi się to po to żeby makaron dał się jeść pałeczkami, a takie długie nitki tego nie ułatwiają Podobno w oryginale tnie się makaron nożyczkami, więc jak kto woli Mieszam dokładnie z sosem ciągle podgrzewając. Jeśli nie cały makaron wchłonął sos to dolej trochę. Jeśli sos zbiera się na dnie garnka, to pokotłuj makaron jeszcze chwilę, na pewno wchłonie. Teraz pozostało już tylko dodać makaron do warzyw i na dużym ogniu wszystko to wymieszać.
Taki makaron można podawać jako dodatek do potraw lub jako danie główne. Jeśli wolisz inne warzywa śmiało! Jak czegoś nie masz to też nic nie szkodzi, to po prostu banalne i pyszne jedzenie. Można dodać drobnych owoców morza oprócz warzyw.

Awatar użytkownika
Kompot
Mącikompot
Posty: 423
Rejestracja: 21 sierpnia 2012, 23:40

Re: Gottuj z literką

Post autor: Kompot » 26 grudnia 2012, 17:57

Tiramisù
(podnoszące na duchu, bo leciutkie)

Pewnie takich przepisów, jak ten jest wiele. Aczkolwiek ten konkretny pochodzi z książki, która wielokrotnie zmieniała właścicielki (Najpierw korzystała z jej mądrości moja prababcia i teraz trafiła do mnieXD). Nie martwcie się i tak wam nie wyjdzie tak dobre, jak mi. Ingredienty na 8 porcji:
6 Jajek - najlepiej świeże wiejskie, jak nie masz to od biedy ujdą te eko jajka z chowu ściółkowego, albo inne eko. Ważne, bo jajka jemy surowe jakby nie było.
500 g - serka mascarpone
120-150g - cukru pudru
Kawa + 2 łyżki cukru
Marsala albo wymiennie biały rum
Gorzkie kakao
Biszkopty (ja używam tych z firmy San)
Laska wanilii

Przygotowanie:
Uwaga znalazłam zdjęcia, które idealnie pasują, więc wkleję. Przepis będzie na wypasie.XD
Obrazek
Najpierw parzymy kawę (nie macie typowej mocc-i to możecie użyć sypanej w ostateczności:/ kiedyś próbowałam i nie jest tragicznie, ale trzeba zrobić siekierę.) Tradycyjna, średnia miska wystarczy (cukru do kawy dodają tylko cieniasy... w przepisie są dwie łyżki cukru, ale ja nie dodaje, bo nie lubię przesładzać). Po wystygnięciu dodać obfitą porcję alkoholu. Ubić jajka z połową cukru pudru na jasno żółtą, prawie białą masę (kolor majonezu jest idealnym porównaniem).
Obrazek
W drugiej misce rozmieszać mascarpone na w miarę gładką masę. W trzeciej misce (wiem dużo tych misek, ale nikt nie obiecywał, że na końcu kuchnia będzie lśnić) ubić białka na sztywno z szczyptą soli i powoli dodać drugą połowę cukru dalej ubijając.
Obrazek
Dodać powoli mascarpone do żółtek z cukrem. Mieszać mikserem aż nie znikną grudki. Rozciąć laskę wanilii i dodać ziarenka z połowy do masy serowo-żółtkowej. Do ubitych białek dodać stopniowo masę mascarpone. Uwaga! Nie używamy już miksera tylko łyżki. Delikatność wskazana, zapewnia puszystość masy.
Obrazek
No i tu wszystko jasne. Chociaż ja nie lubię zalewać biszkoptów kawą, wolę maczać. Łatwiej wyczuć stopień nasączenia. Kiedy czuje się minimalnie twardy środek, to znaczy, że wystarczająco nasączyliśmy. Biszkopty nie będą się rozłazić. Trzeba pamiętać, że krem też jest wilgotny i nam nasączy do końca ciasteczka. Na spód daje się symbolicznego kleksa z kremu i zaczynamy układanie cegiełek. Po każdej warstwie kremu, posypujemy gorzkim kakao.
Schładzać 2-3 godziny.

I tyle. Koniec. Smacznego.
Przygotowanie ok 40 min, ale ja już cwaniakuję i robię ekspresowo.:P Ma się ten knowhow.
Uwielbiam ten deser.
Obrazek

Awatar użytkownika
tommy-gun

Re: Gottuj z literką

Post autor: tommy-gun » 30 grudnia 2012, 00:50

Ciasto 3Bit, czyli najlepsze, a jednocześnie najprostsze ciasto na świecie!

Składniki:
- 4-5 paczki herbatników po 130 g
- 1 puszka krówki ok. 500 g
- 400 g śmietany kremówki 30 %
- 3 łyżki cukru pudru
- 1 łyżeczka cukru waniliowego
- 1 łyżka żelatyny + 1/3 szklanki wrzątku
- 100 g czekolady (gorzkiej, mlecznej, białej, w zależności od upodobań :D)
- 2 budynie waniliowe na 3/4 l mleka
- 100 g masła w temperaturze pokojowej
- mleko do namaczania herbatników

Przygotowanie:
1) Na spód blaszki/formy do pieczenia kładziemy herbatniki wcześniej umoczone w mleku. Można zrobić jedną warstwę, można dwie, jeśli są dwie, to ciasto jest bardziej puszyste i... smaczniejsze(?) :D
2) Na herbatniki rozprowadzamy całą puszkę masy krówkowej (można ją wcześniej podgrzać, będzie się łatwiej rozprowadzać).
3) Następna warstwa herbatników (jedna!)
4) I bierzemy się za masę budyniową! Dwie saszetki na 3/4 litra mleka - ja czasem daję mniej. Po zrobieniu budyniu czekamy jakieś pięć-dziesięć minut aż trochę wystygnie i mieszamy z masłem na gładką masę. I rozprowadzamy na warstwie herbatników.
5) Kolejna warstwa herbatników.
6) Następnie ubijamy śmietanę kremówkę z cukrem pudrem na sztywno. Dobrze najpierw ubić samą śmietankę, a dopiero później dodać cukier puder (mniejsze ryzyko, że nam nie wyjdzie :D). Potem dodajemy żelatynę i rozprowadzamy.
7) Tym razem nie warstwa herbatników, a już końcówka, czyli posypujemy wierzch wcześniej startą czekoladą. Można zmieszać np. gorzką z białą.
LUB!
Można rozpuścić czekoladę i rozsmarować na ubitej śmietance. Jednak ciasto łatwiej się kroi, gdy jest posypane startą czekoladą. I ogólnie lepiej smakuje. :D

Ciasto wsadzamy do lodówki, najlepsze jest na drugi dzień po przygotowaniu. :) Czyli im dłużej ciasto stoi w lodówce, tym jest smaczniejsze.

Smacznego!

Awatar użytkownika
Kompot
Mącikompot
Posty: 423
Rejestracja: 21 sierpnia 2012, 23:40

Re: Gottuj z literką

Post autor: Kompot » 07 lutego 2013, 14:05

Potwornie skuteczana mikstura na kaca Jest to przepis niezbędny i pomocny w trakcie podejmowania prób przetrwania młodego pisarza na rynku i walki z brakiem weny. Litr wody
1 łyżeczka soli
5-6 łyżek miody albo cukru... lepiej miód
Cała cytryna
Połączyć składniki, zamieszać i pić małymi łykami aż się nie skończy. Jest obrzydliwe, ale piekielnie skuteczne zwłaszcza na: zawroty głowy, suchość w gardle, mdłości (początkowo wzmaga, ale im dalej tym lepiej), odwodnienie, helikopter.
Obrazek

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Gotuj z literką

Post autor: wołszebnik » 17 września 2013, 16:45

Obrazek
kuchnia serbska, czyli:

Ćevapčići

Składniki:
500g mięsa mielonego
cebulka sztuk 1
200g startego żółtego sera
2 łyżki oliwy
2 łyżki wody
do smaku według uznania: sól, pieprz, papryka słodka, oregano, bazylia.
patyczki do szaszłyków
SpoilerShow
one nie do smaku, a do nawijania :facepalm:

Mięsko mieszamy z posiekaną cebulą, serem, oliwą i wodą, dodajemy przyprawy, ugniatamy, ugniatamy, ugniatamy... O.o przestajemy ugniatać :D

Bierzemy patola i wokół niego montujemy mięsną masę, takiego niby szaszłyka. Całość grillujemy bądź pieczemy w temperaturze 220 stopni przez 20 minut. Podawać w zasadzie ze wszystkim :D

Obrazek

Tak naprawdę wygląda lepiej niż na zdjęciach w necie ;) może dorzucę własną fotkę za dzień albo dwa :D
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
Joa
Chlor
Posty: 716
Rejestracja: 18 marca 2012, 21:12
Kontaktowanie:

Re: Gotuj z literką

Post autor: Joa » 07 grudnia 2013, 20:39

Heh, gotujemy Literkowicze. A właściwie pieczemy!
A co pieczemy, zapytacie. A więc pieczemy...: MUFFINKI CYTRYNOWE.
O, tak. Mniam. Wiem.

Na 20 muffinek (heh, tak, 20, w przepisie podawali, że na 12, ale mi zawsze wychodzi z 20 muffinek z takiego przepisu) potrzeba nam:
- 1 i 1/4 szklanki mąki
- 1/2 szklanki oleju
- 3/4 cukru
- 2 jajka
- 1/2 szklanki mleka
- cytryna
- 1 łyżeczka ekstraktu z cytryny
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilli
- 1 łyżeczka sody
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki soli

Na początek rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni Celsjusza. Uważajcie, żeby nie zostawić żadnych blaszek lub patelni (tak, u mnie w piekarniku trzyma się patelnie - masz z tym problem? ._.), bo się popalą i będzie śmierdzieć. Przygotować papilotki na blaszce i położyć poza piekarnikiem.

A teraz bierzemy dwie miski i mikser. Do jednej miski wrzucamy mąkę, proszek, sodę i sól. Tę miskę zostawiamy sobie na później.
Do drugiej wbijamy jajka i miksujemy przez około 20-30 sekund. Dodajemy cukier i miksujemy 30 sekund. Potem ścieramy skórkę z cytryny (ja ścieram całą, w oryginalnym przepisie chcą, by zetrzeć dwie łyżeczki, mi się nie chciało tak męczyć), dodajemy ją razem z aromatami i olejem. I co teraz? Teraz znów miksujemy 30 sekund.
Teraz bierzemy pierwszą miskę. Jej zawartość będziemy wsypywać do drugiej miski w trzech turach. Po każdej turze wlewamy trochę mleka. Miksujmy na niskich obrotach i tylko do momentu, gdy składniki się połączą (dlatego te muffinki wychodzą naprawdę smaczne i lekkie).
Pieczemy w 180 stopniach Celsjusza przez około 25 minut. Ja robię to intuicyjnie, po około 25 minutach wyciągam jedną muffinkę i próbuję, a po trzech minutach wyciągam resztę. Muffinki powinny być lekko brązowe, w środku powinny mieć kolor biszkopta.

Smacznego!

Przepis jest lekko przeze mnie zmodyfikowany i jest gdzieś w Internetach.
یکی بود و یكی نبود كل شي له بدايه ونهايه

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Gotuj z literką

Post autor: wołszebnik » 23 stycznia 2014, 17:03

Tajna wołszasta broń na depresję (naprawdę działa ;) )
UWAGA: zawiera alkohol
SpoilerShow
trzy stołowe łyżki ziela dziurawca
pięćdziesiątka spirytusu bądź wódki (volty się liczą, spirytus lepszy, więcej z ziela wyciąga)
odstawić na 48 godzin, co jakiś czas wstrząsając.

Pić przecedzone po łyżeczce trzy razy na dzionek, w międzyczasie można zapijać wywarkiem samego dziurawca (parzony pół godziny pod przykryciem)
I ostrożnie, długie zażywanie może wywołać reakcję alergiczną na światło słoneczne, ale jaka to cena za przywrócony uśmiech, nie? :D
Powodzenia i nosy w górę. Przywróćcie światu właściwe barwy ;)
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1786
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Gotuj z literką

Post autor: Kruffachi » 07 lipca 2015, 20:28

Przypomniałam sobie, że miałam napisać, jak zrobić tę wołowinę ;)

A zatem kruff a la Kruff albo szalona improwizacja:

0,5 kg wołowiny,
0,5-0,75 l wytrawnego wina czerwonego,
1 czerwona cebula,
duża słodka śmietana 30%
dobre trzy, cztery łyżki konfitury brzoskwiniowej (choć podejrzewam, że ze świeżą będzie bardziej armoatyczne, ale dałam, co miałam),
sól, pieprz, rozmaryn,
olej

Mięso pociąć na kawałki gulaszowe, podsmażyć na oleju. Wołowinę wyjąć. Cebulę pokroić w piórka, podsmażyć na oleju po mięsie, połączyć razem, dolać wina, ale nie całość. Dusić długo, ze dwie godziny co najmniej, dolewając wina wedle potrzeb. Cebula powinna się prakrycznie rozlecieć, a mięso skruszeć. Dodać soli i pieprzu oraz śmietany. Pogotować chwilę bez przykrycia, aż zacznie gęstnieć (ja odatkowo oszukałam odrobiną mąki rozrobionej w wodzie, bo lubię naprawdę gęste sosy). Dodać brzoskwinie i dać temu jeszcze dobrą chwilę. Generalnie - nie spieszyć się. Rozmaryn na samym końcu, pogotować z nim jakieś pięć do dziesięciu minut. Doprawić, jeśli trzeba.

Jadłam z kaszą gryczaną - fajnie się komponuje.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Bel
Posty: 49
Rejestracja: 31 lipca 2015, 12:44

Re: Gotuj z literką

Post autor: Bel » 01 sierpnia 2015, 11:06

Kruffachi, a może być schab zamiast wołowiny? Bo spróbowałabym (mam mnóstwo brzoskwiń z działki), ale we wsi zbrakło wołu. :c

Kurczę!
Ode mnie.
A nawet indyk. Ostatnio improwizowałam z golonką z indyka, bo też kto to widziała golonkę z indyka? Zwłaszcza na tym... urokliwym obszarze wiejskim.



Golonka indycza w mleczku kokosowym ze szparagami:

2 golonki indycze
puszka mleczka kokosowego
fasolka szparagowa, ja wzięłam z mrożonki

przyprawy:
przyprawa do indyka albo kurczaka, albo obie
imbir
czosnek (ja dałam całą główkę, bo miałam mały, ale przy dużych wystarczą 3-4 ząbki; uwaga na serducha)
opcjonalnie cynamon, tymianek i cząber

Zalewamy golonki mleczkiem kokosowym. Gdy mleczko się zagotuje - dodajemy czosnek i przyprawy (wszystkie oprócz opcjonalnych). Gotujemy 2-3 minuty, żeby czosnek się wykrwawił i dajemy fasolkę szparagową. Razem z fasolką można dodać opcjonalne przyprawy. Gdy fasolka zrobi się miękka, proponuję posmakować i ewentualnie dodać jeszcze trochę przypraw. Kiedy fasolka będzie miękka, to już w sumie koniec, ale!
Ale ja jeszcze podsmażyłam na maśle golonki, żeby ładnie przyrumienić skórkę.
Podawać z młodymi ziemniakami z koperkiem. :)



Indyk na ostro:

1 pierś z indyka
2 cebule
olej rzepakowy do smażenia

1-2 papryki czerwone lub zielone (przy zielonych więcej curry)

przyprawy:
do kurczaka
curry
imbir
kmin rzymski mielony*
kolendra *
pół główki czosnku
pieprz ziołowy
pieprz cayenne**
*kolendra i kmin trudno dostać - nic się nie stanie, jeśli się ich nie doda, trochę na smaku straci, ale i tak będzie pyszne
** jak nie ma cayenne, można sypnąć dużo zwykłego

Kurczaka najlepiej doprawić i zostawić szczelnie zamkniętego (nie w lodówce, jak jest ciepło, to przyprawy się lepiej wchłaniają) na noc. Niekoniecznie, ale polecam.

Smażymy na rzepaku (może też być oliwa z oliwek, dobrze smakuje, ale trzeba mieć pojęcie o związkach w chemii kuchennej) pokrojoną cebulę (wedle uznania, ja zwykle kroję drobno i jeszcze siekam tasakiem, bo brat nie przepada za cebulą, a jak jej nie widzi, to zje) z pieprzem ziołowym i solą, dorzucamy kurczaka, smażymy aż będzie tak w połowie surowy, wtedy dodajemy pokrojoną w kostkę paprykę. Dosalamy i smażymy, jak nam się spieszy, to polecam przykryć patelnię pokrywką (zawsze biorę za małą, ale działa to działa).
Podawać z ryżem.

Ostatnio bardzo zasmakowałam w kurczaku na ostro z woka - daję nieco więcej oleju, więc wychodzi mocno energetycznie, ale genialny smak. Polecam woka - soczystość mięsa w całej rozciągłości.


Mam jeszcze dużo przepisów orientalnych, zwykłych, karkołomnych (kurczak po indyjsku w pomidorach, kurczak słodko-kwaśny, kurczak w mandarynkach, kurczak w keczupie, gulasz wołowy z papryką, gulasz z karkówki z warzywami, pierś pieczona w musztardzie, kurczak w miodzie, kurczak z tym-co-akurat-masz-pod-ręką albo sto sposobów na jajka), ale na razie mi się nie chce pisać. :P

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Gotuj z literką

Post autor: Siemomysła » 01 sierpnia 2015, 18:05

Się Siem zachciało zupy po węgiersku, ale koniecznie z lanymi kluskami. Sprawdziła w książeczce z przepisami, że potrzebuje wołu, pomidorów, ziemniaków i papryki i cebuli. Uznała, że ziemniaki z powodzeniem mogą wylecieć na korzyść lanych klusek. I że z braku wołu w domu posłuży się świniną. Biodrówka to była prawdopodobnie, bo nie pamiętam, co wylądowało w zamrażalniku po ostatnich zakupach.

Przechodząc do rzeczy:

Lista składników:
2 cebule
3 papryki czerwone
4 pomidory pozbawione skórek w okrutny sposób
1/2 kilograma mięsa wieprzowego
smalec
sól
pieprz czarny
dużo czerwonej papryki słodkiej i tyle ostrej ile się ma ochotę (u nas było łagodnie tym razem)
tymianek
2 jajka i dwie czubate łychy mąki na kluski lane

Sposób przygotowania:

Na smalcu smażymy cebulę pokrojoną w piórka aż się zeszkli, a potem dorzucamy mięsko pokrojone w kosteczkę i smażymy tak długo, aż straci wygląd żywego mięska. Potem dorzucamy paprykę takoż w kosteczkę pokrojoną i mieszając, by się nie przypaliło dusimy, żeby puściła sok. Na tym etapie możemy już posolić, popieprzyć i tak dalej. Tylko z tymiankiem lepiej się wstrzymać i dorzucić go później. Jak sok sobie papryka puści, to nieco zmięknie, a jak zmięknie, to można dodać pomidory takoż pokrojone w kostkę. No i teraz to zostawiamy do czasu, aż mięsko będzie mięciutkie a z pomidorów zrobi się nierozpoznawalna pacia. Oczywiście pilnujemy cały czas i podlewamy wodą, żeby to jednak zupa była, a nie przypalony gulasz (osobiście przypaliłam tym razem tylko odrobinę, jestem z siebie naprawdę dumna :P). Mniej więcej w tym miejscu możemy dodać tymianku. Jak uznamy, że jest miękko i smacznie, to ucieramy jajko z mąką i odrobiną soli do smaku i lejemy na wrzącą zupę ciasto kluskowe. A jak kluchy się ugotują to obiad gotów.

Smacznego.
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

ODPOWIEDZ