Znamy zdobywcę tytułu Prozy Marca! To Heidenhainstraße 13 pierdoły saskiej. Serdecznie gratulujemy i zachęcamy do lektury!

Nie przyznam się, że...

Wszystko o dobrych, lub nie, książkach, komiksach i wszelkim innym słowie pisanym.
Awatar użytkownika
Joa
Chlor
Posty: 716
Rejestracja: 18 marca 2012, 21:12
Kontaktowanie:

Nie przyznam się, że...

Post autor: Joa » 02 września 2016, 21:11

Dokładnie tak jak w opisie: przyznajmy się do naszych guilty pleasures czytelniczych. Co czytaliśmy z uśmiechem, przyjemnością i zacieszem, nie bacząc na słaby język, fabułę, bohaterów? Może jakiś bestseller dla nastolatków, romansidło z oklepaną fabułą i schematycznymi bohaterami?


Heh, ja przyznaję się, że w ciężkim okresie życia (sesja egzaminacyjna) czytałam "Pięćdziesiąt twarzy Greya". Skakałam, co prawda od jednej ciekawszej sceny do drugiej, ale bawiłam się jak nigdy dotąd. Jest mi wstyd. Ale cholera, nie żałuję :facepalm:
یکی بود و یكی نبود كل شي له بدايه ونهايه

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 899
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Nie przyznam się, że...

Post autor: Siemomysła » 03 września 2016, 09:25

Rolfie... mam nad Tobą przewagę tomu... znaczy przeczytałam i "Pięćdziesiąt twarzy" i "Ciemniejszą stronę"... Nie powiem, żebym się nie bawiła, gdybym się nie bawiła, to bym na pewno nie dotknęła drugiego tomu, acz moment, gdy autorka postanowiła najwyraźniej dorzucić wątek sensacyjny mnie jednak zatrzymał w pędzie do autodestrukcji mózgu.

Ja ogólnie czasem czytam rzeczy, które ogromnie trudno nazwać dobrymi i świetnie się przy nich bawię. Całkiem niedawno wpadło mi w ręce to: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/92938/re ... iec-swiata
Napisane, cóż... średnio? dialogi często sztuczne (te wyszukane riposty, których nam tak bardzo w życiu brakuje), bohaterowie od czasu do czasu kupy się nie trzymają, wszystko się kręci wokół panny lat może siedemnaście, a może jeszcze nie, która się nie może zdecydować - student, czy marynarz na okręcie (jakby to w ogóle był jakiś wybór :P zwłaszcza, że marynarz ma na imię Romek :P) ale jaki ja miałam totalny zaciesz :bag:
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
Kimchee
Posty: 193
Rejestracja: 08 stycznia 2014, 18:26
Kontaktowanie:

Re: Nie przyznam się, że...

Post autor: Kimchee » 03 września 2016, 10:54

Ja przeczytałam całą "Sagę o ludziach lodu" i "Sagę o Czarnoksiężniku" sławnej Margin Sandemo - mam nadzieję, że się to liczy ;) Każdy kiedyś zetknął się pewnie z SoLL, więc wie, czego się można po tym spodziewać.

Nadal twierdzę, że pewne aspekty tych cyklów są lepsze niż połowa wydawanego obecnie fantasy, niestety autorka pogrążyła cykl kilkoma decyzjami.

Awatar użytkownika
Prophet
Straż! Straż!
Posty: 151
Rejestracja: 28 czerwca 2013, 18:30
Lokalizacja: Wrocław

Re: Nie przyznam się, że...

Post autor: Prophet » 03 września 2016, 13:18

Seria o Sookie Stackhouse
Seria o Anicie Blake
"Wahadło" Sawaszkiewicza <3

...to tak w pierwszym skojarzeniu, a pewnie znajdzie się tego więcej. Cóż, nigdy nie byłam ambitnym czytelnikiem...
Obrazek

Wieczornych snów mary powiewne, dziewicze
Na próżno czekały na słońca oblicze...
W dal poszły przez chmurną pustynię piaszczystą,
W dal ciemną, bezkresną, w dal szarą i mglistą...

KLIK

Awatar użytkownika
Kimchee
Posty: 193
Rejestracja: 08 stycznia 2014, 18:26
Kontaktowanie:

Re: Nie przyznam się, że...

Post autor: Kimchee » 03 września 2016, 14:17

Prophet pisze:Seria o Sookie Stackhouse
Seria o Anicie Blake

Zapomniałam o tym :bag:

Awatar użytkownika
Unni
Posty: 66
Rejestracja: 26 lipca 2015, 16:54
Lokalizacja: Miasto Fabryk i Magazynów
Kontaktowanie:

Re: Nie przyznam się, że...

Post autor: Unni » 03 września 2016, 20:18

Kimchee pisze:Ja przeczytałam całą "Sagę o ludziach lodu" i "Sagę o Czarnoksiężniku" sławnej Margin Sandemo - mam nadzieję, że się to liczy ;) Każdy kiedyś zetknął się pewnie z SoLL, więc wie, czego się można po tym spodziewać.

Nadal twierdzę, że pewne aspekty tych cyklów są lepsze niż połowa wydawanego obecnie fantasy, niestety autorka pogrążyła cykl kilkoma decyzjami.
Taaak, szczególnie ostatnim tomem. Za dużo udziwnień, ale jak to się fajnie czytało w wieku 15 lat :D

Ja dodam do mojego guilty pleasures harlekiny... Czasami mam takie zrywy, ze potrafię kilka dni czytać do obrzydzenia i mi przechodzi na długo ;)

Poza tym, przecierpiałam cały Zmierzch i masochistycznie cykl Niezgodna...
WEIRD is a side effect of being AWESOME - niepoprawny blog Iwony Mag. My professional aspirations were simple - I wanted to be an intergalactic princess. Janet Evanovich

Awatar użytkownika
nuklearna_wiosna
Posty: 133
Rejestracja: 21 stycznia 2014, 01:44
Lokalizacja: w czarnej dupie
Kontaktowanie:

Re: Nie przyznam się, że...

Post autor: nuklearna_wiosna » 04 września 2016, 12:52

Przeczytałam wszystkie powieści Dana Browna i ponad połowa mi się podobała :bag:
Moja najbardziej wstydliwa czytelnicza "tajemnica" to słabość do thrillerów opartych na teoriach spiskowych i nadinterpretacji naukowych odkryć. Jeszcze gorzej, że większość tych paranoicznych teorii jest mi znana z innych źródeł. Niekoniecznie z książek, choć mam na koncie parę pozycji z serii "Księgi Tajemnic" Amberu. Bzdury są to przeokrutne, ale jak sensacyjnie brzmią! :D
Tak, to chyba największy z moich grzechów, choć pierwszy tom Greya też czytałam. Z ciekawości wyłącznie i nie sprawiło mi szczególnej przyjemności, zatem się nie liczy ;)

No i kryminały. Niby to nic strasznego - może nieszczególnie ambitne, ale też nie ma się czego aż tak wstydzić. Tylko że ja czytam je głównie wtedy, kiedy mam do zrobienia coś ważnego i mi się nie chce. Siłą rzeczy zatem kojarzą mi się z guilty i sprawiają mi pleasure, więc zaliczam.
"Everything ic connected" ~Dirk Gently

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1449
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Nie przyznam się, że...

Post autor: Kanterial » 06 września 2016, 01:28

twórczość pana de Sade, o ile "Dialog między księdzem a umierającym" był jakoś wartościowy, o tyle
"Sto dwadzieścia dni Sodomy" mogłam sobie odpuścić, czego świadomie nie zrobiłam :facepalm:
Du warst das Abbild der Vollkommenheit

Awatar użytkownika
Azhar
Posty: 2
Rejestracja: 04 września 2016, 11:35

Re: Nie przyznam się, że...

Post autor: Azhar » 06 września 2016, 02:52

Najbardziej upokarzająca lektura w moim życiu to "historyczny romans" Anne Stuart o wdzięcznym tytule "Duma i honor". Tył jego okładki to zarówno najlepsza rekomendacja, jak i strach na ambitnych czytelników:
Nie zapomniał o tym, co się stało podczas krucjaty do Ziemi Świętej, bo blizny przypominały mu o tym codziennie. Zadufany w sobie, źle znosił kalectwo. Z natury był zły i mściwy; poprzysiągł zemstę.
Czytałam w czwartej klasie podstawówki, po kątach, w strachu przed rodzicielką. Księga pełna twardniejących sutków i frywolnych mnichów. Żeby uniknąć podejrzeń okleiłam okładkę cytatami z Pisma Świętego. Do dzisiaj znam na pamięć fragmenty; gorąco nie polecam!
Kanterial pisze:twórczość pana de Sade, o ile "Dialog między księdzem a umierającym" był jakoś wartościowy, o tyle
"Sto dwadzieścia dni Sodomy" mogłam sobie odpuścić, czego świadomie nie zrobiłam :facepalm:
A zdarzyło Ci się obejrzeć "Salo"?

Awatar użytkownika
Kylinn
Posty: 2
Rejestracja: 22 września 2016, 21:08
Kontaktowanie:

Re: Nie przyznam się, że...

Post autor: Kylinn » 22 września 2016, 22:45

Też się muszę przyznać do "Sagi o Ludziach Lodu", co prawda czytałam ją w wieku ok. 11 lat i innych książek pani Sandemo do ręki już potem nie wzięłam, więc prawdopodobnie można mi to wybaczyć... ale całkiem niedawno koleżanka w pracy zostawiła jeden tom i zaczęłam z nudów czytać, i wiecie co... nadal wciąga, choć zupełnie nie rozumiem dlaczego... ?

Awatar użytkownika
kari
Posty: 21
Rejestracja: 10 sierpnia 2016, 17:53

Re: Nie przyznam się, że...

Post autor: kari » 23 września 2016, 19:41

Książki Sofi Oksanen. Są szalenie rozczarowujące - Oksanen bierze na tapetę bardzo ciekawy temat, relacje Estonii z okupantami (nazistami i ZSRR), po czym topi go w melodramacie. I to takim tanim, przerysowanym, przywodzącym na myśl najgorsze chwyty telenowelowe. Ale potrafi pisać. Gdy sięgnęłam po "Oczyszczenie", skończyłam czytać o czwartej nad ranem. ;__; W przypadku "Dnia, w którym zniknęły gołębie" byłam już trochę lepiej przygotowana, ale i tak chwyciło.

Ale czy się nie przyznam? (Mam trochę problem z tytułem tego wątku.) Nie no, przyznam się. Nie wierzę w książki wstydliwe, nieważne, jak bardzo brak im walorów literackich. Skoro się spodobały, to znaczy, że coś dla mnie jako dla czytelnika zrobiły - choćby to było zapewnienie rozrywki. :)

Awatar użytkownika
Nazareth
Posty: 65
Rejestracja: 20 stycznia 2017, 13:06

Re: Nie przyznam się, że...

Post autor: Nazareth » 20 stycznia 2017, 23:05

To tak, kiedyś baaardzo dawno temu, gdzieś za panowania Króla Słońce, gdy miałem lat dwanaście. Wpadła mi w łapki książka pod tytułem Rapsodia. Czytałem ją z wypiekami na twarzy. Pod kocem przez całą noc przy latarce (tak za Ludwika XIV były już latarki, to moja historia i będę opowiadał ją jak chcę!). Tak czy siak, uważałem, że to najlepsza książka na świecie, potem przeczytałem jeszcze dwa tomy, z podobnym zainteresowaniem. Jakiś rok temu zobaczyłem wszystkie te książki (6 nie 3 jak pamiętałem, że ich było) na targu starej książki, czy czymś takim. Kosztowały grosze więc wziąłem wszystkie hurtem i ruszyłem czytać. Powiem wam, że większego badziewia nie czytałem od... no chyba od kiedy miałem dwanaście lat i czytałem to samo badziewie. Błędy fabularne, postacie z wieloma supermocami które sprawiają, że są niewiarygodne, egzaltowane dialogi, grafomański język, przeciągająca się w nieskończoność narracja i opisy, fabuła prosta jak sztyl od łopaty i mógłbym tak wymieniać. Koszmar, po prostu koszmar. Tyle że... no... troszkę mi się podobało. Ale tylko troszkę!
Z mroku zabobonu wyszliście i w mrok zabobonu powrócicie, ażeby tarzać się w grzechu i bujnie obrastać diabelstwem!

ODPOWIEDZ