Tytuł Tekstu maja zdobył "Bestiariusz" MononokeGirl.

Serdecznie gratulujemy! :D

I oczywiście zachęcamy użytkowników do lektury i komentowania.

Drogi pamiętniczku...

Dział dla pracowitych ;)
Awatar użytkownika
Lucyna
Posty: 16
Rejestracja: 18 sierpnia 2015, 16:09

Drogi pamiętniczku...

Post autor: Lucyna » 25 kwietnia 2018, 14:20

Drogi pamiętniczku, dziś napisałam 1642 znaki dla Lucy! Normalnie norma za dwa miesiące!

Dziś Lucy idzie do Seven Dials odwiedzić Jima.
Siedlisko nikczemności, siedem ulic zbiegających się w centralnym punkcie, gdzie stała wysoka kolumna z sześcioma tarczami zegarów słonecznych. Mówiono, że kolumna jest siódmą tarczą. Lucy biegła nie zważając na półnagie dzieci pluskające się w rynsztoku, stare kobiety w podartych łachmanach, zbyt pijane aby stać, a nawet na żebraków wyciągających w jej stronę ręce. Biegła do Jima mając nadzieję, że jego noga ma się dziś lepiej. Aby wejść do budynku, gdzie mieszkał przyjaciel musiała minąć tłum pijanych miłośników ginu, stoisko z używaną odzieżą na której leżał stos burych ubrań i bezzębną prostytutkę z fajeczką, jedzącą ostrygę wątpliwego pochodzenia. W końcu dotarła do kamienicy, gdzie podzielono pokoje między najemców, którzy mieszkali obok świń i osłów. Szyby na parterze były powybijane, zatkane papierem pakunkowym, a pozostałe były tak zaskorupiałe brudem, że nie przepuszczały ani jednego promienia światła.

Lucy weszła do budynku i od razu uderzył ją smród wilgoci i rozkładających się resztek. Powoli zeszła do piwnicy skrzypiącymi drewnianymi schodami i minęła śpiącego na nich człowieka. Weszła do ciemnego pomieszczenia, gdzie na stercie brudnych szmat leżał Jim, a zaraz obok ziała ciemna dziura prowadząca jeszcze niżej. Lucy podeszła bliżej i zatkała nos ręką, ponieważ szambiany odór z dziury był nie do opisania. Jim leżał półprzytomny i zlany potem. Jego brudna koszula lepiła się do ciała. Lucy spojrzała na stopę, która w tym świetle wydawała się wielka i czarna. Dostrzegła, ze z rany przez widoczną część łydki szła kreska. Lucy zatkała usta z przerażenia. Wiedziała, że kreska do serca znaczy jedno – śmierć.

Dla zainteresowanych kilka obrazków slumsów Seven Dials:

Obrazek
Dudley Street, Seven Dials autorstwa Gustave'a Doré (1872)

Obrazek
Seven Dials autorstwa George'a Cruikshank (1839)

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1790
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Drogi pamiętniczku...

Post autor: Kruffachi » 25 kwietnia 2018, 18:11

Sugestywny opis. Tak sugestywny, że czuję potrzebę umycia rąk.
Brr.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Lucyna
Posty: 16
Rejestracja: 18 sierpnia 2015, 16:09

Re: Drogi pamiętniczku...

Post autor: Lucyna » 27 kwietnia 2018, 16:18

W końcu gdy słońce chyliło się już ku zachodowi za ciemnymi budynkami zdążył jeszcze rzucić okiem na wodę z Marlborough Street. Dostrzegł w niej nieco więcej białych kłaczków niż w poprzednio odwiedzonych pompach. Gdy tak stał i wpatrywał się w fiolkę w gasnącym świetle dnia, podszedł do niego przechodzień:

- Panie, nie dobra ta woda. Lepiej na nią nie patrzeć, a pić w ogóle nie warto. My tu chodzimy wszyscy na Broad. Tam woda smaczna, czysta i zimna jak ach!

Mężczyzna wykonał zamaszysty gest pięścią. Snow ukłonił się w podziękowaniu za informacje i ruszył do domu, cały czas zastanawiając się, że może jednak któraś z pomp z mętną wodą jest tu winowajcą, że może myli się co do pompy na Broad. A może wcale nie chodzi o pompę, tylko jakąś studnię, zbiornik?

Awatar użytkownika
Lucyna
Posty: 16
Rejestracja: 18 sierpnia 2015, 16:09

Re: Drogi pamiętniczku...

Post autor: Lucyna » 24 maja 2018, 15:39

Tymczasem na targu rybnym...
Billingsgate był otwierany o piątej rano, miał swój własny port do wyładunku ryb z całego wybrzeża i zagranicznych portów. Zacumowane parowce i mniejsze łodzie rybackie wypełnione były skrzyniami i koszami ze szprotami, makrelami, śledziami, dorszami, turbotami i skorupiakami. Najcenniejsze były homary z Norwegii. Ryby, oprócz łososia z Irlandii, Szkocji, czy Norwegii były sprzedawane na sztuki. Łosoś sprzedawany był na wagę. Licytacja rozpoczyna się dzwonkiem. Kupcy ruszają wtedy tłumnie do swoich ulubionych stoisk, aby kupić najświeższe okazy. Najpierw schodziły ryby od licytujących ilości hurtowe, potem dla pośredników, a to, co zostało, mógł kupić każdy inny przechodzień. Matka czasem ją tam zabierała żeby kupić świeżej makreli, którą bardzo lubiły. Lucy na targu zawsze szukała ryniarek, o których często słyszała. Prawie nie pamiętała babki, ale pamiętała jej opowieści o tych kobietach, pra-pra-pra wnuczki boga słońca - Beliego, który bardzo dawno, dawno temu był w tym miejscu czczony w czasię święta Beltaine. Babka opowiadała, że rybiarki nosiły na głowie kosze z rybami i paliły fajeczki, wąchały tabakę i piły gin. Lucy nigdy nie widziała rybiarki, tylko zwykłych tragarzy w słomkowych kapeluszach.

Przy straganie z ostrygami zbierało się coraz więcej ludzi i wcale nie z powodu dostawy. Lucy podeszła bliżej i zobaczyła jak jeden dryblas popycha innego krzycząc, że przeciwnikowi śmierdzi z pyska. Dziewczynka zachichotała. Ktoś zamachnął się pięścią, ktoś wpadł na drewnianą skrzynkę, ktoś trzymał nos próbując zatamować krwawienie. Ktoś inny wpadł na stragan obok kląc siarczyście. Właściciel straganu któremu nie spodobało się demolowanie dobytku obezwładnił jedego z walczących kopniakiem w krocze, a zalanego krwią z nosa dryblasa rzucił na kupę rybich wnętrzności. Na koniec właściciel straganu pogroził nożem do filetowania i oznajmił, że następnym razem mają bawić się na swoim podwórku, a nie przeszkadzać porządnym obywatelom w pracy. Lucy z radością oglądała całe zajście.

Awatar użytkownika
Xanttis
Posty: 75
Rejestracja: 23 października 2017, 23:41

Re: Drogi pamiętniczku...

Post autor: Xanttis » 26 maja 2018, 13:48

"Lucy z radością oglądała całe zajście."

Tak, właśnie tak sobie wyobrażałem ją, stojącą z jakimś popcornem i oglądającą co się dzieje xD
"Wszyscy muszą być podobni jeden do drugiego. Każdy człowiek wizerunkiem innego człowieka. Wtedy wszyscy są szczęśliwi, bo nie ma gór, by się przed nimi zginać ze strachu i porównywać się z nimi" ~ 451 stopni Fahrenheita, Ray Bradbury

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1790
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Drogi pamiętniczku...

Post autor: Kruffachi » 26 maja 2018, 13:52

Lucy jest nieziemska w tym odbiorze rzeczywistości - takim zanurzonym w swoim czasie :D
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

ODPOWIEDZ