Wybieramy PROZĘ LIPCA!
Czas na oddanie głosu do 17 VIII - ankieta dostępna w TEMACIE

Kajet samozwańczego poety

Dział dla pracowitych ;)
Awatar użytkownika
DDelside
Posty: 101
Rejestracja: 25 maja 2015, 19:23

Kajet samozwańczego poety

Post autor: DDelside » 19 grudnia 2015, 16:05

Mam małe zadanie dla siebie.

Co dzień wybieram po cztery dowolne słowa, łączę je ze sobą w pary i piszę wiersz z ich użyciem. Zobaczymy, co z tego wyjdzie...

Dzień 1
szereg+słuszności
suwerenny+detal
Wyjdź przed szereg dowodów słuszności
stojących murem opinii społecznej
zamknij w klatce lisa konformizmu
stań z boku jak suwerenny detal
Patrz
na zapuszkowane konserwy człowieczeństwa
Obrazek

Awatar użytkownika
DDelside
Posty: 101
Rejestracja: 25 maja 2015, 19:23

Re: Kajet samozwańczego poety

Post autor: DDelside » 24 grudnia 2015, 13:28

Przygotowania do świąt i kompletny brak czasu na pisanie. Jednak w przypływie chęci zasiadłem i napisałem tym razem prozę. Ktoś oceni? :P
Czuł w ręce, jak miecz przebija lekki pancerz i, przeciąwszy skórę, mielił kolejne tkanki. Struga krwi podążyła za ostrzem, brocząc rozdeptane źdźbła. Kolejne krople muskały wiosenne liście trawy. Sparował cios, obrócił się żwawo i wyprowadził kontratak. Szyszak zadzwonił. Kolejne uderzenie. Dźgnięcie i rozprucie brzucha. Następny topornik runął na ziemię. Swąd ludzkiego mięsa przesiąknął powietrze. Dusząca zbroja, mokra od potu, ciążyła na Doarze.
- Wycofać się! Gryf!– krzyk rozszedł się po błoniu.
Cień zataczał koła nad polem bitwy. Garstka pozostałych przy życiu kuszników bezowocnie próbowała trafić bestię. Przerażony rycerz ruszył w stronę lasu. Pierwsi ludzie padali ofiarą bestii. Doarowi został tylko kawałek drogi. Jeszcze kilka sekund…
Poczuł jak traci grunt pod nogami. Spojrzał w dół. Unosił się coraz wyżej. Miecz został na dole. Czym prędzej próbował złapać się nogi gryfa. Szpony puściły. Napięte mięśnie człowieka próbowały przeciwstawić się naturalnym siłom. Dłonie, śliskie od krwi, nie mogły już wytrzymać. Zwierzę ruszyło mocno kończyną w tył. Rycerz nie dał rady. Puścił nogę.
Obrazek

Awatar użytkownika
shymko
Posty: 4
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 00:07

Re: Kajet samozwańczego poety

Post autor: shymko » 24 grudnia 2015, 13:45

DDelside, jak czytam tą Twoją prozę, to jakbym to widział przed oczami... Proza z elementami grozy, to jest dobre - naprawdę, tak trzymaj. Czekam na więcej.

Awatar użytkownika
Krin
Posty: 480
Rejestracja: 17 marca 2014, 16:03
Lokalizacja: nekromanckie pustkowie
Kontaktowanie:

Re: Kajet samozwańczego poety

Post autor: Krin » 26 grudnia 2015, 10:43

Dawno nie czytała twojej prozy, o ile w ogóle czytałam. Nie mogę sobie przypomnieć.

Widzę, że twoim zamiarem było stworzenie dynamicznego opisu walki. Dla mnie wyszło całkiem w porządku, choć bez szaleństw. ;) To chyba nawet nie jest kwestia samej dynamiki, ale paru dziwacznych sformułowań.
Czuł w ręce, jak miecz przebija lekki pancerz i, przeciąwszy skórę, mielił kolejne tkanki.

Chyba "mieli", a nie "mielił", skoro wcześniej jest "przebija".
Sparował cios, obrócił się żwawo i wyprowadził kontratak.
Wyrzuciłabym "żwawo". Zdanie jest tak zbudowane, że nie ma wątpliwość, że to musiał być bardzo szybki obrót.
Swąd ludzkiego mięsa przesiąknął powietrze.

Czemu swąd? Coś tam się pali?
Zwierzę ruszyło mocno kończyną w tył.
Może łapą?
Czym prędzej próbował złapać się nogi gryfa.
Tu też określenie prędkości uznałabym za zbędne.

Jest mnóstwo takich niezgrabnych sformułowań, ale długość zdań, o której się tyle wspomina w przypadku scen dynamicznych jest - przynajmniej w większości - dość rozsądna.
" Człowiek ten, którego nazywano Kruczarzem, nadszedł od północy, od Białej Równiny. I to on powiedział nam w końcu, że tę nieprzyjazną ziemię stworzyli reptilianie - po to abyśmy nie zobaczyli podtrzymującej niebo kopuły i nie dowiedzieli się, że nasza planeta jest płaska, a nie okrągła, jak twierdziło NASA."
- Marszus, "Cała prawda o Białej Równinie"

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Kajet samozwańczego poety

Post autor: Siemomysła » 26 grudnia 2015, 11:17

Taka tylko krótka scenka - wprawka, tak? Czy do czegoś zmierza?
Czuł w ręce, jak miecz przebija lekki pancerz i, przeciąwszy skórę, mielił kolejne tkanki.
"mielenie" mi nie pasuje do miecza, mieli wiatrak, albo maszynka do mięsa i ja wiem, że to może być tendencja do poetyzowania - wiesz, próbuję sobie wyobrazić Doara jako metaforyczną maszynkę do ludzkiego mięsa, ale to jednak chyba nie to? Po prostu mi nie pasuje.

Z tym swądem zgadzam się z Krin - swąd to bardzo konkretny rodzaj zapachu, wyszło na to, że ktoś płonie.
Struga krwi podążyła za ostrzem, brocząc rozdeptane źdźbła.
Bo już je wyciągnął, tak?
Dusząca zbroja, mokra od potu, ciążyła na Doarze.
ciążyła Doarowi? No i trochę nie wiem, jak mokra od potu. Od potu to pewno mogło być mokre to, co jest pod zbroją - koszula, czy jeszcze prędzej przeszywanica - zbroi nie zakłada się na gołe ciało, musi być pod nią coś miękkiego.

Ok. Jestem w stanie sobie dość dobrze wyobrazić, co się tam działo, wydaje mi się, że jest całkiem dynamicznie. Fajne, że rycerz po prostu wieje - wie, gdzie się kończą jego możliwości :)
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
DDelside
Posty: 101
Rejestracja: 25 maja 2015, 19:23

Re: Kajet samozwańczego poety

Post autor: DDelside » 17 stycznia 2016, 23:40

Dzięki za sugestie.
Zaczynam znów pracować nad Anomalią.
Wyszli z namiotów i nagle zamilkli. Kilka metrów od wejścia z ziemi jak roślina wyrastała ludzka ręka.
- Szpadle! - zawołał pobladły Kryszyński.
Pomocnicy chwycili narzędzia i zaczęli odkopywać ciało, jak się później okazało, jednego z żołnierzy, trzymających nocną wartę. Wyciągnęli zwłoki. Jamę gębową, uszy i nos miał zatkane ziemią. Także w kieszeniach i między ubraniem pełno było gleby.
- Zanieście go do medyka, określcie przyczynę zgonu - rzekł Amerykanin.
- Czy to jest... - Kolarov spojrzał na polskiego fizyka.
- Tak mi się zdaje.
(...)
Po kilku godzinach do namiotu naukowców przyszedł lekarz.
- Jeszcze nigdy czegoś takiego nie widziałem. Jego drogi oddechowe, żołądek, jelita, wszystkie puste miejsca w organizmie miał wypchane ziemią.
- Zagięcie czasoprzestrzeni, to musi być to - Kryszyński uderzył pięścią w stół.
Obrazek

Awatar użytkownika
Krin
Posty: 480
Rejestracja: 17 marca 2014, 16:03
Lokalizacja: nekromanckie pustkowie
Kontaktowanie:

Re: Kajet samozwańczego poety

Post autor: Krin » 23 stycznia 2016, 18:58

Wyszli z namiotów i nagle zamilkli.
To nagle mi tutaj nie pasuje. Bo nie zamilkli nagle, tylko zamilkli wtedy, kiedy wyszli z namiotów. Przynajmniej ja tak to widzę.
Jamę gębową, uszy i nos miał zatkane ziemią.
Jamę gębową? A nie lepiej po prostu usta?

Zaciekawiła mnie ta scena. Zastanawia mnie, jaki ma związek z tym, co dane mi było przeczytać. W każdym razie będzie się działo.
" Człowiek ten, którego nazywano Kruczarzem, nadszedł od północy, od Białej Równiny. I to on powiedział nam w końcu, że tę nieprzyjazną ziemię stworzyli reptilianie - po to abyśmy nie zobaczyli podtrzymującej niebo kopuły i nie dowiedzieli się, że nasza planeta jest płaska, a nie okrągła, jak twierdziło NASA."
- Marszus, "Cała prawda o Białej Równinie"

ODPOWIEDZ