Drodzy Literkowicze!

Trwa głosowanie na PROZĘ MAJA! Zapraszamy do udziału w ankiecie.

Padraigowa pisanina

Dział dla pracowitych ;)
Awatar użytkownika
Padraig
Posty: 38
Rejestracja: 18 października 2015, 22:33

Padraigowa pisanina

Post autor: Padraig » 27 listopada 2015, 00:03

To ja może też coś wrzucę. :) Mam takich fragmentów od groma i nie mam pojęcia, co z nimi zrobić. Pojawiają się czasami nieśmiałe połączenia i pomysły, jak je wykorzystać, ale najczęściej leżą odłogiem i czekają na lepsze czasy (i często ulegają w końcu zniszczeniu). Zamieszczam dwa krótkie fragmenty.
Przez błąd w zarządzaniu, historia poszła nie tym torem co trzeba i wszystko się spieprzyło. Zamiast androidów na świat przyszły arachidy.

Powiedz mi jeszcze raz
Chyba cię kocham
Pierwszy raz

Szepnij mi to jeszcze raz
To jest ulotnych zwierzeń czas


Taka piosenka leciała w radiu, gdy światem zawładnęły orzeszki arachidowe.
Puk, puk.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry.
- Jestem Wentyl.
- Słucham?
- Jestem Wentyl.
- Dlaczego?
- Bo wentyluję.
Zdziwiłem się.
- Co pan wentyluje?
- Wszystko.
- Po co?
Wentyl wzruszył ramionami.
- Taką mam pracę.
Zapadła cisza.
- Czy mogę wejść?
- Po co?
- Żeby wentylować.
Zawahałem się.
- Proszę - odparłem w końcu.
Wentyl wszedł do mieszkania i z zaciekawieniem rozejrzał się po korytarzu. Zajrzał też do jednego z pokoi.
- Ma pan bardzo ładne mieszkanie. - powiedział.
- Dziękuję - odparłem. Ponownie zapadła cisza.
- Przepraszam... - odezwałem się. Wentyl spojrzał na mnie. - Czy to wentylatory nie wentylują? Wentyly, są, no... tylko wentylami.
- Nie mnie w to wnikać. - odpowiedział tamten. - Ja po prostu wentyluję.
Staliśmy tak przez chwilę na przeciwko siebie w ciszy.
- Czy mogę zacząć wentylować?
- Ale po co?
- To nieważne. Czy mogę?
- Proszę.
I rozpoczęła się wentylacja.

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Posty: 135
Rejestracja: 04 września 2014, 07:39

Re: Absurdalne dwa fragmenty

Post autor: Gorgiasz » 29 listopada 2015, 18:00

To drugie przypadło mi do gustu. Końcówka kojarzy się z „ I stała się światłość”. Poza tym zgrabnie napisane.
Tylko:
Wentyl wszedł do mieszkania i z zaciekawieniem rozejrzał się po korytarzu.
„się” - niepotrzebne.
- Ma pan bardzo ładne mieszkanie. - powiedział.
Kropka po „mieszkanie” do usunięcia.
- Nie mnie w to wnikać. - odpowiedział tamten.
Kropka po „wnikać” do usunięcia.
Staliśmy tak przez chwilę na przeciwko siebie w ciszy.
„naprzeciwko”

Awatar użytkownika
Padraig
Posty: 38
Rejestracja: 18 października 2015, 22:33

Re: Absurdalne dwa fragmenty

Post autor: Padraig » 30 listopada 2015, 20:18

Dziękuję :) Mam w takim razie pytanie natury praktycznej: jak rozumiem, kropek w pojedynczym zdaniu, które jest wypowiedzią bohatera nie dajemy nigdy, jeśli jest "zamknięte" z obu stron myślnikami? A co z wypowiedziami bardziej złożonymi, które składają się z kilku zdań, ale także z obu stron są domknięte myślnikami, np.
- Zdanie. Zdanie. Zdanie - powiedział X.
Zapisujemy w je w takiej formie?

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Posty: 135
Rejestracja: 04 września 2014, 07:39

Re: Absurdalne dwa fragmenty

Post autor: Gorgiasz » 30 listopada 2015, 21:03

To trochę nie tak.
Jest wypowiedź, to i są myślniki z obu stron.
Ale:
Jeśli po wypowiedzi następuje (po drugim myślniku) czasownik bezpośrednio ją określający (na przykład: powiedział, wtrącił, mruknął, dodał, obwieścił, odrzekł, krzyknął itp.), to piszemy go małą literą i nie poprzedzamy kropką.
Na przykład:
- Ma pan bardzo ładne mieszkanie - powiedział.
- Nie mnie w to wnikać - odpowiedział tamten.
Natomiast, gdyby po wypowiedzi nie następuje czasownik, którą ją określa, wówczas, wypowiedź tę należałoby zakończyć kropką, potem myślnik i duża litera.
Na przykład:
- Ma pan bardzo ładne mieszkanie. - Ta uwaga mego kolegi nie brzmiała wiarygodnie.
- Nie mnie w to wnikać. - Zza zamkniętych drzwi usłyszałem jego głos.
Natomiast nie może być sytuacji, aby po kropce następowała mała litera, bądź duża nie była nią poprzedzona.
Jeśli natomiast wypowiedź składa się z kilku zdań, to postępujemy jak wyżej, biorąc pod uwagę zdanie ostatnie.
Na przykład:
- Dzień dobry, cieszę się z tego spotkania. Chciałbym coś zauważyć. Ma pan bardzo ładne mieszkanie – powiedział.
- Dzień dobry, cieszę się z tego spotkania. Chciałbym coś zauważyć. Ma pan bardzo ładne mieszkanie. - Ta uwaga mego kolegi nie brzmiała wiarygodnie.

Awatar użytkownika
Padraig
Posty: 38
Rejestracja: 18 października 2015, 22:33

Re: Absurdalne dwa fragmenty

Post autor: Padraig » 30 listopada 2015, 22:19

A więc tak to wygląda. Dzięki wielkie, na pewno ta wiedza się przyda. :)

Awatar użytkownika
Padraig
Posty: 38
Rejestracja: 18 października 2015, 22:33

Re: Padraigowa pisanina

Post autor: Padraig » 26 grudnia 2015, 12:28

Wrzucam coś takiego. To początek dosyć absurdalnego pod względem atmosfery opowiadania, które mam nadzieję za niedługo skończyć. Wydaje mi się, że może być tam kilka niedociągnięć językowych, jednak mam nadzieję, że wszystko jest okej.
Kosmiczny Kot trwał niewzruszenie w bezczasie, a jego ogromne jak spodki od filiżanek oczy przenikały niebyt rzeczywistości, która nie istniała. Barwna sierść Kosmicznego Kota falowała wszystkimi kolorami tęczy, a gdy machał swym ogonem, w ślad za nim migotała gwiezdna smuga, rozjaśniając swym blaskiem przestrzenie niebytu. A Kot mruczał bezdźwięcznie z zadowoleniem, gdyż podobało mu się to.
- Miau - rzekł Kosmiczny Kot, i tak stał się dźwięk - miauknięcie pierwsze.
Kosmiczny Kot zamrugał swymi ogromnymi, przenikliwymi ślepiami, zdumiony tonem i głębią swego głosu.
- Miau - rzekł Kosmiczny Kot kolejny raz na próbę, i tak stał się czas - miauknięcie drugie.
- Miau - rzekł Kosmiczny Kot, świadomy już swej mocy, i tak powstało Słońce, Wielka Świetlista Kulka - miauknięcie trzecie.
I Kosmiczny Kot bawił się Słońcem, turlając je od łapki do łapki, coraz szybciej i szybciej, gdyż zaczęło go parzyć. Na wzór i podobieństwo Kosmicznego Kota, będą tak czyniły wszystkie inne koty, bawiąc się swymi kulkami wełny, podarowanymi im przez ludzi.
- Miau - rzekł Kosmiczny Kot, zniechęcony gorącem Wielkiej Świetlistej Kulki i w swej woli odturlał ją od siebie, pozwalając wirować Słońcu wokół jego łba - miauknięcie czwarte.
- Miau - rzekł Kosmiczny Kot i stała się Miseczka z Mlekiem, czego Kot pragnął, gdyż to było wolą jego - miauknięcie piąte.
- Chlip, chlip - wychlipał Kosmiczny Kot, chlipając w skupieniu mleko z Miseczki. A imię wypisane na Miseczce brzmiało: Puszek.
I chlipał tak Kosmiczny Kot Puszek, przez wiele dni, aż wychlipał całe mleko ze Swej Miseczki. I rzekł wtedy:
- Blee - i wyrzygał w niebyt kłaczek, gdyż było mu niedobrze. I kłaczek upadł. A Puszek, zwróciwszy swe przenikliwe oczęta, w których kryły się iskry początku wszechświata, ku Wielkiej Świetlistej Kulce, próbował ją złapać, wirującą monotonnie nad jego głową. Stroszył swe uszy, machał łapkami, miauczał i machał ogonem, lecz nie mógł tego uczynić. Wtedy, zmarkotniały w swej wszechmocy, trącnął Miseczkę z Resztkami Mleka. I mleko wylało się, i wsiąkło w leżący nieopodal kłaczek. A kłaczek ożył i tak jak wyzuty był wcześniej z przedwiecznych wnętrzności Kosmicznego Kota, tak teraz z równą mocą i siłą podskoczył ku górze (lecz góry nie było, ponieważ był to niebyt), rozdął się i wybuchł, wciągając w siebie także Wielką Świetlistą Kulkę.
I tak powstał Wszechświat.
A Kosmiczny Kot patrzył z zafascynowaniem na swe niezamierzone dzieło i miauknął z aprobatą, gdyż to co widział, satysfakcjonowało go i podobało mu się. I miauknął jeszcze raz, a jeszcze nigdy w dziejach Wszechświata nie zdarzyło się, by Kosmiczny Kot w jego obecności miauczał. I rozmiauczał się na dobre Kosmiczny Kot Puszek, zachwycony swym dziełem. A brzmiało to mniej więcej tak:
- Miau, miau, miau.
I tworzył Puszek coraz to nowe i wspanialsze rzeczy i ruchem swych kosmicznych łapek dołączał je do nowo narodzonego Wszechświata. I miauczał tak przez wiele dni, aż dostał chrypki.
Wtedy przestał miauczeć, a dzieło stworzenia Wszechświata było skończone.
Na koniec Puszek stworzył koty. Lecz widział Kosmiczny Kot, że coś brakuje jemu dziełu, gdyż widział, że jego najdoskonalsze stworzenie błąka się markotnie po ziemi, nie mając żadnej rozrywki. Wtedy też stworzył ludzi, by służyli kotom i byli im poddani, by umilali im każdy moment ich egzystencji na świecie, by karmili je i zabawiali i spełniali każdą wymiauczaną zachciankę. Tak powstał człowiek, sługa najdoskonalszej istoty ziemskiej, kota, stworzenia najświetniejszego z świetnych, które wymiauczał i wymruczał z wnętrzna swej kotowatości Kosmiczny Kot Puszek.
Jednak nagle i niespodziewanie, po raz pierwszy w historii wszechświata i wiecznego istnienia Kosmicznego Kota, Puszek podrapał się po sierści. I ku jego przerażeniu wyleciały stamtąd parszywe wszy, które spadły do Wszechświata, skąd zaczęły szczekać na Kosmicznego Kota, strasząc go. A spadając, niektóre z nich wymieszały się z gwiezdnym pyłem i stały się psami, które szczekały najgłośniej ze wszystkich wesz. I tak powstało Zło. Zło Nigdy Niewymiauczane.

ODPOWIEDZ