Wybieramy PROZĘ LIPCA!
Czas na oddanie głosu do 17 VIII - ankieta dostępna w TEMACIE

Łaciate kawałki Kruff

Dział dla pracowitych ;)
Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1804
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 29 kwietnia 2016, 20:41

- Zaciskasz pięści. Musisz nad tym panować.
Podniósł wzrok kompletnie zaskoczony.
- Zaciskasz pięści - powtórzyła Hiromi i łyknęła kawy z termicznego kubka w kucyki. - Kiedy się denerwujesz albo wkurwiasz. Kamera to widzi.
Miguel zamrugał, jakby nadal nie ogarniał rzeczywistości, więc Tachibanie zostało zirytowane przewrócenie oczyma. No naprawdę, musiał to jeszcze utrudniać.
- Tylko nie traktuj tego, jak zachęty do wyciągnięcia ręki na zgodę - zastrzegła. - Odgryzę.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1804
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 15 maja 2016, 20:39

- Z ciebie jest zwyczajnie porządny facet, młody.
- No i? - Miguel nie podniósł wzroku, wciąż pochłonięty obracaniem pustego już kubka w dłoniach.
- Może... - Jurij westchnął. Potarł skroń. - Może po prostu powinieneś się wycofać. Ukryć gdzieś. Założę się, że to się da zorganizować.
Lavalier wreszcie na niego spojrzał.
- Boisz się, że kiedy przyjdzie co do czego, to się zawaham - podsumował, raczej nieumiejętnie ukrywając urazę. - Że cię zawiodę.
- Nie. Boję się, że zrobisz właśnie to, co będzie należało zrobić. A potem nie pozbierasz się do końca życia.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1804
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 19 maja 2016, 20:01

Jurij chwycił wyciągniętą dłoń, pozwolił się dźwignąć i pomóc sobie wyjść. Chłód nocy uderzył do w spoconą twarz jak policzek, zakręciło się w głowie, ścisnęło żołądek.
– Tylko dwóch…? – spytał Araya tonem nabrzmiałym od niezgody i strachu. – Jest was tylko dwóch…?
– Zrobiłem, co mogłem – wycharczał, osuwając się po ramieniu Chilijczyka na kolana. – Wszyscy trzej zrobiliśmy.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1804
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 28 czerwca 2016, 19:36

W grobowej, idiotycznej ciszy przyczłapał do stołu i zajął ostatnie wolne miejsce na pomalowanym białą, łuszczącą się farbą taborecie. Biodra oczywiście natychmiast zaprotestowały, ale głupio było tak wstać, skoro się usiadło.
– Nie jestem emerytem – niemal rozbawiła go niezamierzona ironia własnych słów.
– Jesteś chory – sprostowała Retha, kręcąc w palcach wykałaczkę.
– Nie jestem, kurwa, emerytem. Nie wykluczajcie mnie, wiem, o czym rozmawialiście.
– Podsłuchiwałeś? – Siergiej uniósł brew w trudnym do odczytania wyrazie.
– Nie. Po prostu nie mogłem wymacać klamki.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1804
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 30 czerwca 2016, 18:04

Cała radość z pisania o młodocianych mutantach.
Siergiej na własne oczy widział, jak jedna z kul dosłownie odbiła się od tyłka Miguela, nie powodując niczego, poza żałosnym jękiem.
– Nie w dupę…!
To go przekonało. Wcześniej założył, że Argentyńczyk bredzi, miałby do tego w końcu absolutne prawo, ale nie, najwyraźniej, kiedy sugerował, żeby Petrow zrobił sobie z niego osłonę, mówił całkiem serio. Rosjanin rozluźnił więc chwyt podtrzymującej go ręki i pozwolił się zsunąć niżej.
– To jednak krępujące – mruknął Miguel w jego ramię, a zaraz potem znowu wydał z siebie serię jęków i tłumionych przekleństw.
– Stracisz ty wreszcie przytomność, czy nie?!
– Nie!
Boże, tak naprawdę byłoby dla obu lepiej.
Szczęśliwie po ostatnich burzach wilgoci w betonie nadal zostało sporo. Próbując nie podpaść naelektryzowanej Mhalangu, Siergiej zbierał ją ostrożnie, kropla po kropli, a kiedy była gotowa, pakował przeciwnikom w twarz.
Wszystko działo się tak szybko.
Za szybko.
Miguel drżał już cały. Jego palce czepiały się boleśnie skóry Siergieja, a kiedy chłopak półświadomie po kolejnej salwie wgryzł się Petrowowi w bark, Rosjanin omal go nie upuścił.
Za szybko i za dużo.
– Nie przebijemy się…
– Rzuć mną! – wycharczał Lavalier.
– Co ty znowu…
– Fireball!
To było szalone. Siergiej był spokojnym człowiekiem. Trzymał się z dala od szaleństw, absurdów i wszelkich zboczeń.
Więc rzucił.
Miguel w pokracznym locie zmienił się nie we wdzięcznego fireballa, a w coś między kometą nad Doliną Muminków, miotaczem ognia z zapalniczki i dezodorantu oraz Tarzanem z dowcipów. Co jednak zadziałało. W pewien sposób. I Siergiej odniósł nawet wrażenie, że Argentyńczyka wreszcie na moment wyłączyło.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1804
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 05 lipca 2016, 18:17

#przemocochojejtaniechwyty
Nagle na kolanach, nagle bezradny stał się także śmieszny. Żałosny.
Tak łatwo było zobaczyć w jego twarzy wiele innych.
– Mogę pomóc…! – jęczał, licząc na litość. – Mogę pomóc… wam obu…!
– Zabawne – warczał Jurij, łamiąc mu palec po palcu. – Naprawdę zabawne, że wszyscy chcą nam pomóc, a kończymy zawsze ten sam sposób. Zniszczeni i wykorzystani. – Trzasnęła kość, z gardła wydobył się kolejny wrzask. – Torturowani. – Pękł drugi paliczek. – Złamani psychicznie i zmuszeni do lizania wam butów. Otóż skończyło się. Dorośliśmy.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Siemomysła » 07 lipca 2016, 13:06

OK. Cytat z 30 maja CZERWCA OFKOZ! każe mi natychmiast chcieć czytać tak dużo, żeby dotrzeć do Fireballa.
*mrug mrug*
*mrug*
No i bo plecy.
Kropka. Torba. Gdzie jest moja torba?
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1804
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 07 lipca 2016, 19:42

Ja jom noszem. I nie oddam :bag:
Coś z impetem uderzyło go w pierś i powaliło. Krzyknął, oparł dłonie o asfalt. Wola bestii przepłynęła przez nie aż do ukrytej pod czarną skorupą ziemi. To był odruch i chłopak nie do końca kontrolował to, co się dzieje. Nigdy do końca nie kontrolował – na tym polegał jego sekret.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1804
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 08 lipca 2016, 20:55

– Jurij… do cholery… Jurij – to było już bardziej błaganie, wymieszane ze spazmatycznym kaszlem skomlenie o litość. Wolborg chłonęłaby je jak najpiękniejszą muzykę, gdyby nie to przeklęte, niepotrzebne imię.
To, które wzywało z ciemności.
To, które walczyło z nią o władzę nad ciałem. Wciskało przed oczy wspomnienia. Wąskie korytarze stadionowych podziemi, a w nich trzech zagubionych, oszukanych bladerów. Trzech rozbitków. Trzech młodych ludzi, z których żaden nie ocalałby bez dwóch pozostałych.
Wściekłość zmroziła ciało Wolborg, błysnęły kły.
I wtedy zadrżała ziemia.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1804
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 10 lipca 2016, 13:42

Nie mógł się ruszyć. Nawet podniesienie palca kosztowało zbyt wiele wysiłku. Leżał tak w jakiejś przedziwnej, nienaturalnej pozycji porzuconej lalki, nieomal wprasowany w spękany asfalt. Wszystko, co słyszał, to ciężkie, mozolne uderzenia własnego serca. Wszystko, co widział, to parę rozmazanych plam i krew na wyciągniętej ręce.
Wszystko, czego chciał, to wybuchnąć histerycznym śmiechem.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1804
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 12 lipca 2016, 21:53

Z dedykacją :bag:
– Oż kurwa… – szepnęła Hiromi, gdy Johnny pomógł zdjąć Miguelowi koszulkę.
– Mhm… – zawtórowała Emily, choć po jej tonie i minie dało się wywnioskować, że niekoniecznie ma na myśli to samo.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1804
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 14 lipca 2016, 21:56

Nie było czasu na pożegnania. Nie było czasu nawet na proste „zadzwonię”. Została tylko cisza nagle przerażającej wrześniowej nocy.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

ODPOWIEDZ