Znamy zdobywcę tytułu Prozy Marca! To Heidenhainstraße 13 pierdoły saskiej. Serdecznie gratulujemy i zachęcamy do lektury!

Łaciate kawałki Kruff

Dział dla pracowitych ;)
Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kanterial » 23 grudnia 2017, 19:31

Gustav

to jest ten typ w tle, o którym nie myślisz, ale który ma potencjał na bycie epickim ziomkiem którego pokochasz T~T choć ja w sumie i tak kocham go ze względu na relację z Robertem, mimo że nie była niemalże opisywana
no ogólnie to team Gustav

i może się przekonam do Josie, jeśli takich wspominek będzie więcej... byłoby turbo *------*
Du warst das Abbild der Vollkommenheit

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1777
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 25 grudnia 2017, 14:14

Też lubię takie postaci :bag:
Choinka była olbrzymia i sięgała samego sufitu. Do jej przytargania z transportu i ustawienia trzeba było obu McGregorów oraz zawiadującego całą akcją Roberta. Potem Roberta na godzinę wymieniła pani McGregor, decydując, które bombki powiesić, a które już nie, gdzie i w jakiej kolejności, a potem pomagającą wyplątać się synowi z kilkumetrowego łańcucha lampek. Ledwie mu się udało, nim rozbrzmiał dzwonek do drzwi i w progu stanęli Emily z Miguelem - kompletnie ślepym, bo w zaparowanych okularach. Pani McGregor rzuciła się, by wyściskać synową i prawie, że trochę zięcia, a trochę pasierba, i nawet z tej radości zapomniała, że ręce ma całe w mące, ale tego dnia można było wybaczyć znacznie więcej niż ubrudzoną na biało garsonkę, której wybieranie trwało pół dnia, bo Miguel musiał przeciągnąć York przez wszystkie sklepy, jakie znalazł, żeby znaleźć tę właśnie jedną i odpowiednią, w dobrym kolorze i kształcie współgrającym z figurą. Po tym maratonie Emily była przekonana, że przewróci się i umrze od nadmiaru biegania i szczebioczących sprzedawczyń zapewniających, że we wszystkim wygląda doskonale, a potem wdających się w niemożliwe dyskusje z jej facetem. Ona miała dość po dwóch sklepach, on po trzech komplet propozycji pracy od zaraz.
Więc może nawet ta mąka sprawiła jej małą satysfakcję. Taką tycią.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kanterial » 25 grudnia 2017, 18:32

zawiadującego całą akcją

ok masz mnie XDDDDDDDDD

i wzruszyłam się zaparowanymi szkłami.
to było dobre, obrazowe, zobaczyłam ich w drzwiach i pozazdrościłam więzi które zbudowałaś
Du warst das Abbild der Vollkommenheit

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: pierdoła saska » 25 grudnia 2017, 21:53

mam wrażenie, że ubieranie choinki to historia sama w sobie. i ten pośpiech i chaos w tej scenie taki piękny <3
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo
na starą pannę to się nie zachowujesz
CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1777
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 27 grudnia 2017, 21:56

SpoilerShow
Nagie gałęzie drzew uginały się nad grobowcem Jürgensów, podeszwy butów grzęzły w błocie. Jakaś samotna, zgarbiona postać toczyła się powoli dwie alejki dalej, a za plecami sekretarza generalnego i jego córki stała cicha ochrona pod wodzą już nie wujka Johnny'ego, a człowieka, którego Josie nie znała - męża palącej jak smok Japonki. Z rękawa kurtki wystawała jego metalowa ręka.
- Mogłem powiedzieć ci wcześniej - odezwał się ojciec cichym, matowym głosem, który słyszała po raz pierwszy dopiero niedawno.
- Mogłeś - przyznała i nawet zacisnęła szczęki.
To nie tak, że wyparował z niej cały gniew. To nie tak, że o wszystkim zapomniała z dnia na dzień. Ale teraz wiedziała już, że są ludzie, dla których powinna zachować ogień i że mimo wszystkich popełnionych błędów, stojący obok niej mężczyzna do nich nie należy.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kanterial » 27 grudnia 2017, 22:26

oczywiście że nie należy T~~~~~T wieszcodlaciebiezrobił

full HD ten cmentarz i mąż Japonki też
widziałam to
Du warst das Abbild der Vollkommenheit

Awatar użytkownika
Xanttis
Posty: 73
Rejestracja: 23 października 2017, 23:41

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Xanttis » 27 grudnia 2017, 22:54

Powiem Ci Kruff, że jak czytam Twój sztambuch, to jest on niełatwy dla mnie, Twój styl w sensie. Niemniej nadal całkiem intrygujący i zaglądam tu z ciekawości raz po raz patrzeć jak Ci idzie
"Wszyscy muszą być podobni jeden do drugiego. Każdy człowiek wizerunkiem innego człowieka. Wtedy wszyscy są szczęśliwi, bo nie ma gór, by się przed nimi zginać ze strachu i porównywać się z nimi" ~ 451 stopni Fahrenheita, Ray Bradbury

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1777
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 28 grudnia 2017, 15:24

Za informacje, co jest nie tak ze stylem, będę dźwięczna ^^
SpoilerShow
Wieczór zapadał szybko, ale cicho i spokojnie, jakby wieńczył zupełnie inny dzień. Aż za łatwo było zapomnieć o całym stresie i nerwowej ewakuacji na zachodnią stronę Szetlandów, na wyspę Foulę, niemal niezamieszkaną i leżącą dość na uboczu, by uciekinierzy mieli przynajmniej chwilę na odpoczynek i ustalenie dalszego planu działania. Temperatura spadała gwałtownie, ale okrycia z wojskowych, nowoczesnych śpiworów zapewniały dobrą izolację i utrzymanie ciepła. Wystarczyło wsunąć w taki nogi albo zarzucić sobie na ramiona i od razu robiło się lepiej. W efekcie z daleka wyglądali jak zgromadzenie zgniłozielonych robali i to skojarzenie - tak niepoważne, tak odległe od atmosfery ostatnich dni - wydusiło na twarzy Emily cień uśmiechu.
- Hm? - Johnny spojrzał na nią z uniesioną brwią i podał termiczny kubek z gotowaną nad ogniem herbatą.
- Nic - odparła w sumie zgodnie z prawdą i całkiem odruchowo oparła się o jego ramię, zanim wzięła łyk.
Chciała poczuć jego siłę i bliskość. Pasował do tego miejsca, do tej skalistej wyspy porośniętej niską trawą, do falującego krajobrazu i spienionych fal tłukących się o wysokie brzegi. Do szarej mgły otulającej łagodne, prastare szczyty. Pasował tak bardzo, że Emily czuła, jak jej serce bije szybciej, jakby wciąż jeszcze nie znała go dobrze i dopiero odkrywała, zakochana z każdym dniem bardziej w jego nieugiętej naturze szkockiego górala.
Myślała, że na zawsze pogrzebała te dziewczęce uczucia. Ale może to tylko coś kazało jej skryć je głęboko. Jeśli tak, cieszyła się, że sobie poszło.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kanterial » 28 grudnia 2017, 18:02

jprd jprdl jprdl

"zgromadzenie zgniłozielonych robali" - takie porównania kocham

i sory ale
krajobraz wymięka przy opisie Johnnyego
zazdroszczę motywu z jego wpasowaniem w krajobraz i zazdroszczę pomysłu na połączenie tych skojarzeń z uczuciami Emily bo to jest takie aarrrghgrgh takie jak wszystko w człowieku, powiązane T~~~~~~~~~`t boli mnie ten fajk
Du warst das Abbild der Vollkommenheit

Awatar użytkownika
Xanttis
Posty: 73
Rejestracja: 23 października 2017, 23:41

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Xanttis » 28 grudnia 2017, 23:35

Nie wiem dokładnie sam, chyba chodzi o te opisy spowalniające akcje, ale może to dlatego, że nie znam całości kontekstu i mają one większy przekaz niż teraz mi się wydaje.

Za to ten fragment z porównaniami i o uczuciach mnie się podoba :D
"Wszyscy muszą być podobni jeden do drugiego. Każdy człowiek wizerunkiem innego człowieka. Wtedy wszyscy są szczęśliwi, bo nie ma gór, by się przed nimi zginać ze strachu i porównywać się z nimi" ~ 451 stopni Fahrenheita, Ray Bradbury

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: pierdoła saska » 29 grudnia 2017, 18:09

Chcę powiedzieć, że to co zrobiłaś z Emily przez ten tekst jest wspaniałe. :3 Znam bazę i jak czytam takie fajki, jak ten z wyspy, to *___* Podziwiam twój talent.
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo
na starą pannę to się nie zachowujesz
CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1777
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 29 grudnia 2017, 20:16

*dyg* ^^
SpoilerShow
- Dobre wieści?
Niemal zapomniał, że nie jest w gabinecie sam. Oderwał wzrok od ekranu i spojrzał na córkę.
- Bardzo dobre - przyznał. - Ale czekają nas intensywne dni.
To nie była łatwa decyzja, ale sam ze sobą musiał to wreszcie ustalić - Józefina mogła skończyć niedawno dopiero siedemnaście lat, ale to nie oznaczało, że jest taką samą nastolatką jak jej rówieśniczki. Tak jak oni kiedyś nie byli do swoich rówieśników podobni. Przeszła więcej i przyszła na świat w domu przesiąkniętym pewną historią. Zanim się urodziła, nosiła to piętno. Więc dalsze trzymanie jej na uboczu byłoby nieuczciwe, zwłaszcza że mieli już tylko siebie.
Na razie pomagała ojcu w gabinecie - porządkowała dokumenty, czytała rutynowe raporty, uczyła się tego świata i obowiązujących w nim zasad. A kiedy oboje mieli chwilę, słuchała opowieści z aren, ale już nie takich jak kiedyś, obleczonych w subtelny dowcip Oliviera lub anegdoty Enrique, a tych obdartych ze złudzeń. Stopniowo poznawała historię nieznaną kamerom, ale niezbędną, by zrozumieć, co właściwie kieruje zaangażowanymi w sprawę ludźmi.
Zresztą słuchała nie tylko jego opowieści, bo w cały proces zaangażowana została także Hiromi. Miała spojrzenie z zupełnie innej perspektywy, była bliżej pewnych wydarzeń, inne oglądała z większego dystansu. Jej opinie mogły stanowić cenne uzupełnienie obrazu.
- Z wujkiem Johnnym wszystko dobrze? - spytała jeszcze Józefina, chowając teczkę do odpowiedniej przegródki.
- Wygląda na to, że tak - potwierdził Robert.
Nie był wciąż do końca pewien, czy dobrze robi, zdejmując tak nagle wszystkie osłony - w końcu było to jego dziecko, które przysiągł sobie bronić za wszelką cenę - ale postanowił, że jego córka pozna wszystkich, nawet Jurija. Powinna spojrzeć tym ludziom w twarze. Zrozumieć, że nie wszyscy byli bladerzy są jak wujkowie i że może wśród Połączonych spotkać istoty właściwie chwiejące się na granicy człowieczeństwa. Z jej słów i zachowania wnioskował, że wciąż postrzega ich trochę jako superbohaterów, którzy mogą mieć swoje problemy, ale ostatecznie przecież są właśnie superbohaterami. Należało pokazać jej zniszczonych jak Ivanow i przegranych jak Lavalier.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

ODPOWIEDZ