Znamy zdobywcę tytułu Prozy Marca! To Heidenhainstraße 13 pierdoły saskiej. Serdecznie gratulujemy i zachęcamy do lektury!

Łaciate kawałki Kruff

Dział dla pracowitych ;)
Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1777
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 18 grudnia 2017, 12:07

Tak, mam tę radość, że nawet gdybym nie skończyła tekstu, to i tak po prostu warto :bag: I przepraszam, że kawałki takie długie, ale dziwna dla mnie narracja, nie potrafię wyciąć znaczących mniejszych :bag: I tak, sama dopiero ogarnęłam, że para Niemiec-Francuz XDDD
13 października 2021 rok, Tahua, Boliwia
(...)
To nie jest dobry czas na przeprowadzanie analiz, a już na pewno nie najlepszy na składanie uroków, bo za nieco ponad miesiąc rozpocznie się pora deszczowa i wszyscy będziemy tonąć po kostki w błocie, ale nie pozostawiono mi wyboru, a sprawa już z daleka wygląda na taką, która nie powinna czekać. Rozmowy dotyczące nawiązania współpracy z Instytutem nie były łatwe, tutejsi podchodzą do naszej działalności z wyraźną nieufnością, a opieszałość miejscowego rządu powinna być wręcz przysłowiowa. Zanim pozwolono przyjechać tu Maurice'owi, minęły już trzy miesiące negocjacji, potem kolejny, zanim dał znać, że mogę zjawić się w Tahuii i nikt nie zacznie rzucać we mnie kamieniami.
(...)
Już pierwsze miesiące po otrzymaniu dyplomu przekonały mnie, że ludzie podchodzą do naszej działalności na ogół sceptycznie, nie rozumieją jej i przypisują nam możliwości, których nigdy nie mieliśmy i nie będziemy mieli. Co więcej, zwykle byli przekonani, że choć zgłębialiśmy subnauki przez lata pod okiem najwybitniejszych specjalistów, to oni wiedzą co i jak należy robić. I owszem, niekiedy okazywali się nieocenieni - a raczej ludowa wiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie - ale jednak z jakiegoś powodu nie potrafili rozwiązać trapiących ich magicznych problemów sami i byli zmuszeni korzystać z naszej pomocy. Zwykle jednak traktowano nas jak intruzów usiłujących ingerować w wiedzę przodków, a nawet ją podważających, i spotykało nas takie podejście niejednokrotnie nawet tuż za metaforycznym progiem. A skoro Niemcy nie rozumieli podejścia Niemca czy Francuza, co dopiero tak obcy nam lud, jak Ajmarowie. Mało kto z nas potrafiłby zapytany powiedzieć, kim są, tak jak oni w większości nie potrafiliby wskazać na mapie położenia Wirtembergii. Byliśmy dla siebie z dwóch różnych światów i wiedziałem to jeszcze, zanim spotkałem pierwszych z nich.
Nie powiem, żeby po spotkaniu to spostrzeżenie znacząco się zmieniło.

17 października

Swoją przyszłą przewodniczkę i tłumaczkę poznałem w chwili, w której - przy dzikim dopingu zgromadzonych wokół ludzi - rzucała drugą Indianką o podłogę.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: pierdoła saska » 18 grudnia 2017, 12:26

Och, szwabcio jakiś? XD przepraszam, mam pewien szczególny rodzaj sentymentu i mnie dopadł na finiszu. Co było miłe, bo niby fajk długi, a się szybko skończył. Wciągnął mnie i zaciekawił. I podoba mi się ta narracja. Jest w niej pewien miły spokój.
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo
na starą pannę to się nie zachowujesz
CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kanterial » 18 grudnia 2017, 18:54

Ok, co do narracji podpiszę się pod Marszą, ale chyba zaczynam bać się tego tekstu XD
to może być bardzo mocno nie dla mnie

tymczasem twój sztambuch jednak zawsze kusi, więc przynajmniej tu śledzić będę postępy *-----*
Du warst das Abbild der Vollkommenheit

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1777
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 19 grudnia 2017, 23:40

:bag:
SpoilerShow
Johnny nigdy nie był dobry w odczytywaniu sugestii i dodatkowe treści zwykle go mijały, ale tym razem poczuł przynajmniej, że coś jest na rzeczy.
- O co ci chodzi? - spytał więc, a w jego głos wkradło się wyraźne już zniecierpliwienie. - Wprost, Miguel. Co sobie znowu ubzdurałeś.
Lavalier zacisnął szczękę, aż zadrżała mu żuchwa. Oczy zdawały się tak zimne, jak już dawno nie, pociemniałe, skupione i niemal pozbawione tej charakterystycznej mgły właściwie nieznikającej, odkąd wyszedł z więzienia.
- Niczego sobie nie ubzdurałem - syknął, akcentując każde słowo. - Serio, teraz wszystko będziecie kłaść do tego worka?
- Jakiego znowu worka? - Johnny zacisnął dłoń na krawędzi stołu. Czuł, jak wiszące w powietrzu emocje zaczynają mu się udzielać, a fakt, że nie może po prostu przejść przez drzwi, bo jakiś idiota postanowił w nich stanąć i go osaczyć, zwyczajnie wkurwiał.
- Mojej niepoczytalności. Cokolwiek nie zrobię, czegokolwiek nie pomyślę, przecież nie jest na serio, nie?
- Przestań - Szkot miał nadzieję skończyć to, zanim Miguel się rozkręci. - Wprost. O co chodzi.
- Jeśli Robert kazałby cię mnie okłamywać, to byś to zrobił, prawda?
Mięśnie spięły się w ciele McGregora, wciąż nieprzemyślane słowa jakiejś standardowej, odruchowej odpowiedzi zamarły w gardle.
- Prawda - przyznał oddech później.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kanterial » 19 grudnia 2017, 23:54

o nie jaki ciężar
jaki
ciężar

niby lubie bo wiadomo że ja lubie jak jest źle i ciężko ale kssssssssssst

to jest tak miażdżące, jak okropnie M musi się czuć, ja wiem, jak on się czuje, to aż mnie rozsadza, muszę sobie przypominać, że to tylko postać

i Johnny, tak za***iście wierny Robertowi od początku, jakie to piękne i jednocześnie straszne w kontekście napiętej sytuacji z M
Du warst das Abbild der Vollkommenheit

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 899
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Siemomysła » 20 grudnia 2017, 08:56

Uf. Smutek. Wielki jakiś.

A w poprzednim - lubię tę narrację. I ona daje szansę na filtrowanie rzeczy ciężkich. Na ulgę dla czytelnika.
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: pierdoła saska » 20 grudnia 2017, 15:05

Nieelokwentny komentarz: szlaaaag :/ acz szczerość jest cenna
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo
na starą pannę to się nie zachowujesz
CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1777
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 21 grudnia 2017, 21:05

- Szczególnie mnie to nie dziwi - przyznał mężczyzna nazywający siebie Neanem z Czarnej Wody, choć w tym otoczeniu przez samą osmozę był już chyba bardziej z Czarnej Wódy. - Biała Równina robi takie rzeczy. - Odchylił się na krześle. - Mami, daje fałszywe punkty orientacyjne, gubi ścieżki i prowadzi w najdziwniejsze miejsca. O ile w ogóle pozwoli wędrowcowi przeżyć.
- Biała Równina? - Jurij podejrzliwie uniósł brew i sięgnął po kolejną dziadkową butelkę. - Więc tak to się teraz nazywa?
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: pierdoła saska » 22 grudnia 2017, 07:13

xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Jurij <3
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo
na starą pannę to się nie zachowujesz
CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 899
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Siemomysła » 22 grudnia 2017, 20:52

Osmoza <3 Czarna Wóda <3 <3
xDDDDDDDDDDDd
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kanterial » 23 grudnia 2017, 00:43

:facepalm:
to się zrozumieli
nie ma co

właśnie tak się to teraz nazywa, Jurij, jesteś w temacie
Du warst das Abbild der Vollkommenheit

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1777
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 23 grudnia 2017, 16:38

Jak zawsze ^^
SpoilerShow
Posiadłość nigdy wcześniej nie śmierdziała papierosami. Ani ojciec, ani matka nie palili, nie pozwalali na to też nikomu z personelu - chyba że w parku. Prośba o powstrzymanie się przed paleniem w budynku dotyczyła także większości gości. Mury były do tego stopnia wolne od nikotyny, że kiedy Josie wróciła ze swojej pierwszej prawdziwej imprezy, na której spróbowała papierosa, czuła się, jakby wyszła z zakładu obróbki tytoniu. Prawdopodobnie miała szczęście, że ojca wówczas nie było i odbierał ją Gustav, który polecił natychmiast oddać ubrania do pralni, umyć się, a potem zaparzył jej kawy - mocnej, czarnej i również pierwszej w życiu. Na zawsze już zapamiętała jej smak i zastanawiała się potem wielokrotnie, czy stary kamerdyner w jakiś przewrotny sposób, jednocześnie ratując jej dupę, nie postanowił jej ukarać.
Siedząc wówczas w kuchni i sącząc z niechęcią czarny i gęsty jak smoła napój, obiecała mu, że nigdy więcej. Przyrzeczenie złamała jakieś trzy miesiące później
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

ODPOWIEDZ