Wybieramy PROZĘ LIPCA!
Czas na oddanie głosu do 17 VIII - ankieta dostępna w TEMACIE

Łaciate kawałki Kruff

Dział dla pracowitych ;)
Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1802
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 04 sierpnia 2018, 14:03

Si, właściwie to kontynuacja kontynuacji xD I cieszam się ^^
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1802
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 09 sierpnia 2018, 23:30

Odgrażałam się kiedyś, że ten tekst napiszę, a dzisiaj, cóż, musiałam się spieszyć z normą.
Obudził się w piekle. W bólu, który wcale nie zniknął, w ciemnościach i nie mogąc już donikąd pójść, bo płomienie poparzyły nogi zbyt głęboko. Czuł odór własnej choroby, czuł ostry zapach maści na ranach i ziół, którymi go pojono, ale nie mógł nawet prosić, żeby zostawili go w spokoju. Nie mógł nawet spytać, kim są - Arsimi czy Iofe, interesownymi wrogami czy zdradliwymi przyjaciółmi. Mógł jedynie krzyczeć bezradnym, przypominającym ptasi skrzek głosem niemego.
Robił to często. Dniami i nocami, bo tylko w ten sposób został mu, by radzić sobie z gniewem i bólem, z całym strachem, jaki wypełniał go, gdy myślał o przyszłości, której wcale miało nie być.
To się zdarza - wiedział, że to się zdarza. Książęta walczą o władzę, zdobywają ją, a potem, jeśli nie mają szczęścia, przychodzi ktoś inny, ktoś silniejszy, i im ją odbiera. Wiedział też, że w cyklu tym nie ma miejsca na sentymenty i litość, bo jeśli chce się naprawdę pokonać potężnego wroga, za którym stoją wojsko i silni poplecznicy, należy przekonać tych ostatnich, że nie mają dokąd wracać. Należy wypalić ziemię tak, żeby już nigdy nic na niej nie wyrosło. Sam robił to parokrotnie i liczył się z tym, że ktoś zrobi to samo z nim. Jedyne, czego nie przewidział w najgorszych koszmarach, to to, że dzieło nie zostanie dokończone.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kanterial » 10 sierpnia 2018, 11:17

kiedy wchodzisz nadrobić sztambuch i pierwszy wpis jest z Robertem T~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~T
SpoilerShow
<3 <3 <3 </3 </3 </3 </3 </3 </3 </3 </3 <3 <3 <3 :la: :la: :bag:
nie, nigdy mi nie przejdzie

i Miguel i Jurij, a teraz jeszcze rzucasz tym - nowym - pod koniec. W sumie zastanawiałam się jak będziesz to ubierać w słowa i czy nie pójdziesz w straszną zwięzłość, nie wiem czemu tak mi się ubzdurało, że cię w tym tekście nie poznam. Ale poznaję i nadal jest twój, tak plastyczne opisy że spędzam dużo czasu nad wizualizowaniem, żeby mieć pewność że moja wizja pokrywa się z twoją

czekam, mam nadzieję, że nam to pokażesz
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1802
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 11 sierpnia 2018, 22:28

Nie wię, nic nie wię... Ale dziękuję :bag:
Może jego córka w istocie była bardziej wilkiem niż królewną. Nie potrafił zdecydować, czy to dla niej dobra wiadomość, zwłaszcza patrząc na całą drogę, jaką musiał przejść Ivanow. Jaką w pewnym sensie wciąż przechodził, nie potrafiąc usiedzieć w miejscu i przyjąć roli dowódcy jedynie przydzielającego zadania. Przy czym było to coś innego niż brak dojrzałości. Jurij dojrzał jako dowódca już dawno. Robert widział, z jaką łatwością intuicyjnie rozgryza dynamikę w grupach, jak dobiera zadania, jak karze i nagradza, nieodmiennie budując żelazny autorytet w oczach swojej Watahy. Ale wciąż był w nim niepokój nierozwiązanych zagadek z przeszłości i pytania o własną tożsamość, a z tym nadal nie potrafił radzić sobie inaczej, jak tylko rzucając w wir akcji.
W Josie tkwiło coś podobnego. Może nie spędziła dzieciństwa w tajnym ośrodku szkoleniowym, dręczona przez szalonych naukowców i psychopatycznych żołnierzy, ale ją również dręczyły pytania, na które nigdy nie znalazła odpowiedzi. I ją także pchało to do działania.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kanterial » 12 sierpnia 2018, 02:51

T~~~~~~~~~T
nigdy bym nie pomyślała, że porównasz tych dwoje, ale motyw jest miażdżący
kocham być zaskakiwana takimi szczegółami
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
Xanttis
Posty: 78
Rejestracja: 23 października 2017, 23:41

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Xanttis » 13 sierpnia 2018, 14:41

Chyba niewiele zrozumiałem z ostatniej wrzutki "Pazurów III" xD ale może przez to widzę, że ta i poprzednia wrzutka mają podobny styl - ten taki ciężki o zapachu siarki, z jakim po raz pierwszy zetknąłem się wchodząc na twój sztambuch. Chyba odkrywam twoje pisanie na nowo ^^
"Wszyscy muszą być podobni jeden do drugiego. Każdy człowiek wizerunkiem innego człowieka. Wtedy wszyscy są szczęśliwi, bo nie ma gór, by się przed nimi zginać ze strachu i porównywać się z nimi" ~ 451 stopni Fahrenheita, Ray Bradbury

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1802
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Łaciate kawałki Kruff

Post autor: Kruffachi » 14 sierpnia 2018, 22:48

Siarka :3 Lubię zapach siarki, może być :3
Zaczęło się od śmiechu.
Emily po prostu szła korytarzem, myśląc o tym, o czym myśleć nie potrafiła przestać - o Szkocji, o Johnnym, o dzieciach i o ryzyku, jakie zmuszona jest podejmować na każdym kroku. Uparcie przywoływała w pamięci ich twarze i próbowała przekonać samą siebie, że to tylko na chwilę, że niebawem tam wróci i znów będzie bezpieczna wśród ludzi, którzy ją kochają. W pierwszej chwili nawet nie zwróciła uwagi na odgłosy zza uchylonych drzwi. Przecież to było normalne. Ludzie mieli tu swoje sprawy. Nie zamienili się w cyborgi przykute do swoich laboratoriów i ekranów tylko dlatego, że służyli Judy Jones. Mieli swoje sprawy, swoje tematy, rzeczy, z którymi tu przyszli - tak jak i Emily. Oczywistym wydawało się, że przynajmniej część z nich znajdzie wspólny język i że nauczą się czerpać przyjemność ze swojego towarzystwa. Więc swobodna rozmowa i śmiech z pewnością nie powinny dziwić - nawet jeśli wydawały się dość rzadkie dwadzieścia metrów pod ziemię.
A jednak coś kazało się wówczas York zatrzymać wpół kroku i zacząć nasłuchuwać.
Za późno, bo ułamek sekundy później ktoś zauważył, że drzwi są niedomknięte i - zapewne bez cienia złych intencji - po prostu je zamknął.
Dwa dni później usłyszała ten sam śmiech ponownie. Wybijał się wyraźnie pośród innych głosów nieskrępowaniem i naprawdę szczerą radością. Człowiek, który śmiał się w ten sposób, brzmiał, jakby nie bał się niczego i o nic, jakby nie musiał obracać się na pustym korytarzu, by sprawdzić, czy jego własny cień nadal jest na swoim miejscu. Jakby nie musiał uważać na każde słowo i jakby nie martwił się o jutro.
Jakby był naprawdę szczęśliwy i nie zauważał, że nikt wokół niego już nie jest.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

ODPOWIEDZ