Tytuł Tekstu maja zdobył "Bestiariusz" MononokeGirl.

Serdecznie gratulujemy! :D

I oczywiście zachęcamy użytkowników do lektury i komentowania.

Cykle opowiadań i czy to ma sens

Miejsce dla wszelkich poradników i pytań związanych z procesem twórczym, pogaduch o pisaniu, czytaniu i komentowaniu.

Awatar użytkownika
Krin
Posty: 479
Rejestracja: 17 marca 2014, 16:03
Lokalizacja: nekromanckie pustkowie
Kontaktowanie:

Cykle opowiadań i czy to ma sens

Post autor: Krin » 03 lutego 2016, 19:50

W czym rzecz? Jak być może część z was wie, ostatnimi czasy wzięłam się za pisanie cyklu opowiadań łączonego przez osobę głównego bohatera i stanęłam przed sporym problemem - by wytłumaczyć istotę przedmiotu posiadanego przez tegoż bohatera musiałam streścić niemal całą historie opisaną w poprzednim opowiadaniu. Pojawia się oczywiste pytanie, czy to ma w ogóle jakiś sens, skoro w założeniu każde opowiadanie miało nadawać się do czytania oddzielnie, a co za tym idzie także nie po kolei. Teoretycznie mogłabym odpuścić sobie dokładne opisywanie historii przedmiotu, ale wtedy znaczna część tekstu straciłaby sens, bowiem z przedmiotem da się rozmawiać z czego naturalnie wynikają spore konsekwencje. Co gorsza, w kolejnych opowiadaniach ten głupi przedmiot ma się dalej pojawiać. A przynajmniej miał, bo teraz mam wątpliwości nie tylko do samego przedmiotu, a do sensu pisania takich cykli w ogóle. Pisanie dla siebie męczy mnie na dłuższą metę, a przecież nikt nie będzie czytać w kawałach tak rozdrobnionej historii. Zwłaszcza jeśli w każdym opowiadaniu będę powtarzać historię z przeszłości. Powieści na podstawie tych opowiadań też nie mogę napisać, bo mimo że każde kolejne opowiadanie jest w pewien sposób kontynuacją poprzedniego, samo w sobie stanowi osobną całość, w której po sklejeniu trudno byłoby doszukać się głównego wątku.
Czyli mam na myśli, że wyszedł mi taki ni pies ni wydra i zwracam się do was z prośbą o jakąkolwiek radę na uratowanie całego zamysłu - czy powinnam pisać dalej jak pisałam, czy powinnam darować sobie poprzednie historie, czy powinnam całkowicie zmienić formę itd. Mam nadzieję, że mimo mojej niemożności wyrażenia myśli w sposób bardziej przejrzysty, zrozumieliście o co mi chodzi. Jeśli nie to krzyczcie.
" Człowiek ten, którego nazywano Kruczarzem, nadszedł od północy, od Białej Równiny. I to on powiedział nam w końcu, że tę nieprzyjazną ziemię stworzyli reptilianie - po to abyśmy nie zobaczyli podtrzymującej niebo kopuły i nie dowiedzieli się, że nasza planeta jest płaska, a nie okrągła, jak twierdziło NASA."
- Marszus, "Cała prawda o Białej Równinie"

Awatar użytkownika
Karevos
Posty: 13
Rejestracja: 24 stycznia 2016, 12:14

Re: Cykle opowiadań i czy to ma sens

Post autor: Karevos » 04 lutego 2016, 14:48

Moim zdaniem ma to sens. W każdym kolejnym opowiadaniu możesz poświęcić z akapit lub dwa by wyjaśnić pokrótce pochodzenie lub jakieś wydarzenie, ale nie więcej. A resztę pisz jak gdyby nigdy nic. Też mam czasem taką ochotę by co rozdział lub opowiadanie wyjaśniać wszystko jak idiocie, ale potem łapie się, że lepiej zaufać jednak inteligencji (choć czasem jest ciężko, oj ciężko) czytelnika, który może sięgnie zainteresowany naszym tekstem po wcześniejsze opowiadania.

Jednym z lepszych przykładów jest Jakub Wędrowycz Pilipiuka. Wyjaśnia po krótce, że takiego, a takiego kiedyś spotkali, albo sami bohaterowie (Jakub i Semen) dochodzą do wniosku, że skądś tego delikwenta znają, albo ten przedmiot widzieli i tyle. Fabuła toczy się dalej. Do tego Pilipiuk napisał to w taki sposób, że nie ważne, które opowiadanie i z której książki czytasz, ty i tak wszystko rozumiesz i łączysz w jedną całość.

Awatar użytkownika
R. Bates
Posty: 432
Rejestracja: 21 grudnia 2013, 13:10
Lokalizacja: Wrocław, Poland
Kontaktowanie:

Re: Cykle opowiadań i czy to ma sens

Post autor: R. Bates » 04 lutego 2016, 14:56

Z mojej strony nie widzę problemu. W końcu serie opowiadań, które łączy np. postać głównego bohatera, są tym samym, co seriale telewizyjne, serie komiksowe itp. Tworzone raczej z myślą o czytelnikach, którzy interesują się serią, wkręcają w nią i śledzą od początku. Jeśli ktoś przeczyta jeden z dalszych odcinków i go to zainteresuje, to się cofnie do początku, a jeśli nie, to trudno - nie po to tworzy się w końcu serię, by czytać ją od końca czy od środka.
Moja rada - nie poświęcaj czasu na streszczanie tego, co było, tylko wal z nową fabułą.
Pozdrawiam.
Veni, Vidi, Komci

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Cykle opowiadań i czy to ma sens

Post autor: Siemomysła » 05 lutego 2016, 17:41

Takoż powiem: ma to sens.
Karevos podał przykład Pilipiuka, ja dorzucę Piekarę i jego inkwizytora Mordimera. Różni autorzy to robią i nie mają problemów, czy ma sens, więc i Ty, Krinu rób!
Serie są fajne.
Streszczanie tego, co było to za dużo, zgadzam się z Batesem. Napomknięcia, odwołania są fajne - dają obraz, że to część większej całości, jakiegoś uniwersum, ale streszczenia są zbędne. Ważne, żebyś Ty się nie pogubiła w tym, co było kiedy w Twojej rzeczywistości i w czy w danym "odcinku" bohaterowie mogą już o czymś wiedzieć, coś umieć, coś posiadać i tak dalej, czy nie. Tak uważam.
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1791
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Cykle opowiadań i czy to ma sens

Post autor: Kruffachi » 06 lutego 2016, 18:39

Popełniło się kilka takich tworów, więc nie mogę odpowiedzieć inaczej, jak tylko: oczywiście, że ma sens! Ma dużo sensu. To wyjątkowa i bardzo specyficzna sytuacja, nie pojedynczy tekst i nie powieść dzielona na rozdziały. Nie widzę powodu, dla którego dobrze byłoby rezygnować z niepowtarzalnego stylu prowadzenia historii. Dlaczego? Po prostu, jak każdy inny, ma swoje wymagania, swoje zady i walety. Baza pozostaje ta sama, owszem, ale wraz z każdym kolejnym opowiadaniem startuje się troszkę od początku, trzeba myśleć jednocześnie w kategorii szerokich spójności i zamkniętych odsłon. Ciekawe wyzwanie.
Pytanie powinno brzmieć raczej - czy cykl opowiadań ma sens w danym przypadku? No bo nie każdy materiał się na to nadaje. Tak jak nie każdy nadaje się na powieść albo jednoaktówkę. Ale na tę wątpliwość musisz już odpowiedzieć sobie sama, bo to Ty najlepiej wiesz, co planujesz i jak wygląda sytuacja.
Jeśli tak męczy Cię wizja streszczania poprzednich "odcinków", to widzę dwie możliwe opcje: albo historie są powiązane ze sobą na tyle, że może lepiej byłoby im w rozdziałach powieści, albo problem tkwi w Tobie i w tym, że za bardzo chcesz, żeby czytelnik pamiętał wszystko, nie tylko to, co jest ważne dla danej odsłony. Tymczasem dobrze skonstruowany cykl opowiadań to twór, który da się czytać na wyrywki, nawet jeśli odbiorca traci wówczas jakieś szczegóły. Podstawa to przyjąć do wiadomości, że nie wszystko, co ważne dla nas-autorów, jest ważne także dla czytelników ;)
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

ODPOWIEDZ