Tytuł Tekstu maja zdobył "Bestiariusz" MononokeGirl.

Serdecznie gratulujemy! :D

I oczywiście zachęcamy użytkowników do lektury i komentowania.

Humor

Awatar użytkownika
kari
Posty: 21
Rejestracja: 10 sierpnia 2016, 17:53

Humor

Post autor: kari » 26 września 2016, 18:17

Wczoraj, dłubiąc w mojej fabule (cześć, trzeci rozdziale), zdałam sobie sprawę, że wylewam na kartki takie wiadra angstu i grimdarku, że to może stać się kompletnie niestrawne. I z jednej strony - takie rzeczy piszę: ciężkie, z postaciami moralnie szarymi, z wieloznaczną historią w tle. Ale nawet w tym wypadku trzeba ten angst czymś rozcieńczyć i zrównoważyć. Dodać trochę elementów jednoznacznie pozytywnych. I zabawnych.

Doszłam do wniosku, że nie jestem jedyną osobą, która ma takie przemyślenia i problemy. Mało kto potrafi swobodnie budować bystry humor, który nie zdominuje tekstu ani nie zepsuje sceny. A i ci, którzy to umieją - pewnie i tak mają jakieś, głęboko zinternalizowane reguły, jak to robić. Zatem, droga społeczności Literki: jak żartujecie w tekstach? Czy żartujecie? Czy zrzucacie to na postać, czy na okoliczności przyrody? Stosujecie humor sytuacyjny czy językowy? Po drodze Wam z ironią Sapkowskiego, czy z absurdalnym humorem dwóch mnichów wymyślających rzeczy?

A może humor jest przereklamowany i nie ma takiej dawki smętu, przy której Wasz licznik Geigera powie "dość"?

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1790
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Humor

Post autor: Kruffachi » 26 września 2016, 21:36

Uch, ten temat przede wszystkim stawia trudne zadanie przed odpowiadającym, bo musi się wreszcie sam określić. A to niełatwe. Ale że zdarza mi się dość często nawet słyszeć czy czytać, że było i strasznie, i zabawnie jednocześnie, albo że ktoś się śmiał, a potem zrozumiał, że wcale to nie jest śmieszne, to nieśmiało uznaję, że jakieś kompetencje mam. A że nie zawsze tak pisałam, bo dawno temu wydawało mi się, że nie jestem w stanie w tekstach żartować (a potem powstał "Irbis"...), to mam prawo twierdzić, że argument "nie umiem w humor, bo nie" jest inwalidą ;)

Dziś uważam, że humor nie jest oczywiście narzędziem uniwersalnym i czasem lepiej się powstrzymać niż zrobić to źle lub przesadzić, ale niekiedy dobrze rzucony żart potrafi podkreślić przez kontrast zarówno dramatyzm, jak i angst, i jeszcze wiele innych rzeczy z przeciwległego końca sali. Osobiście najbardziej lubię humor słowny i absurdalny, z sytuacyjnym idzie mi jakoś ciężej, zresztą zdaje się także, że gorzej sprawdza się w podkreślaniu tego, co niekoniecznie śmieszne. Lubię ironię, choć ta wcale z natury swej zabawna nie jest, lubię humor czarny. To czasem tylko parę słów, jakieś porównanie, kawałek dialogu. Lubię humor szczegółów, pojawiający się gdzieś na tle i wywołujący nie tyle salwy śmiechu, co raczej uniesienie kącika ust. Jako autorka z kolei, lubię, kiedy główny bohater pozwala mi się uśmiechać podczas pisania (Zoltan, Rysiek, Żelazko, Jurij sztandarowo, nieco mniej, ale także reszta ekipy).

Lubię humor u narratora - czy to auktorialnego (tu preferowana łagodna ironia w stylu dziewiętnastowiecznym), czy spersonalizowanego, gdy dana postać pokazuje mi w ten sposób albo dystans do siebie, albo wręcz przeciwnie - samobiczującą frustrację. Lubię tak podczas czytania, jak i pisania, w tym wypadku raczej to drugie, bo spersonalizowania u mnie sporo. Frustratów też XD

Jeśli miałabym coś napisać o sposobie na jego stosowanie, to musiałabym wskazać trzy sprawy:

1. Humor procentuje właśnie w kontraście - jego odrobina przed tym, jak np. złamiemy bohatera albo zdewastujemy scenografię, rzuci czytelnikiem dość gwałtownie po skali, przez co mocniej odczuje on emocje. Sprawdzić może się lepiej niż patetyczne zapowiedzi nadciągającej katastrofy, mroczne przeczucia itp. Oczywiście nie zawsze, zależy to także od konwencji. Zdarzyło mi się napisać sporo tekstów, w których nie pada ani jedno "luźne" zdanie - cykl Gautierowy chociażby.

2. Należy uważać, kto i jak żartuje. Często zdarza się, że wielu bohaterów prezentuje ten sam typ poczucia humoru i jest to poczucie humoru autora. Ponadto są żarty, które obiektywnie nawet zabawne, w rzeczywistości tekstu mogą inną postać zranić, zniesmaczyć albo nie zostać zrozumiane - co oczywiście także można wykorzystać, tylko trzeba sobie z tego zdać sprawę. Nie myśleć o tym, co nas bawi.

3. Warto też zadać sobie pytanie, czy dany żart podkreśla przez groteskę, czy jednak bagatelizuje daną tragiczną sytuację, bo bagatelizowanie jest nieeleganckie i, moim zdaniem, bardzo niepożądane, a niestety częste, jako że wynika w wielu wypadkach z pójścia po linii najmniejszego oporu.

Podsumowując: humor potrafi być smutny, humor potrafi być straszny. Nie zawsze i nie wszędzie, ale humor bardzo na propsie.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

ODPOWIEDZ