Wybieramy PROZĘ LIPCA!
Czas na oddanie głosu do 17 VIII - ankieta dostępna w TEMACIE

Plan wydarzeń?

Awatar użytkownika
Tajemnica
Posty: 25
Rejestracja: 08 marca 2013, 14:19

Plan wydarzeń?

Post autor: Tajemnica » 08 września 2013, 12:49

Nie zauważyłam takiego tematu nigdzie, jeżeli się powtarzam, proszę moderatorów o skasowanie tematu :)


Czy piszecie najpierw plan wydarzeń i macie z góry zaplanowane to co będzie się działo w waszych tekstach? Chodzi mi tu głównie o dłuższe formy.
Pytam, bo sama zaczęłam pisać kilka tekstów i wszystkie są niedokończone, bo albo staję w martwym punkcie, albo kasuję, bo zmieniam koncepcję, bo dochodzę do wniosku, że wszystko jest beznadziejne.


Pozdrowienia! :heart:
"Za dużo myślę,
za bardzo chcę,
za mocno czuję,
za gęsto śpię."

~M.P.

Awatar użytkownika
Inferno

Re: Plan wydarzeń?

Post autor: Inferno » 08 września 2013, 17:03

Raczej nie, aczkolwiek jest to dobry pomysł i chyba będę go stosował, bo łatwiej porządkuje się myśli ;) ale zazwyczaj piszę jak mam wenę i dalsza akcja przychodzi sama xD

Awatar użytkownika
Mrok

Re: Plan wydarzeń?

Post autor: Mrok » 08 września 2013, 17:34

Ja rozpisuje zawsze sobie fabułę metodą fiszek. Czyli biorę karteczki, na każdej z nich zapisuje kluczowe wydarzenia w rozdziale (jedna karteczka jeden rozdział) przyjmuje sobie, że jedna fiszka to 20 stron i przyklejam fiszki na planszy wedle kolejności. To co już mam napisane to przekreślam albo odklejam. Polecam tę metodę, bo jest naprawdę świetna, ułatwia planowanie i pomaga uporządkować myśli.

Awatar użytkownika
oficerpavlo
Posty: 154
Rejestracja: 22 maja 2011, 20:06
Lokalizacja: Pyskowice
Kontaktowanie:

Re: Plan wydarzeń?

Post autor: oficerpavlo » 08 września 2013, 19:10

Ja zależy od weny. Jak mam wenę, wierzę że wszystko będzie się układać kolejno w głowie i jakoś wyjdzie (Alan, Albert), ale też planuje niektóre historie (Operacja: Kreml, Neil i Lilly, Afganistan: Ziemia terrorystów (pierwszy tekst tutaj zamieszczony)). Ogólnie nie jestem przeciwnikiem ani planowania, ani pisania na żywioł na ile pozwoli wena.

Ktoś idzie na :c[]: ? ;D

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Plan wydarzeń?

Post autor: wołszebnik » 09 września 2013, 12:38

Prosisz, to masz: http://www.literka.info/viewtopic.php?f=15&t=2636
;)
Strona czwarta. Szkoda, że nie ożył przy okazji starszy wątek.

Osobiście nigdy nie robię całościowego planu, a jedynie segreguję bieżące wątki. Chyba wolałabym inaczej, no ale tak mam. Choć zwykle mam na początku opracowaną oś wydarzeń ogólną.
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
sheriff

Re: Plan wydarzeń?

Post autor: sheriff » 07 października 2013, 12:46

Skoro poruszyliście ten temat to i ja się wypowiem.
Przerabiałem swego czasu opcję pisania "z głowy" bez planu i przygotowania. Nie wyszło mi to za dobrze. Powstawało jakieś 70% treści, po czym gubiłem się i nie byłem w stanie rozwiązać zawiązanej wcześniej intrygi. Później przyszedł moment zastanowienia i przewartościowania metody działania.

Stworzyłem więc sobie nową. Polega ona na tym, że pod wpływem impulsu, jakiegoś bodźca, czy obserwacji świata zewnętrznego powstaje u mnie pomysł na "przestępstwo", ten akt jest początkiem wszystkiego, bo do niego muszę "doprowadzić" złoczyńcę, a później od niego poprowadzić wydarzenia tak aby mój bohater był w stanie wskazać winnego i przyczynę jego postępowania. W tym celu tworzę sobie skrypt.

Jak już wiem "kto zabił", wymyślam dlaczego to zrobił i w jaki sposób do tego doszło. Cofam się w przeszłość dając mu do ręki motyw i narzędzie zbrodni. Następnie tworzę szkielet wydarzeń do momentu gdy mój bohater pojawia się na scenie i zaczyna rozwiązywać zagadkę. To o tyle istotne, że bardzo często wiele wydarza się między tymi dwoma punktami charakterystycznymi, co ma później wpływ na działania poszczególnych osób.

Na koniec precyzyjnie określam drogę dojścia mojego bohatera do rozwiązania zagadki zwracając bardzo szczególną uwagę na to co i kiedy może wiedzieć/widzieć/zaobserwować/usłyszeć, bo to są podstawy dla niego do wnioskowania w trakcie śledztwa. Nie może być tak, że wypowiada zdanie o czymś, czego wcześniej nie był w stanie zauważyć, bo działo się w innym czasie/miejscu. Ta kontrola nad każdym, najdrobniejszym, elementem układanki jest dla mnie bardzo ważna.

Gdy skrypt jest gotowy, uzupełniam go o lokalizacje (wybieram je i zaczynam szukać o nich informacji -> piszę o Breslau/Wrocławiu w 1938r. więc jest to dość utrudnione czasami), konstruuje listę postaci, ich imiona i nazwiska (z czym zawsze mam ogromny problem), cechy charakteru, wygląd zewnętrzny...

Prace nad samą treścią postępują w różnym czasie. Zdarza się, że mam w głowie jakąś scenę i ją sobie opisuję jako pierwszą, a później okaże się, że ona jest ostatnia. Bywa też tak, że mając w głowie całość skryptu przychodzi mi jakiś pomysł na którąś konkretną scenę, więc ją sobie notuję, aby później wstawić w odpowiednie miejsce. Mając dokładny, punkt po punkcie, spis tego co chcę pokazać rozwijam te punkty w miarę postępu prac nad dokumentacją historyczną, pomysłami na detale itd. Jedno z pierwszych opowiadań o Willim zacząłem od stworzenia najważniejszej, ostatniej sceny. Jak już po 15 jej przeczytaniach, naniesieniu 15 poprawek na tekst byłem z niej zadowolony, zająłem się resztą. Wczoraj pisałem zakończenie innego opowiadania (sceny gdzie zagadka jest rozwiązywana), które akurat powstawało chronologicznie od pierwszej sceny do ostatniej, wpadł mi do głowy pomysł na dodanie jednego elementu, który spowodował zmianę pierwotnej koncepcji "o co w całej sprawie chodziło". Moim zdaniem z korzyścią dla całości. Dlatego nie mogę powiedzieć, że trzymam się sztywno postanowień skryptu, bo życie pisze najlepsze scenariusze i jego podpatrywanie nie raz wywraca cały koncept do góry nogami podsuwając ciekawe opcje i rozwiązania. Ale bez skryptu i wprowadzanego przez niego porządku do mojej pracy na pewno nie byłbym w stanie poradzić sobie z wymyślanymi zagadkami.

Zdroofka
Andrzej

Awatar użytkownika
Kandara
Posty: 238
Rejestracja: 25 lipca 2012, 00:51

Re: Plan wydarzeń?

Post autor: Kandara » 07 października 2013, 16:19

Ja nie umiem robić planu. Nie wiem z czego to wynika, ale zawsze jak siadam nad pustą kartą z zamiarem ułożenia sobie fabuły, pustka w mojej głowie staje się jeszcze większa, tak, że nie jestem w stanie wymyślić niczego, absolutnie niczego, poza jakimiś banałami. A już tym bardziej, że umiem ułożyć sobie planu, kiedy w głowie kolebią mi się zalążki poszczególnych wątków. Kiedy wiem, co chce włożyć w dane opowiadanie i głównym problemem, staje się jak to zrobić? Jak splątać ze sobą to wszystko, jak poprzeplatać? Wówczas w mojej biednej głowie powstaje chaos, wszystko się miesza, a zalążki wątków za nic nie chcą się rozwijać. I niestety jedyne remedium, jakie na to mam, to zacząć wreszcie pisać. W trakcie pisania być może się to skonkretyzuje. Bardzo często wtedy też powstają nowe wątki, jakieś wszystko napiera pozornego kształtu. Czy chciałabym mieć konkretniejszy plan? Pewnie, że tak, ale jestem w tym słaba. I to nie tylko jeśli idzie o literaturę.
Obrazek Księżycowa weno, działaj!

Awatar użytkownika
Jean-Luc

Re: Plan wydarzeń?

Post autor: Jean-Luc » 07 października 2013, 18:21

Nie wiem ja jakoś nie umiem robić planu wydarzeń, jak rodzi mi się jakiś pomysł w głowie zaczynam odrazu spontanicznie pisać. Samo wychodzi samo, bez jakiś specjalnych przemyśleń może to źle nie wiem.

Awatar użytkownika
Konthaulou

Re: Plan wydarzeń?

Post autor: Konthaulou » 14 października 2013, 12:12

Polecam przeczytać: http://www.pasjapisania.pl/Metoda_platka.aspx bo to bardzo pomocny artykuł.

Awatar użytkownika
ZERAchin

Re: Plan wydarzeń?

Post autor: ZERAchin » 03 grudnia 2013, 01:29

swego czasu (gdy byłem jeszcze piękny i młody :roll:), pisałem bez przygotowania, rzucając się na żywioł. jak to wspominam? cóż, z jednej strony zapewniało to nieporównywalnie większy fun, z drugiej natomiast szybko się kończyło... jako dziecko, no dobrze, młodszy młodzieniec, miałem mnóstwo pisarskich problemów (teraz też je mam, ale są raczej jakościowe, nie stricte techniczne) nie potrafiłem zaplanować fabuły (ba, sam akt skompletowania wątków, które miałem już w formie wirtualnej we własnym umyśle, stanowił nie lada problem - zazwyczaj poddawałem się po kilku próbach pełnych twórczej męki, bólu i odkładania wszystkiego na później i, ostatecznie, porzucałem projekt), kolejnym wielkim problemem, który mnie przerastał był sam akt pisania, pracy, mimo wszystko, fizycznej, ciężkiej pracy doprowadzającej do łez. w rezultacie: pisałem średnio 1 lub 2 bardzo krótkie opowiadania na rok, wcale się nie rozwijając. przykra sprawa =/
później nastąpił piękny okres przełamania się, dzięki któremu w końcu zdobyłem możliwość pisania. projekt, który realizowałem nie posiadał planu, ogólnie był bardzo bezmyślny i beztroski, a praca twórcza polegała na wesołym n a w a l a n i u w klawiaturę ku uciesze, że w końcu coś piszę. niestety, pomysł po okołu 150 stronach wypalił się z powodu nadmiernego nagromadzenia wątków, symboliki i innego rozstroju fabularnego. ostatecznie został porzucony.
do kolejnego projektu zabrałem się, poczyniając wcześniej krótki, bardzo ogólny rys fabularny. zatem plan wydarzeń był, ale na tyle elastyczny, że realizując go, nie traciłem funu z pracy twórczej - kolejne segmenty tekstu, jako że były ze sobą bardzo luźno powiązane, wymyślałem na bieżąco.
aktualny projekt, wymaga ode mnie szczegółowych przygotowań. rozpisywałem fabułę według metody płatka śniegu, następnie sceny wprowadziłem do celtxa. taki rodzaj planu wydarzeń daje mi poczucie kontrolowania sytuacji i jasno nakreślonej linii fabularnej, co, jak mniemam, uwypukli w końcu pointę. czy się powiedzie? i hope so, być może zdam z tego przedsięwzięcia relację :roll: mimo wszystko uważam, że plan wydarzeń jest niezbędny dla każdego poważnego projektu.

Awatar użytkownika
Panna Kunegunda

Re: Plan wydarzeń?

Post autor: Panna Kunegunda » 03 grudnia 2013, 23:23

Z początku pisałam plan wydarzeń. Starałam się to robić w miarę szczegółowo, by później nie mieć problemu z fabułą i się w niej nie pogubić. Jednak, gdy przychodziło do pisania to cały ten plan za dużo nie pomagał. Na bieżąco ciągle coś zmieniałam. Dlatego opowieść wyglądała zupełnie inaczej niż z początku planowałam.

Awatar użytkownika
Coffee
Posty: 178
Rejestracja: 28 marca 2013, 12:45

Re: Plan wydarzeń?

Post autor: Coffee » 17 grudnia 2013, 21:04

Z tego co zauważyłam, dużo osób, które postanawiają improwizować, często traci siły, wenę i motywację, gdy mija faza wymyślania i trzeba się zacząć orientować w już nakreślonych faktach. Nie wszyscy, oczywiście, ale sporo osób. Niektórzy radzą sobie z tym, w nieskończoność dodając nowe elementy, tylko że tego po prostu nie da się potem czytać ;)
Bardzo podziwiam wszystkich, którzy są w stanie sporządzić sobie konspekt i potem się go trzymać, bo ja nie jestem w stanie. Najlepsze plot twisty przychodzą w trakcie pisania. Często przy pierwszych kilku tysiącach tekstu pojawia mi się jakaś wizja na koniec - często oderwana od rzeczywistości scena - i to do niej dążę, majstrując fabułę po drodze. Wychodzą z tego zaskakująco spójne rzeczy :D
It's not the end of the world, but you can see it from here.

ODPOWIEDZ