Tytuł Tekstu maja zdobył "Bestiariusz" MononokeGirl.

Serdecznie gratulujemy! :D

I oczywiście zachęcamy użytkowników do lektury i komentowania.

Opisy

Awatar użytkownika
hekate20

Opisy

Post autor: hekate20 » 25 lipca 2011, 21:37

Mam mały "dysonans poznawczy" :)


Otóż pracuję nad jedna powieścią osadzoną oczywiście w realich fantasy.

Chodzi mi o opisy. Czasami mam wrażenie, że moje opisy są zbyt ubogie, jednak gdy do nich wracam i czytam ponownie stwierdzam, że nie trzeba nic dodać. Po czym znowu mam to samo wrażenie, że czegos brakuje.


Co zrobic? Od razu pisać bardzo bogate opisy, czy tez ograniczyć sie do potrzebnego minimum i najwyżej później dopisywać?

Jak u was to wygląda?

Pozdrawiam Ola

Awatar użytkownika
Amon

RE: Opisy

Post autor: Amon » 26 lipca 2011, 10:07

Opisy mają zawierać wszystko to, co trzeba powiedzieć, żeby świat przedstawiony był jasny i żywy. Jeśli napiszesz zbyt mało, będzie ubogi, jeśli zbyt dużo, męczący, a jeśli na siłę rozbudujesz opisy — męczący i żałosny. Zasada minimum jest niewystarczająca, zasada maksimum jest przeładowana, każdy autor, zależnie od swoich umiejętności, ma własny złoty środek. Niestety nie każdy o tym wie, a, co za tym idzie, większość nie potrafi go w ogóle znaleźć.

Awatar użytkownika
Gorgonzol

RE: Opisy

Post autor: Gorgonzol » 21 sierpnia 2011, 21:47

Spróbuj tak:
- Wyobraź sobie, że jesteś w danym miejscu/pomieszczeniu/czymkolwiek innym
- Zatrzymaj czas, który upływa w danym momencie
- Przyjrzyj się miejscu, jak wygląda, co jest charakterystycznego, jakieś dziwne zjawiska?
- Powiedz kto gdzie stoi, na czym, jak wygląda, w co jest ubrany, co robi...
- Opisz wyrazy twarzy zebranych, odgłosy jakie słyszą, jak się czują, o czym myślą?
- Jeśli dalej masz jakieś wątpliwości przeczytaj książki innych autorów/autorek i porównaj swoje dzieło, może czegoś brakuje, a może jest czegoś za dużo? Oceń to samodzielnie

Awatar użytkownika
xomkax

RE: Opisy

Post autor: xomkax » 28 sierpnia 2011, 02:20

Opisy nie są moją najmocniejszą stroną, wiec wszelkie rady mi także się przydadzą.

Ja mam różnie. Albo wydaje mi się, że moje opisy są zbyt rozbudowane, albo mam wrażenie, że czegoś brakuje i muszę to rozwinąć. Oczywiście jak rozwinę to, co według mnie jest za krótkie, zaczynam zastanawiać się czy przypadkiem nie przesadziłam i skracam to co dopisałam. I tak w kółko...
No cóż, taka moja przypadłość i muszę z nią walczyć.

Awatar użytkownika
nuklearna_wiosna
Posty: 133
Rejestracja: 21 stycznia 2014, 01:44
Lokalizacja: w czarnej dupie
Kontaktowanie:

Re: Opisy

Post autor: nuklearna_wiosna » 20 lipca 2016, 04:58

Odgrzebuję ten przedwieczny temat, bo skoro już jest, to nie ma sensu zakładać nowego, a ja sobie właśnie coś uświadomiłam i odczułam przemożną potrzebę opowiedzenia Wam o swoim odkryciu. Jest to bardzo osobista wypowiedź i jeśli ktoś moich odczuć nie podziela, to się wcale nie zdziwię.
Jakiś czas temu z ciężkim sercem pogodziłam się ze smutną prawdą, że nie jestem i chyba już nie zostanę wielką fanką opisów. Ale czasem zdarza się, że czytam coś, gdzie jest ich dużo, są rozbudowane, ale nie nudzą mnie ani trochę, wręcz przeciwnie - chciałabym jeszcze więcej, jeszcze dokładniej. I wcale nie chodzi o to, że te akurat są technicznie lepsze od innych. Długo się zastanawiałam, co jest czynnikiem decydującym o tym, czy opis mi się spodoba, czy nie, i wreszcie wiem.

Przypominam sobie najróżniejsze opisy, które mnie w życiu znudziły i okazuje się, że wszystkie one dotyczyły rzeczy uniwersalnych, które niezależnie od okoliczności wyglądają tak samo albo podobnie. Nawet najbardziej obrazowym i dopieszczonym technicznie opisem pustyni cisnę o ścianę, jeśli będzie miał więcej niż trzy zdania, gdyż pustynia, o ile nie jest to jakaś bardzo szczególna pustynia, wygląda zwykle, no cóż, psiakrew - jak pustynia! Wystarczy mi, że dowiem się, czy jest kamienista, czy piaszczysta, bardziej żółta, czy bardziej czerwona i czy rosną na niej kaktusy. Pochylanie się narratora nad każdym kamieniem i każdą rachityczną roślinką doprowadza mnie do szału. Nie no, serio? Kamień? Na pustyni? Niemożliwe! Podobnie mam z większością scenerii i elementów świata przedstawionego. Wystarczy mi hasło wywoławcze, zdanie albo dwa dla doprecyzowania i tyle. Wyobraźnia robi resztę, bo ostatecznie wiem, jak wygląda ulica, sklep, wieś, loch czy łąka, a także wybuch, ulewa, a nawet krwawa bitwa.

Wobec powyższego, wyglądałoby na to, że idealny, w mojej opinii, tekst powinien składać się z samych dialogów. Ale tak nie jest. Po prostu inaczej ma się rzecz z opisami uniwersalnymi, które pokazują coś, co sobie w świecie przedstawionym po prostu istnieje, a opisami czegoś, co ma dla bohatera osobiste znaczenie. Weźmy przykład lasu. Jeśli bohater wędruje przez góry i doliny i wlezie do lasu, z którego za pół strony wylezie, ewentualnie stoczywszy pierwej bitwę z dowolnym plugastwem, i więcej tam nie wróci, to mi jest szczerze obojętne, jaki to dokładnie będzie las. Wystarczą mi ze dwa słowa, że gęsty, iglasty, tropikalny, mroczny, czy jaki tam jeszcze. Ale już jeśli mowa będzie o lesie, do którego bohater, powiedzmy, przychodził od dziecka, miał tam swoje tajemne ścieżki, kryjówki, ulubione miejsca, to bardzo chętnie się dowiem, jak one wyglądały i czemu tak je sobie upodobał. Wtedy każdy szczegół coś mi powie o postaci.

Żeby cieszyć się rozbudowanym opisem, potrzebuję świadomości, że nie chodzi tylko o to, że bohaterowie znajdują się w danym miejscu, czy sytuacji, ale też że to miejsce, czy sytuacja funkcjonują w ich świadomości, w jakiś sposób ich określają. Dlatego prawie nigdy nie nudzą mnie opisy najbliższego otoczenia bohaterów. Bo te wszystkie miejsca - mieszkanie, podwórko, ulica, osiedle, pobliski sklep, miejsce pracy itd. coś dla nich znaczą i coś o nich mówią. Mam za to problem z malowniczymi krajobrazami i epickimi wydarzeniami, ponieważ jakkolwiek efektownie by się tego nie opisało, nie będzie w tym tego elementu niepowtarzalnej intymności.

Wiem, to może trochę dziwne, że wolę czytać o zagraconej piwnicy niż o górskich przełęczach i wodospadach, a proces przygotowywania przez bohatera jajecznicy i herbaty wciąga mnie bardziej niż relacja z wojny o losy świata i myślcie sobie, co chcecie, w każdym razie bardzo się cieszę, że to wszystko sobie uświadomiłam. Ta wiedza mi się jeszcze przyda, nie tylko do czytania, ale i do pisania. Czuję to w moczu :D
"Everything ic connected" ~Dirk Gently

Awatar użytkownika
Zaimek
Posty: 38
Rejestracja: 11 sierpnia 2016, 17:59
Lokalizacja: Olsztyn
Kontaktowanie:

Re: Opisy

Post autor: Zaimek » 31 grudnia 2016, 22:19

nuklearna_wiosna pisze:Po prostu inaczej ma się rzecz z opisami uniwersalnymi, które pokazują coś, co sobie w świecie przedstawionym po prostu istnieje, a opisami czegoś, co ma dla bohatera osobiste znaczenie. (...) Ale już jeśli mowa będzie o lesie, do którego bohater, powiedzmy, przychodził od dziecka, miał tam swoje tajemne ścieżki, kryjówki, ulubione miejsca, to bardzo chętnie się dowiem, jak one wyglądały i czemu tak je sobie upodobał. Wtedy każdy szczegół coś mi powie o postaci.
Ale dlaczego podporządkowywać wszystkie elementy świata przedstawionego charakterystyce bohaterów? Plastyczny i sugestywny opis jest wartością samą w sobie, która nie potrzebuje zewnętrznych usprawiedliwień. Chociaż... wiadomo, że jako integralny komponent utworu opis wchodzi w ścisłe związki i zależności z pozostałymi komponentami, ale wzajemne relacje poszczególnych komponentów mogą przecież przybrać o wiele subtelniejszą postać. Przykładowo, znakomity opis może być nastrojowym akompaniamentem do wydarzeń fabularnych.

Poza tym nie tylko miejsca przez bohatera oswojone mogą czytelnikowi coś o nim powiedzieć. Z łatwością potrafię wyobrazić sobie sytuację, w której nieznany dotąd protagoniście krajobraz określa jego aktualny stan psychiczny i determinuje w całości bądź częściowo przyszłe jego wybory, co z kolei napędza fabułę w określonym kierunku.

Awatar użytkownika
nuklearna_wiosna
Posty: 133
Rejestracja: 21 stycznia 2014, 01:44
Lokalizacja: w czarnej dupie
Kontaktowanie:

Re: Opisy

Post autor: nuklearna_wiosna » 04 stycznia 2017, 00:50

Mam, zdaje się, nieco bardziej pragmatyczne podejście i zaraz się jeżę, jak słyszę, że coś w literaturze jest "wartością samą w sobie", bo w tekście żaden element nie jest i mojm zdaniem nie powinien być "sam w sobie". Dopiero patrząc, jak wszystkie komponenty razem współgrają, mogę powiedzieć coś sensownego o utworze. Bo przyglądanie się poszczególnym częściom składowym osobno nie pozwala mi na rzetelna ocenę. Co mi po opisach, które może i są sprawnie napisane, ale zbędne, nudne, nie na miejscu? Nic nie jest uniwersalne i to, jakie opisy znajdą się w tekście, jest zależne od charakteru tego tekstu. Nie zawsze więcej, bardziej obrazowo i kwieciście, oznacza lepiej.
Ale przede wszystkim opisy są po coś i tak, w mojej opinii potrzebują "zewnętrznych usprawiedliwień", dokładnie tak, jak wszystko inne. Pisanie opisu, czy w ogóle czegokolwiek, tylko po to, żeby było i ładnie brzmiało, może być dobrym ćwiczeniem, ale już wcale nie musi sprawdzić się, gdy opowiadamy historię. Historia powinna żyć, a żeby żyła, trzeba tak dopasować i poprowadzić poszczególne elementy, by wszystko do siebie pasowało, całość nie nudziła i miała sens.
Opisy pełnią różne ważne funkcje, tylko dobrze, żeby autor był tego świadomy i wiedział, kiedy i do czego je wykorzystać. Myślę, że powinny współgrać z całą resztą, a nie być "obok". Zasadniczo o to mi właśnie chodzi, tylko nie jestem pewna, czy się zrozumiale wyrażam.
"Everything ic connected" ~Dirk Gently

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1791
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Opisy

Post autor: Kruffachi » 04 stycznia 2017, 12:33

Ja kwestię opisów, jak i wiele innych rzeczy, uzależniam od wyborów narracyjnych. Owszem, kiedy decydujemy się na narrację auktorialną, można mówić o tym, że dobry, barwny opis stanowi wartość samą w sobie. To w ogóle moim zdaniem narracja nieco bardziej "rozproszona" i przez to wszechstronna. Problem pojawia się przy personalizacji, znacznie częstszej strategii zresztą. Jeśli na krajobraz patrzy postać prosta i o niewyszukanym słownictwie albo po prostu niezainteresowana otoczeniem, najbardziej ekwilibrystyczny nawet i soczysty opis będzie się w złym sensie wyróżniał na tle reszty. Nie uważam przy tym, żeby było to usprawiedliwienie dla efektu gadających głów w ciemnym magazynie, gdy nie wiadomo o otoczeniu niczego. Ot, trzeba się bardziej napocić, by opis "sprzedać", niekoniecznie jako całość.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Zaimek
Posty: 38
Rejestracja: 11 sierpnia 2016, 17:59
Lokalizacja: Olsztyn
Kontaktowanie:

Re: Opisy

Post autor: Zaimek » 04 stycznia 2017, 23:57

Co do tego, że opis uzależniony jest od charakteru całego tekstu, którego stanowi część składową, zgadzam się w zupełności. Ale ta właśnie konstatacja zadaje kłam dalszej części Twojego postu:
nuklearna_wiosna pisze:Ale przede wszystkim opisy są po coś i tak, w mojej opinii potrzebują "zewnętrznych usprawiedliwień", dokładnie tak, jak wszystko inne. (...) Myślę, że powinny [opisy — dop. Z.] współgrać z całą resztą, a nie być "obok"
Absolutyzujesz pewną wybraną koncepcję opisu, zgodnie z którą opis powinien pozostawać na usługach innych elementów utworu. Gdybyśmy cofnęli się w wiek XIX, musiałbym Ci przyznać całkowitą słuszność, gdyż powieść (a zakładam, że wszyscy mamy na myśli ten przede wszystkim gatunek) rządziła się wówczas odmiennymi regułami: stanowiła spoistą, harmonijną całość, w której każdy element zyskiwał znaczenie dopiero w świetle fabuły. Ale od tamtego czasu dość dużo się w gatunku powieściowym zmieniło. Najwyrazistszą tendencją rozwojową okazała się dążność do kompozycyjnej dezintegracji, do zniesienia prymatu fabuły. Powieściopisarze coraz chętniej inkrustują swoje dzieła wstawkami innorodnymi, np. Witkacy każe swoim bohaterom dyskutować przez kilka stron na najrozmaitsze tematy, przy czym te salonowe konwersacje żadną miarą nie przyczyniają się do popchnięcia fabuły naprzód; Miciński wprowadza w tkankę powieściową pierwiastek liryczny; Tomasz Mann przeplata swoje narracje czystej wody eseistyką. A przecież w polskiej literaturze ubiegłego półwiecza mamy do czynienia z istnym wysypem tzw. sylw, form hybrydowych, w których bardzo trudno byłoby się doszukać jakiejś nadrzędnej zasady organizującej. Opis w takich dziełach, owszem, mógłby być wartością samą w sobie.

Teraz chciałbym nawiązać do tego, co napisała Kruffachi. Moim zdaniem niekoniecznie żywy i plastyczny opis musi być domeną zabytkowej narracji auktorialnej. Oczywiście jeśli świat przedstawiony zapośredniczony jest przez świadomość gruboskórnego troglodyty, malownicze jego przedstawienie pobrzmiewałoby fałszem. Na szczęście szeroki repertuar możliwych typów bohaterów nie ogranicza się wyłącznie do istot wyzutych z wrażliwości estetycznej czy inteligencji :)

Dawkowanie opisu, przemycanie między wierszami składającymi się na opowieść dyskretnych wzmianek o tle, na którym rozgrywa się akcja, jest ciekawym rozwiązaniem, ale czy istotnie wymaga od piszącego większej sprawności warsztatowej? Trzeba się natrudzić przy jednym, i przy drugim, jeśli rezultat ma być przekonujący.

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1791
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Opisy

Post autor: Kruffachi » 05 stycznia 2017, 11:39

Jasne, że jeśli postać na to pozwala, kwiecisty opis będzie funkcjonował i w narracji spersonalizowanej ;) Myślałam, że to jasne, ale jeśli nie, to rozjaśniam swoje stanowisko. Natomiast poziom trudności wzrasta nie tyle z samym rozbijaniem opisu, co np. przemycaniem informacji z jakiegoś powodu nieistotnych dla bohatera.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Opisy

Post autor: Kanterial » 05 stycznia 2017, 12:53

Trzeba się natrudzić przy jednym, i przy drugim, jeśli rezultat ma być przekonujący.
możliwe, niemniej...
Dawkowanie opisu, przemycanie między wierszami składającymi się na opowieść dyskretnych wzmianek o tle, na którym rozgrywa się akcja, jest ciekawym rozwiązaniem, ale czy istotnie wymaga od piszącego większej sprawności warsztatowej?
...oczywistym jest, że tak, choćby ze względu na słowo, którego użyłeś - "dyskrecja". Ktoś, kto ci zaserwuje pełen obraz tła w taki sposób, że nawet go na tym nie przyłapiesz, z pewnością umiałby też wyodrębnić swój poszatkowany opis z całości tekstu i zlepić go w jeden opasły, oczywisty akapit. Przypadek odwrotny miałby o wiele mniejsze szanse zaistnienia, z tego prostego powodu, że opisy bezpośrednie (tu odpowiedź na twoje pytanie) wymagają mniejszej sprawności warsztatowej, by się po napisaniu prezentować dobrze i działać w 100% tak, jak powinny.
dahin ist mein Glanz und mein Vertrauen auf den Herrn

Awatar użytkownika
Zaimek
Posty: 38
Rejestracja: 11 sierpnia 2016, 17:59
Lokalizacja: Olsztyn
Kontaktowanie:

Re: Opisy

Post autor: Zaimek » 05 stycznia 2017, 21:54

Kruffachi pisze:Natomiast poziom trudności wzrasta nie tyle z samym rozbijaniem opisu, co np. przemycaniem informacji z jakiegoś powodu nieistotnych dla bohatera.
Zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę fakt, że poznanie zdeterminowane jest potrzebami.

Kanterial, kawę na ławę też trzeba umieć wyłożyć :) Liczy się tutaj zasób słownictwa i umiejętność podporządkowywania wrażeń wizualnych zdradliwej materii języka w taki sposób, aby stworzyć literacki analogon doświadczenia zmysłowego. Nie wydaje mi się, aby rozparcelowanie opisu na szereg drobnych wzmianek rozsianych na przestrzeni dłuższego fragmentu nastręczało nie wiadomo jakich trudności. Chyba że mówimy o ewentualności, o której napomknęła Kruffachi.

ODPOWIEDZ