Drodzy Literkowicze!

Trwa głosowanie na PROZĘ MAJA! Zapraszamy do udziału w ankiecie.

Bohaterocentryzm

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1785
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Bohaterocentryzm

Post autor: Kruffachi » 28 maja 2015, 20:52

Takie zjawisko ostatnio zaobserwowałam. Podzielę się wynurzeniem, może ktoś zechce skomentować. Bo noszę się z zamiarem napisania o tym na blogasku, ale chwilowo czas znowu w deficycie i musi poczekać.

Otóż. Więc. Ponieważ. Jak wiadomo powszechnie, żyjemy w czasach, w których już nawet postmodernizm się przeżył, mamy rozproszenie autorytetów, brak wspólnych wzorców moralnych i tak dalej, i tak dalej. Przełożenia na literaturę i w ogóle kulturę (a zwłaszcza popkulturę) ma to na wielu poziomach, a jednym z nich wydaje się właśnie bohaterocentryzm. O co chodzi? A o to, że dobro głównego bohatera staje się dobrem na przestrzeni danego tekstu. Przy czym nie chodzi mi o to, że tekst podziela system wartości bohatera, a to, że działania innych oceniane są z perspektywy tego, czy szkodzą, czy pomagają protagoniście i czy są na niego zorientowane. Przykład z jednej z ostatnich lektur, gdzie główny amant był okropnie opryskliwy dla swojej matki, ale było to w porządku, bo przecież ona nie lubiła jego dziewczyny i przy okazji głównej bohaterki. Tak samo (inny tekst) - kiedy bohater przez lata stalkuje protagonistkę z miłości, to jest w porządku, a nawet urocze. O ile ona też go kocha. Ale kiedy robi to samo inny (a raczej umożliwia stalkowanie pierwszemu), tylko że jej się już mniej podoba, jest już godny potępienia i ta sama bohaterka nie może się zdobyć na wybaczenie. No coś tu jest chyba nie tak. Czy tylko mi się tak wydaje?
Zauważyliście taką tendencję?
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
katedra
Posty: 18
Rejestracja: 03 stycznia 2016, 12:29
Kontaktowanie:

Re: Bohaterocentryzm

Post autor: katedra » 03 stycznia 2016, 14:12

Nie rozumiem zbytnio, zbyt nieostre określenia.
Chodzi ci o to, że bohaterowie przestali być etosem jakichś cech i że czytelnik nie utożsamia się już z nimi, lecz śledzi jedynie ich poczynania?

Awatar użytkownika
szogu3
Posty: 1
Rejestracja: 30 marca 2014, 22:08

Re: Bohaterocentryzm

Post autor: szogu3 » 03 lutego 2016, 21:38

Chodzi o to, że jeżeli ów amant jest opryskliwi dla swojej matki, która nie lubi jego dziewczyny/żony/czegoś tam, to jest dobrze, bo działa na korzyść głównej bohaterki (broniąc jej, et cetera). Z kolei gdyby nie był w żadnym stopniu spokrewniony/połączony z główną bohaterką, takie zachowanie byłoby postrzegane za niewłaściwe. Tak przynajmniej ja to zrozumiałem. Ale gdzie tu problem?

Awatar użytkownika
Karevos
Posty: 13
Rejestracja: 24 stycznia 2016, 12:14

Re: Bohaterocentryzm

Post autor: Karevos » 04 lutego 2016, 14:41

Zacznijmy od tego, że już dawno nie żyjemy w postmodernizmie. Każdy literaturoznawca zarówno polski jak i rosyjski (przypominam, że studiowałem również filologię rosyjską), którego spotkałem, powtarzał to niczym mantrę. To co jest? Sami jeszcze nie wiedzą. Nowe trendy w literaturze dopiero się tworzą i to od nas zależy (młodych pisarzy) co z tym zrobimy i jaką ostatecznie cały okres przyjmie nazwę.

To o czym pisze Kruffachi jest do zauważenia, ale na szczęście nie jest nagminne. Zanim powiem swoje zdanie o bohaterocentryźmie wspomnę, że przecież bohaterowie to najważniejszy element każdej powieści/opowiadania/serii itd. To tak na prawdę oni i ich perypetie są głównymi powodami dla których ktokolwiek czyta książkę. Nie wydarzenia wokół (np. wojna lub coś podobnego), nie myśl filozoficzna/przesłanie autora, a właśnie bohaterowie. Każdy nauczyciel kreatywnego pisania, albo różne "mundre" podręczniki wam to powiedzą (oczywiście podręczniki powiedzą nie werbalnie, ale każdy wie o co chodzi).

Tak więc bohaterocentryzm dla mnie to zbytnie skupienie się autora tylko na jednym bohaterze. Wszystkie inne są pomijane i przez to stają się praktycznie nieważne. Do tego jest brak refleksji ze strony samego autora, co do poczynań tegoż, że głównego bohatera. Ja osobiście jestem zwolennikiem chociaż i jednozdaniowego komentarza narratora, krytykującego głównego protagonistę. Pokazać, że taki święty nie jest, a przez to stanie się bardziej wiarygodny, a zarazem ciekawszy. A jak do powieści dołoży się paru takich osobników, to każdy rozdział czy fragment będzie czytany z radością przez czytelników.

ODPOWIEDZ