Drodzy Literkowicze!

Trwa głosowanie na PROZĘ MAJA! Zapraszamy do udziału w ankiecie.

Historia a bohaterowie - dylematy

Awatar użytkownika
Xanttis
Posty: 73
Rejestracja: 23 października 2017, 23:41

Historia a bohaterowie - dylematy

Post autor: Xanttis » 24 października 2017, 17:07

Hej!

Kreując świat do swojej historii w klimacie sci-fi natykam się na kilka problemów :grzybki:

Mam obcy zamieszkany świat, na który docierają ludzie. Przyjmuję narrację wszechwiedzącą, fabuła będzie głównie skupiona wokół jednej z "obcych" ras mniej zaś z perspektywy ludzi, jak więc sprawić by był on wiarygodny jako narrator trochę de facto nie-człowiek? Pierwszoosobowa raczej odpada, za bardzo ograniczy pokazanie świata. :sigh:

Druga kwestia dotyczy bohaterów - skupienie się tylko na jednym bohaterze zbyt spłaszcza fabułę całości (nie wykorzystuję dużej ilości pomysłów i w ogóle świat jest taki... no płaski). Jest jeden główny bohater, który wskutek pewnych wydarzeń podejmuje pewne działania (popycha fabułę naprzód) i ma wokół siebie kompanów, wśród nich przyszłych zdrajców itp., nie chcę jednak, żeby historia była tylko o nim, jak więc z głową temu zaradzić by móc pokazać świat (raz, że klimat, a dwa, że lepiej czytelnik w domyśle ma zrozumieć przedstawiane zdarzenia)? :facepalm:
No i czy warto tych kompanów głównego bohatera i innych, które są ważne jakoś bardziej szczegółowo wykreować (na swoje potrzeby do budowania historii), osobowość, historia itp.?

Mam nadzieję, że wszystko jest zrozumiałe :D
Za wszelkie pomysły i dyskusję będę wdzięczny i podziękuję :c[]: :)
"Wszyscy muszą być podobni jeden do drugiego. Każdy człowiek wizerunkiem innego człowieka. Wtedy wszyscy są szczęśliwi, bo nie ma gór, by się przed nimi zginać ze strachu i porównywać się z nimi" ~ 451 stopni Fahrenheita, Ray Bradbury

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Historia a bohaterowie - dylematy

Post autor: Kanterial » 24 października 2017, 21:41

Z doświadczenia wiem, że kreacja głównego bohatera zawsze jest bardziej wiarygodna, gdy piszemy ją oczami osób 3cich. W sensie - jak on ma tych kompanów, to używaj ich. Jak najwięcej ich perspektywy (to znaczy może perspektywy 3 osobowej ich oczami?) i przy okazji zbuduj ich dobrze, pomyśl nad nimi. Zdrajcy do ulubieńcy czytających (tak mi się zdaje jakoś) i w ogóle sam motyw zdrady, by zadziałał, musi być oparty na poważnych, wiarygodnych relacjach między bohaterami. Stąd wniosek, że chociaż jednego z tych zdrajców fajnie by było przedstawić czytelnikowi bliżej, dać polubić, przyzwyczaić się itd. Im więcej sympatii, tym mocniejsze JEB kiedy zdradza, wiadomo :D

Nie sądzę, by perspektywa 3 osoby nastręczała problemów z wiarygodnością. To 1-osobówka sprawia tu więcej problemów. Może właśnie (jak pisałam wyżej) pójście w stronę "nacechowanego" narratora w 3 osobie będzie lepsze od wszechwiedzącej narracji? Wybierzesz sobie kilku bohaterów kluczowych i ich oczami poprowadzisz 3-osobówkę? dla mnie to najlepsze wyjście.
Swoją drogą - wiarygodność bohaterów zawsze wiąże się z poziomem sympatii czytelnika, więc...
You were everything in my heart and my heart still beats, these empty beats

Awatar użytkownika
Xanttis
Posty: 73
Rejestracja: 23 października 2017, 23:41

Re: Historia a bohaterowie - dylematy

Post autor: Xanttis » 25 października 2017, 01:07

"Wybierzesz sobie kilku bohaterów kluczowych i ich oczami poprowadzisz 3-osobówkę?"

Tzn. no generalnie to postawiłem sobie za zadanie napisanie trylogii z tego i na końcu trylogii ujawniłby się narrator, którym jest jeden z kompanów głównego bohatera :D .
Co do bliskich relacji zdrajców i bohatera to trafiłem w dychę z tym co mówisz ;D, odpowiednie persony dobrałem teraz kwestia tylko sensowności tej historii w czym już moja głowa. No i jest kwestia rozgraniczenia tła (a jest obszerne, sądzę że ładne "uniwersum" z tego można by zrobić) z perypetiami obyczajowymi.

Czasem zadaję sobie pytanie czy niezbyt ambitnie postawiłem sobie poprzeczkę jak na debiut xd ale to w sumie mnie nakręca :tanczy: a w lutym obrona... :facepalm:
"Wszyscy muszą być podobni jeden do drugiego. Każdy człowiek wizerunkiem innego człowieka. Wtedy wszyscy są szczęśliwi, bo nie ma gór, by się przed nimi zginać ze strachu i porównywać się z nimi" ~ 451 stopni Fahrenheita, Ray Bradbury

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Historia a bohaterowie - dylematy

Post autor: Siemomysła » 27 października 2017, 07:31

Ja z kolei powiem, że pierwszoosobówka nie musi tak bardzo wypłaszczać świata, jak to się wydaje w pierwszym momencie. Idealny przykład, którym rzucam na lewo i prawo - "Wieki światła" Iana R. McLeoda. Owszem bohater zwykle opowiada ten świat swoimi oczyma, ale może też używać form kluczy typu "słyszałem", "mówi się to i to". Natomiast uważam, że pierwszoosobówka tak naprawdę jest bardzo trudna. Często tak naprawdę to, co piszący uważa za pierwszoosobówkę jest trzecioosobówką spersonalizowaną, pisaną w pierwszej osobie i czytelnik to czuje. Druga trudność to równowaga między wydarzeniami, a tym co w głowie bohatera - emocje, myśli, jęki. Może się zdarzyć, że czytelnik po prostu będzie miał dość jojców. Myślę, że jeśli to Twój debiut, to zdecydowanie trzecioosobówka spersonalizowana, kilka punktów widzenia. Powodzenia!
:nano:
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
Kruffachi
sekretarz generalny
Posty: 1785
Rejestracja: 05 grudnia 2013, 21:42
Lokalizacja: Drugie Lewo
Kontaktowanie:

Re: Historia a bohaterowie - dylematy

Post autor: Kruffachi » 27 października 2017, 22:16

Jako czytelnik, który bardzo rzadko lubi głównych bohaterów, a ulubieńców najczęściej znajduje sobie na drugim i trzecim planie, napisałabym od razu - warto, warto ich rozbudowywać jak najbardziej.

Ale tak naprawdę zależy to od tematu powieści. O czym właściwie chcesz pisać? O jakim problemie? O kontakcie z obcą rasą? O jednostce? O polityce i ekonomii? To tak naprawdę temat będzie Ci narzucał, ile świata i w jaki sposób powinieneś przedstawić, a za tym mogą iść decyzje narracyjne.
Jestem konfundującą fajerą w stuporze.

Dzień z życia admina (dziękuję)

Skrót do Regulaminu
Po dłuższym namyśle wszystko jest jak kiełbaska.

Awatar użytkownika
Xanttis
Posty: 73
Rejestracja: 23 października 2017, 23:41

Re: Historia a bohaterowie - dylematy

Post autor: Xanttis » 28 października 2017, 12:43

Siemomysła - dzięki :nano: ! Powiedz mi proszę jeszcze gdzie znajdę taki typ narracji? Łatwiej mi to będzie sobie zobrazować ;)

Kruffachi - to dobrze, bo już myślałem, że to tylko moja fanaberia i że nie ma co się tak podniecać opisywaniem innych bohaterów ;D . O czym chcę pisać... pierwsza część o kontakcie obcej rasy z Ziemianami z ich punktu widzenia, o starciu dwóch poglądów - paranoi antyziemiańskiej oraz zwolennikach kontaktu, przyczynach i konsekwencjach tego konfliktu, oraz w mniejszym stopniu także o Ziemianach i zagadce ich podróży. Będzie motyw postapo, nawet trochę bardziej post-postapo. Nie jestem jednak w 100% przekonany jaki motyw wybrać dla głównego bohatera (czyli główny wątek). Obecnie wygląda to tak (bez szczegółów):

Główny bohater to wojskowy obcego gatunku, jego jednostka stacjonuje na granicy z terytorium Ziemian, w wyniku paranoi władz (żyje w kraju paranoicznie antyziemiańskim) zostaje banitą i musi uciekać do kraju zwolenników kontaktu. Nie zostawi jednak swojej matki i młodszej siostry i będzie się starał ich wyprowadzić do tego drugiego kraju mając za sobą "gończe psy". Tam jednak nie będą bezpieczni bo zostanie zdradzony i będą musieli się ukryć. Tam odnajdzie zaginionego bliskiego, który współpracuje z Ziemianami. Ten opowie mu o swojej misji i bohater razem z pozostałymi przy nim kompanami oraz jednym z Ziemian, uwikła się w tą misję. Na końcu, gdy cel zostanie osiągnięty, głównego bohatera przytłoczy sytuacja i jej możliwe konsekwencje i zwątpi w to, czy zrobił dobrze, czy można było zrobić inaczej, czy po prostu "tak musiało się wydarzyć"... co będzie wstępem do drugiej części, w której będzie więcej o Ziemianach, nadal jednak z punktu widzenia obcych.
"Wszyscy muszą być podobni jeden do drugiego. Każdy człowiek wizerunkiem innego człowieka. Wtedy wszyscy są szczęśliwi, bo nie ma gór, by się przed nimi zginać ze strachu i porównywać się z nimi" ~ 451 stopni Fahrenheita, Ray Bradbury

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1450
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Historia a bohaterowie - dylematy

Post autor: Kanterial » 28 października 2017, 13:04

Powiedz mi proszę jeszcze gdzie znajdę taki typ narracji? Łatwiej mi to będzie sobie zobrazować
wszędzie. wszędzie go znajdziesz, 90% książek jest pisanych tym typem
451 stopni Fahrenheita też, to 3 osobówka oczami Montaga
You were everything in my heart and my heart still beats, these empty beats

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Historia a bohaterowie - dylematy

Post autor: Siemomysła » 28 października 2017, 17:37

Kanterial pisze:
Powiedz mi proszę jeszcze gdzie znajdę taki typ narracji? Łatwiej mi to będzie sobie zobrazować
wszędzie. wszędzie go znajdziesz, 90% książek jest pisanych tym typem
451 stopni Fahrenheita też, to 3 osobówka oczami Montaga
O. A ja myślałam, że Xanttis pyta o pierwszoosobówkę taką pełną, jak w "Wiekach Światła". Jeśliby o to chodziło, to na wszelkie wypadek odpowiem: taką czystą zupełnie to trudno mi w tej chwili sobie przypomnieć. Jest "Atlas Chmur" Davida Mitchella - ale on składa się tak naprawdę z 7 tekstów i każdy pisany jest w innej formie narracyjne. Całkiem fajnie to wyszło Aleksandrze Janusz w serii "Kroniki Rozdartego Świata", ale ona też tylko jednemu bohaterowi pozwala opowiadać w pierwszej osobie, podczas, gdy rozdziały innych bohaterów są pisane trzecioosobówką.
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
Xanttis
Posty: 73
Rejestracja: 23 października 2017, 23:41

Re: Historia a bohaterowie - dylematy

Post autor: Xanttis » 28 października 2017, 20:22

Juz spieszę z wyjaśnieniem ^^
Siemomysła, pytałem Ciebie o tą trzecioosobową spersonalizowaną :) tak jak Kanterial napisał. Pierwszoosobowa jak pisałem za bardzo mnie ograniczy
"Wszyscy muszą być podobni jeden do drugiego. Każdy człowiek wizerunkiem innego człowieka. Wtedy wszyscy są szczęśliwi, bo nie ma gór, by się przed nimi zginać ze strachu i porównywać się z nimi" ~ 451 stopni Fahrenheita, Ray Bradbury

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Historia a bohaterowie - dylematy

Post autor: Siemomysła » 28 października 2017, 21:26

Xanttis pisze: tak jak Kanterial napisał.
Napisała ;)

Oraz - masz w podpisie cytat z Bradbury'ego - idealny przykład takiej narracji, jak zresztą także Kanterial napisała ;)
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
Xanttis
Posty: 73
Rejestracja: 23 października 2017, 23:41

Re: Historia a bohaterowie - dylematy

Post autor: Xanttis » 28 października 2017, 21:59

Przepraszam - napisała :)
"Wszyscy muszą być podobni jeden do drugiego. Każdy człowiek wizerunkiem innego człowieka. Wtedy wszyscy są szczęśliwi, bo nie ma gór, by się przed nimi zginać ze strachu i porównywać się z nimi" ~ 451 stopni Fahrenheita, Ray Bradbury

Tal Shiar
Posty: 10
Rejestracja: 20 maja 2018, 13:58

Re: Historia a bohaterowie - dylematy

Post autor: Tal Shiar » 20 maja 2018, 17:10

Rzeczą, która mi się najlepiej podoba w twórczości m.in. George'a R.R. Martina jest użycie narracji trzecioosobowej w punktu jednego bohatera. Czyni to akcję bardziej realistyczną - z perspektywy bohatera, w którego można się "wczuć" i żyć opowieścią.

ODPOWIEDZ