TEKSTEM ROKU 2018 zostało ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee :D Serdecznie gratulujemy i zapraszamy do lektury!

Jak Hogwart zyskał mistrza eliksirów

"Fanfiki to literatura, która może wyglądać jakby została wynaleziona na nowo po katastrofie jądrowej przez grupę cudownych pop-kulturowych ćpunów uwięzionych w zamkniętym bunkrze. [...] Kultura mówi do nich, a oni jej odpowiadają w jej własnym języku." ~ Lev Grossman
Awatar użytkownika
NightRaven
Posty: 111
Rejestracja: 16 stycznia 2012, 21:49
Lokalizacja: Kotlina Kłodzka
Kontaktowanie:

Jak Hogwart zyskał mistrza eliksirów

Post autor: NightRaven » 11 lipca 2012, 18:54

Przepraszam, że tak długo nie pisałem, lecz natłok nauki i nerwów nie pozwolił mi odpalić kompa.



Mój Snape nawrócił się dopiero wtedy, kiedy zrozumiał jaki jest Voldemort. Przekonał się jaki jest Dumbledore... To mój wymysł...
(przyp. autora)



Był zimny, ponury wieczór. Wiatr zmiatał śmieci i lekkie przedmioty z ulic Hogsmeade.Szalała burza. Severus Snape, opatulony grubym płaszczem, zmierzał do Trzech Mioteł, by móc się odrobinę ogrzać przy piwie kremowym. Zabawne… Dorosły czarodziej chciał pocieszyć się szklaneczką dziecięcego trunku.
W gospodzie trudno było o wolne miejsce. Madame Rosmerta biegała z kąta w kąt roznosząc tace pełne jedzenia i kufli, w których złocił się alkohol.
Severus zdjął przemoknięty płaszcz i położył go przy kominku, po czym wypatrzywszy wolne miejsce usiadł.

Czy naprawdę upadł tak nisko po śmierci Czarnego Pana? Te żałosne pogłoski jakoby niemowlę miało zabić Lorda Voldemorta – najpotężniejszego czarnoksiężnika wszechczasów, są prawdziwe? Musi czym prędzej uciekać… Z pewnością z kogoś wyduszą, że i on był śmierciożercą. Przecież sama Lestrange mówiła, że mnie wyda... Nie odpuści. Zazdrości, że to nie do niej Czarny Pan miał tyle zaufania.
Rozmyślania Snape’a przerwała Madame Rosmerta, która oparła się o stolik z notesikiem pytając: „Co podać?”
- Piwo kremowe – odrzekł Snape, ruchem głowy strząsając włosy z oczu.
Kobieta kiwnęła głową i szybkim krokiem, ruszyła na zaplecze. Gwar rozmów stawał się powoli nie do zniesienia -multum ludzi rozprawiało o porażce Czarnego Pana. Do Snape'a dolatywały strzępki rozmów, co chwilę słyszał nazwiska swoich przyskrzynionych kolegów - śmierciożerów.
Kobieta siedząca za nim nie mogła uwierzyć, że Syriusz Black miał coś wspólnego z Czarnym Panem.

Rzeczywiście Snape nie przypominał sobie tego niechluja, jednak uznał, że Black obracał się w tym niższym towarzystwie. Zapłacił za piwo i powoli sączył złocistą substancję. Przyjemne ciepło rozeszło się po jego ciele. Co teraz pocznie, jeśli Czarny Pan odszedł rzeczywiście?
Musi znaleźć w kimś oparcie. W kimś, kto ochroni go przed Ministerstwem, przed Azkabanem. Prędzej czy później do niego dotrą. Severus ujął się za głowę. Szukał kogoś, kto...

- OCZYWIŚCIE! – ryknął Snape, a tłum ludzi zwrócił ku niemu wzrok. Mężczyzna chwycił swój przemoknięty płaszcz i wybiegł czym prędzej z karczmy. Czyż w Hogwarcie nie brakowało nauczyciela? A dyrektorem jest przecież chyba ten naiwny starzec, Dumbledore. Snape biegł jak na złamanie karku, by chwilę później deportować się z głośnym trzaskiem.
***
Przy ulicy Spinner’s End w jednym z szarych domków panowała istna wrzawa. Severus Snape pakował swoje rzeczy do niewielkiego kufra. Będzie nauczać w Hogwarcie! Dumbledore połknął haczyk. Kupił tę nędzną bajeczką o skrusze i wstręcie do Czarnego Pana. Doprawdy, jest ocalony! Zamknął bagaż na dwie zasuwki i usiadł na łóżku. Zaczerpnął kilka oddechów i przymknął powieki. Cudownie… To nie koniec. Otworzył oczy i wyjąwszy różdżkę stuknął nią w sakwojaż, który zniknął z cichym, specyficznym dla deportacji pyknięciem. Snape włożył na siebie gruby płaszcz. Lustrzane odbicie przyciągnęło jego uwagę. Jak zawsze długie, kruczoczarne włosy opadały mu na ramiona. Charakterystyczny dla jego rodziny spiczasty nos. Przyglądał się sobie jeszcze przez chwilę, po czym zniknął.
***
Na wzgórzu mieścił się majestatyczny zamek – Hogwart. Humor Snape’a wahał się pomiędzy zażenowaniem a wściekłością. Doprawdy, nie ma nic gorszego niż jazda powozem wraz z trójką uczniów. Snape przypuszczał, że byli drugoklasistami - jeden z nich czytał "Standardową księgę zaklęć (stopień 2). Chłopcy byli dość niscy jak na swój wiek i z nieukrywaną ciekawością wpatrywali się w nowego nauczyciela.
Kwadrans później stał pod bramą, czekając na Dumbledore'a. Umówili się z dyrektorem na krótki spacer przed ucztą. Gdy słońce zaczęło zachodzić, a Snape'a znudziło obserwowanie szybującego w powietrzu hipogryfa, stary nauczyciel wreszcie się pojawił. Nigdy więcej nie przyjadę tak wcześnie...

- Witaj, Severusie - rzekł Dumbledore, kończąc paczkę Fasolek Wszystkich Smaków Bertiego Botta.
Snape skinął głową. Starzec poklepał go po plecach jak syna i zaprosił na spacer po błoniach. Seledynowa trawa falowała na wietrze, pieszczona jego podmuchami. Dumbledore nie zmienił się nic a nic. Nadal miał długą brodę. Nadal był wesoły jak wówczas - piętnaście lat temu.

Zdawało się, że błonia zaleje szmaragdowe tsunami, a Snape i Dumbledore zostaną pochłonięci przez prąd.Dumbledore na chwilę spoważniał.
-Nie będziesz nauczał obrony przed czarną magią. – Rzekł, gdy dochodzili do skraju Zakazanego Lasu.
Snape przystanął.
- Jak to? – Był roztrzęsiony. – Do czego innego się nadaję?
Dumbledore wyjął zza pazuchy różdżkę, leniwie machnął. W powietrzu ukazał się szkarłatny napis:
Eliksiry…
Severus jęknął.
- Doprawdy, najnudniejszy przedmiot w Hogwarcie – zasyczał.
- Zaraz… z tego co wiem to z owutemów otrzymałeś wybitny. – Poklepał go po ramieniu.
- Dalej twierdzę, że…
- Innej posady w Hogwarcie nie znajdziesz – Dumbledore był z lekka zniecierpliwiony.
Snape wymamrotał „Dziękuję”.
Gdy mijali domek Hagrida, Severus przystanął.
- Czy Black został pojmany?
- Jeszcze nie, lecz ręczę, że za to co zrobił Potterom zostanie czym prędzej schwytany..
Czarnowłosy spojrzał Albusowi w oczy. Zacisnął pięść, chowając ją do rękawa.
- Ale cóż zdarzyło się Potterom, profesorze?
Dumbledore zerknął na Severusa znad swoich okularów połówek.
- Czy nie słyszałeś, że Voldemort zginął?
- Tak słyszałem, ale…
- Tej nocy był u Potterów, w Dolinie Godryka. Nie zgodzili się dołączyć do jego grona, oddali życie za chłopca. Harry w niewiadomy mi sposób unicestwił Voldemorta, a sam wyszedł cało. Została mu jedynie blizna w kształcie błyskawicy na czole.
Snape cały się trząsł. Lily… Jamesa nienawidził całym sercem, lecz Lily - jego kochana przyjaciółka, pierwsza miłość nie żyje!
Rozpadało się, toteż Dumbledore zaprowadził półprzytomnego Snape’a do zamku.
W czasie uczty Snape prawie się nie odzywał, toteż nauczyciele zaprzestali prób nawiązania z nim jakiejkolwiek konwersacji.


***
Nadeszła sroga zima. Śnieg hardo zacinał w okna. Opiekę nad magicznymi stworzeniami przeniesiono do Wielkiej Sali co przysparzało nie lada roboty skrzatom domowym, bo podłoga po każdej lekcji pełna była cuchnącego łajna. Snape powoli odnajdywał się w roli nauczyciela. Był opiekunem Slytherinu. Często po zajęciach zamykał się w gabinecie, by znów zajrzeć do myślodsiewni. By po raz kolejny ujrzeć Lily.
***
I zjawił się ten Potter… Snape siedział za stołem, patrząc na świeżo upieczonego Gryfona. „Chłopiec, który przeżył”… Chudy, wysoki, w okularach. Jak takie chuchro powstrzymało Czarnego Pana?
***
Snape uderzył pięścią w ścianę. Uczyć go oklumencji?! Kpina… Ten Potter zawsze musi być chroniony…
***
Wredny, bezczelny, jak jego ojciec, smarkacz. Szczyt wścibstwa, by zaglądać do mojej myślodsiewni. Lily, co ty na to?
***
Teraz mogę odejść… Potter, on wie… Niechaj Czarny Pan polegnie. Potter, walcz za mnie.
Nadchodzi ciemność… Lily? Dumbledore?

***
Pomnik usłany był białymi różami. Wygrawerowany napis głosił:
Severus Snape
09/01/1960. – 02/05/1998.

Mistrz Eliksirów.
Dyrektor Hogwartu.
Zamordowany przez Voldemorta.
Wierny do końca…
"Pisanie nie polega jedynie na wyrażaniu myśli, to także głęboka zaduma nad wymową każdego słowa."
Obrazek

Awatar użytkownika
Quenya
Posty: 176
Rejestracja: 16 czerwca 2012, 06:27
Lokalizacja: Północno - wschodnia część Polski :)
Kontaktowanie:

RE: Jak Hogwart zyskał mistrza eliksirów

Post autor: Quenya » 11 lipca 2012, 21:20

Kobieta kiwnęła głową i prawie, biegnąc ruszyła na zaplecze.
Źle postawiony przecinek.
Powinno być tak: Kobieta kiwnęła głową i prawie biegnąc, ruszyła na zaplecze.
W kimś kto ochroni go przed Ministerstwem, przed Azkabanem…
Wstaw przecinek po ,,kimś''.
Chwilę później się deportował, pozostawiając po sobie głośny trzask
Kropka na końcu.
- Witaj, Severusie. – Rzekł Dumbledore, kończąc paczkę Fasolek wszystkich Samków Bertiego Botta.
Chyba ,,Smaków'' xD

Jest więcej zdań, w których brakuje przecinków.

Całkowicie jestem za, za opowiadaniami o Potterze. Lubię po prostu. A tobie, ta część ( o ile masz zamiar pisać dalszą część) jest wspaniała. Nadałeś tutaj niesamowity nastrój, a najbardziej w karczmie.
Ja Snape'a polubiła. dopiero wtedy, kiedy umierał. Pomógł wtedy Harremu, i za to mu dziękuję. Wcześniej był dla mnie obojętny xD

Super ci to wyszło. Hola!
Życzę dalszej weny!
Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej potrzebują naszej miłości.

Awatar użytkownika
NightRaven
Posty: 111
Rejestracja: 16 stycznia 2012, 21:49
Lokalizacja: Kotlina Kłodzka
Kontaktowanie:

RE: Jak Hogwart zyskał mistrza eliksirów

Post autor: NightRaven » 11 lipca 2012, 22:18

Dziękuję serdecznie za wymienione błędy i opinię.
Tej pracy nie mam zamiaru kontynuować, ale owszem piszę inne fanfiki. Na moim blogu umieściłem pierwszy rozdział mojego tomu 6.

Pracuję nad Czteroksiągiem cyklów opowiadań.
Będą cztery cykle opowiadające o uczniach poszczególnych uczniów domów w Hogwarcie.

***
Proszę użytkowników piszących ff HP o wysyłanie mi adresów swych blogów, tekstów na PW :)
"Pisanie nie polega jedynie na wyrażaniu myśli, to także głęboka zaduma nad wymową każdego słowa."
Obrazek

Awatar użytkownika
ravencrow

RE: Jak Hogwart zyskał mistrza eliksirów

Post autor: ravencrow » 11 lipca 2012, 22:30

Uwielbiam Pottera, a taka Snape'owska perspektywa to całkiem miła odmiana : )
Naprawdę fajnie wyszło, nawet trochę zatęskniłam za tymi książkami... może skorzystam z odrobiny czasu w wakacje i zrobię sobie tygodniowy maraton czytelniczy? Zachęciłeś mnie. ; )

Awatar użytkownika
tomek11

RE: Jak Hogwart zyskał mistrza eliksirów

Post autor: tomek11 » 13 lipca 2012, 00:22

Po kwadransie czekał pod bramą na Dumbledore’ a, który zaproponował krótki spacer przed ucztą - tego zdania nie rozumiem, ale nie wiem, czy to błąd, czy może jest dobrze i po prostu ja nie mogę pojąć.
- Jeszcze nie, lecz za to co zrobił Potterom ręczę, że zostanie czym prędzej schwytany - przecinek przed "czym".
Dumbledore spojrzał na Severusa znad swoich okularów połówek - chyba, powinno, być połówek okularów.
W czasie uczty Snape mówił tak mało, że grono nauczycielskie przestało prowadzić jakiekolwiek konwersacje wraz z jego osobą - przecinek przed "tak" i może, jeszcze przed "przestało" i "jakiekolwiek"

Cały tekst bardzo mi się podobał. Błędy nie rzucają się w oczy, a przynajmniej ja nie wiele zauważyłem, choć tym się nie sugeruj, bo ja zawsze mam problemy z ich wypatrzeniem, nawet jak są:) Zaciekawił mnie,tak, że przeczytałem do końca, a to już spory wyczyn. Wczułem się w niego i jestem na tak. Gratuluję, przechodzisz dalej;)

Awatar użytkownika
Quenya
Posty: 176
Rejestracja: 16 czerwca 2012, 06:27
Lokalizacja: Północno - wschodnia część Polski :)
Kontaktowanie:

RE: Jak Hogwart zyskał mistrza eliksirów

Post autor: Quenya » 13 lipca 2012, 00:47

Tomek11 nie zgadzam się z twoimi poprawkami. Tam gdzie mówisz żeby był przecinek, jest on zbędny. Albo brakuje go gdzie indziej, ale na pewno nie tam, gdzie mówisz.
Powinno być tak:
- Jeszcze nie, lecz za to co zrobił Potterom ręczę, że zostanie czym prędzej schwytany
Jeszcze nie, lecz za to co zrobił Potterom, ręczę, że zostanie czym prędzej schwytany.
W czasie uczty Snape mówił tak mało, że grono nauczycielskie przestało prowadzić jakiekolwiek konwersacje wraz z jego osobą -
W czasie uczty, Snape mówił tak mało, że grono nauczycielskie przestało prowadzić jakiekolwiek konwersacje wraz z jego osobą.
Chociaż nawet ten przecinek, który wstawiłam też jest zbędny, ale to kwestia gustu.
Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej potrzebują naszej miłości.

Awatar użytkownika
NightRaven
Posty: 111
Rejestracja: 16 stycznia 2012, 21:49
Lokalizacja: Kotlina Kłodzka
Kontaktowanie:

RE: Jak Hogwart zyskał mistrza eliksirów

Post autor: NightRaven » 13 lipca 2012, 12:08

Dzięki za poprawki i opinie.
Quenya, co sądzisz o mojej pracy?
"Pisanie nie polega jedynie na wyrażaniu myśli, to także głęboka zaduma nad wymową każdego słowa."
Obrazek

Awatar użytkownika
Gabriela

Re: Jak Hogwart zyskał mistrza eliksirów

Post autor: Gabriela » 27 lipca 2012, 00:46

Uwaga, Gabriela wkracza do akcji! Przed rozwinięciem spoilera skonsultuj się z lekarzem bądź kim tam chcesz, w każdym razie przygotuj się na moje marudzenie i wytykanie drobnostek :) Chociaż właściwie nie jestem pewna czy to tutaj to drobnostki, czy zwykłe błędy interpunkcyjne/składniowe/stylistyczne.

UWAGI TECHNICZNE
SpoilerShow
Wiatr zmiatał śmieci i lekkie przedmioty z ulic Hoegsmade.
Hogsmeade ! Warto, żebyś używając nazw oryginalnych zwracał uwagę na ich pisownię.
Panowała burza.
Zabij mnie, tylko nie to! Nad czym panowała? Burza nie panuje, panuje król. A burza mogła na przykład szaleć.
Severus Snape, grubo opatulony płaszczem, zmierzał do Trzech Mioteł, by móc się odrobinę ogrzać przy kremowym piwie.

Zmieniłabym na opatulony grubym płaszczem, jakoś przyjaźniej dla ucha.
Nie wiem czy to moje fanowskie przewrażliwienie, ale wydaje mi się, że Rowling używała konstrukcji 'piwo kremowe' i w tej kolejności brzmi bardziej naturalnie.
...by móc się odrobinę ogrzać przy kremowym piwie. Zabawne… dorosły czarodziej chciał pocieszyć się szklaneczką dziecięcego piwa.

Wydaje mi się, że 'dorosły' należałoby napisać wielką literą.
Powtórzenie. Można by tu pokombinować na przykład ze słowem 'alkohol' czy 'trunek'.
Zabawne... Dorosły czarodziej chciał pocieszyć się szklaneczką dziecięcego trunku. Chyba nieźle, nie sądzisz?
Gospoda zapełniona była po brzegi. Madame Rosmerta biegała z kąta w kąt, nosząc tacę z jedzeniem, lub kilka kufli zapełnionych złocistą substancją piwa, zapewne.

Gospoda po brzegi? Jakoś mi nie pasuje. Zamieniłabym to na przykład na W gospodzie trudno było o wolne miejsce.
A fe, okropne zdanie, poza tym piwo znów się powtarza. Co powiesz na: Madame Rosmerta biegała z kąta w kąt roznosząc tace pełne jedzenia i kufli, w których złocił się alkohol.
Severus usiadł w kącie i czekał. Zdjął przemoknięty płaszcz i położył go przy kominku.

Konstrukcja 'zrobił coś i zrobił coś' powtórzona dwukrotnie razi, poza tym z jednej strony czekał wskazuje raczej na bezruch, tu znów nam się wierci. Moja propozycja: Severus zdjął przemoknięty płaszcz i położył go przy kominku, po czym wypatrzywszy wolne miejsce usiadł. Kąt wyrzuciłam, bo się powtarza, czekał też, bo nie wiadomo na co i czytelnik czuje się zirytowany: no dobra, usiadł i czekał, ale na co do cholerki?
Te żałosne pogłoski jakoby niemowlę miałoby zabić Lorda Voldemorta – najpotężniejszego czarnoksiężnika wszechczasów, są prawdziwe?

...jakoby niemowlę miało...
Poza tym przecinek zastąpiłabym myślnikiem.
Musi czym prędzej uciekać… z pewnością od kogoś wyduszą, że i on był śmierciożercą.

Po wielokropku - wielka litera.
Hmm... Wydusić raczej z kogoś niż od kogoś, ale nie upieram się bo nie jestem pewna.
Przecież sama Lestrange mówiła, że mnie wyda… Nie odpuści mi tego, że Czarny Pan miał więcej zaufania do mnie
Za dużo zaimków. Przecież sama Lestrange mówiła, że mnie wyda... Nie odpuści. Zazdrości, że to nie do niej Czarny Pan miał tyle zaufania.
Rozmyślania Snape ’a

Wkradła Ci się spacja przed apostrof.
Rozmyślania Snape ’a przerwała Madame Rosmerta, która oparła się o stolik z notesikiem, pytając: „Co podać?”

Przed 'pytając' niepotrzebny przecinek.
- Kremowe piwo – odrzekł Snape, odrzucając grzywkę do tyłu.

Z piwem to samo co wyżej.
Snape jest dorosłym facetem czy rozchichotaną nastolatką, która właśnie zobaczyła przystojnego chłopaka?
...odrzekł Snape, ruchem głowy strząsając włosy z oczu. Grzywka u faceta brzmi nieco niemęsko, przynajmniej dla mnie.
Kobieta kiwnęła głową i prawie biegnąc, ruszyła na zaplecze.

Zbędny przecinek, albo przecinek po i. Ale nie ładniej by brzmiało szybkim krokiem?
Gwar rozmów stawał się powoli nie do zniesienia. Multum ludzi rozprawiało o porażce Czarnego Pana.
Połączyłabym to zdanie przecinkiem albo myślnikiem.
Snape co jakiś czas słyszał dochodzące do niego zza pleców nazwiska swoich, przyskrzynionych kolegów – śmierciożerców.
Do Snape'a dolatywały strzępki rozmów, co chwilę słyszał nazwiska swoich przyskrzynionych kolegów - śmierciożerów.
Zapłaciwszy z góry za piwo Snape powoli sączył złocistą substancję.

Skoro je dostał, do chyba nie z góry? No i ten imiesłów tu nie pasuje. Zapłacił za piwo i powoli sączył złocistą substancję. Powtarzanie nazwiska jest tu zbędne.

Co teraz pocznie skoro Czarny Pan odszedł?

Robi się tu taki dziecięcy rym. Co teraz pocznie, jeśli Czarny Pan odszedł rzeczywiście?

Tak, bowiem czym prędzej, czym później i do niego dotrą.

Błędna konstrukcja. Prędzej czy później do niego dotrą. Zmieniłabym wielokropek przed tym zdaniem na kropkę, a owy wielokropek wstawiła po 'dotrą'.

Severus Snape ujął się za głowę i szukał. Szukał tego kogoś kto..

Po pierwsze zjadło Ci jedną kropkę na końcu. Po drugie 'ujął się za głowę i szukał' fatalnie brzmi. Może by tak: Severus ujął się za głowę. Szukał kogoś, kto...

Czyżby w Hogwarcie nie brakowało nauczyciela? Czy dyrektorem nie jest ten naiwny starzec Dumbledore?

Czyżby wskazuje na to, że pierwszy raz spotkał się z tą informacją i jest nią szczerze zdziwiony, jednak z kontekstu wynika, że wiedział o tym wcześniej. Czyż w Hogwarcie nie brakowało nauczyciela? A dyrektorem jest przecież chyba ten naiwny starzec, Dumbledore.

Snape biegł potykając się. Chwilę później się deportował, pozostawiając po sobie głośny trzask.

Snape biegł jak na złamanie karku, by chwilę później deportować się z głośnym trzaskiem.

Przy ulicy Spinner ’s End w jednym z szarych domków panowała istna wrzawa.

Znów spacja przed apostrofem.

Severus Snape pakował swe rzeczy w niewielki kufer.

Swe zmień na swoje, bo brzmi zbyt górnolotnie. No i pakował do kufra a nie w kufer.

Severus Snape pakował swe rzeczy w niewielki kufer. Będzie nauczać w Hogwarcie! Dumbledore połknął haczyk. Kupił tę nędzną bajeczką o skrusze i wstręcie do Czarnego Pana. Doprawdy, jest ocalony! Zamknął kufer na dwie zasuwki i usiadł na łóżku. Zaczerpnął kilka oddechów i przymknął powieki. Cudownie… to nie koniec… Otworzył oczy, i wyjąwszy różdżkę stuknął nią w kufer, który zniknął z cichym, specyficznym dla deportacji, pyknięciem.

Czerwone przecinki zbędne.
... to nie koniec... - zacznij wielką literą i wielokropek po zmień na kropkę, co za dużo, to niezdrowo.
Pousuwaj te kufry, zmień je na bagaż czy cokolwiek innego.

Snape nałożył na siebie gruby, nowy płaszcz.

Żeby uniknąć nagromadzenia zaimków, nałożył na siebie zastąpiłabym włożył i usunęłabym to nowy - kompletnie nic nie wnosi i jakoś razi, oddzielone przecinkiem od gruby. Chyba żeby usunąć gruby...

Jak zawsze długie, i, krótko rzecz ujmując, kruczoczarne włosy opadały mu na ramiona.

Niepoprawnie wydzielone wtrącenie, w dodatku bezsensownie i niepotrzebnie użyte - ja bym wyrzuciła.

Przypatrzył się uważnie swojemu odbiciu. Jak zawsze długie, i krótko rzecz ujmując, kruczoczarne włosy opadały mu na ramiona. Charakterystyczny dla jego rodziny spiczasty nos. Przypatrzył się sobie przez chwilę i zniknął.

Moja propozycja:
Pierwsze zdanie - Lustrzane odbicie przyciągnęło jego uwagę.
Ostatnie zdanie - Przyglądał się sobie jeszcze przez chwilę, po czym zniknął.

Humor Snape ’a

Znów spacja przed apostrofem.

W dodatku drugoklasistami w jego mniemaniu, albowiem byli to trzej tędzy chłopcy z rozmierzwionymi czuprynami.

O nie, albowiem? Konsekwentnie trzymaj się stylu, takie górnolotne wtręty obniżają wartość tekstu. Po tym, że byli to trzej tędzy chłopcy z czuprynami rozpoznał, że to drugoklasiści?

Doprawdy, nie ma nic gorszego niż jazda powozem z uczniami. W dodatku drugoklasistami w jego mniemaniu, albowiem byli to trzej tędzy chłopcy z rozmierzwionymi czuprynami. Jeden z nich czytał Standardową księgę zaklęć (stopień 2.)Byli dość niscy jak na swój wiek i wpatrywali się z nieukrywaną ciekawością w Snape’ a.

Doprawdy, nie ma nic gorszego niż jazda powozem wraz z trójką uczniów. Snape przypuszczał, że byli drugoklasistami - jeden z nich czytał "Standardową księgę zaklęć (stopień 2). Chłopcy byli dość niscy jak na swój wiek i z nieukrywaną ciekawością wpatrywali się w nowego nauczyciela.

Po kwadransie czekał pod bramą na Dumbledore’ a, który zaproponował krótki spacer przed ucztą. Gdy słońce zaczynało już zachodzić, a Snape zdążył napatrzyć się na przelatującego nad Hogwartem hipogryfa zjawił się Dumbledore. Nigdy więcej nie zjawię się wcześniej…
Aleś tu namieszał! Z pierwszego zdania wynika, że czekał i się doczekał, bo Dumbledore dotarł i zaproponował spacer, potem znowu go nie ma...
Kwadrans później stał pod bramą, czekając na Dumbledore'a. Umówili się z dyrektorem na krótki spacer przed ucztą. Gdy słońce zaczęło zachodzić, a Snape'a znudziło obserwowanie szybującego w powietrzu hipogryfa, stary nauczyciel wreszcie się pojawił. Nigdy więcej nie przyjadę tak wcześnie...

- Witaj, Severusie. – Rzekł Dumbledore, kończąc paczkę Fasolek wszystkich Smaków Bertiego Botta.

Niech mnie ktoś poprawi, jeśli się mylę, nie jestem specjalistką od zapisu dialogów, ale wydaje mi się, że "rzekł" powinno być napisane małą literą. Oczywiście nazwa własna powinna być wydzielona kursywą i napisana konsekwentnie: "wszystkich smaków" albo "Wszystkich Smaków".

Dumbledore nie zmienił się nic, a nic. Nadal miał długą, sędziwą brodę.

Sędziwy to może być starzec, nie broda. Broda może być siwa. Sędziwy tyczy się wieku.

Nadal był wesoły jak wówczas… piętnaście lat temu.

Zmieniłabym wielokropek na myślnik, i tak ich nadużywasz.

Nie będziesz nauczał Obrony przed czarną magią

Kropka na końcu, nazwy przedmiotów piszemy małą literą.

Dumbledore wyjął zza pazuchy różdżkę i machnąwszy nią w powietrzu ukazał się szkarłatny napis:

Błędne i nielogiczne użycie imiesłowu.
Dumbledore wyjął zza pazuchy różdżkę, leniwie machnął. W powietrzu ukazał się szkarłatny napis.

Jeszcze nie, lecz za to co zrobił Potterom, ręczę, że zostanie czym prędzej schwytany.

Jeszcze nie, lecz ręczę, że za to co zrobił Potterom zostanie czym prędzej schwytany.
Bo wychodzi, że za to co zrobił Potterom Dumbledore ręczy, zamiast Dumbledore ręczy, że zostanie schwytany.

Czarnowłosy spojrzał Albusowi w oczy. Zacisnął pięść, chowając ją do rękawa.
- Ale cóż zdarzyło się Potterom, profesorze?
Dumbledore spojrzał na Severusa znad swoich okularów połówek.

Tej nocy był u nich… w Dolinie Godryka. Oni się nie zgodzili. Oddali życie za chłopca. Unicestwił Voldemorta, a sam wyszedł cało prócz blizny ,o dziwnym kształcie, na czole.

Kompletnie nieskładna wypowiedź.
Tej nocy był u Potterów, w Dolinie Godryka. Nie zgodzili się (na co?), oddali życie za chłopca. Harry w niewiadomy mi sposób unicestwił Voldemorta, a sam wyszedł cało. Została mu jedynie blizna w kształcie błyskawicy na czole.

W czasie uczty, Snape mówił tak mało, że grono nauczycielskie przestało prowadzić jakiekolwiek konwersacje wraz z jego osobą.

Grono pedagogiczne, jeśli już. Przestało prowadzić konwersacje RAZEM z jego osobą czy po prostu - z jego osobą? W ogóle to okropnie brzmi.
W czasie uczty Snape prawie się nie odzywał, toteż nauczyciele zaprzestali prób nawiązania z nim jakiejkolwiek konwersacji.

Opiekę nad magicznymi stworzeniami przeniesiono do Wielkiej Sali, co przysparzało nie lada roboty skrzatom domowym, bo podłoga, po każdej lekcji, pełna była cuchnącego łajna.

Chudy, wysoki, w okularach.

Wredny, bezczelny, jak jego ojciec, smarkacz. Szczyt wścibstwa i bezczelnościby - zaglądać do mojej myślodsiewni. Lily, co ty na to?

To bezpośredni zapis myśli Snape'a, więc zaznacz kursywą.

Teraz mogę odejść… Potter, on wie… Niechaj Czarny Pan, polegnie. Potter, walcz za mnie.
Nadchodzi ciemność… Lily? Dumbledore?

„Zamordowany przez Voldemorta”.

Czemu w cudzysłowie?


Nie chcę wyjść na zarozumiałą, ale jestem właściwie pewna, że poprawki Tomka i Quenaya'i (nie wiem jak odmienić) są błędne. Nie mam siły tłumaczyć dlaczego, jest pierwsza w nocy a ja siedzę nad tym tekstem już trzecią godzinę, ale jakby ktoś się ze mną nie zgadzał to wyjaśnię.

Fatalny styl, powtórzenia, zbyt duże nagromadzenie wielokropków, składnia i interpunkcja leży - to tak o formie w skrócie.


A jeśli chodzi o fabułę... Jedyną Twoją 'zasługą' jest to, że opisałeś zdarzenia z innej perspektywy. Nie zawarłeś w tekście żadnych nowych motywów czy wątków, w żaden sposób go nie rozwinąłeś. Po prostu przepisałeś książkę, zmieniając tylko punkt widzenia, w dodatku zrobiłeś to dość ułomnie, jeśli chodzi o styl (szczegóły w spoilerze). Kompletnie mnie nie porwało.

PS Nie miej mi za złe słów krytyki, staram się być obiektywna i szczera. Broń Boże się nie zrażaj, pisz dalej i pracuj nad formą!!!


EDIT
Zasięgnęłam opinii polonistki na temat tego wyduszania. To jest tak, że wydusić coś z kogoś i wydusić coś od kogoś mają dwa znaczenia. Pierwsze znaczy uzyskać od kogoś informację, choć właściwie rzadko jest używane w tej formie, częściej jako wyduś to z siebie. Drugie natomiast, to, którego użyłeś, znaczyłoby hmm w pewnym sensie zmusić kogoś do oddania nam czegoś, ale czegoś materialnego a nie np. informacji. Tylko to właściwie nie jest używane, nie wiem nawet, czy poprawne.

Awatar użytkownika
NightRaven
Posty: 111
Rejestracja: 16 stycznia 2012, 21:49
Lokalizacja: Kotlina Kłodzka
Kontaktowanie:

Re: Jak Hogwart zyskał mistrza eliksirów

Post autor: NightRaven » 20 sierpnia 2012, 11:35

Fatalny styl, powtórzenia, zbyt duże nagromadzenie wielokropków, składnia i interpunkcja leży - to tak o formie w skrócie.
Dzięki za takie sprostowanie. Będę pamiętał na przyszłość nad czym mam popracować ;).
PS Nie miej mi za złe słów krytyki, staram się być obiektywna i szczera. Broń Boże się nie zrażaj, pisz dalej i pracuj nad formą!!!
Gab, czemu mam się obrażać? Że powiedziałaś prawdę? Naprawdę dziękuję ci za konstruktywną krytykę. Właśnie tego potrzebowałem. Będę pisać dalej.

Zabieram się za poprawianie =).

edit: Poprawki naniesione. Dzięki serdeczne.

Awatar użytkownika
Sakrex

Re: Jak Hogwart zyskał mistrza eliksirów

Post autor: Sakrex » 30 października 2012, 20:31

Trochę stary teamt, ale co mi tam, napiszę co o tym sądzę. Do strony technicznej się nie przyczepię, bo zrobiło to już kilka osób przede mną. Natomiast sama treść jest raczej przyjemna, chociaż brakuje mi tu magii Rowling. Wiem, że to fanfiction, ale nigdzie nie jest napisane, że zmieniłaś przeszłość Snape'a, a z rozmowy w Trzech Miotłach wynika, że nie znał on Syriusza, a przynajmniej takie mam wrażenie czytając fragment:
NewWriter pisze: Kobieta siedząca za nim nie mogła uwierzyć, że Syriusz Black miał coś wspólnego z Czarnym Panem.
Rzeczywiście Snape nie przypominał sobie tego niechluja, jednak uznał, że Black obracał się w tym niższym towarzystwie.
Może powinno być tak: "Snape nigdy nie widział tego niechluja w otoczeniu Voldemorta, jednak uznał, że Black obracał się w tym niższym towarzystwie" Nie wiem, taka moja luźna uwaga, nie jestem ekspertem, ale tak pasowałoby mi bardziej;D

Nie podobał mi sie też moment kiedy Dumbledore wyciągnął różdżkę i wyczarował napis "eliksiry". Nie wiem czemu, ale takie zachowanie nie pasuje mi do postaci dyrektora Hogwartu.

Tak ogólnie miło było wrócić na chwilę do świata HP, a ukazanie całej sytuacji z perspektywy Severusa było nawet interesujące.
Pozdrawiam ;D

Awatar użytkownika
Petrus

Re: Jak Hogwart zyskał mistrza eliksirów

Post autor: Petrus » 01 listopada 2012, 20:20

Dla mnie bomba. Fajnie się to czyta. Jedynie muszę się przyłączyć do powyższej uwagi o Syriuszu Blacku. Skoro to był przyjaciel Jamesa Pottera, z którym dręczyli biednego Severusa, to trudno żeby o nim zapomniał :D

Zablokowany