TEKSTEM ROKU 2018 zostało ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee :D Serdecznie gratulujemy i zapraszamy do lektury!

Sherlock Holmes i Listy

"Fanfiki to literatura, która może wyglądać jakby została wynaleziona na nowo po katastrofie jądrowej przez grupę cudownych pop-kulturowych ćpunów uwięzionych w zamkniętym bunkrze. [...] Kultura mówi do nich, a oni jej odpowiadają w jej własnym języku." ~ Lev Grossman
Awatar użytkownika
Jedi

Sherlock Holmes i Listy

Post autor: Jedi » 09 maja 2012, 15:34

Wiem, że to trochę głupio wygląda, że mam na styk 10 postów i odrazu publikuję. Otóż dla rozwiania wątpliwości powiem, że na owym forum mi się spodobało, i nie jestem 'sezonowcem', który tylko coś opublikuje i ucieknie...
Będę dalej komentował innych dzieła i pośrednio pomagał się rozwiajać, jak tylko znajdę czas. :)
Zapraszam do czytania!:D

***

I Powrót
Dr. Watson jechał dorożką do domu przy ulicy Baker Street 221b. Ostatni tydzień spędził na pokładzie „Christophera Columbusa”. Rejs Tamizą był urodzinowym prezentem od jego przyjaciela, Sherlocka Holmesa. Watsonowi należał się krótki odpoczynek od przestępczego półświatka Londynu. Gdy dorożka dotarła na miejsce, była godzina 14:00, więc Holmes powinien już wstać, pomyślał Watson, dudniąc kołatką. Minęło jednak kilka minut, a w drzwiach nadal nikt się nie pojawiał. Mężczyznę ogarnął lekki niepokój. Wiedział, że jego współlokator jest człowiekiem bardzo nietypowym i niekonwencjonalnym, więc wszystkiego mógł się po nim spodziewać. Pośpiesznie wyjął z płaszcza niewielki drucik, pełniący rolę wytrychu, i rozprawił się z zamkiem. Wszedł do pomieszczenia spowitego mrokiem. Na progu przywitała go bardzo mocna woń palonego tytoniu. Dym koszmarnie szczypał w oczy, ponadto smród był nie do wytrzymania. Watson w naturalnym odruchu rzucił się do otwierania okien. Gdy przebiegał przez korytarz, pod nogami szeleścił mu suszony tytoń. W myślach zanotował sobie, żeby zaraz po doprowadzeniu mieszkania do względnego ładu, dość boleśnie uświadomić Sherlockowi to, jak bardzo zaniedbał dom pod jego nieobecność. Wchodząc do salonu, Watson ujrzał na stole szereg butelek po whisky, a pod stołem nieprzytomnego Holmesa. Doktor doznał szoku. Twarz jego najlepszego przyjaciela była cała we krwi! Napuchnięte wargi, podbite oko, złamany nos oraz liczne rozcięcia na twarzy świadczyły o tym, że detektyw podczas nieobecności pomocnika i jakby nie patrzeć opiekuna, postanowił spędzić czas w klubie bokserskim. Watson sięgnął do walizki i wyjął z niej małą buteleczkę spirytusu i wacik. Bolesne odkażanie ran, da nauczkę temu dziwakowi, pomyślał. Doktor przelał odrobinę płynu na wacik i przysunął go do twarzy detektywa. Sherlock zerwał się z dzikim okrzykiem.
- Co robisz, Watsonie?! Postradałeś zmysły?! Zostaw mnie w spokoju, głowa mi pęka…
- To raczej ja powinienem się martwić o stan twoich zmysłów, drogi przyjacielu. Doprawdy nie mam pojęcia co ty sobie wyobrażasz, rujnując siebie i nasz dom pod moją nieobecność.
Jednakże szkoda strzępić języka. Twoja twarz to katastrofa, trzeba się nią teraz szybko zająć, żeby facjata słynnego londyńskiego detektywa nie uległa stałemu oszpeceniu.
- Nie bądź taki profesorek nerwosolek - uśmiechnął się niewinnie Sherlock.

II List Pierwszy

Mniej więcej po trzech godzinach, gdy Holmesowi i jego przyjacielowi udało się przywrócić dom do ładu, Watson postanowił przejść się na pocztę, aby uzyskać listy których nie odebrał Sherlock, podczas jego małych wakacji. Powietrze było ciepłe jak na początek jesieni. Żółtawe liście kołysały się na wietrze. Mężczyzna spacerując ulicą, zachwycał się pięknym zachodem słońca. Nawet nie spostrzegł, kiedy znalazł się pod drzwiami poczty. Jednak przed budynkiem spotkał znajomego listonosza, pana Burnsa.
- Witaj, Watsonie. Jak podobał Ci się rejs Tamizą?
- Witaj, przyjacielu. Muszę przyznać, że to naprawdę świetne uczucie, raz na jakiś czas oderwać się od pracy i po prostu odpoczywać. Przyszedł może jakiś list do mnie, albo do Sherlocka podczas mojej nie obecności?
- Właściwie, tylko jeden list zaadresowany do Holmes’a. Do listu dołączona jest paczka, pewnie jakiś podarunek od byłego klienta - Pan Burns podał paczkę i list Watsonowi.
- Dziękuję, do zobaczenia.
- Żegnaj doktorze, mam nadzieję, że się niedługo zobaczymy.
Wychodząc z biura, Watson posmutniał. Był zawiedziony, że nikt oprócz detektywa nie pamiętał o jego urodzinach. Miał nadzieję, że chociaż na poczcie dostanie jakiś list z życzeniami. Pogrążony w smutku Watson dotarł do domu. Zastał Sherlocka siedzącego w fotelu i palącego swoją ulubioną fajkę.
- A Tobie nie za mało tytoniu, przyjacielu? – rzekł z nutą sarkazmu Watson.
-Daj spokój przyjacielu, fajka jeszcze nikogo nie zabiła – odparł wesoło detektyw.
- Dane naukowe mówią co innego. - Sherlock udawał, że go nie słyszy.
- Mam dla Ciebie list oraz załączony do niego pakunek - kontynuował Watson.
Zaciekawiony Sherlock sięgnął po list. List wysłany został jeszcze dzisiaj, jednak bez podpisu nadawcy. Detektyw lekko ochrypłym głosem zaczął odczytywać jego treść:

Szanowny Sherlocku,
zapewne wiesz, że po całym Londynie, a nawet po całej Angli chodzą pogłoski o Twojej niezwykłej, genialnej wręcz umiejętności dedukcji. Jednak obiektywnie stwierdzam, że owe pogłoski to brednie, a Ty sam obrosłeś w piórka i spocząłeś na laurach, jako RZEKOMO genialny detektyw. Żeby udowodnić moją wyższość nad Tobą, zagramy w moją grę. Już podaję reguły. Codziennie o 10:00, poczynając od dzisiaj będę wysyłał Ci list z załączonym przedmiotem. Ów przedmiot będzie wskazywał osobę, którą zabiję o godzinie 20:00. Masz dokładnie 10 godzin, żeby ją uratować. Moim zdaniem, 10 godzin to za dużo jak na genialnego detektywa, ale jak już mówiłem, mam zamiar Cię upokorzyć. Przedmiot nr 1 masz w załączonej paczce.
Bezimienny


- Co o tym sądzisz, przyjacielu? – zapytał detektyw
- Masz tylko dziesięć minut Sherlocku, przez to, że przez ostatni tydzień tylko piłeś whisky pomiędzy przerwami na palenie fajki i bitwy w klubie bokserskim. Gdybyś choć raz zachował się jak człowiek, to miałbyś dziesięć godzin na uratowanie człowieka, a nie tylko dziesięć minut!
- Myślę, że nie powinieneś tak się denerwować. Najważniejszą cechą detektywa jest zachować zimną krew w każdej sytuacji – rzekł powoli Holmes, jeszcze bardziej denerwując Watsona. Następnie zaciekawiony wyzwaniem, otworzył paczkę. Owym przedmiotem nr. 1 okazało się cygaro.
- Jak myślisz, Watsonie, kogo wskazuje przedmiot?
- Dziwię się, Sherlocku, że jeszcze mnie o to pytasz. Czyż to nie oczywiste. Pierścień na cygarze ma znak marki „Presidente”. Właściwie nie wiem po co Ci to mam mówić, jesteś dużo bardziej obeznany w temacie palenia tytoniu niż ja. W każdym razie cygara takie jak to, kosztują majątek. Garstka ludzi w Londynie może sobie na nie pozwolić. Więc lista ofiar bardzo się zawęża. Dodatkowo z palenia tych cygar znana jest tylko jedna osoba w Londynie, generał armii Wielkiej Brytanii. Tak więc, pierwszą ofiarą Bezimiennego, miałby zostać generał Johnson, jednak jest to niedorzeczne, i uważam, że ktoś robi sobie z Ciebie żarty, drogi przyjacielu.
- Na pierwszy rzut oka, Twoje podejrzenia wydają się słuszne, Watsonie. Pozwól, że wyjaśnię Ci, dlaczego mimo wszystko jesteś w błędzie. Każde cygaro składa się z tytoniu zawijanego w delikatny, wysokiej jakości papier ryżowy. Następnie z jednej strony naklejany jest kapturek, który ma zapobiegać rozwijaniu się korpusu. Cygara „Presidente’’ są cenione za swą niezwykłą jakość, tak więc po zawinięciu tytoniu w papier ryżowy zawozi się je do komisji, która zatwierdza jakość cygar, a następnie nakleja na nie kapturek. Kapturek w tym cygarze, które mamy przed sobą, powinien być takiej samej jak korpus, mleczno-białej barwy oraz zawierać mały wygrawerowany znak komisji - „K’’.
- I co w związku z tym, przyjacielu? Jakoś nie rozumiem po co mi to mówisz.
- Kapturek na naszym cygarze jest szaro-biały i nie posiada wygrawerowanego znaku. Myślę, że już się domyślasz co to znaczy, przyjacielu.
- Nigdy nie przestaniesz mnie zadziwiać, Sherlocku. Tak, tak oczywiście, już się domyśliłem, cygaro zostało skradzione, zaraz po wyprodukowaniu, i złodziej nakleił własny kapturek, ale po co?
- Jest to pośrednio związane z tym, co powiedziałeś na początku. Jest to związane z generałem Johnsonem. Jego Kuzyn, Machiavelli jest właścicielem największego w Londynie kasyna. Jednak ostatnimi czas policja doszła do powiązań między paroma przestępstwami a kasynem. Burmistrz chce zamknąć działalność Machiavelliego. Dlatego jedynym ratunkiem dla niego, jest wkupić się w łaski swojego kuzyna. Zapewne nakazał swoim ludziom skraść cygara, jako podarunek dla generała. Tak więc dowiedzieliśmy się , na kogo wskazuje Bezimienny. Niestety, już dzisiaj nic z tym nie zrobimy. Właśnie wybiła 20:00. Zapewne jutro dowiemy się z gazety, czy anonim żartował, czy naprawdę chce ze mną konkurować.

III List nr.2

Sherlock spał sobie smacznie w swoim łóżku, kiedy nagle do pokoju wpadł zdyszany Watson.
- Mam dla Ciebie dzisiejszą gazetę, oraz kolejną przesyłkę od Bezimiennego-powiedział mężczyzna , po czym położył na łóżku gazetę.
Holmes lekko się podniósł, natychmiast ogarnęły go spazmy bólu , efekty ostatnich walk na ringu. Przewidując jednak kolejną zagadkę, od razu zabrał się do czytania gazety, aby dowiedzieć się , czy wczorajszy list był żartem, czy wyzwaniem. Po chwili , zwrócił się do swojego pomocnika.
- Zakładam, że przeczytałeś artykuł o śmierci Machiavelliego. Widocznie ktoś ma zamiar zmierzyć się z moim geniuszem. Jednak zastanawia mnie jedna rzecz. W artykule zostało napisane, że o godzinie 18:00 odbyło się spotkanie kilku wpływowych biznesmanów, jednak brakowało tam Machiavelliego. Po spotkaniu o godzinie 20:30, jeden z jego znajomych poszedł do biura ofiary i tam natknął się na Machiavelliego z podciętym gardłem. Jednak skoro nie było go o 18:00 na spotkaniu, wnioskuję, że został zabity przed spotkaniem. Dlaczego więc w liście było napisane, że właściciel kasyna zginie o 20:00? Tu pojawia się pierwsza zagadka, w tej dziwnej sprawie, przyjacielu – powiedział detektyw po czym zabrał się do czytania listu. Cichym, lekko zaspanym głosem zaczął czytać:

Szanowny Sherlocku,
jak widzę, nie udało Ci się rozwikłać mojej pierwszej zagadki. Było to do przewidzenia, w końcu NIE JESTEŚ najbystrzejszym człowiekiem w Londynie. Była to pierwsza, z serii zaplanowanych dla Ciebie porażek. Nie rozczaruj mnie. Załączam przedmiot nr 2.
Bezimienny


- Pewny siebie jest Twój przeciwnik, przyjacielu. Jednak jestem pewien, że spokojnie dasz mu radę, schwytasz go.
Holmes, znudzony wiecznymi komplementami swojego pomocnika, po jakimś czasie zaczął je po prostu ignorować. Leniwym ruchem sięgnął po paczkę. Zawierała ono pióro wieczne. Było to eleganckie pióro, ze złotymi elementami. Na skuwce wyryte były inicjały J.C
- Przed wydaniem własnej opinii, ponownie chciałbym się dowiedzieć co o tym sądzisz, Watsonie.
- Drogie ozdobne pióro musi być prezentem dla jakiegoś uznanego pisarza. Inicjały Jennifer Cherryfield wyjaśniają wszystko.
- Znowu nie dostrzegasz wszystkiego, przyjacielu. Stalówka, służąca do kreślenia liter jest trochę grubsza i bardziej zaokrąglona, niż ta którą mamy przed sobą. To pióro jest przeznaczone do kreślenia liczb. Takiego używają księgowi, a nie pisarze. Biorąc pod uwagę fakt, że wygląda ono drogie, musi być podarunkiem od pracodawcy, którego interes związany jest ze złotem. Jimmy Carlin jest księgowym banku królewskiego, jestem pewny, że to do niego należy pióro.
- Skoro wiemy, kto będzie ofiarą, musimy szybko do niego jechać i go bronić!
- Niestety, drogi przyjacielu. Mój obecny stan zdrowia nie pozwala mi chwytać przestępców. Dzisiaj będziesz musiał działać sam, oto Twoja misja. W książce adresów w dużym salonie znajdź adres księgowego, po czym pojedź tam i obserwuj dom. Mów mi o każdej osobie, która będzie tam wchodzić lub wychodzić. Dzisiaj jest sobota, więc zapewne cały dzień Jimmy spędzi w domu. Masz tam nie wchodzić. Tylko obserwować i to tak, żeby nikt o tym nie wiedział. Jak nie zachowasz dyskrecji to zniszczysz całą akcję. Masz obserwować dom do godziny 19:55, wtedy wkroczysz do akcji, i przywieziesz księgowe go do mnie. Jeśli w trakcie transportu on zginie, zostaw go i pośpiesznie przyjedź do mnie złożyć mi raport.
- Dziwne są Twoje polecenia, przyjacielu, jednak zrobię, co zechcesz.
Watson, po zapoznaniu się z adresem Carlina, wyszedł z domu, zdecydowany jak najszybciej dotrzeć do celu. Jesienna pogoda zaczęła dawać o sobie znać, deszcz lał jak oszalały.
Watson zakłął pod nosem - jak zwykle szef wybrał doskonałą pogodę na zlecenia – pomyślał rozwścieczony Watson. O godzinie dwunastej dotarł, pod dom księgowego, a niecałe sto metrów od posiadłości znalazł idealne miejsce do obserwacji, ławkę schowaną w cieniu drzew. Spędził na niej żmudne osiem godzin, moknąc. Było zimno. Wręcz beznadziejnie.

IV Listonosz

Już powoli kończył się wieczór, a zaczynała noc, kiedy do domu na Baker Street 221b wpadł przemoknięty i zdyszany Dr. Watson.
- Wreszcie jesteś, drogi przyjacielu, usiądź, przygotowałem dla Ciebie herbatę, musisz mi wszystko opowiedzieć.
Watson powiesił na wieszaku przemoczony płaszcz. Ciężkim krokiem wszedł do salonu i opadł na fotel. Wtedy spostrzegł, że Sherlock nie jest sam. W salonie siedział niski żylasty mężczyzna, wyglądem przypominający buldoga, był to znajomy Holmesa, oficer policji, Lestrade.
- Tak więc, czy byłbyś tak miły i opowiedziałbyś nam, co zaobserwowałeś podczas wykonywania mojego polecenia, przyjacielu?
- Do godziny 15:15 bezsensownie mokłem w deszczu, wtedy do domu Carlina przyszedł mój znajomy listonosz, pan Burns. Dał mu list, ale z tego co zaobserwowałem list był błędnie adresowany, ponieważ księgowy musiał go odesłać. Oprócz tego nic się nie działo. O 20:00 byłem pod drzwiami, jednak pomimo mojego ciągłego pukania księgowy nie odpowiadał. Wyważyłem drzwi i ujrzałem bladego Carlina na podłodze. Był martwy. Jednak nie było na jego ciele żadnych ran. Nie było także śladów duszenia. Musiał zostać otruty. Tylko jak?!
- Czy przy odsyłaniu listu, księgowy musiał przykleić dodatkowy znaczek, przyjacielu?
- Owszem, ale co to zmienia, Sherlocku?
- Właściwie to nie tyle coś zmienia, co wszystko wyjaśnia. Od początku zastanawiałem się, dlaczego Machiavelli został zabity co najmniej dwie godziny przed czasem, który zapowiedział. Gdybym dotarł do niego przykładowo o godzinie 19 i spotkał martwego, Bezimienny straciłby swoją twarz, łamiąc reguły własnej gry. Jednak o godzinie 20:00 nie miał możliwości zabić Machiavelliego, ponieważ właśnie wtedy toczyło się spotkanie wpływowych biznesmenów. Bardzo trudne, wręcz niemożliwe jest zabicie kogoś po cichu w takich okolicznościach. Jedynym wyjściem dla mojego przeciwnika, było nie dać mi szansy znaleźć się przy ofierze przed godziną 20:00. Gdybym zastał ją martwą po 20:00 nie wiedziałbym, kiedy dokładnie została zabita. Dlatego to nie moja wina, że nie odebrałem wczoraj o dziesiątej listu. On tak naprawdę nie przyszedł. Był cały czas przy mordercy, do czasu, kiedy go spotkałeś Watsonie. Oczywiście mówię tu o listonoszu. Wystawiona przeze mnie hipoteza, jest jednak podważalna. Na szczęście drugie morderstwo, potwierdziło moje podejrzenia. Pan Burns wysłał błędnie adresowany list do Carlina i równo o godzinie 15:15 go dostarczył. Księgowy musiał odesłać list, tylko nie miał własnego znaczka przy sobie, żeby móc go natychmiast odesłać, zresztą nikt zwykle nie ma przy sobie zapasowych znaczków. Właśnie wtedy listonosz podał mu zatruty znaczek, który Jimmy polizał, aby przykleić go na kopertę. Zagadka rozwiązana, drogi Lestrade, ze względu na mój kiepski stan zdrowia proszę Cię, abyś zajął się aresztowaniem listonosza, z góry dziękuję.

Awatar użytkownika
Jedi

RE: Sherlock Holmes i Listy

Post autor: Jedi » 09 maja 2012, 16:00

A numer ulicy?
A godzinę?

Awatar użytkownika
Rhayax

RE: Sherlock Holmes i Listy

Post autor: Rhayax » 09 maja 2012, 16:03

No to znowu zamieniam się w wredną bestię :>
SpoilerShow
,,Christophera Columbusa’
Po pierwsze, cudzysłów robisz tak:
Górny, alt+0148
Dolny, alt+0132
Cyfry wpisujesz klawiaturą numeryczną, w moim przypadku alt plus cyfry znad liter nie działa :D

Mężczyznę ogarnął lekki niepokój, wiedział, że jego współlokator jest człowiekiem bardzo nietypowym i niekonwencjonalnym, więc wszystkiego mógł się po nim spodziewać.


Moim zdaniem, zamiast pierwszego przecinka powinna być kropka.

ładu , dość
świetne uczucie , raz na jakiś czas
i list Watsonowi .Dziękuję, do zobaczenia.
-Dane naukowe mówią co innego . Sherlock udawał , że go nie słyszy.
brednie , a Ty sam obrosłeś w piórka i spocząłeś na laurach , jako

Spacja przed przecinkiem/kropką. Ciekawe skąd się tam wzięła? :)
Dodatkowo w 4 cytacie zgubiłeś myślnik! :D
Więcej nie mam już siły :P
Twoja twarz to katastrofa, trzeba się nią teraz szybko zająć, żeby słynnego Londyńskiego detektywa nie uległa stałemu oszpeceniu.
Do momentu "szybko zająć" wszystko jest logiczne. Potem już nie i nie potrafię się połapać :D

Watson postanowił przejść się na pocztę, aby pójść po listy,
Przejść się aby pójść? Logika? :D

listonosza pana Burnsa.
Przecinek po "listonosza" :P

Jednak obiektywnie stwierdzam, że owe pogłoski brednie
Czegoś brakuje, nie sądzisz?

„Presidente’’ są cenione za swą niezwykłą jakość, tak więc po zawinięciu tytoniu w papier ryżowy zawozi się je do komisji,
która zatwierdza jakość cygar, a następnie nakleja na nie kapturek.
A po co ten "przeskok"? :P
To teksty trenują skoki w dal? :D


Dooobra, więcej na ten moment nie dam rady, jestem wredną kreaturą, ale tyle chwilowo wystarczy. Wprowadź poprawki i będziemy wymieniać dalej :D

Rhayax

Awatar użytkownika
Jedi

RE: Sherlock Holmes i Listy

Post autor: Jedi » 09 maja 2012, 16:08

Błedy błędami, poprawi się. O meratorycznej wartości coś powiedz :D
Dzięki za czas poświęcony!

Awatar użytkownika
Jedi

RE: Sherlock Holmes i Listy

Post autor: Jedi » 09 maja 2012, 16:14

Błędy logiczne są bardzo ważne.
Za to, błędy z urwaniem słówek, to nie jest nic, czego ja sam bym po poprawnym przeczytaniu nie poprawił.
Oczywiście cieszę się, że komuś chce się mi pomóc i mi je wytknąć, bo to BARDZO pomaga.
Jednak rozumiesz, że bardziej w pisaniu, pomaga ocena wartości tekstu. : )

Awatar użytkownika
Rhayax

RE: Sherlock Holmes i Listy

Post autor: Rhayax » 09 maja 2012, 16:18

Szczegółów się czepiałem a o tym zapomniałem! :)

No więc tak:
Osobiście, za tekstami detektywistycznymi nie przepadam, co nie zmienia faktu, że bardzo lubię zagadki. A cała sprawa, którą opisałeś, była bardzo dobrym pomysłem. Ale w pewnych momentach ma się wrażenie, że całość jest strasznie naciągana itd., jednym słowem — za krótko o tym wszystkim napisałeś, aby to "naciąganie" ukryć :)
A tak poza tym to fajny tekst, w miarę jasny i niesprawiający problemów poza paroma miejscami :D

Awatar użytkownika
Jedi

RE: Sherlock Holmes i Listy

Post autor: Jedi » 09 maja 2012, 19:52

Sam do tego już doszedłem...
W sumie, nikt nie powiedział, że tego NIE przeczytałem kilka razy.
Jednak nie jestem maszyną, i nie wychwyciłem wszystkiego. :)

Awatar użytkownika
Ghar'Amel
Posty: 269
Rejestracja: 24 lutego 2011, 16:18
Lokalizacja: Przybywam z Internetu.
Kontaktowanie:

RE: Sherlock Holmes i Listy

Post autor: Ghar'Amel » 13 maja 2012, 11:21

Prawie szlag mnie trafił, bo gdy już prawie kończyłam komentarz, to laptop ni z gruszki ni z pietruszki mi się wyłączył. No, najprawdopodobniej było to spowodowane oczywistym faktem, że się po ludzku rozładował, ale mniejsza z tym. Zaczęłam od początku.

I Powrót
,,Christophera Columbusa'’
Bogowie, tylko nie przecinki zamiast cudzysłowu. Zmień to, błagam, zmień.
Rejs Tamizą był urodzinowym prezentem od jego przyjaciela, Sherlocka Holmesa(kropka) Watsonowi należał się krótki odpoczynek od przestępczego półświatka Londynu.
Tia, tutaj należałoby wstawić kropkę.
Gdy dorożka dotarła na miejsce, była godzina 14:00, więc Holmes powinien już wstać, pomyślał Watson(przecinek) dudniąc kołatką.
1. Wypadałoby jakoś oddzielić myśl od opisów. Cóż, dość dziwnie to wygląda w takim układzie. Najpierw narracja trzecioosobowa, a tu nagle BUM! Myśl Watsona.
2. Przecinek.
Minęło jednak kilka minut, a w drzwiach nadal nikt się nie pojawiał.
Jeśli dobrze pamiętam, to na Baker Street mieszkała również szanowna pani gosposia (której nazwiska, niestety, przypomnieć sobie nie mogę).
Pośpiesznie wyjął z płaszcza niewielki drucik, pełniący rolę wytrychu,
Tak, bo każdy szanujący się lekarz zawsze ma przy sobie drucik-wytrych.
Gdy przebiegał przez korytarz(przecinek) pod nogami szeleścił mu suszony tytoń
Brak przecinka.
Wchodząc do salonu(przecinek) Watson ujrzał na stole szereg butelek po
Znowu przecinek. A raczej jego brak.
Doktor przelał odrobinę płynu na wacik i przysunął go do twarzy detektywa.
Ke? A jak podstawienie mu wacika nasączonego spirytusem ma pomóc? No jasne, wiadomo, że alkohol za ładnie nie pachnie, ale żeby wystąpiła aż taka reakcja?
Myślę, że jednak chodziło ci o to, że przesunął po twarzy Holmesa, a raczej po jego ranach. Wtedy, jak najbardziej, mógłby zerwać się z podłogi.
Co robisz(przecinek) Watsonie?!

Przecinek. Brak.
-To raczej ja powinienem się martwić o stan Twoich zmysłów(przecinek) drogi przyjacielu. Doprawdy nie mam pojęcia co Ty sobie wyobrażasz, rujnując siebie i nasz dom pod moją nieobecność.
Jednakże szkoda strzępić języka. Twoja twarz to katastrofa, trzeba się nią teraz szybko zająć, żeby facjata słynnego Londyńskiego detektywa nie uległa stałemu oszpeceniu.
-Nie bądź taki profesorek nerwosolek - uśmiechnął się niewinnie Sherlock.
1. To nie list, coby zaimki pisać z dużych liter.
2. Przecinki.
3. Szczerze wątpię, by którekolwiek z nich użyło takiego sformułowania. Jest to niezgodne z realiami książki Doyle'a, bo po prostu brzmią zbyt nowocześnie.
4. Londyńskiego z małej litery. To tylko przymiotnik.

II List Pierwszy
aby uzyskać listy, których nie odebrał Sherlock(zbędny przecinek) podczas jego małych wakacji.
Raczej odebrać listy. Uzyskać to można mąkę mieląc ziarno.
No i zbędny jest ten przecinek.
-Witaj(przecinek) Watsonie. Jak podobał Ci się rejs Tamizą?
-Witaj(przecinek) przyjacielu. Muszę przyznać, że to naprawdę świetne uczucie, raz na jakiś czas oderwać się od pracy i po prostu odpoczywać. Przyszedł może jakiś list do mnie, albo do Sherlocka podczas mojej nie obecności?
-Właściwie, tylko jeden list zaadresowany do Holmes’a. Do listu dołączona jest paczka, pewnie jakiś podarunek od byłego klienta Pan Burns podał paczkę i list Watsonowi.
1. Tradycyjnie: przecinek.
2. Ile jest tych listów... Jak biedny Watson zaniesie je do domu?
Wychodząc z biura(przecinek) Watson posmutniał
Przecinek.
-A Tobie nie za mało tytoniu, przyjacielu? – rzekł z nutą sarkazmu Watson.
-Daj spokój przyjacielu, fajka jeszcze nikogo nie zabiła(zbędna kropka) – odparł wesoło detektyw.
No ta kropka na końcu jest zbędna. No i użycie dwa razy słowa "przyjaciel" ma bardzo ironiczny wydźwięk w ich wypowiedziach ^^.
Żeby(zbędny przecinek) udowodnić(zbędny przecinek), moją wyższość nad Tobą,
Zbędne przecinki. Nie wiem, z jakiej racji tam w ogóle są.
-Co o tym sądzisz(przecinek) przyjacielu? – zapytał detektyw
Przecinek. Nadużywasz trochę tego "przyjacielu"[/b].
Najważniejszą cechą detektywa jest zachować zimną krew(zbędny przecinek) w każdej sytuacji

Dziwię się(przecinek) Sherlocku, że jeszcze mnie o to pytasz.

Przecinek, przecinek.

Pierścień na cygarze ma znak cygar ,,Presidente’’. Właściwie nie wiem(przecinek) po co Ci to mam mówić,

Powtórzenie. No i znowu te przecinki zamiast cudzysłowu. Przecinek.

jednak jest to nie dorzeczne

Razem. Niedorzeczne.

Pozwól, że wyjaśnię Ci(przecinek) dlaczego mimo wszystko jesteś w błędzie.

Przecinek.

,,K’’

Brrr... znowu te przecinki zamiast cudzysłowu.

Myślę, ze już się domyślasz co to znaczy, przyjacielu.

Literówka: że. I znowu jest masa tych przyjaciół. Mam przez nie wrażenie, że jestem w jakiejś bajce dla dzieci ^^"

III List nr.2
-Mam dla Ciebie dzisiejszą gazetę, oraz kolejną przesyłkę od Bezimiennego-powiedział mężczyzna , po czym położył na łóżku gazetę.

Za dużo gazet. No i ta spacja pomiędzy przecinkiem, a wyrazem.

Holmes lekko się podniósł, natychmiast ogarnęły go spazmy bólu , efekty ostatnich walk na ringu. Przewidując jednak kolejną zagadkę, od razu zabrał się do czytania gazety, aby dowiedzieć się , czy wczorajszy list był żartem, czy wyzwaniem. Po chwili , zwrócił się do swojego pomocnika.

Znowu te przerwy. Ble.

Zawierała ono pióro wieczne. Było to eleganckie pióro, ze złotymi elementami.

Powtórzenie.

-Znowu(zbędny przecinek) nie dostrzegasz wszystkiego, przyjacielu.

Biorąc pod uwagę fakt, że długopis wygląda na drogi, musi być podarunkiem od pracodawcy, którego interes związany jest ze złotem. Jimmy Carlin[(zbędny przecinek) jest księgowym banku królewskiego, jestem pewny, że to do niego należy długopis.

Przecinek. No i czy to przypadkiem nie było pióro?

zostaw go(zbędny przecinek) i pośpiesznie przyjedź do mnie(zbędny przecinek) złożyć mi raport.

Ciężkim krokiem wszedł do salonu(zbędny przecinek) i upadł na fotel.

A nie opadł? Nie wiem, po prostu bardziej by to pasowało.

Dał mu list(przecinek) ale z tego,

Gdybym dotarł do niego np. o godzinie 19 i spotkał martwego, Bezimienny straciłby swoją twarz(przecinek) łamiąc reguły własnej gry.

Nie używaj takich skrótów w trakcie pisania. Brzydko wyglądają, naprawdę bardzo, ale to bardzo paskudnie.

martwą po 20:00 nie wiedziałbym(przecinek) kiedy dokładnie została zabita.


KONIEC
Tyle błędów. No, przynajmniej te, które chciało mi się wypisywać, bo za drugim razem po prostu nie chciało mi się wszystkiego wymieniać ^^".

Dobra, teraz komentarz właściwy.
Lubię Holmesa. Ba, ja po prostu kocham tę książkę. Można nawet powiedzieć, że zajrzałam tutaj tylko ze względu na Sherlocka w tytule. Ale... nie podobało mi się. Sama fabuła była niezła i niczego jej (pozornie) nie brakowało, ale to nie jest jeszcze to.
Wyjaśnienia Holmesa nie były pełne. A dlaczego? A bo nie było niczego o motywach listonosza. Po co Burns to robił? Jaki miał w tym interes?
W każdej powieści, albo chociaż opowiadaniu Holmes niemal bezbłędnie odczytuje motywy winnego, a tutaj nie było o tym nawet słowa. Poza tym, Holmes (zdrowy, chory, czy umierający) poleciałby jak na skrzydłach na miejsce zbrodni, tłumacząc to zastojem intelektualnym i brakiem możliwości pracowania umysłem. I nie pasowało mi to, że nie pobiegł do tego właściciela kasyna, choć wiedział, że ten umrze. Pobiegłby.
Nadużywałeś słowa przyjaciel. Czułam się jak w serialu dla dzieci, w którym każdy każdego przyjacielem zwie. Po prostu wychodziło mi to już bokiem... masakra. Na pewno są inne słowa, które można wykorzystać, a o tym samym znaczeniu, co nie?
Nie robisz spacji pomiędzy myślnikami, a wypowiedziami, co wygląda bardzo niechlujnie i nieestetycznie. Nie znoszę takich tekstów i radzę poczytać poradnik o zapisie dialogów. Jest na forum w "Rozmowach o pisaniu".
Poza tym, stawiasz przecinki przed "i". Nie zawsze, ale było naprawdę sporo takich przypadków. Mógłbyś pododawać również akapity. Tekst od razu byłby czytelniejszy.

Podsumowując: spodziewałam się czegoś dobrego. Moim zdaniem, (wjeżdża na ambicję) trzeba mieć naprawdę idealnie przemyślany pomysł, aby dobrze go opisać. A tutaj doznałam rozczarowania, przykro mi.
Spodziewałam się czegoś dużego, ale tego nie dostałam. Smutno.
Aloha!

@Rhayax - wciąż uważasz się za wredną bestię? :>
<mega-evil-Amel-smile>
Nie ma mnie nawet wtedy, gdy myślicie, że jestem.*like a ghost!*

Awatar użytkownika
Rhayax

RE: Sherlock Holmes i Listy

Post autor: Rhayax » 14 maja 2012, 14:59

@Ghar'Amel

Oczywiście! Tylko nie miałem czasu żeby się rozkręcić! :D

Awatar użytkownika
A. Mo'zart
Posty: 162
Rejestracja: 05 lipca 2012, 22:07
Lokalizacja: Dom
Kontaktowanie:

RE: Sherlock Holmes i Listy

Post autor: A. Mo'zart » 06 lipca 2012, 17:12

Co by zacząć od początku.
Nie lubię opowieści o Holmesie przede wszystkim z jednego powodu - jak na mój gust są strasznie źle napisane. Holmes sprawia w nich wrażenie nadczłowieka, klasycznej Mary Sue co to wszystko robi doskonale, na wszystkim sie zna i brakuje tylko by poleciał w kosmos. Doyle popełnia podstwowy błąd, nie dając czytelnikowi szans na rozwiązanie zagadki, co częściowo zastosowałeś (tożsamość ofiar).
Momentami jednak poszedłeś zupełnie w przeciwnym kierunku. I nie wyszło to n dobre.
Holmes nagle przypomina prostaka, dla którego uciechy cielesne stały się sprawą nadrzędną, używa prostackiego języka (profesorek-nerwosorek !!!). Także rozwiązanie zagadki spadło na mnie juz wczesniej niż to planowałeś (nie mówiąc o tym, że zepsułeś wszystko tytułem rozdziału).
Porównując, to jednak wolę historie napisane przez Doyle'a
Komentuję ze swojego punktu widzenia. Mój komentarz odzwierciedla MOJE odczucia podczas czytania komentowanego tekstu. Nigdzie nie twierdzę, że MOJA opinia jest najsłuszniejsza, nie mam monopolu na rację i nieomylność. Jednak wrzucając tekst na forum, na którym przebywają ludzie w różnym wieku i o różnych gustach, trzeba sie liczyć z tym, że i ich opinie na dany temat bedą różne. Jeśli ktoś chce uzyskac opinię konkretnej grupy czytelników, może to zaznaczyć na samym początku.

Awatar użytkownika
Znachor

Re: Sherlock Holmes i Listy

Post autor: Znachor » 12 sierpnia 2012, 16:33

Nigdy nie miałem okazji przeczytać jakiejkolwiek powieści o Sherlocku, ale jeśli są napisane podobnie do twojego tekstu to chyba się kiedyś skuszę. Co do tekstu, bardzo mi się spodobał, nie wyczułem żadnego bezsensownego ciągnięcia historii, a sam opis dedukcji detektywa wprost genialny, szczególnie z tym cygarem. Podsumuje krótka wypowiedź jednym słowem. Świetne!

Zablokowany