TEKSTEM ROKU 2018 zostało ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee :D Serdecznie gratulujemy i zapraszamy do lektury!

Babeczki [16+]

"Fanfiki to literatura, która może wyglądać jakby została wynaleziona na nowo po katastrofie jądrowej przez grupę cudownych pop-kulturowych ćpunów uwięzionych w zamkniętym bunkrze. [...] Kultura mówi do nich, a oni jej odpowiadają w jej własnym języku." ~ Lev Grossman
Awatar użytkownika
Meryiel

Babeczki [16+]

Post autor: Meryiel » 07 marca 2012, 19:08

Okej, oto moje tłumaczenie jegnego z najbrutalniejszych - okrytego złą sławą - opowiadań fanowskich na podstawie serialu animowanego "My Little Pony: Friendship is Magic", pod tytułem: "Cupcakes" Sergeanta Sprinkles'a. Miłego czytania! ^^

Babeczki
Tłumaczenie by: Meryiel

Było ciepło, słońce świeciło, a każdy obywatel Ponyville miał cudowny dzień. Na rynku tętniło życie, stłoczone i ruchliwe kucyki zalegały ulice. Wyglądało na to, że każdy tutejszy kucyk wykonywał jakąś pracę. Wszyscy z wyjątkiem Rainbow Dash - jej miejsce było na niebie. Śmigała w powietrzu z miejsca na miejsce, zahaczając o czubki drzew i ścigając się z wiatrem. Błękitny pegaz przeleciał nad szkołą, ku uciesze dzieci, a następnie wzbił się sto stóp nad ziemię, aby następnie zanurkować ku ziemi najszybciej jak się da. Sekundy przed upadkiem, z powrotem rozpostarła skrzydła i wzbiła się w błękitne wszechstworza. Jak zwykle - Rainbow nic się nie stało.
Niestety, Dash przypomniała sobie, że powinna być teraz gdzieś indziej - miała spotkać się z Pinkie Pie w ciągu następnych pięciu minut. Dash była tak zajęta swoimi zajęciami, że zapomniała iż Pinkie poprosiła ją by spotkały się w Słodkim Zakątku o trzeciej. Pinkie nie powiedziała dlaczego, ani co będą robić, ale Dash wiedziała, że w przypadku tego różowego kucyka, to może być wszystko. Dash nie była pewna czy na pewno chce iść. Chciała dalej kontynuować akrobacje, dlatego też pomyślała aby olać Pinkie i kontynuować beztroskie latanie.
Ale sumienie Dash nie dawało jej spokoju. Wiedziała, że jeśli nie przyjdzie, bardzo zrani Pinkie. Pinkie powiedziała, że ma to być niespodzianka tylko dla nich dwóch, więc Dash pomyślała "dlaczego nie?". W końcu co miała do stracenia? Cholera, może być naprawdę fajnie. Pinkie mogła przecież wymyślić dużo więcej śmiesznych zabaw oraz dowcipów dla innych kucyków. Może będą miały tyle samo zabawy co poprzednim razem.
Dash mocno sprężyła się i przyśpieszyła, aby nadrobić stracony czas. Kiedy weszła do sklepu gdzie umówiła się z Pinkie, od razu została powitana przez gospodarza, który aż podskakiwał z ekscytacji.
- Jej, wreszcie jesteś! Czekałam caaaały dzień! - przywitał się skaczący kucyk.
- Przepraszam, jeśli się trochę spóźniłam, Pinkie. Robiłam moje popołudniowe ćwiczenia i straciłam poczucie czasu - przeprosiła Dash.
Pinkie zachichotała i radosnym tonem oznajmiła:
- Oh, nic nie szkodzi. Ważne, że już jesteś! W końcu spóźniłaś się tylko kilka minut. A ja jestem taaaakaaa podekscytowana ile będziemy mieć zabawy z wszystkich rzeczy, które dzisiaj będziemy robić! Od kiedy wstałam, nie mogę przestać skakać ze szczęścia! A nawet prawie zapomniałam jak się oddycha!
Dash zaśmiała się grzecznie, mimo iż czuła się niekomfortowo. Zawsze była przyjazna wobec Pinkie Pie, ale jej dzisiejszy entuzjazm niemal ją wystraszył. Jednak Dash nie chciała być nieuprzejma. W każdym razie - cokolwiek zaplanowała Pinkie musi być naprawdę wystrzałowe!
- Więc jesteś gotowa zaczynać, Rainbow Dash? Wszystko jest już gotowe - oznajmił radośnie różowy kucyk.
Dash przygotowała się psychicznie na wspaniałą niespodziankę.
- Oby było dobre, Pinkie. Więc co zaplanowałaś? Zrobimy komuś dowcip? Mam kilka dobrych pomysłów w zanadrzu. A może chcesz bym wypróbowała jakieś nowe akrobacje? A może...
- BĘDZIEMY ROBIĆ BABECZKI! - Przerwała jej radośnie Pinkie.
- Pieczenie? - Dash była rozczarowana. - Pinkie, wiesz że nie jestem najlepsza w tych sprawach. Pamiętasz poprzedni raz?
- Oh, to żaden problem. Potrzebuję tylko trochę twojej pomocy. Sama zrobię większość roboty - wytłumaczyła Pinkie.
Dash myślała o tym przez kilka sekund.
- Ah, w porządku, zgaduję że tak będzie ok. Co tak dokładnie potrzebujesz bym zrobiła?
- Moja krew! Proszę - Pinkie wręczyła Rainbow Dash babeczkę.
Dash była lekko zmieszana.
- Myślałam, że mam ci pomagać w pieczeniu babeczek...
- I będziesz. Zrobiłam tylko jedną, zanim zaczniemy robić pozostałe.
- Więc mam ją po prostu spróbować, prawda?
- W pewnym rodzaju - powiedziała Pinkie.
Dash wzruszyła ramionami i włożyła babeczkę do ust. Przeżuła ją, a następnie połknęła. Nie była zła.
- Ok, a co teraz? - spytała Dash.
- Teraz - Pinkie poinformowała ją - Stracisz przytomność.
Zszokowana Dash otworzyła usta, ale nagle poczuła zawroty głowy. Fala ogłuszenia zbiła ją z nóg i po chwili runęła nieprzytomna na podłogę.
Kiedy Dash odzyskała przytomność, znajdowała się w ciemnym pomieszczeniu. Starała się potrząsnąć głową, ale poczuła iż ciasny, skórzany pas nie pozwala jej na to. Próbowała się poruszyć, ale metalowe klamry wokół jej klatki piersiowej i kończyn przytwierdzały ją do pionowej ściany utworzonej z desek. Znajdowała się w niewygodnej pozycji z rozłożonymi nogami. Skrzydła Dash były jedynymi częściami ciała, które nie zostały przytwierdzone do ściany. Rozpaczliwie machała nimi, próbując się uwolnić, ale na marne.
Kiedy tak wiła się w przerażeniu, Pinkie Pie wyskoczyła z kąta pokoju i znalazła się w zasięgu widzenia uwięzionej Dash.
- Cudownie, już się obudziłaś. Teraz możemy zaczynać! - Pinkie stała rozpromieniona. Na chwilę zniknęła w ciemnościach pokoju, aby po chwili wrócić pchając wózek przykryty tkaniną.
- Pinkie, co się dzieje? Nie mogę się ruszyć! - Dash rozpaczliwie pisnęła.
- No, ech, to ponieważ jesteś związana - zachichotała Pinkie - Dlatego nie możesz się ruszać. Myślałam, że nie trzeba ci tego tłumaczyć!
- Ale dlaczego? Co się stało? Myślałam, że powiedziałaś bym pomogła ci robić babeczki!
- Ależ pomagasz! Widzisz, zabrakło mi specjalnego składnika i potrzebowałam cię by go zdobyć.
- Specjalnego składnika? - Dash oddychała ciężko i zaczynała panikować. - Jakiego specjalnego składnika?
Pinkie zaśmiała się i krzyknęła:
- Głupiutka!
Oczy Dash rozszerzyły się, a jej twarz wyrażała strach. Potem jednak zaczęła się śmiać i powiedziała głosem na granicy histerii:
- Wow, prawie mnie tu nabrałaś, Pinkie Pie. To znaczy, przekonywanie mnie, że jestem niezbędnym składnikiem do zrobienia babeczek? Muszę ci powiedzieć, że to twój najlepszy dowcip! Wygrałaś, jesteś najlepsza.
Pinkie zachichotała.
- Ach, dziękuję Dash. Ale dzisiaj nie zrobiłam jeszcze żadnego żartu, więc nie mogę przyjąć twojej pochwały.
Dash nie poddawała się.
- Pinkie, daj spokój. To już nie jest śmieszne.
- Więc dlaczego się śmiałaś? - Zanim Dash zdołała odpowiedzieć, Pinkie ściągnęła tkaninę, która przykrywała wózek. Na metalowym wózku znajdował się pojemnik zawierający ostre chirurgiczne narzędzia, włącznie z nożami, równo poukładanymi i naostrzonymi. Obok leżała duża torba medyczna.
Dash była teraz kompletnie spanikowana. Starała się uspokoić oddech. Jej umysł próbował ją przekonać iż to wciąż głupi żart różowego kucyka.
- Nie możesz tego zrobić, Pinkie! Jestem twoją przyjaciółką!
- Wiem, i dlatego jestem taka szczęśliwa iż teraz ze mną jesteś. Musimy dzielić się naszymi ostatnimi wspólnymi chwilami, tylko ty i ja. - Pinkie mówiła dalej.
- Ale inne kucyki będą zastanawiać się gdzie jestem! Kiedy pojawią się chmury, będą wyglądać za mną i wtedy odkryją co zrobiłaś! - Dash błagała desperacko.
- Oh, Dash. - Powiedziała Pinkie. - Nie martw się, jest wiele świetnych pegazów, które zajmą się kilkoma chmurami. A poza tym, żaden kucyk cię nie znajdzie. Jak myślisz, jak długo już to robię? - I z tymi słowami zapaliły się pozostałe światła w pokoju.
- Nie... - Dash w przerażeniu przyglądała się temu co oświetliły lampy. Pokój był udekorowany w typowy, ale pokręcony sposób Pinkie Pie. Kolorowe serpentyny z suszonych wnętrzności wisiały pod sufitem. Jasno malowane czaszki wszystkich rozmiarów zostały przymocowane do ścian, a przeróżne organy o pastelowych barwach, zostały napełnione helem i przyczepione do krzeseł w formie balonów. Stoły i krzesła zostały wykonane z kości i zakonserwowanych ciał kucyków. Dash skuliła się widząc środek jednego ze stołów najbliżej niej rozpoznając głowy czterech źrebiąt noszących imprezowe czpaki zrobione z ich własnej skóry. W kompletnym przerażeniu, Dash rozpoznała z jednym z kucyków kolegę Apple Bloom - Twista.
Oczy Dash biegały w tą i z powrotem po pokoju, aż wreszcie zatrzymały się na wymalowanym z krwi napisie na ścianie:
"Życie to impreza".
Uwaga Dash skupiła się znowu na przerażającym kucyku, który dokonał tych wszystkich zbrodni. Pinkie Pie, stojąc przed Rainbow Dash, miała na sobie sukienkę wykonaną ze skóry i ozdobionej Słodkimi Znakami innych kucyków. Na plecach zostało przyszytych sześć par skrzydeł pegazów w różnych kolorach.
Podczas gdy pozostałe kucyki zostały pominięte w podnieceniu, Pinkie Pie pochwaliła się klekocząc swoim naszyjnikiem wykonanym z rogów jednorożców.
- Podoba ci się? - Spytała Pinkie. - Sama go zrobiłam.
Dash desperacko uśmiechnęła się do różowego kucyka i zaczęła błagać:
- Pinkie, proszę, przepraszam jeśli coś ci zrobiłam. Nie miałam zamiaru cię krzywdzić. Proszę, puść mnie wolno. Obiecuję, nikomu o tym nie powiem!
- Oh, Dash, przecież ty niczego nie zrobiłaś! Po prostu nadszedł wreszcie czas, gdy padło na ciebie i, cóż, ja nie ustalam zasad. Już nie możemy zawrócić.
Dash zaszlochała. Jak to się mogło wydarzyć?
- Och... nie smuć się Dash - powiedziała Pinkie. - Patrz, to poprawi ci humor! Przyniosłam ci przyjaciela.
Nagle, jakby znikąd, Pinkie wyciągnęła zza pleców jasno wymalowaną błękitno-żółto czaszkę. Była rozmiarów czaszki kucyka, ale miała jedną charakterystyczną cechę: dziób.
Dash zaczerpnęła tchu w szoku.
- Czy... to... czy to... jest?
- "Hej, Dash trzymajmy się razem. Te kucyki są zerami. Świry, świry, świry!" - Pinkie skrzywiła się. - Złapałam ją zaraz po tym jak opuściła miasto. Pamiętasz gdy opuściłam przyjęcie na jakieś dwadzieścia minut? Oczywiście, nie miałam wystarczająco dużo czasu by się z nią pobawić; musiałam zaczekać do końca przyjęcia. Ale jestem dumna, że mi się udało. Była warta tego smaku. Gryf smakował jak dwa zwierzęta naraz, to niesamowite! Wiem, że nie miała numeru tak jak inne kucyki w Ponyville, ale czy miałabym jeszcze kiedyś jakąkolwiek szansę by spróbować gryfa? Powinnam spytać się jej skąd pochodzi, wiec mogłabym zjeść ich więcej, ale o tym zapomniałam. Muszę ci jeszcze powiedzieć, że była naprawdę dzielną wojowniczką. Długo nie traciła przytomności, co dawało mi naprawdę dużo zabawy. Dostałam szansę aby zabawić się czymś innym niż kucyk i wypróbować nowych rzeczy. Taka szkoda, że była niekulturalna. Mówiła tyle brzydkich rzeczy, że byłam zmuszona odciąć jej język. Wiesz, wulgaryzmy sprawiają iż czujesz się źle, Rainbow Dash.
Dash nie miała nic do powiedzenia. Po prostu szlochała i wiła się w ciasnych więzach.
- Zatem - powiedziała Pinkie zaczerpując tchu. - Wystarczy gadania, czas się brać do roboty.
Odkładając czaszkę Gildi na bok, różowy kucyk chwycił skalpel w lewe kopyto i podszedł do prawego boku Dash. Bez żadnego ostrzeżenia, Pinkie umieściła skalpel cal od Słodkiego Znaku Dash i zrobiła okrągłe cięcie wokół niego. Dash krzyknęła z bólu i rozpaczliwie próbowała się wydostać, ale stalowe klamry nie ustępowały.
Kończąc nacięcia, Pinkie zabrała z wózka ostry nóż do skalpowania. W skupieniu i koncentracji, pracowała pod skórą Dash odcinając ją od mięśni. Dash zacisnęła zęby i ze łzami w oczach obserwowała jak Pinkie Pie odrywa skórę od jej ciała. Gdy skończyła, podeszła do prawego boku Dash i powtórzyła operację na jej drugim Słodkim Znaku. Kiedy skończyła, Pinkie uniosła oba Słodkie Znaki przed sobą i zaczęła wymachiwać nimi jak pomponami.
Dash charczała. Jej ciało płonęło z bólu, i nigdy aż tak bardzo nie cierpiała.
Kładąc na wózku oderwaną skórę Rainbow Dash, Pinkie wybrała ogromny nóż rzeźnicki i podeszła od tyłu do błękitnego pegaza.
- Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko. Mam zamiar cię "wyskrzydlić". - Pinkie zaśmiała się.
Wzięła do ust lewe skrzydło Dash i zaczęła bawić się nim na kilka sekund, szarpiąc je do tyłu, co tylko pogarszało ból w lewym boku Dash. Następnie, wciąż ciągnąc skrzydło, Pinkie gwałtownie opuściła na nie nóż. Dash krzyknęła i zamachała skrzydłami. Pinkie nie trafiła nożem. Spróbowała uderzyć skrzydło jeszcze raz, ale Dash znowu zaczęła się wyrywać, przez co nóż ześlizgnął się wzdłuż ciała Dash i wbił się w jej bok.
- Dash, musisz się nie ruszać inaczej dalej będę nie trafiać. - Zaproponowała Pinkie, gdy jej przyjaciółka jęknęła.
Pinkie zrobiła kolejny zamach i uderzyła w skrzydło. A potem znowu, i jeszcze raz. Krew tryskała w powietrze, ale Pinkie zrozumiała, że tak nic nie zdziała. Nóż po prostu nie chciał przejść przez kość.
- Hm... Chyba zapomniałam go naostrzyć. Spróbuję czegoś innego. - Stwierdziła Pinkie i wyrzuciła nóż za ramię trafiając ostrzem w stół. Przez fale bólu i łez Dash usłyszała dźwięk otwieranego i zamykanego metalowego pudełka.
- Mam to! Powiedz Dash, dlaczego nazywają to piłą do siekania? Nie rozumiem: siekanie to było to, co robiłam z nożem. To jest piła. Naprawdę nie rozumiem.
Pinkie przyłożyła narzędzie do skrzydła zmasakrowanego przez nią ciała Dash. Stojąc na tylnych kopytach, zaczęła piłować piłą w przód i w tył, bez trudu przechodząc przez skórę i kości.
To uczucie, i dźwięk jakby zgrzytania zębów, doprowadzało Dash do wymiotów. Tępo patrzyła się jak jej skrzydło leci tuż nad jej głową i ląduje na stoliku. Pinkie przesunęła się do drugiego skrzydła i ponownie zaczęła piłować. Dash nie protestowała tym razem - poddała się i zaprzestała bezsensownej walki, skupiając się na powstrzymaniu krzyków agonii.
Na szczęście, piłowanie ustało. Skrzydło było w połowie odpiłowane, zwisało jedynie jeszcze na ostatnich warstwach skóry.
- Hej, Dash! - odezwała się Pinkie. - Myśl szybko!
Nagle, Pinkie wyszarpnęła skrzydło Dash najmocniej jak mogła. Kość złamała się, a błękitna skóra oderwała się od ciała. Pociągnięcie wyrwało całą skórę wzdłuż boku Dash aż do jej uda.
Jej ciało nie było przygotowane na taki ból. Coś pęknęło w jej miednicy. Dash poczuła ciepło między nogami, a jej głośna, niekończąca się melodia bólu wypełniła pokój. Nie mogąc złapać oddechu, straciła przytomność.
Dash obudziła się z westchnieniem. Smród moczu wypełniał jej nos. Przezwyciężając wizje i przebijając się do świata rzeczywistego, zobaczyła Pinkie Pie wyciągajacą z jej piersi wielką strzykawkę z adrenaliną.
- Nikt nie nauczył cię manier? To bardzo niegrzecznie zasypiać, gdy ktoś cię zaprasza abyś spędził z nim czas. Jak ty byś się czuła, gdybym przyszła do twojego domu i położyła się spać? Oh, przepraszam Dash, ale jesteś taka nudna. Myślę, że zrobię przerwę. Twierdzisz, że lubię ciągle robić to sama? Mówiłam ci, że byłam taka podekscytowana kiedy zobaczyłam, że jesteś następna na mojej liście. Byłam podekscytowana, że będzie przy mnie przyjaciel, gdy będę pracować, ale NIEEEEE! Musiałaś być samolubna. Wiesz, myślałam, że jesteś twarda. Myślałam, że zniesiesz wszystko. Miałam głupców przed tobą, którzy wytrzymywali dłużej niż ty! Czy muszę się tobą opiekować? Hę? Czy tak chcesz abym cię zapamiętała? Jako dziecko?
Kiedy Pinkie zatrzymała się aby zaczerpnąć tchu, Dash zamrugała i zaszlochała cicho. Jej plecy były w agonii. Jej boki płonęły i czuła intensywny ból w jej nogach. Kiedy zamrugała ponownie, zobaczyła jak Pinkie wkłada coś czerwonego do swoich ust i zaczyna to przeżuwać. Widząc pytający wzrok Dash, Pinkie przełknęła szybko.
- Co? - Spytała Pinkie. - A, to? - Podniosła kolejny kawałek. - Widzisz, kiedy TY spałaś, byłam trochę zniecierpliwiona i pozwoliłam sobie na małą próbkę ciebie. Mam ją z twojej nogi. Nie jesteś zła, chcesz spróbować?
Nie czekając na odpowiedź, Pinkie wepchnęła kawałek mięsa do otwartej buzi pegaza. Dash zakrztusiła się i natychmiast wypluła mięso. Pinkie westchnęła i podniosła nieprzeżute mięso.
- Jeśli nie chciałaś, wystarczyło powiedzieć nie. - Otrzepała kawałek z ziemi po czym zjadła go ze smakiem.
- W końcu, już wcześniej jadłaś moje babeczki.
Połykając, Pinkie zwróciła uwagę na mały pojemnik na tacy. Zdjęła z niego pokrywkę odsłaniając rozżarzone węgle. Miedzy węglem leżało kilka dużych gwoździ. Gdy tylko adrenalina dotarła do żył Dash, znów zaczęła panikować.
Pinkie Pie podniosła pojemnik z rozżarzonymi węglami i podeszła do lewego boku Dash. Trzymając szczypce w ustach, Pinkie ostrożnie podniosła rozpalony gwóźdź i umieściła go pomiędzy przodem lewej nogi ofiary, a jej kopytem. Następnie podniosła młotek i wzięła duży zamach.
- Nie Pinkie! - Dash wrzeszczała. - NIE! NIE!
Młotek opadł w dół i gwóźdź przebił skórę Dash. To było już zbyt wiele dla niej. Dash krzyczała i wierzgała, przez co nawiasy klamrowe starły i rozdarły jej skórę.
Pinkie próbowała wbić kolejnego gwoździa, ale nie mogła znaleźć swojego celu, chrząknęła więc sfrustrowana.
Gdy Pinkie chciała wziąć kolejny zamach młotkiem, Dash zaczęła płakać i błagać:
- PROSZĘ PRZESTAŃ! PROSZĘ PRZESTAŃ!
Pinkie przewróciła oczami. Odłożyła młotek i gwoździe, i stanęła naprzeciwko swojej przyjaciółki, przyglądając jej się uważnie. Gildia nawet tak bardzo nie płakała, kiedy wpychała jej w gardło ostre przedmioty. Pinkie myślała przez chwilę co robić dalej, po czym doznała nagłej inspiracji.
Przekręcając kołem, Pinkie umieściła ścianę do której przypięta została Dash, tak aby znalazła się w pozycji leżącej. Następnie przesunęła się do tylnych nóg Dash biorąc ze sobą swoje narzędzia. Pinkie wzięła metalowe, rozgrzane gwoździe i wbiła je centralnie w kopyto błękitnego kucyka. Dash wrzasnęła z bólu, Pinkie okrążyła ją i wbiła kolejny gwóźdź w kolejne kopyto ofiary. Następnie, Pinkie wróciła do swojego wózka i wyciągnęła z niego baterie i kontroler, z którymi podeszła do pegaza. Splotła gwoździe w kopytach Dash drutami i podłączyła je do baterii. Następnie nacisnęła przycisk na kontrolerze.
Prąd przeniknął przez ciało Dash. Ciało błękitnego kucyka zareagowało od razu - dostała drgawek, a jej mięśnie naprężyły się. Dash odpłynęła, jej oczy zaszły mgłą. Wydała głośny, gardłowy szloch. Pinkie zachichotała i zatańczyła w miejscu. Ciało Dash wiło się w konwulsjach.
Po około pięciu minutach, Pinkie odcięła dopływ prądu. Smugi pary wzniosły się z nadpalonego futra koło kopyt Dash. Wokoło śmierdziało gotowanym mięsem i spalonym szkliwem. Pinkie obróciła Dash do pozycji pionowej i próbowała postawić kucyka z powrotem na baczność.
- Dash? Dash? Rainbow Dash, obudź się!
Dash jęknęła i dała słaby znak, że wciąż żyje.
Pinkie przestudiowała swoje dzieło, a następnie sięgnęła do torby medycznej i wyjęła dużą strzykawkę.
- Dobra, czas na ostatnią rundę.
Dash skoncentrowała się na igle. Pinkie odpowiedziała na milczące pytanie.
- To jest coś co trochę złagodzi twój ból. - Pinkie poinformowała Dash, jak lek będzie działał.
Dash wzdrygnęła się, gdy Pinkie wbiła igłę w dolną część kręgosłupa błękitnego kucyka.
Pinkie pochyliła się nad swoją przyjaciółką i przyjrzała się jej uważnie.
- W ciągu kilku minut, nie będziesz w stanie czuć czegokolwiek poniżej klatki piersiowej. Potem będziesz w stanie zostać rozbudzoną do końca.
Dash zaczęła płakać.
- Pinkie? - Zakrztusiła się.
- Tak?
- Chcę wrócić do domu - Dash szlochała.
- Tak, wiem jak to jest. - odpowiedział imprezowy kucyk. - Czasami, po prostu chcę się poddać, po prostu powiedzieć: "Skończyłam z tym bałaganem" i iść do łóżka. Ale wiesz co? Nie można zsotawić swoich obowiązków. Musisz zebrać się w sobie i stawić czoło wyzwaniu. To jedyny sposób aby iść do przodu w życiu.
Dash zwiesiła głowę i załkała.
Mijały minuty, aż wreszcie lek zaczął działać. Ostatecznie, Dash zupełnie odrętwiała poniżej jej klatki piersiowej. W tym momencie podeszła do niej Pinkie trzymając skalpel. Zerkając na Dash i uśmiechając się, Pinkie zaczeła ciąć nożem Dash poczynając od miednicy, tuż nad jej kroczem, i przesuwając się w górę jej ciała. Pinkie zrobiła podobne, mniejszcze nacięcia pod żebrami. Wreszcie, Pinkie wykonała długie pionowe cięcia wzdłuż żołądka Dash łącząc je z tymi pierwszymi.
- Wygląda na to, że zrobiłam swoje inicjały na tobie, Dash - Pinkie zachichotała.
Z wilgotnym, nieprzyjemnym dźwiękiem, Pinkie zdarła skórę z Dash. Widok jej własnych organów i niemożliwość czucia bólu, tylko wzmagały panikę Dash.
Pinkie ostrożnie otwarła szerzej ranę i wycięła jelita. Kiedy wreszcie odseparowała je od reszty ciała, zaczęła je wyciągać. Pinkie zawyła triumfalnie. Śmiejąc się, gdy cięła swoją przyjaciółkę, Pinkie zaczęła robić sobie żarty. Dash, słabnąca z powodu utraty ogromnych ilości krwi, próbowała całkowicie odciąć się od makabrycznych komediowych aktów.
- Patrz na mnie, jestem Rarity! - Pinkie śmiała się owijając jelita Dash wokół swojej szyji i rozbryzgując krew we wszystkich kierunkach.
- Czyż mój nowy szalik nie jest taaaaki słodki?
Gdy znów wróciła do cięcia Dash, skupiła się na mniejszych częściach jej jelit, które pokroiła w plasterki i włożyła do miski. Wyciągając dalsze fragmenty zwężających się jelit, Pinkie wcisnęła je pomiędzy swoje zęby i zaczęła używać ich jak nitki dentystycznej.
- Dentyści mówią, że trzeba nitkować zęby każdego dnia, Dash.
Dash była ledwo świadoma tego co się dzieje. Szok niemal pozbawił ją pamięci. Rozczarowana, Pinkie znów sięgnęła do wnętrza ciała błękitnego kucyka.
- Ach, jeszcze nie skończyłam Dash.
Pinkie zaczęła wyciągać resztę organów Dash, oglądając każdy, który wyciągnęła.
- Wiem, że potrafię być naprawdę brutalna, ale wiesz, ja tylko się z Tobą droczę. Naprawdę musisz się tego nauczyć. Ech, szkoda, że te żarty zaczynają robić się naprawdę słabe. Zgadnij do czyjego żołądka trafią te wszystkie organy?
Pinkie wkładała wyjęte organy do wiaderka, ale ostatnim bawiła się trochę dłużej.
- Ooo, dudy - powiedziała, kładąc koniec przełyku Dash w jej ustach, a jej żołądek pod pachą. Ścisnęła go, a Dash poczuła ostry kwas żołądkowy na języku.
- Uch! Och, hej popatrz, tu są twoje babeczki, Dash!
Dash nie słuchała swojego oprawcy. Straciła przytomność kilka minut temu.
Pinkie, wciąż nie usatysfakcjonowana, wbiła jej kolejną strzykawkę z adrenaliną. Dash obudziła się już po raz ostatni, jej serce niemal doslownie wyrywało się z piersi. Krew wytrysnęła z rany na pierś Dash. To już nie będzie trwało długo. Pinkie okrążyła Dash, a po chwili usiadła na niej okrakiem trzymając skalpel w gotowości.
- Wiesz, Rainbow Dash, jestem rozczarowana. Myślałam, że wytrzymasz dłużej. Naprawdę chciałam spędzić więcej czasu z tobą. Cóż, myślę że to moja wina, powinnam była wziąć się za ciebie odrobinę spokojniej. Oh, w każdym razie, było naprawdę miło cię znać, Dash!
Ostrze przebiło się przez błękitne gardło i Pinkie zaczeła ciąć nim w górę, aż do podbródka Dash. Schodząc z powrotem w dół, Pinkie przesunęła ostrzem wokół szyi Dash. Ostatnią rzeczą, jaką pamiętała Rainbow Dash, był zgrzyt ocieranego o zęby skalpela i Pinkie Pie odrywającą jej głowę od szyji.
Pinkie Pie spojrzała w lustro. Wykonała kawał niezłej roboty. Nawet udało jej się zachować powieki. Mrugnęła, a jej maska wykonana z głowy Dash, także mrugnęła. Pinkie uśmiechnęła się, ale ciągle było jej smutno z powodu utraty przyjaciółki. Dash przeżyła zaledwie piętnaście minut, nie tak długo jak chciała Pinkie. Spojrzała na zwłoki wciąż przypięte do ściany na środku pokoju. Tak, już nie ma Rainbow Dash.
Kiedy tak patrzyła na zwłoki Dash, Pinkie zauważyła, że jej ciało nie było tak naprawdę w aż tak złym stanie.
- Tak naprawdę - zastanawiał się kucyk. - Myślę...
Pomysł eksplodował w jej głowie. Była świetna w szyciu i miała wszystkie kawałki ciała. Wystarczy tylko, że zszyje je razem...
Tak, potrzebowała tylko paru rzeczy i bingo. Miała z powrotem Rainbow Dash! Już na zawsze. Pinkie wiedziała, że zrobiła to jak najlepiej dla swojej najlepszej przyjaciółki, gdy padło na jej numer. Była tak podekscytowana iż od razu przyskoczyła do ciała i zabrała się do roboty.
Babeczki mogły poczekać - Pinkie Pie musiała zrobić sobie nowego przyjaciela.


A żeby nie było, tu jest link do oryginalnego opowiadania:
https://docs.google.com/document/d/14lg ... edit?hl=en#

Awatar użytkownika
Meryiel

RE: Babeczki [16+]

Post autor: Meryiel » 07 marca 2012, 20:52

Na początku może być słabo, ale potem jest już tylko lepiej. Owszem - czasami musiałam coś dodać od siebie, ponieważ tego wymagał tekst. Bez moich "uzupełniaczy" brzmiałby tylko gorzej i mniej zrozumiale. A poza tym, jest to mój "pierwszy raz" w tłumaczeniach, więc mam nadzieję, ze moje błędy zostaną wybaczone.

Awatar użytkownika
Meryiel

RE: Babeczki [16+]

Post autor: Meryiel » 22 marca 2012, 10:42

Niestety, wyeliminowałam powtórzenia "Pinkie" i "Dash" na tyle ile mogłam, gdyż w oryginale jest ich jeszcze więcej! A przetłumaczyłam ten tekst dla moich zjomków, którzy zamęczali mnie tymi całymi "Kucykami Pony". Przeczytanie przez nich tego tekstu i oznajmienie im, że lubię mordować kucyki, dało mi trochę spokoju. Swoją drogą, chciałam po prostu spróbować coś przetłumaczyć. W końcu kiedyś musi być ten "pierwszy raz". ;)

Awatar użytkownika
karolajna

RE: Babeczki [16+]

Post autor: karolajna » 01 kwietnia 2012, 13:59

Soba pisze: Przeczytałam kilka linijek obu tworów... Myślałam, że przy tłumaczeniu ma się prawo zmieniać szyk tylko po to, żeby to brzmiało dobrze w danym języku, ale tu widzę dużo od siebie dodane (łączenie zdań, mieszanie ich, przestawianie), za dużo jak na tłumaczenie - moim zdaniem oczywiście.
Zgadzam się całkowicie z Sobą
Tekst przetłumaczony dobrze ale za dużo w nim zmian i dodanych epitetów. Załamki nie ma ale trzeba się tego wystrzegać. Jeżeli lubisz tłumaczyć to rób to dalej ale ogranicz się z dodawaniem takiej ilości zdań od siebie
Powodzenia :)

Awatar użytkownika
ironicznyd

RE: Babeczki [16+]

Post autor: ironicznyd » 01 kwietnia 2012, 16:54

Ja natomiast nie rozumiem oznaczenia [+16] w stosunku do przetłumaczonego tego tekstu, nie widzę powodu do takiego zabiegu. Pomijam fakt wieku osoby, która takie oznaczenie zastosowała, pokazuje, że to ostrzeżenie nie jest celowe :P

No i mniej od siebie przy tłumaczeniu, a tu oczekujemy własnych utworów.

Zablokowany