TEKSTEM ROKU 2018 zostało ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee :D Serdecznie gratulujemy i zapraszamy do lektury!

Para czarodziei

"Fanfiki to literatura, która może wyglądać jakby została wynaleziona na nowo po katastrofie jądrowej przez grupę cudownych pop-kulturowych ćpunów uwięzionych w zamkniętym bunkrze. [...] Kultura mówi do nich, a oni jej odpowiadają w jej własnym języku." ~ Lev Grossman
Awatar użytkownika
SySia12

RE: Para czarodziei

Post autor: SySia12 » 24 lipca 2011, 15:59

Przykro mi nie potrafię tego już bardziej rozwinąć.
ROZDZIAŁ 2 W Narnelsw
Wieczorem około godziny 20 do Australii zadzwonił Deen.
— Jak tam po wizycie? — zapytał- Ty też jutro jedziesz do Narnelsw?
— Tak. — Odpowiedziała — o której przyjeżdża po ciebie samochód?
— Rano, nie wiem dokładnie o której.
— Po mnie też rano, może pojedziemy tym samym, jak myślisz?
— Może. No to ja chyba będę kończyć, pa! Do jutra.
— Ok, papa — pożegnała się i odłożyła telefon na miejsce.
Australia wyjęła walizkę i zaczęła się pakować. Spakowała różne ubrania i inne rzeczy. Rozglądała się po pokoju i sprawdzała czy wszystko ma. Kiedy skończyła robiło się już późno, ale przed snem wyjrzała przez okno. „Ciekawe jak tam będzie.” -Pomyślała- „Jakie będą lekcje?” I tak rozmyślając wpatrywała się w bezchmurne gwieździste niebo. Gdy sen zaczął ją morzyć coraz mocniej położyła się, zasnęła natychmiast i przez całą noc spała spokojnym snem. Rano tuż po przebudzeniu i włożeniu ubrania popędziła do sypialni rodziców, by obudzić rodziców.
— Obudźcie się! Już siódma! — budziła jeszcze śpiących rodziców.
— Co... — wymamrotała mama przez sen — przecież jeszcze wcześnie...
— Ale nie pamiętasz? Przyjeżdżają po mnie rano!
— Kto? A no tak! — nareszcie wiedziała co się wokół dzieje — Rufusie, wstawaj, wstawaj!- obudziła męża- Już późno wstawaj!
[p]—Już wstaaaję — ziewnął.
Australia pobiegła do kuchni i szybko przygotowała sobie śniadanie, kanapki z serem. Kiedy zjadła spojrzała na zegarek, zobaczyła, że jest już ósma. Wyjrzała przez okno, ale nie zobaczyła żadnego samochodu więc stwierdziła, że przyjadą po nią o dziewiątej. Niestety nie mogła usiedzieć w miejscu, nie dzisiaj, gdy ma jechać do magicznej szkoły. Dla zabicia czasu wyszła na dwór pobawić się ze swoim małym puszystym pieskiem, Azorem.
Zawołała go i pies nagle wybiegł z krzaków. Rzucała mu patyk, głaskała... Nagle usłyszała jakby warkot samochodu dobiegający gdzieś z góry. Spojrzała w tym kierunku i zobaczyła go: niby zwykłe auto, lecz latający i to właśnie czyniło go tak niezwykłym. Zleciał na jej podwórko tak jak samolot. Najbardziej zadziwiające było to że nikt nim nie kierował. Dziewczyna szybko podbiegła i zajrzała do środka i zobaczyła, że na przednim siedzeniu leży jakaś kartka, podniosła ją i coś na niej pisało, a ona zaczęła czytać szeptem :
Droga Australio!
To jest samochód ze szkoły magii, polecisz nim do miasta Narnelsw. Swoje bagaże zostaw na tylnym siedzeniu, a sama usiądź na przednim. Nie martw się, to jest wóz samo kierujący, wie gdzie ma dolecieć. Po drodze zabierze Twojego kolegę, Deena i razem tam polecicie.
Z wyrazami szacunku i do zobaczenia! prof. Rubeus Freblin

Po przeczytaniu , Australia popędziła do domu pożegnać się z rodzicami.
[p]— Mamo, tato! Przyjechał już po mnie samochód i muszę już iść.
[p]— No dobrze. — Powiedziała matka. — Tylko uważaj na siebie i słuchaj się nauczycieli! Pamiętaj też o wysyłaniu listów! I do zobaczenia! — uśmiechnęła się do niej
[p]— Będziemy tęsknić córciu — powiedział tata i uszczypną ją pieszczotliwie w policzek. Dziewczyna przytuliła rodziców i pobiegła na górę po rzeczy, a potem do wozu. Zgodnie z instrukcją położyła rzeczy na tylne siedzenie i usiadła na przednim z lewej strony, a następnie zapięła pasy.
Samochód wyruszył i wzbił się w powietrze. Wznosił się coraz wyżej i wyżej aż w końcu zaczął lecieć w jednej linii, a Australię przeszyło wspaniałe uczucie. Nigdy przedtem nie widziała latającego pojazdu na czterech kołach. Leciała już kiedyś samolotem, ale ten pojazd to było całkiem co innego. Tak jak pisało w liście zatrzymali się koło domu Deena i on zajrzał do środka :
[p]— Cześć, — przywitał się — Już jesteś? Super, ale... czy to ty prowadzisz? — zapytał z lekkim rozbawieniem.
[p]— Nie — zaśmiała się — to jest samochód samo prowadzący. Masz — podała mu list — przeczytaj. Deen przeczytał list spojrzał na nią i bez słowa pobiegł do domu. Australia pomyślała że podobnie jak ona pobiegł pożegnać się z rodzicami i pójść po bagaże. Wrócił po 5 minutach, postawił bagaże na tylne siedzenie i usiadł obok Australii. Samochód znów wzbił się w powietrze.
[p]— Ale czad! — wykrzyknął Deen. Chciałbym mieć takie cacko!
Chłopak po chwili spojrzał na Australię.
[p]— Ciekawe ile czasu będziemy lecieć — powiedział z zastanowieniem.
[p]— Pewnie dość długo... przecież to jest na północy Anglii, a my przecież mieszkamy na południu.
[p]— No tak... Wczoraj się zastanawiałem czego my się tam będziemy uczyć.
[p]— Ja też.
[p]— Na pewno będziemy się uczyć czarować, w końcu to szkoła magii, ale czy to będzie podzielone na przedmioty? Jak dla mnie to trochę bez sensu... No bo zaklęcia to zaklęcie, nie?
[p]— No tak, ale może są różne kategorie zaklęć, np. pamiętasz jak wtedy zatrzymał czas? To może być taka kategoria i nie wiem, może takie coś, że zamieniasz się w zwierze albo coś zamieniasz...
[p]— Transmutacja? — zapytał — To jest przemienianie w coś. Może być taki przedmiot. — Australia nie wiedziała co więcej powiedzieć więc milczała. Oboje w ciszy wyglądali przez okno. Lecieli jeszcze jakąś godzinę i podziwiali krajobraz aż w końcu Deen się odezwał :
[p]— Patrz! — Wskazał Australii miasto — To chyba już tam!
I rzeczywiście po kilku sekundach obniżali się aż samochód zatrzymał się przy chodniku na którym czekał Rubeus Freblin.
[p]— Dzień dobry. — Przywitał ich - jak sądzę jesteście już spakowani?
Oboje pokiwali potwierdzająco głowami
[p]— Znakomicie. Chodźcie, oprowadzę was abyście w przyszłym roku mogli sami kupować książki.
Australia i Deen szli za dyrektorem wąską alejką i mijali najróżniejsze sklepy. Spodobało im się w Narnelsw, ponieważ było tam mnóstwo sklepów z najróżniejszymi przedmiotami. Minęli stoisko z wybuchowymi kiełbaskami, sklep o nazwie „Sto psikusów na godzinę” i wiele innych. Od czasu do czasu wchodzili do nich, a Freblin kupował im książki oraz inne szkolne przedmioty. Potem poszli do sklepu o nazwie ,,Różdżki na każdą kieszeń".
[p]—To jest sklep z różdżkami — oznajmił dyrektor — w przyszłym roku nie będziecie musieli do niego przychodzić no chyba, że uszkodzicie swoje różdżki. Australio, proszę podejdź do pana Darwora, a on da ci różdżkę i będziesz rzucała zaklęcia. Wtedy zobaczysz która najlepiej do ciebie psuje.
[p]— Ale ja nie umiem czarować — zaprzeczyła Australia.
[p]— Umiesz, przypomnij sobie jak w szkole spaliłaś papierek, podejdź tam.
Dziewczyna posłusznie podeszła do lady, za którą niski łysiejący mężczyzna, lecz bała się, że coś pójdzie nie tak.
[p]— Proszę — sprzedawca podał jej różdżkę — powiedz Indecentio i machnij różdżką w stronę tego dzbanka.
[p]— Indecentio! — krzyknęła, a na dzbanku pojawiła się ledwo widoczna rysa.
[p]— Nie to zdecydowanie nie to - pan Darwor mruczał coś pod nosem i zaczął szperać po szafkach. — Spróbuj tym — podał dziewczynie różdżkę koloru kremowego. Australia znów powiedziała to zaklęcie i machnęła w kierunku wazonu, a ten tym razem rozpadł się w drobne kawałeczki.
[p]— Hmm — zastanawiał się głośno sprzedawca. — Dąb i włos jednorożca... Będzie z ciebie mądra czarownica dziewczyno — oznajmił z uśmiechem.
Teraz do lady podszedł Deen i wziął od Darwora ciemnobrązową różdżkę i wypowiedział to samo zaklęcie. Tym razem dzbanek rozpadł się już za pierwszym razem.
[p]— Doskonale — pochwalił go sprzedawca — twoja różdżka jest z dębu i pióra menola.
[p]— Yyy... Czego? — zdziwił się Deen.
[p]— Menol to taki ptak, dowiesz się o nim dużo w szkole.
Po udanym zakupie wyszli ze sklepu.
[p]— Dokąd teraz pójdziemy, panie dyrektorze? - zapytał Deen.
[p]— Teraz udamy się do szkoły — oznajmił.
Szli wąską, ciemną ulicą z małymi domkami. Nie było widać żadnych pojazdów. Australia i Deen rozmawiali z zachwytem o tym mieście i o tym z czego wykonane są ich różdżki. Oboje myśleli nad tym tajemniczym dla nich menolem, o którym usłyszeli po raz pierwszy od sprzedawcy. Dziewczyna zastanawiała się, czy na pewno dobrze zrozumiała, kiedy pan Darwor powiedział, że w różdżce jest włos jednorożca. Czy jednorożce naprawdę istnieją? - Pytała samą siebie. – Może są tu też inne magiczne stworzenia... smoki, skrzaty...
Szli już około 20 min. Freblin, który szedł przed nimi nagle staną, a Deen o mało co na niego nie wpadł.
[p]— Co się stało, profesorze? — zapytał.
[p]— Widzicie ten pociąg? Ten, tam daleko — wskazał przed siebie. Rzeczywiście był tam pociąg, ale na jego dachu stał... smok! Australia pisnęła z przerażenia, a Deen wybałuszył oczy. Pierwszy raz mieli okazję ujrzeć prawdziwego smoka. Wcześniej widzieli je tylko w telewizji.
[p]— Panie profesorze, czy to jest... — zaczęła dziewczyna , ale dyrektor jej przerwał, bo wiedział o co chce zapytać.
[p]— Tak to jest smok, ogniomiot kolczasty.
Kolce rzeczywiście pokrywały smoka, który miał czarną barwę. Z daleka było widać jego kły lśniące bielą oraz bystre złowieszcze oczy. Posiadał długi muskularny ogon, którym przez jedno machnięcie mógłby zabić człowieka. Do latania służyły mu skrzydła o ogromnej rozpiętości. Był ogromny i przerażający.
[p]— Mieliśmy tym pociągiem jechać do szkoły — wyjaśnił Freblin zmartwionym głosem.
[p]— Więc co zrobimy? — zapytał Deen.
[p]— Musimy go przegonić! — widząc ich przestraszone miny dyrektor pocieszył — Nie martwcie się, wy pójdziecie do tego pubu — wskazał na budynek o nazwie 'Pub pod dwoma różdżkami' — Kiedy przegonię smoka razem z dystrabuntami, przyjdę po was i będziemy mogli pojechać do szkoły.
[p]— Co to dystrabunci? — zapytała dziewczyna.
[p]— Nie ma czasu, wyjaśnię wam jak będziemy w pociągu — odpowiedział jej szybko dyrektor, a Australia z Deenem popędzili do pubu.

Awatar użytkownika
Sylar

RE: Para czarodziei

Post autor: Sylar » 24 lipca 2011, 17:11

Jeśli poprawisz tak, jak rozdział pierwszy, to nawet nie chce się Nam błędów wskazywać.

Awatar użytkownika
SySia12

RE: Para czarodziei

Post autor: SySia12 » 24 lipca 2011, 20:12

No dobra, ale nikt mi nie napisał, że rozdział 1 ma nadal błędy.

Awatar użytkownika
Sylar

RE: Para czarodziei

Post autor: Sylar » 24 lipca 2011, 20:14

Więc teraz już wiesz.
I nie lepiej 'czarodziejów' tak swoją drogą? Bo tak chyba winno być.

Awatar użytkownika
Maradine
Posty: 795
Rejestracja: 15 lutego 2011, 16:31
Lokalizacja: Elantris
Kontaktowanie:

RE: Para czarodziei

Post autor: Maradine » 24 lipca 2011, 20:25

Mmmmm... zmęczyło mnie to... za mało opisujesz, lecisz z akcją jak szalona. Mnostwo pwtórzeń. Samochód, samochodu itp itd, poszukaj sobie synonimów. Gdzieśtam brakowało spacji, gdzieś przecinka, gdzieś zły zapis dialogów.

Jest jedna rzecz, która mnie zastanawia. Czasami w Twoich tekstach widzę przebłyski dobrego stylu. I mówię to szczerze. Choć niestety później znów idzie Ci... no źle...
Obrazek

Awatar użytkownika
Cosinus
Posty: 241
Rejestracja: 26 września 2010, 11:15
Kontaktowanie:

RE: Para czarodziei

Post autor: Cosinus » 25 lipca 2011, 09:59

Przeczytałem tylko pierwszą część i nie wiem czy tylko ja mam takie wrażenie, ale tekst kojarzy mi się bardzo z HP, przez co ogólnie średnio mi się podobało, może dalej będzie lepiej.

Awatar użytkownika
SySia12

RE: Para czarodziei

Post autor: SySia12 » 25 lipca 2011, 10:09

Tak wiem, że kojarzy się z HP, ale to nie będzie zupełnie to samo. Owszem będą chodzić do szkoły, mieć lekcje, ale poza tym będzie inaczej.

Awatar użytkownika
Maradine
Posty: 795
Rejestracja: 15 lutego 2011, 16:31
Lokalizacja: Elantris
Kontaktowanie:

RE: Para czarodziei

Post autor: Maradine » 25 lipca 2011, 11:48

Nawet jeśli koniecznie chciałaś tutaj wrzucić magiczną szkołę, mogłaś to zrobić w trochę inny sposób. W sumie nawet nie wiem, co powiedzieć... soro wiele osób ma takie skojarzenia z HP, to może zrób coś z tym, co? Znajdź jakiś bardziej swój pomysł.
Obrazek

Awatar użytkownika
Sylar

RE: Para czarodziei

Post autor: Sylar » 25 lipca 2011, 11:51

Albo wrzuć to do FF.

Awatar użytkownika
SySia12

RE: Para czarodziei

Post autor: SySia12 » 25 lipca 2011, 19:30

Hmm... no dobrze może zastanowię się nad swoim pomysłem, ale jeszcze nic nie obiecuję. Chociaż z drugiej strony to zaczyna się tak jakby moim pomysłem. Bo po Harry'ego przyszli w wakacje, a po Australię i Deena na początku roku szkolnego. I oni lecą samochodem do Mitegen, a nie pociągiem.
Tak, tak, wiem co powiecie: W tym jest mało mojego pomysłu, bo wszystko pozostałe jest ściągnięte z Harry'ego.

Co to FF?

Awatar użytkownika
Amon

RE: Para czarodziei

Post autor: Amon » 25 lipca 2011, 20:14

Fanfiction, w skrócie ff. Opowiadanie osadzone w świecie innego pisarza.

Awatar użytkownika
Sylar

RE: Para czarodziei

Post autor: Sylar » 25 lipca 2011, 23:38

lecą samochodem... tak, coś innego, zdecydowanie.

Zablokowany