TEKSTEM ROKU 2018 zostało ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee :D Serdecznie gratulujemy i zapraszamy do lektury!

Znamię Zwiadowcy [NZ]

"Fanfiki to literatura, która może wyglądać jakby została wynaleziona na nowo po katastrofie jądrowej przez grupę cudownych pop-kulturowych ćpunów uwięzionych w zamkniętym bunkrze. [...] Kultura mówi do nich, a oni jej odpowiadają w jej własnym języku." ~ Lev Grossman
Awatar użytkownika
Will_Treaty

Znamię Zwiadowcy [NZ]

Post autor: Will_Treaty » 14 lipca 2011, 19:24

Oto mój FF na podstawie powieści "Zwiadowcy" Johna Flanagana.
Miłego czytania!



Rozdział 1

21 kwietnia, czwartek

Drogi pamiętniku!
Z Jasmine i Laurą poszłam dziś na basen. Mówiłyśmy o chłopakach. Powiedziałam, że ładny jest ten w białej bluzce i długich włosach. One na to, że to Will Merifox!! Nie poznałam go, tak się zmienił.
Moje plany na nadchodzący dzień:
A) Dobrze się bawić na zajęciach, chociaż to niemożliwe.
Mówiłam już jak bardzo nienawidzę szkoły?
b) Iść na boisko i zagadać do Willa.
Mówiłam jak bardzo jestem nieśmiała?
Nie wierzę! Co się ze mną dzieje? Ja i chłopaki? To niemożliwe połączenie.


Kiedy postawiła kropkę, okno w jej pokoju otworzyło się, a liliowe zasłonki powiewały na wietrze. Już chciała je zamknąć, gdy do pokoju zwinnie wskoczyła Margaret.
Nigdy się do tego nie przyzwyczaję, pomyślała.
Margaret była wysoka, a jej długie kasztanowe włosy zawsze były związane w koński ogon. Miała jasnoszare oczy i wąskie bladoróżowe usta. Ktoś, kto jej nie znał pomyślałby, że jest jakąś sławną modelką, taka była ładna.
Ja natomiast też byłam wysoka, ale długie rude włosy zawsze były w nieładzie. Duże zielono-brązowe oczy zawsze były schowane za okularami z przezroczystymi szkłami i fioletowymi oprawkami, a wąskie jasnoróżowe usta prawie zlewały się z bladą cerą.
Jak zwykle, za chwilę Margaret pomoże mi wybrać ubranie i jej kabrioletem pojedziemy do szkoły. Jak zwykle.
- To, co dziś mam ubrać? - spytałam.
- Na dworze wieje wiatr, a więc – otworzyła szafę - polecam białą sukienkę, czerwoną ramoneskę i czerwone baletki, a do tego biała wstążka i czarne korale.
Kiedy się ubrałam, podeszłam do hebanowego lustra i przejrzałam się.
- Pięknie! - powiedziałam i już miałam się kierować do drzwi, kiedy Margaret złapała mnie za rękę.
- Nie tak prędko moja droga. – Wyciągnęła aparat i zrobiła mi zdjęcie.
- A to, po co?
- Na mojego ukochanego bloga o modzie.
Wariatka, pomyślałam, ale cóż zrobić. Okręciłam się jeszcze parę razy, a ona pstryknęła kolejne fotki. Gdy skończyła zarzuciłam szarą torbę na ramię, wyszłam razem z nią z domu i wsiadłam do czarnego kabrioletu Margaret. Chwilę później ruszyła z piskiem opon.



Pod szkołą rośnie wielki kasztanowiec u podnóża, którego stał Will. Ubrany w czarne spodnie, czarną skórzaną kurtkę, spod której wystawał biały podkoszulek oraz czarne buty wyglądał jak jakiś hollywoodzki aktor grający w filmie.
Nagle na parking wjechał kabriolet Margaret. Wpierw wyszła Alyss, a później Margaret, ale dla Willa liczyła się tylko rudowłosa piękność. I pomyśleć, że nie może wyznać jej prawdy.

- Will się na ciebie gapi – szepnęła mi do ucha Margaret. - Pożera cię wzrokiem.
- No i co z tego? Chodźmy już do szkoły.
Kiedy wchodziłyśmy przez drzwi usłyszałam cichy gwizd i obok mojej głowy wbiła się strzała z białymi piórkami.
- Alyss! Żyjesz? Jesteś cała? - Margaret jak zwykle była nerwowa.
- Ona żyje, ale ta strzała jest ostrzeżeniem. Następnym razem bardziej uważaj. – Powiedział Will, który zjawił się znikąd.
- Postaram się - odpowiedziałam – Chodź Margaret, bo spóźnimy się na lekcje.
Kiedy tylko oddaliłyśmy się wystarczająco Margaret włączyła swoją paplaninę na temat jaki to Will jest uroczy, ale ja jej nie słuchałam. Starałam się skupić na tym, kto mnie chce zabić albo nastraszyć…


Cały dzień rozmyślałam, ale niestety ostatnią lekcją był WOS, którego nie nawidzę. Lekcja z panem Brownem zawsze dłużyła się niemiłosiernie. I tym razem nie było inaczej.
Właśnie pisaliśmy ważny sprawdzian, gdy ciszę w klasie zagłuszyło otwarcie drzwi, a stanął w nich… Will.
- Cieszę się, że pan wreszcie się pojawił. Oto twoje miejsce. – Wskazał ręką ławkę dokładnie obok mnie. Siedząca za mną Margaret szepnęła.
- Od kiedy to Will Merifox chodzi z nami na WOS?
- Skąd mam wiedzieć – odpowiedziałam również szeptem. W tej samej chwili obok mnie usiadł Will, a ja zabrałam się za dokańczanie testu.
Gdy zadzwonił dzwonek zerwałam się z miejsca i prawie wybiegłam przed szkołę, ale czyjaś ręka zatrzymała mnie w żelaznym uścisku.
Obróciłam się powoli i zobaczyłam… No zgadnijcie, kogo? Willa.
- Ostatnio coś często pojawiasz się w moim życiu. Najpierw strzała, później WOS, a teraz to. – Jakby dla podkreślenia moich słów wskazałam na rękę.
- Oj przepraszam – rozluźnił ucisk. – Chcę cię ostrzec. Nie wychodź dzisiaj wieczorem z domu. Stanie się coś złego.
- Niestety będę zmuszona posłuchać twojej rady, bo nie mam wieczorem nic ciekawego do roboty, ale skąd mam wiedzieć, że tym czymś złym nie jesteś ty?
- Zaufaj mi. Proszę.
- No dobrze.
Po tych słowach musnął moje wargi w delikatnym pocałunku i szepnął ‘Dziękuję’. Ja zaskoczona osunęłam się na ziemię i widziałam już tylko ciemność.



Obudziłam się na polanie i czułam dziwne Deja Vu. Obok mnie leżał… Nie to niemożliwe! Will Merifox leżał obok mnie i właśnie otwierał oczy.
- Gdzie my jesteśmy? - zapytałam
- W Hallsholm. Przenieśliśmy się w przestrzeni.
- Zaraz, zaraz. Mógłbyś to powtórzyć. Jak to przenieśliśmy się w przestrzeni?
- Normalnie. Chciałem cię przed tym uchronić, ale niestety, kiedy cię pocałowałem straciłem kontrolę i trafiliśmy tu. To miejsce jest dostępne tylko dla zwiadowców. Osób, które są tak jakby aniołami stróżami. Ja zostałem przydzielony do ciebie, ale okazało się, że właśnie ty masz mnie chronić. Wtedy w szkole strzała była przeznaczona dla ciebie, ale siłą woli zsunęłaś ją ze swojej drogi.
- Jak to? Jacy zwiadowcy? Ja mam ciebie chronić? Ale, przed czym?
- Już ci tłumaczę. Zwiadowcy to tajna organizacja, która działa w wielu wymiarach. Hallsholm jest jednym z dziewięciu. Właśnie tu zwiadowcy mają swoje zloty, na których ćwiczą jazdę konną, strzelają z łuków, rzucają nożami. Kapitan Carely co roku mianuje nowych czeladników na pełnoprawnych zwiadowców. Każdy czeladnik ma znamię w kształcie pióra. Ty również takie masz.
Zerknęłam na swoje ramię gdzie od zawsze mam znamię w takim kształcie, ale myślałam, że to jakaś zwykła blizna po ranie.
- Właśnie to ty zostaniesz mianowana w tym roku na czeladniczkę, a za rok na pełnoprawną zwiadowczynię. Do zlotu miałem cię chronić przed niebezpieczeństwem, ale niestety to nie ja powinienem był cię chronić tylko ty mnie. Masz wielką moc, o której nie wiesz prawie nic.
- Tak, masz rację nic nie wiem o żadnej mocy, a teraz czy mógłbyś mnie odstawić do domu?
- Dobrze. Złap mnie za rękę.
Posłusznie zrobiłam to, o co prosił. Już po chwili znaleźliśmy się pod moim domem.
- Ale skąd wiedziałeś gdzie mieszkam?
- Nie wiedziałem. To ty przejęłaś kontrolę nad tym gdzie przeniesiemy się.
- Ale jak to? Pomyślałam tylko, że chcę znaleźć się w domu.
- Jak już mówiłem masz wielką moc. Tylko ta jedna myśl wystarczyła, abyśmy byli tu.
- Nie ogarniam tego. Wybacz, ale ja musze już iść. Mam nadzieje, że jutro się zobaczymy w szkole.
- Pamiętaj, że mamy razem WOS, więc jest to nieuniknione. To na razie.
- Pa! – Posłałam mu całusa i skierowałam się ku schodom prowadzącym na werandę.
Otworzyłam drzwi i weszłam po schodach na górę po czym skierowałam się do swojego pokoju. Torbę rzuciłam na łóżko, a sama poszłam do łazienki, gdzie rozczesałam włosy i opłukałam twarz zimną wodą. Wróciłam do pokoju i podeszłam do biurka. Leżała na nim kartka papieru w kolorze chabrów rosnących w pszenicznym polu. Wzięłam ją do ręki i dopiero teraz zauważyłam tekst.

Alyss!
Zlot zwiadowców odbędzie się 7 maja. Do tego czasu musisz się oswoić z myślą tego, co ci dziś powiedziałem w Hallsholm.
Twój Will

P.S. Stoję pod oknem. Wpuścisz mnie?


Podeszłam do okna, a on faktycznie tam stał. Otworzyłam je na oścież, a Will zwinnie wskoczył do środka tak jak Margaret dziś rano.
- Dziękuję. Do Zlotu musimy cię podszkolić. Nauczyć strzelać z łuki i takie tam duperele – powiedział.
- No dobrze, ale możemy to zrobić jutro? Chcę się położyć.
- Carely powie, że znów ci uległem, ale co tam. To do jutra, ale nie wychodź nigdzie z domu tak jak obiecałaś. Dobrze?
- Dobrze, a teraz idź już.
Po tych słowach wyskoczył przez okno a ja je zamknęłam i zostałam sama. Podeszłam do szafy i przebrałam się w moją ukochaną bluzkę z owieczką i czarne szorty. Potem podeszłam do łóżka wzięłam pamiętnik i zaczęłam pisać.

21 kwietnia, czwartek

Drogi pamiętniku!
Will powiedział mi dziś wiele dziwnych rzeczy. Najpierw przeniósł nas do… Jak to miejsce się nazywało? Wiem! Hallsholm. Przeniósł nas do Hallsholm, a później zaczął mi mówić coś o jakichś zwiadowcach i o tym, że mam moc, a w tym roku będę mianowana na czeladniczkę. Jutro zaczynamy treningi w strzelaniu z łuku. To chyba tyle…

Awatar użytkownika
Sylar

RE: Znamię Zwiadowcy [NZ]

Post autor: Sylar » 14 lipca 2011, 23:56

To My tylko zacytujemy:
Bu? pisze: Bogowie, nie idzie tych rozdziałów pisać dłuższych i hm... bardziej opisowych? Dialog na dialogu dialogiem poganiany. Do tego radzimy przeczytać o zapisie dialogów i wraz z poradnikiem przed oczyma wszystkie zmienić, bo na to się nawet patrzeć nie da, już o czytaniu nie wspominając.

Awatar użytkownika
oficerpavlo
Posty: 154
Rejestracja: 22 maja 2011, 20:06
Lokalizacja: Pyskowice
Kontaktowanie:

RE: Znamię Zwiadowcy [NZ]

Post autor: oficerpavlo » 21 lipca 2011, 14:22

Rozdziały wcale nie muszą być długie, choć ten wydaję się, owszem trochę za krótki, ale nie musi też to być na 3000słów jeden rozdział. No bez przesady.
Obecnie zajmuję się Collabem

Awatar użytkownika
Sylar

RE: Znamię Zwiadowcy [NZ]

Post autor: Sylar » 21 lipca 2011, 15:01

Wybacz, że nie usunęliśmy wzmianki o rozdziałach tyczącej się dwóch innych prac. a więc dla potomnych - tu o resztę cytatu chodzi, znacznie ważniejszą.

Awatar użytkownika
Amon

RE: Znamię Zwiadowcy [NZ]

Post autor: Amon » 21 lipca 2011, 17:25

3000 slów na rozdział to dużo? Serio?

Awatar użytkownika
oficerpavlo
Posty: 154
Rejestracja: 22 maja 2011, 20:06
Lokalizacja: Pyskowice
Kontaktowanie:

RE: Znamię Zwiadowcy [NZ]

Post autor: oficerpavlo » 21 lipca 2011, 18:12

Nie liczyłem specjalnie czy napisać 3000 czy 10000, napisałem to o co mi chodziło. Ale skoro i tak wzmianka weszła w życie... ;)
Obecnie zajmuję się Collabem

Awatar użytkownika
Will_Treaty

RE: Znamię Zwiadowcy [NZ]

Post autor: Will_Treaty » 21 lipca 2011, 19:25

Tak szczerze to nie wiem ile słów liczy ten rozdział, bo nie chce mi się liczyć. Dialodi spróbowałam popoprawiać, ale chyba mi nie wyszło... Chyba tyle...

Awatar użytkownika
oficerpavlo
Posty: 154
Rejestracja: 22 maja 2011, 20:06
Lokalizacja: Pyskowice
Kontaktowanie:

RE: Znamię Zwiadowcy [NZ]

Post autor: oficerpavlo » 21 lipca 2011, 19:51

1368 słów. Czyli trochę brakuje, ale nic nie sugeruję. Chyba, że Sob.
Obecnie zajmuję się Collabem

Awatar użytkownika
Sylar

RE: Znamię Zwiadowcy [NZ]

Post autor: Sylar » 21 lipca 2011, 19:57

oficerpavlo - pokaż proszę w którym momencie ktokolwiek czepiał się długości tego rozdziału oprócz pomyłki Sob, która napisała przecież, że ten fragment cytatu tego rozdziału nie tyczy. Poza tym, ile według Ciebie to jest to 'trochę' brakujące rozdziałowi? jest gdzies zapisany jakiś limit? Poprzednie wytknięcia były słuszne, bo rozdrabnianie rozdziału na kilka linijek jest aż niemiłe do czytania. Tak więc proszę, jesli chcesz coś napisać, rób to sensownie, chyba że chcesz bawić się dalej, jednak Sob ostrzega, że dalsza zabawa mimo ostrzeżenia nie będzie już taka miła.
Will_Treaty pisze: Dialodi spróbowałam popoprawiać, ale chyba mi nie wyszło... Chyba tyle...
a nawet nie 'chyba'. Bogowie, cóż trudnego jest w otworzeniu sobie poradnika jakich w internecie pełno hula (o forumowym nawet nie wspominając) i przeczytaniu go, a później spojrzeniu na tekst? No tak, to wymaga jeszcze przeczytania ze zrozumieniem.

Awatar użytkownika
oficerpavlo
Posty: 154
Rejestracja: 22 maja 2011, 20:06
Lokalizacja: Pyskowice
Kontaktowanie:

RE: Znamię Zwiadowcy [NZ]

Post autor: oficerpavlo » 22 lipca 2011, 12:19

Soba, nie mówiłem, że ktoś się czepia. Powiedziałem tylko, że nic nie sugeruję chyba, że ktoś inny. A sugerowanie, a czepianie się to co innego.

A że, will nie wiedział ile jest słów, to mu napisałem i powiedziałem, że do tego mojego minimum, które od tak sobie napisałem (3000słów) trochę brakuję. I nikt nie powiedział, że jest limit słów na rozdział, jeden może mieć te 3000 inny 1000, a jeszcze inny nawet 20000. Mnie to nie obchodzi ile ma, ważne aby był i nikt się nie czepia.

A te trochę brakujące rozdziałowi nie ma, pasi? I nie mam się zamiaru bawić, piszę sensownie, a po za tym jestem bardziej zajęty swoim tekstem niż kogoś. Gdybym wiedział, że tak będzie, to zapewne bym nie wytykał błędów Sob, no ale jeżeli już to zrobiłem, to nie cofnę czasu, trzeba iść dalej.
Obecnie zajmuję się Collabem

Awatar użytkownika
Sylar

RE: Znamię Zwiadowcy [NZ]

Post autor: Sylar » 22 lipca 2011, 12:48

Nie chyba że ktoś inny, ale chyba że Sob.
No, ale jednak to dziwne 3000 sprawia, że Tym się sugerujesz. Cóż.

Awatar użytkownika
Will_Treaty

RE: Znamię Zwiadowcy [NZ]

Post autor: Will_Treaty » 22 lipca 2011, 19:11

Do twojej wiadomości Oficerpavlo jestem dziewczyną.

Soba ja próbowałam poprawić. Miałam poradnik otworzony, czytałam i wypełniłam punkty 1-3, ale 4-6 nie wiem do czego miałyby sie odnieść w tym FF-ie. Rozumiem, że mogę sprawiać kłopot, ale wydaje mi się, że na tym forum nie tylko oceniamy twórczość. Również pomagam sobie nawzajem. Jak napisałam w powitaniu mam 13 lat świetne oceny, ale polski nigdy nie był moja mocną stroną, a przynajmniej interpunkcja i zapis dialogów.

Pozdrawiam.

Zablokowany