TEKSTEM ROKU 2018 zostało ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee :D Serdecznie gratulujemy i zapraszamy do lektury!

Ja, Dziki Imbir

"Fanfiki to literatura, która może wyglądać jakby została wynaleziona na nowo po katastrofie jądrowej przez grupę cudownych pop-kulturowych ćpunów uwięzionych w zamkniętym bunkrze. [...] Kultura mówi do nich, a oni jej odpowiadają w jej własnym języku." ~ Lev Grossman
Awatar użytkownika
Pytalska

Ja, Dziki Imbir

Post autor: Pytalska » 05 czerwca 2011, 20:07

fandom: Dziki Imbir autorstwa Anchee Minn.
Uwagi: opisy erotyczne.
Smacznego!

Siedząc wygodnie na miękkim posłaniu fotela oraz oparta o jego wysokie oparcie, zastanawiam się, czy może nie rozpocząć czytania kolejnej książki. Mao Zedong wpatrywa się we mnie swoimi w pełni orielanlnymi oczami prosto z okładki nowiutkiego, dośc opasłego tomu. A w tle wciąż ta sama melodia - hymn "Witaj, Mao". Pierwsza pieśń, jakiej się uczyliśmy w szkole. Jej tonacji nie sposób mi zapomnieć nawet do dnia dzisiejszego. Chociaż, że minęło aż tyle czasu. Próbuję wychwycić każdą nutę, by delektować się jej tonem oraz słowami, które jej towarzyszą. Spojrzałam na ścianę po lewo. A tam znów jego wizerunek; ten sam przyjacielski uśmiech uzupełniający się z krągłymi policzkami, którego nie sposób rozróżnić. Jego smukła postać uwydatniona farbą żywego koloru.
To właśnie w tym miejscu zsunął zieloną koszulę z umięśnionych ramion oraz okazał idealnie wyrzeźbione ciało. To właśnie w tych czterech ścianach, zapełnionych wizerunkami mojego mistrza, położyłam rękę na szczupłej talii i instynktownie złapałam za róg jego podkoszulka by po chwili pociągnąć go ku górze, ukazując klatkę piersiową oraz napawając się tą rozkoszną wonią potu, ogarniajacą moje zmysły.
To właśnie tutaj zasypywał nadmiarem milionów pocałunków moje usta, szyję oraz policzki... ustami naznaczonymi bluźnierstwem; niejednokrotnie chwalącymi antymaoizm oraz wybrzydzającymi Czerwoną Gwardię.
Nie zauważyłam nawet, kiedy zdążyłam opuscić powieki. Aromat zielonej herbaty przywoływał wspomnienia z niebywałą szybkością, mącąc stany podswiadomości z realizmem, puszczając filmy z obrazami w niebywale przyspieszonym tempie. W końcu otworzyłam je, aczkolwiek chyba zbyt nagle, gdyż zakręciło mi się w głowie od zmiany otoczenia z tęsknoty po rzeczywistość... Tęsknoty..? Czy na pewno za tym tęskniłam?
Za tym, który ze wzorowego maoisty przemienił się w tego, co usiłował odepchnąć mnie od drogi życiowej, którą sobie sama wyznaczyłam? I nawet nie starając się jej zrozumieć?Zwłaszcza, że zrozumienie było czymś, czego oczekiwałam od niego najbardziej? Nie od Jaworu, nie od jej matki, która wspomogła mnie w trudnych chwilach... właśnie od niego. Najbardziej od niego. Ale od początku.
Moja krew jest fancuska i chińska. Ojciec pochodził z kraju będącym od zawsze wrogiem Chin. Moja matka ożeniła się ze zdrajcą naszego narodu, przenosząc swój błąd i na mnie. Dlaczego akurat moja matka? Dlaczego akurat mnie się to przytrafiło? Mnie - która chciała jedynie żyć dla narodu.
Mimo tego, jakoś z tym żyłam. Zamieszkałam z matką i poszłam do nowej szkoły. Z nadzieją o akceptację, doznałam niebywałego rozczarowania. Stałam się celem jednej z uczennic, mającej wpływy w Czerwonej Gwardii. Nie przeszkodziło mi to jednak w swobodzie wtajemniczania się w nauki mojego mistrza. A zwie się on Mao Zedong.
Jego dzieła stały się moim przewodnikiem po świecie. A wszystkie słowa, które kiedykolwiek wypowiedział - drogowskazami w życiu, które dopiero zaczęło nabierać sensownych kształtów.
Wtapiałam się w jego nauki, uczyłam się piosenek na jego cześć. W końcu moje wysiłki zostały zauważone i zostałam przyjęta do Czerwonej gwardii.
Uścisnęłam rekę samego Mao Zedonga, a ludzie, niegdyś ze mnie drwiący, zaczeli mnie szanować.
Nie do wiary, że podejście człowieka do kogoś innego może zmienić się w tak niebywale szybkim tempie. Jeszcze tak niedawno byłam wyzywana na ulicy, oraz rankiem na targu; a w szkole bita i szykanowana. Tymczasem ci sami ludzie wybudowali mi dom - tymi samymi rękoma, którymi zniszczyli poprzedni. A słowa miłe i pochwały wydobywały się z tych samych ust, co wyzywały moją rodzinę. Człowiek jest istotą niepojętą, a ulotność jest niebywała. Mimo ich życzliwości namnażanej latami, nigdy nie zapomnę naszych pierwszych stosunków...

Awatar użytkownika
strawygirl
Posty: 23
Rejestracja: 14 czerwca 2011, 16:27
Kontaktowanie:

RE: Ja, Dziki Imbir

Post autor: strawygirl » 16 czerwca 2011, 10:43

Próbuję wychwycić każdą nutę, by delektować się jej tonem oraz słowami
Bardziej pasowałoby melodią.
Spojrzałam na ścianę po lewo
"Spojrzałam na ścianę po lewej stronie", chyba lepiej tak brzmi?

Połknęłaś jeszcze po drodze trochę literek, efekt szybkiego przepisywania?

Przyjemne opowiadanie, muszę powiedzieć, że zachęciłaś mnie do przeczytania orginalnego dzieła.
Imperfection is beauty, madness is genius and it's better to be absolutely ridiculous than absolutely boring.

Awatar użytkownika
Pytalska

RE: Ja, Dziki Imbir

Post autor: Pytalska » 06 sierpnia 2011, 20:40

Połknęłaś jeszcze po drodze trochę literek, efekt szybkiego przepisywania?
Dokładnie. ;)
Przyjemne opowiadanie, muszę powiedzieć, że zachęciłaś mnie do przeczytania orginalnego dzieła.
Bardzo się cieszę, że udało mi sięczegoś takiego dokonać. Dziękuję serdecznie za komentarz, strawygirl. ;)

Awatar użytkownika
grizzly bear

RE: Ja, Dziki Imbir

Post autor: grizzly bear » 06 sierpnia 2011, 21:11

Mao Zedong wpatrywa się
Zdecydowanie "wpatruje się".
orielanlnymi
Hm?
Chociaż, że minęło aż tyle czasu.
Dziwna konstrukcja. Zdecydowanie lepiej by było, gdybyś pozbyła się "że" i to krótkie zdanie połączyła z poprzednim.
którego nie sposób rozróżnić
Wcześniej używasz tego samego zwrotu - nie sposób - więc przydałoby się to zmienić.
Jego smukła postać uwydatniona farbą żywego koloru
"...farbą w żywym kolorze" moim zdaniem.
złapałam za róg jego podkoszulka by po chwili pociągnąć go ku górze
Przecinek przed "by".
tą rozkoszną wonią potu, ogarniajacą moje zmysły
Tu raczej przecinek niepotrzebny.
nadmiarem milionów pocałunków
To nadmiarem czy milionem? Bo "nadmiarem milionów" brzmi kwadratowo.
co usiłował odepchnąć mnie od drogi życiowej
Znów kwadrat. Lepiej brzmiałoby "usiłował zepchnąć mnie z drogi życiowej".
Moja matka ożeniła się
Wyszła za mąż chyba, co?
Z nadzieją o akceptację, doznałam niebywałego rozczarowania
Bez przecinka.
Czerwonej gwardii
Zgubiona wielka litera.
byłam wyzywana na ulicy, oraz rankiem na targu; a w szkole bita i szykanowana
Bez przecinka przed "oraz", po targu zaś jak najbardziej przecinek zamiast spójnika.

Hm, nie jestem zorientowana w fandomie, ale odczułam jednak, że tekst jest o niczym. Takie chaotyczne gadanie trochę o tym, trochę o tamtym. Niby coś się pojawia, ale zdecydowanie zbyt mało. Przydałoby się to mocno rozbudować, bo jako całość to naprawdę słabo.

Awatar użytkownika
Pytalska

RE: Ja, Dziki Imbir

Post autor: Pytalska » 06 sierpnia 2011, 21:13

Nie wydaje mi się, żeby ten tekst był o niczym. Może po porstu panienka nie przyzwyczajona jest do mętnych, acz na pewno nie będącymi niczym monologów? Dziękuję za opinię. ;)
Pozdrawiam,
Pytalska

Awatar użytkownika
grizzly bear

RE: Ja, Dziki Imbir

Post autor: grizzly bear » 17 sierpnia 2011, 13:17

Czemu nie poprawiasz błędów?

Awatar użytkownika
Dolar

RE: Ja, Dziki Imbir

Post autor: Dolar » 17 sierpnia 2011, 22:25

Moja krew jest fancuska i chińska.

Chodziło chyba o "francuska i chińska"?

Awatar użytkownika
Fraa

RE: Ja, Dziki Imbir

Post autor: Fraa » 18 sierpnia 2011, 09:31

Nie znam fandomu, więc trudno mi odnieść się do treści. Ja widzę tyle, że laska siedzi i rozkminia swoje życie, kończąc to ogólnym wnioskiem na temat ludzi. Dobra, to tylko taka miniaturka, niech będzie.
Ale jest fatalnie napisane. Grizzly bear była bardzo pobłażliwa przy swojej łapance. Tam niemal każde zdanie jest do przeróbki. Leży składnia, frazeologia i interpunkcja, jest sporo powtórzeń, a i zupełnie źle użyte słowa (nieszczęsne "matka ożeniła się"). Może przez to tekst wydaje się o niczym - czytelnik musi najpierw przetłumaczyć to na polski, nie ma już siły wczuwać się w treść.

Awatar użytkownika
Pytalska

RE: Ja, Dziki Imbir

Post autor: Pytalska » 21 sierpnia 2011, 20:43

Czemu nie poprawiasz błędów?
Poprawiam - w zeszycie i na komputerze w Wordzie. Nie robiętego w temacie, ponieważ uważam, że post powinien zachować oryginalną treść.
Chodziło chyba o "francuska i chińska"?
Tak. ;) Proszę wybaczyć mi tą, jak i również wiele innych literówek.

Awatar użytkownika
grizzly bear

RE: Ja, Dziki Imbir

Post autor: grizzly bear » 22 sierpnia 2011, 13:06

Nom, a ja bym chciała zobaczyć, czy coś się zmieniło w tekście. Może teraz jest mniej chaotyczny?

Zablokowany