TEKSTEM ROKU 2018 zostało ZAWSZE NA ZACHÓD autorstwa Coffee :D Serdecznie gratulujemy i zapraszamy do lektury!

Exitus letalis [kryminał z domieszką horroru]

"Pomysły moich powieści kryminalnych znajduję zmywając. Jest to zajęcie tak głupie, że zawsze rodzi we mnie myśl o zabójstwie." ~ Agatha Christie
Awatar użytkownika
Nostalgia

Exitus letalis [kryminał z domieszką horroru]

Post autor: Nostalgia » 22 października 2011, 21:30

Dobra, Mara. Jak chcesz to masz xD


Tik-tak.
Miękka, otulająca umysł wata sprawiała, że głowa wydawała się cięższa niż w rzeczywistości. Ołowiane powieki nie chciały poddać się kontroli otumanionego mózgu. Zdrętwiałe mięśnie twarzy zareagowały denerwującym mrowieniem, gdy dziewiętnastoletnia Miley Terrance próbowała zmusić je do jakiegokolwiek, nawet najmniejszego ruchu. Dziewczyna poczuła w ustach nieprzyjemny, metaliczny smak krwi.
Tik-tak.
Nieskładne strzępy myśli przepływały przez umysł Miley z prędkością leniwego wieloryba. Jej mózg działał na spowolnionych obrotach, jakby potrzebował silnego bodźca by zaskoczyć i zacząć normalnie pracować. W jej głowie powoli rodziły się niepokojące pytania.
Tik-tak.
W umyśle Miley, jak stary film, zaczęły wyświetlać się niewyraźne wspomnienia z ostatniej imprezy, w której brała udział. Przypomniała sobie karczemną awanturę, którą zrobiła Danowi, gdy przyłapała go jak obmacywał małą Colberg. Sukinsyn i tania dziwka. Miley wybiegła wtedy z domu Michaela i złapała pierwszego lepszego stopa do Cambridge.
Tik-tak.
W świetle latarni zatrzymał się przy niej czarny Chevrolet z tablicami rejestracyjnymi ze stanu Massachusetts. Uprzejmie zapytała kierowcy dokąd jedzie, a gdy usłyszała, że zmierza w interesującym ją kierunku, bez słowa wsiadła do auta. Wtedy nic nie wzbudziło jej podejrzeń.
Tik-tak.
Przez pierwsze kilkanaście minut wszystko było w porządku. Dopiero gdy Miley zauważyła, że mężczyzna minął zjazd do Cambridge, zaczęła się poważnie niepokoić. Dziewczyna delikatnie zwróciła mu uwagę, że przegapił skręt. W odpowiedzi usłyszała tylko niewyraźny, nieprzyjemnie brzmiący pomruk i ostatnią rzeczą jaką zdążyła zarejestrować była skierowana w jej stronę zaciśnięta pięść.
Tik-tak.
Miley gwałtownie zaczerpnęła tchu i raptownie otworzyła oczy. W pierwszym momencie nie od razu zdołała zauważyć detali otoczenia, w którym się znalazła. Kilka razy zamrugała powiekami, żeby przepędzić resztki zamroczenia i zaczęła się rozglądać wokoło.
Tik-tak.
Pomieszczenie było duże, miało nagie, szare, sprawiające nieprzyjemne wrażenie ściany. Gdzieniegdzie tynk odpadł z nich płatami. Słabe światło słoneczne sączyło się przez szpary w zabitych deskami oknach. Podłoga wyłożona była brudnymi płytkami, które w latach swej świetności zapewne były białe. Stare szafki pod ścianą wyglądały smętnie. Jedna z nich miała oberwane drzwiczki, które zwieszały się na jednym pordzewiałym zawiasie, od czasu do czasu ponuro poskrzypując. Jedynym ozdobnikiem był wiszący na ścianie duży zegar. Powietrze pachniało środkami dezynfekującymi.
Tik-tak.
Duża, wyczyszczona na wysoki połysk lampa nad jej głową rozbłysła jaskrawym światłem. Chwilowo oślepiona, usłyszała skrzypienie ciągniętego po podłodze wózka na kółkach. Takiego, jak używa się w szpitalach. Miley poczuła kropelkę potu spływającą po skroni.
Tik-tak.
Miley szarpnęła się gwałtownie i pewnie ten ruch miałby jakiś sens, gdyby jej ciało zareagowało na impulsy wysyłane przez mózg. Nogi i ręce nawet nie drgnęły. Dziewczyna czuła, jakby jej ciało nie należało już do niej, jakby istniała tylko od szyi w górę.
Tik-tak.
Metaliczny dźwięk, dobiegający gdzieś z prawej strony, przerwał porażającą ciszę. Oparcie siedzenia podpierające Miley gwałtownie odchyliło się do tyłu. Dziewczyna, jak szmaciana lalka, bezwładnie opadła na plecy i raptownie znalazła się w pozycji horyzontalnej. I wtedy ujrzała nad sobą twarz mężczyzny z samochodu.
Tik-tak.
Tętno Miley gwałtownie przyśpieszyło, gdy spostrzegła, że jest on ubrany w znoszony lekarski kitel upstrzony ciemnordzawymi plamami. Dopiero po chwili zorientowała się, że to krew. Stara i zakrzepła.
Tik-tak.
Połowę twarzy nieznajomego zasłaniała chirurgiczna, płócienna maska. Włosy zostały schowane pod szmacianym czepkiem. Na rękach miał lateksowe rękawiczki. Gdyby nie stara krew na kitlu, mogłoby się wydawać, że jest zwykłym lekarzem.
Tik-tak.
Miley czuła jak po twarzy znowu płynie jej lepka strużka potu. Z obawą spojrzała mężczyźnie w oczy i paraliżujące jej umysł przerażenie zaczęło osiągać swoje apogeum. Przymknęła powieki i pokręciła głową, nie mogąc dłużej na niego patrzeć. Jak przez mgłę, przypomniała sobie, że kiedyś już widziała taki wzrok – pełen agresji i niewypowiedzianego szaleństwa, błyszczący chorobliwym blaskiem. Spotkała się z podobnym przypadkiem dawno temu, gdy była świadkiem śmierci pięcioletniego dziecka, któremu rozsierdzony amstaff rozszarpał gardło.
Tik-tak.
Dziewczyna, czując pod powiekami łzy, bezradnie szarpnęła głową. Jeszcze raz rozpaczliwie próbowała poruszyć kończynami, ale na darmo. Jej ciało było jak sparaliżowane.
Tik-tak.
Mężczyzna w kitlu uspokajająco pogłaskał ją po jasnych włosach i przemówił cichym, zwodniczo łagodnym głosem. Na jego ustach pojawił się nikły uśmiech.
- Spokojnie, Miley. Nie będziesz czuła żadnego bólu.
Tik-tak.
- To ciało jest już dla ciebie całkowicie bezużyteczne. Masz złamany kręgosłup. Jesteś kaleką. – Nieznajomy mówił słodkim głosem. Takim jakim zwykle zwracają się uszczęśliwieni tatusiowe do swoich małych dzieci.
Przez umysł Miley, jak przez sito, przesypywały się kolejne informacje. Złamany kręgosłup? Paraliż? Kalectwo? To niemożliwe, chciała krzyczeć, ale spod paska zielonej taśmy izolacyjnej wydobył się tylko niezrozumiały jęk.
Tik-tak.
- Popatrz w górę, skarbie. – Mężczyzna chwycił ją za podbródek i zmusił do spojrzenia w tamtą stronę. Jej przerażony wzrok padł na taflę lustra podwieszonego pod sufitem, ujętego w prostą metalową ramę. Zaczęła płakać, gdy dostrzegła, że jest całkowicie naga. I cholernie bezbronna.
Tik-tak.
Mężczyzna zdarł z jej ust taśmę i rzucił ją w kąt. Podrażniona skóra mocno zapiekła.
- Proszę, nie rób mi krzywdy – błagała. – Mam dopiero dziewiętnaście lat. Nie chcę umierać. Jestem za młoda na śmierć.
Tik-tak.
Nieznajomy w ogóle nie zwracał na nią uwagi. Był zbyt zajęty przeglądaniem leżących na metalowej tacce narzędzi. W końcu wybrał najostrzejszy skalpel i odwrócił się w stronę sparaliżowanej Miley. Jej oczy, z przerażenia, zrobiły się jeszcze większe.
- Nie! Nie, proszę! – Krzyk głucho odbił się od ścian. – Nic ci nie zrobiłam! Błagam!
Chłodny metal skalpela na chwilę zetknął się ze skórą na płaskim brzuchu Miley. Przebijając się przez warstwę naskórka i tkankę tłuszczową, dotarła do jamy otrzewnej. Krzyki bezbronnej ofiary zlewał się z monotonnym tykaniem ściennego zegara.
Tik-tak.
Tik-tak.
Tik-tak…

Awatar użytkownika
Cosinus
Posty: 241
Rejestracja: 26 września 2010, 11:15
Kontaktowanie:

RE: Exitus letalis [kryminał z domieszką horroru]

Post autor: Cosinus » 22 października 2011, 23:18

Tik-tak ten motyw kojarzy mi się z tekstem, który czytałem na literce jakiś rok temu, nieważne...
Takie krwawe opowiadanka i psychiczni mordercy wprawiają mnie w dobry nastrój. Tekst napisany całkiem zgrabnie, błędów nie zauważyłem, ale ja się nie znam. Życie ludzkie jest bardzo kruche i taki horror uswiadamia, że przy odrobinie pecha w zasadzie każdy z nas może paść ofiara jakiegoś psychopaty. Mnie się spodobało.

Awatar użytkownika
Eranor

RE: Exitus letalis [kryminał z domieszką horroru]

Post autor: Eranor » 23 października 2011, 16:52

W pierwszym momencie nie od razu zdołała zauważyć detali otoczenia, w którym się znalazła.
Może lepiej zamiast tych "detali" dać "szczegółów"? Jakoś lepiej imho brzmi.

Miley szarpnęła się gwałtownie i pewnie ten ruch miałby jakiś sens, gdyby jej ciało zareagowało na impulsy wysyłane przez mózg. Nogi i ręce nawet nie drgnęły. Dziewczyna czuła, jakby jej ciało nie należało już do niej, jakby istniała tylko od szyi w górę.
Powtórzenie.

Zaczęła płakać, gdy dostrzegła, że jest całkowicie naga. I cholernie bezbronna.
Żeby odbębniło swoją funkcję, trzeba by jako nowy akapit dać. A tak to można spokojnie połączyć oba zdania.
Chłodny metal skalpela na chwilę zetknął się ze skórą na płaskim brzuchu Miley. Przebijając się przez warstwę naskórka i tkankę tłuszczową, dotarła do jamy otrzewnej.
Końcówka. Nie mam pojęcia do czego może się odnosić rodzaj żeński tutaj.
Krzyki bezbronnej ofiary zlewał się z monotonnym tykaniem ściennego zegara.
Literówka.


No dobra, co tu można napisać...
Zacznijmy od tego co pójdzie najszybciej: technicznie jest dobrze. Parę dupereli zacytowanych i parę, których nawet nie było warto cytować. Nic więcej. Warsztat dobry.

Co do tekstu. Kryminał z domieszką horroru? No cóż, ja tego horroru, ani trochę nie wyczułem. Kryminał... no powiedzmy jest to coś, co dzieje się w kryminałach fakt (w sumie w horrorach też, no ale).
Jeśli chciałaś uzyskać efekt typowo horrorowy, strachu, obawy etc. To zdecydowanie taki tekst się do tego nie nadaje. Najpierw trzeba zżyć czytelnika z bohaterką, wówczas zacznie się nią przejmować.
Jak już pisałem tekst technicznie jest dobry, czytało się całkiem płynnie, aczkolwiek czuć było w tym własny wybór, a nie... poddanie się nurtowi. Może kwestia specyfiki utworu, może za krótko aby wprowadzić mnie w nastrój, sytuację. Nie wiem.
Ostatnia rzecz: to odmierzanie czasu, albo raczej mijanie go...tik-tak. Daje poczucie przesuwających się obrazów niepełnej pamięci. Ale ledwo. Szczerze powiedziawszy nie pełni w tekście żadnej funkcji, prócz oddzielania poszczególnych fragmentów, co można też i na inne sposoby zapisać (może gdyby nie powtarzały się tak często?).
Podsumowując: wymyśl fabułę i napisz coś dłuższego, gdzie będziesz mogła zaszaleć. Chyba że to jest prolog? Chociaż mam poczucie, że jednak miniatura. Jak na miniaturę to liche. Jeśli miałoby być to fragmentem większego utworu, to z chęcią takowy przeczytam.




@Cos, niech zgadnę z jakim tekstem Ci się kojarzy ;p

Awatar użytkownika
Czepsson

RE: Exitus letalis [kryminał z domieszką horroru]

Post autor: Czepsson » 25 października 2011, 00:08

Więc po kolei: mini, mini, mini. Krótko. Nie znam się na warsztacie tak jak osobnicy powyżej, także nie jestem w stanie się wypowiedzieć dokładnie co do gatunku tego, co tutaj wytworzyłaś, ale rzeczywiście jest miniaturowe.
Jeśli chodzi o stylistykę i język, całkiem mi to siedzi. Jest zgrabnie, aczkolwiek moim zdaniem za delikatnie. Brakuję tutaj mocniejszych słów, przynajmniej tak mnie się to widzi. Lubię opowiadania pisane praktycznie bez dialogów, także to też jest w porządku. I jeszcze ten przerywnik "tik-tak" jest również okej. Nie wiem, czy czytałaś bądź oglądałaś "Dextera", ale ten stół, lustro i skalpel mi zajeżdżają słodkim blond potworem wytworzonym przez Lindsaya:)
Na koniec jeszcze jedna, moim zdaniem, duża wada. Tzn, każdemu bym to wytknął, bo cholernie mnie to spina, ale po co wy ludzie umieszczacie swoje historie zagranicą i wrzucacie bohaterom obce imiona?
Podsumowując - jest to moja dziewicza przeczytana praca na tym forum i zasadniczo jest na plusik:)

Awatar użytkownika
Cesiek

RE: Exitus letalis [kryminał z domieszką horroru]

Post autor: Cesiek » 27 października 2011, 16:33

Dobry tekst :) Jak dla mnie bardzo dobry klimat. Dawno nie miałem ciarek na plecach

Awatar użytkownika
Voronwë
Posty: 124
Rejestracja: 01 sierpnia 2010, 17:15
Kontaktowanie:

RE: Exitus letalis [kryminał z domieszką horroru]

Post autor: Voronwë » 11 listopada 2011, 21:48

Powtórzę po innych. Zdecydowanie "Tik-tak" skojarzył mi się z tekstem Era, ale on był zupełnie inny i o czymś innym także to zostawiam na boku.

Zdecydowanie, co do stylu nie mam żadnych zarzutów. Czytało się ładnie, zgrabnie i przyjemnie. Jeśli chodzi o fabułę było troszkę gorzej, ale o tym za chwilę.

Te tik-taki pojawiają się w tym utworze zdecydowanie za często. Gdyby miały pokazywać strzępy jakiejś sytuacji, opisy pomiędzy nimi musiały być bardziej urywane, a nie są. I to jest właśnie problem w tym tekście. Pomysł z tik-takami dobry, ale trochę zmarnowany. Po pewnym czasie zaczęły mnie one irytować, bo nie nadawały takiego nastroju tekstowi, jaki mogłyby nadawać.

A sama fabuła, trochę zbyt przewidywalna. I do tego opisana tak, że nie czułem żadnych emocji. Po prostu opis pewnej sytuacji.

Niestety wyczuwałem dobry tekst, przeczytałem trochę zmarnowany pomysł na tekst. Szkoda, bo mogło być o lepiej, a nawet bardzo dobrze.

Kłapouchy.

Awatar użytkownika
Gasp
Posty: 99
Rejestracja: 14 maja 2011, 13:39
Kontaktowanie:

RE: Exitus letalis [kryminał z domieszką horroru]

Post autor: Gasp » 12 listopada 2011, 04:09

Taaa...
Ja z kolei widzę za dużo horroru, za mało kryminału, ale cóż... Będę powtarzał za poprzednikami.
Tekst czytało się płynnie, sam w sobie nie jest zły, ale bardziej widzę go jako część większej całości. Jak na samoistny byt za mało się dzieję, ot opis - bardzo dobry, ale opis. Ciągle czekałem na jakieś przełamanie nastroju, sam nie wiem czym, ale aż chciałoby się znaleźć odrobinę absurdu, coś co odróżniłoby ten tekst od innych horrorów. A tak...
Dodam tylko, że nie przepadam za horrorami. Pewnie dlatego mnie nie porwał.
Harry, I'm going to let you in on a little secret: every day, once a day, give yourself a present. Don't plan it; don't wait for it; just let it happen. It could be a new shirt in a men's store, a catnap in your office chair, or two cups of good, hot, black, coffee. Agent Cooper w Twin Peaks Davida Lyncha Mind the Gasp. (Szczaw)

Awatar użytkownika
Juliette

RE: Exitus letalis [kryminał z domieszką horroru]

Post autor: Juliette » 17 listopada 2011, 21:13

Jest nastrój, muszę Ci powiedzieć.
Osobiście wprost przepadam za kryminałami/horrorami, chociaż to opowiadanie zdecydowanie pasuje na horror.
Szkoda tylko, że tak krótko. To był naprawdę świetny pomysł i, niestety, nie został wykorzystany w całości. I choć mi się podobało, czuję pewien nieodosyt...

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

RE: Exitus letalis [kryminał z domieszką horroru]

Post autor: pierdoła saska » 27 listopada 2011, 16:45

Komentarz będzie lakoniczny, ale tak to czasem bywa.
Mocne, że tak powiem. Krótkie, ale z bardzo dobrze zbudowanym nastrojem. Nie jestem fanką straszaków, ale to tu czytało mi się znakomicie. Napięcie wzrastało im więcej tekstu było za mną i nie miałam ochoty przerywać lektury. Opis był spokojny, wyważony, a zarazem interesujący. Tykanie zegara zostało, moim zdaniem, świetnie wykorzystane aż do samego końca.
Bardzo mi się podobało :)
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Makemine

RE: Exitus letalis [kryminał z domieszką horroru]

Post autor: Makemine » 03 grudnia 2011, 18:17

Kilka powtórzeń, nic poważnego. Dobrze się czyta, przerywniki w postaci dźwiękonaśladowczych wyrazów nieźle wpasowane, aczkolwiek mam wrażenie, że już nie raz to gdzieś widziałam. Czekałam, aż akcja się rozwinie, krew się poleje, wnętrzności wypłyną, a tu kończymy na zegarze, proszę, proszę.

Zablokowany