Szczęśliwego nowego roku 2020!!!

Serca Tamplerów

"Nie ma psychologii. Jest tylko biografia i autobiografia." ~ Thomas Szasz
Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Serca Tamplerów

Post autor: wołszebnik » 11 września 2013, 14:28

Przepraszam, Kan i reszta. Cóż, zwykle każę czekać :bag:
Choć niby w sumie gotowe było od dłuższego czasu (z pięć lat? O.o to chyba dłuższy czas?) Kosmetyka, to by się za nią zabrać, niby to tylko zmiana kilku fraz :facepalm:

Nie wiem, czy napisałam to w jakiejś odpowiedzi wyżej, może powtórzę, cóż, komentarzem przed tekstem strzeliłam se w kolano, zwracając uwagę nie na to, co trzeba. To też mnie ciut zniechęciło, stety, czy nie. Choć wina moja.
Ot, fragment. Krótki, niepełny. Dzielę, bo ten fragment to w sumie długi jest, wiec co Was będę męczyć?

A i jeszcze:
1. Dziękuję tym, co tu byli i poczytali.
2. Dziękuję za słowa, nawet jeśli nie zawsze na nie odpowiadam, są dla mnie ogromnie ważne i na pewno pamiętam każdą wyciągniętą rękę.
3. Napis z niby-drogowskazu mogłabym zadedykować "koledze", którego największym osiągnięciem życiowym jest spowodowanie wypadku przy "takiej prędkości, że po zderzeniu jeszcze zdołał tyłem wyprzedzić dwa inne auta". Natchnął mnie ciut. Parę osób wie o kogo cho ;)


[/align]


dzień dzisiejszy PODRÓŻ
— Rob? — zawołała go tak cicho, że sama bynajmniej nie miała wątpliwości, iż mógłby usłyszeć. Nieważne. Istotniejsze, że spojrzała nań i póki tego nie zauważał, mogła mu się przez chwilę dyskretnie przyglądać. Często tak czyniła. Nie potrafiłaby wytłumaczyć czemu. W sumie, nie musiała, z nich dwojga, to nie ona była specjalistką od zdrowia psychicznego.
Zastanowiła się, czy spostrzegł znak. Za mały na billboard, za duży, by określiła go mianem tylko drogowskazu, krzyczał fluorescencyjnym różem, ustawiony z prawej strony jezdni. Zważywszy, że droga, którą przemierzali, nie dostarczała nadmiaru rozrywek, żeby nie rzec, iż stanowiła obskurne odludzie, mało prawdopodobne, by choćby najbardziej roztargniony kierowca świata, nie zwrócił uwagi na takie dziwactwo. A Rob roztargnieniem przecież się nie cechował. Przeciwnie, należał do grona osób wyjątkowo uważnych, wręcz upierdliwie drobiazgowych. Także za kierownicą pozostawał perfekcjonistą.
Przez moment nie potrafiła zdecydować, czy podjąć temat głośno, ostatecznie zrezygnowała z komentarza uznając, że natknęli się na wyjątkowo niewybredny dowcip wiejskiego zaścianka.
Zrezygnowała. To także zdarzało się jej nad wyraz często. Oczywiście, jeśli rezygnacją można nazwać brak choćby próby podjęcia działania.
Z nieprzyjemną refleksją opuściła głowę, gdy z naprzeciwka nadjechał samochód, minął ich i dźwięk pędu powietrza przywołał ją natychmiast do rzeczywistości. Kolejny moment poświęciła na śledzenie, jak odbicie auta maleje we wstecznym lusterku.
Jakby wszyscy próbowali stąd tylko wyjechać, pomyślała. Z miejsca, do którego oni pragnęli dotrzeć. Wzdłuż całej szosy, którą podróżowali od rana, nie napotkali nikogo, podążającego w tym samym kierunku, co oni. Czuła wzmagający się niepokój i nie mogła zapomnieć widoku przydrożnej tablicy:
"Licho czeka, przyszłość zwleka.
100 mph - niezła miara, żeby przebić czas.
Zatem gnaj do piekieł! Gnaj!
"
— głosił napis na niej. Pamiętała, że jej wzrok automatycznie odnalazł prędkościomierz. Zabawne, naprawdę jechali setką. Nie zabawne, poprawiła się, upiorne. Jakim cudem miejscowe władze mogły wydać pozwolenie, na postawienie czegoś podobnego? A może... a może to jej umysł tylko coś poprzestawiał? Rozstroił się, jak w przeszłości nie raz?
— Rob? — Spłoszyła się nieco, słysząc nagle własny głos, wyraźny, prawie namacalny. Jednoznaczny dowód istnienia, a taki niedorzeczny. Cała ta pustka dokoła budziła w niej najgorsze instynkty, najpierwotniejszy lęk. Totalną samotność, jakby sama Ann także zamieniła się w jakiś rodzaj pustyni.
Odegnała ponure myśli i skupiła się na mężu, ale on tylko ciut odchylił głowę ku niej, nie odrywając wzroku od jezdni. Nie po raz pierwszy zdumiał ją fakt, że przysięgli sobie dozgonną miłość. Przecież różnili się tak bardzo. Przyglądała mu się zaintrygowana, gdy on, napięty niczym struna, poprawnie jak kursant, trzymał obiema dłońmi kierownicę, zero luzu, pomnik powagi i skupienia. Lecz właśnie dlatego mogła myśleć jeszcze o sobie jako o kimś w miarę normalnym, wyłącznie dlatego właśnie, że mogła opierać się o jego pewność i stanowczość. Patrz na mnie! zapragnęła, lecz zamiast prośby na głos wyznała:
— Przestraszył mnie... tamten znak.
Niby nic się nie zmieniło w wyrazie jego twarzy czy w postawie, ale znała go zbyt dobrze. On także dostrzegał, że coś wokół dzieje się nie tak.
— Nie lubią turystów, ale nie zamierzamy się zatrzymywać, tylko przejechać tą cholerną drogą. Będzie ok — spojrzał wreszcie na nią i posłał uśmiech, gest, który w jego wykonaniu zawsze dodawał Ann otuchy. Prawie zawsze, poprawiła się, bowiem niekoniecznie teraz. W przeciwieństwie do niej, Robert nie miał w zwyczaju kląć. „Cholera” jego autorstwa miała zatem bardziej wulgarne zabarwienie, niż gdyby ów epitet został rzucony przez kogoś innego.
— Stawianie takich znaków jest chyba nielegalne — stwierdziła, niemo licząc, że znów spojrzy na nią, uśmiechnie się, może dotknie jej dłoni. Choć ich małżeństwo obchodziło niedawno czwartą rocznicę, wciąż nie mogła nasycić się takimi gestami. Czuła monstrualny ich głód, a czasem wpadała w stan irracjonalnej pewności, gdy niemal wierzyła, że musi dotknięć, pieszczot, spojrzeń, pocałunków dostać tu i teraz jak najwięcej, zgromadzić ich skarbnicę, bowiem bezsprzecznie Robert od niej wreszcie odejdzie. Albo w inny sposób zniknie. Rozwieje się jak poranna mgła.
— Na pewno powinno być zdelegalizowane — odparł nieświadomy jej rozmyślań.
Od półtorej godziny mijali jedynie znaki informujące o ograniczeniu prędkości, a i tych niewiele. Nie mogli się zgubić, droga biegła prosto, bez skrzyżowań, jednostajnie, nudno. Coś w Ann krzyczało jednak, że powinna uciekać i choć samej sobie w tej materii nie ufała, mając się za histeryczkę, widziała też, że coraz większy niepokój udziela się Robertowi.

c.d.n
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
Kanterial
Człowiek Kompromitacja
Posty: 1489
Rejestracja: 26 listopada 2011, 00:36
Lokalizacja: Torgau

Re: Serca Tamplerów

Post autor: Kanterial » 15 września 2013, 11:17

Yee.
SpoilerShow
Black, w zdaniu:
"Zważywszy, że droga, którą przemierzali, nie dostarczała nadmiaru rozrywek, żeby nie rzec, iż stanowiła obskurne odludzie, mało prawdopodobne, by choćby najbardziej roztargniony kierowca świata, nie zwrócił uwagi na takie dziwactwo."
zwróć uwagę na ostatnią jego część - dlaczego tam jest przecinek? Oddzielasz kierowcę-podmiot od końcówki, która ma na celu zobrazowanie jego działania. Uważam, że tam przecinka być nie powinno. Z drugiej strony jestem skłonna to roztrząsać, bo Ty jesteś pedantyczna i pewnie poprawiałaś to X razy, więc strzelam - czyżbyś chciała z "choćby najbardziej roztargniony kierowca świata" zrobić wtrącenie? Jeśli tak, to czy nie zapomniałaś o przecinku po "by"?


"— Na pewno powinno być zdelegalizowane — odparł nieświadomy jej rozmyślań."
Przecinek po "odparł?"
SpoilerShow
Tu na dole zamieszczam fragment, który mnie autentycznie, "czytelniczo" przestraszył, zaniepokoił, a co najważniejsze, sama zaczęłam rozważać czy to prawda, czy umysł bohaterki! Chwalę więc:
""Licho czeka, przyszłość zwleka.
100 mph - niezła miara, żeby przebić czas.
Zatem gnaj do piekieł! Gnaj!"
— głosił napis na niej. Pamiętała, że jej wzrok automatycznie odnalazł prędkościomierz. Zabawne, naprawdę jechali setką. Nie zabawne, poprawiła się, upiorne. Jakim cudem miejscowe władze mogły wydać pozwolenie, na postawienie czegoś podobnego? A może... a może to jej umysł tylko coś poprzestawiał? Rozstroił się, jak w przeszłości nie raz?"
Black, no weź mnie nie złość, jesteś jedną z nielicznych osób które mi się czyta świetnie, ot tak, jak książkę, i jak mi się wreszcie zdarzy CHCIEĆ wiedzieć, co się dzieje i o co chodzi, to Ty zakańczasz, bo "nie chcesz nas męczyć..."? Weź się wypchaj z takim czymś. Nie dostaniesz komentarza dopóki nie będzie tu kilku kartek, więc ja czekam i mają być tu, teraz zaraz natychmiast. A co do początku i strzału w kolano - pisałam o swojej blokadzie, polegającej na "przewidywaniu" tekstu - pewnie, że coś takiego będzie siedzieć w głowie, jak się na początku rzuci wyjaśnieniem. Ale sęk w tym, by umieć potem zagrać na nosie!
Nie wiem, czy to dzięki tej cholernie długiej przerwie, jaką uczyniłaś (lol, czasem mnie przerażasz, to takie TWOJE) czy słowom Kompota, która zapewniła mnie, że błędnie oceniam z góry, czy samemu temu fragmentowi, który mnie tak zainteresował, ale wiedz, że chcę tu dostać resztę tekstu i mam zamiar szczerze napisać, czy się na nim zawiodłam, czy nie. Nie możesz mi tego odbierać tylko dlatego, że ktoś (może ja sama) Cię zniechęcił, więc dobrze, że jednak wrzuciłaś tu coś po przerwie.

A teraz do pracy. Kontrol Ce, Kontrol Fał.
За поворотом, в глубине
Лесного лога,
Готово будущее мне
Верней залога.


"Nie twierdzę, że było lepiej, kiedy miałem dwadzieścia lat, ale kiedy mam pięćdziesiąt, to też nie jest dobrze i to jest moje postanowienie noworoczne, postanowiłem, że nie jest dobrze."

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Serca Tamplerów

Post autor: pierdoła saska » 09 stycznia 2014, 08:35

Babo, masz tempo z tym jak.... no aż mi porównania brakuje .___. Do ciebie to anielskiej cierpliwości nie starczy, nawet anioł zeżarłby już aureolę, wiesz?
► Pokaż Spoiler


ummmmm. Mam wrażenie, że chciałaś albo się tego kawałka w końcu pozbyć, opublikować... albo poprawiałaś go tyle razy, tak cyzelując, że się pogubiłaś. Jakoś tam znam twoje teksty i tu brakowało mi płynności, zdania robiły się drobiazgowe, przeprecyzowane i przez to ciężkostrawne, a to u ciebie rzadkość. Dopiero gdzieś w końcówce zaczęłam płynąć przez tekst, a wtedy on się skończył. Jesteś zatem paskudem i masz krótki komentarz, bo zaintrygowałaś tym tekstem z tablicy i w ogóle, ale potem szybciuchno zwinęłaś się z rozdziałem i tyla... bu!

Ale serio, krótko, rzadko :/ Chce się komentować i zarazem chce się czekać, aż się nieco tekstu uzbiera.
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: Serca Tamplerów

Post autor: Siemomysła » 26 stycznia 2014, 21:22

Dobry wieczór!

Skaczę sobie po tutejszych włościach, szukam historii/opowieści i co na coś trafiam, co mnie zaciekawi, to nieskończone. Ba! Urwane w pół słowa :/

A tu tak ładnie, gładko się przez słowa płynęło, zwłaszcza w tym pierwszym fragmencie. Bohaterka mnie zdążyła zafrapować, odruchowo polubiłam jej męża, choć tak naprawdę wszystko, ale to wszystko może się jeszcze zdarzyć i każde z moich wrażeń, może się okazać ulokowane niewłaściwie.

Odzywam się zasadniczo i głównie po to, by dać znać, że jest jeszcze jeden oczekujący czytelnik. Tym razem świeżak, co nic z krzykpudła, czy innych źródeł nie wie, a bardzo chętnie się dowie. Można na coś liczyć?

PS. Tak w ogóle, to sam tytuł mnie zmylił chyba nieco. Bo jakiś taki mi się naukowy wydał i miałam wrażenie, że to jak "serca maszyn"... :bag:
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Serca Tamplerów

Post autor: wołszebnik » 28 stycznia 2014, 09:56

Cóż, lusterko oczywiście powinno być boczne, mea culpa, przy redakcji włączył mi się automat, poprawię... jak to ja: kiedyś :D O reszcie będę myśleć, dziękuję.

Generalnie, Smaug (tak znowu mam fazę na to słowo, to silniejsze i widzę to :facepalm: ) sądziłam raczej, że tekst jest nudny, miewam do niego zrywy, jak przy dodaniu drugiej cząstki - ach, tak, zapomniałam wspomnieć, że w zasadzie to jest cały napisany, potrzebuje tylko korekty :bag: - więc, gdy pojawi się fragment następny, to w znacznym stopniu będzie reakcją na wygrzebanie wątku przez Ciebie, to było motywujące, dziękuję.
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Awatar użytkownika
Kompot
Mącikompot
Posty: 430
Rejestracja: 21 sierpnia 2012, 23:40

Re: Serca Tamplerów

Post autor: Kompot » 28 stycznia 2014, 14:11

Dobra... Wołszo, ja czekałam na dalszy ciąg już od dawna. Wiesz o tym. Może zapomniałaś o tym, że ten projekt mnie fascynował? W każdym razie powiem ci, że wciąż fascynuje. Jak zawsze w twojej prozie postaci przedstawiasz niedosłownie i to chyba najbardziej lubię. Sama muszę się domyślać czy będę miała rację, muszę szukać symptomów zdatnych do diagnozy między kolejnymi słowami. Powiem ci, że to kim jest Ann, kim musiała się stać, jak dotąd dobrze opisujesz. Jako że jestem wtajemniczona, to mogę troszkę przewidywać. Fragment mi się bardzo podobał, był wypełniony Ann i wydaje mi się, że pozbyłaś się maksymalnie zbędnych szczegółów, które nie mają szansy jej opisać. To dobrze.

Opierdziel:
Babo, piszesz to pięć lat i śmiesz ciurkać fragmentami jak chory na prostatę? Weź to ogarnij i postaraj się wstawiać dłuższe fragmenty i częściej, bo to nawet nie chodzi o fakt, że ciężko się do nich wraca. Ty masz tendencje do wiecznego szlifowania. Rada: Skończ zamieść i szlifuj do woli, ewentualnie daj szansę wykazać się czytelnikom, ale na Thora, weź trochę przyspiesz.

Koniec opierdzielu.

Pozdrówki.
Obrazek

Awatar użytkownika
pierdoła saska
Posty: 1406
Rejestracja: 08 listopada 2011, 13:09
Kontaktowanie:

Re: Serca Tamplerów

Post autor: pierdoła saska » 28 stycznia 2014, 15:18

wołszebnik pisze: sądziłam raczej, że tekst jest nudny,
powiedziałabym coś nieparlamentarnego, ale nie wypada, więc ujmę to tak: nie sądź (blah, tego się nie da tak odmienić by nie zmieniło znaczenia .____.) tylko dawaj dalej... ja trochę o tym tekście słyszałam kiedyś i od początku jestem go ciekawa...
Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Søren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

Obrazek

CARPE SCHABOWY! twitter ° instagram ° facebook ° marszowickie pola

Awatar użytkownika
wołszebnik
Posty: 1106
Rejestracja: 03 czerwca 2012, 11:09
Lokalizacja: http://www.facebook.com/joanna.gadawska?ref=tn_tnmn
Kontaktowanie:

Re: Serca Tamplerów

Post autor: wołszebnik » 10 sierpnia 2014, 22:40

dziękuję, rzeczywiście, pewnie miałam na myśli lusterko boczne i w którejś korekcie się rypłam. Będę poprawiać ;)
A tymczasem w pewnym EL (acz z pewnością nie Dorado, zbyt ubogo tamże na to), gdzie prawowstecz:
Obrazek Acz wybaczmy demokracji, Orwell rzekł, wszak nie bez racji, że to w każdej delegacji,pod gajerkiem, przy korycie, pod krawatem, pcheł poszycie...
zbieżność nazw absolutnie przypadkowa

Zablokowany