Tytuł Tekstu maja zdobył "Bestiariusz" MononokeGirl.

Serdecznie gratulujemy! :D

I oczywiście zachęcamy użytkowników do lektury i komentowania.

(nie)Propagowanie polskiego heroizmu

PUBLICYSTYKA
A kto powiedział, że publicystyka ma być nudna? Nudną robią ci, którzy nie potrafią robić interesującej. ~ Irena Dziedzic
Awatar użytkownika
DDelside
Posty: 101
Rejestracja: 25 maja 2015, 19:23

(nie)Propagowanie polskiego heroizmu

Post autor: DDelside » 21 stycznia 2016, 16:54

Termopile? Ikona bohaterstwa i walki o ojczyznę. 300 Spartan (po dodaniu innych oddziałów 7200 żołnierzy), bezskutecznie i bezsensownie próbuje bronić strategicznego przejścia przed trzystutysięczną armią perską. Co jednak powiecie na bitwę o podobnych proporcjach sił, ale wygraną przez tych mniej licznych? Co, jeśli dodam, że była to walka wygrana przez Polaków?

Czterystu przeciwko czterdziestu tysiącom

Słoneczny, czerwcowy dzień. Opustoszała wioska Hodów, a przed nią czterystu husarzy. Patrzą na zbliżającą się czterdziestotysięczną armię Tatarów (szacunki Jana III Sobieskiego, liczba waha się między 25000-70000). Siedem chorągwi z Okopów Świętej Trójcy i Szańca Panny Maryi postanowiło odeprzeć potężną wyprawę, by nie przedarła się na polskie ziemie, grabiąc całe wsie. Wrogowie, licząc na łatwy okup za pojmanych zamożnych towarzyszy pancernych, zaatakowali bez większego zastanowienia. Do pierwszego starcia doszło na przedpolach wioski, jednak liczebność Tatarów zmusiła Polaków do wycofania się i obrony między domami. Nasza jazda potrafiła z łatwością miażdżyć potężne oddziały, jednak w obliczu walki w takim miejscu i konieczności opuszczenia swoich wierzchowców, przestała liczyć się siła uderzenia. Pozostał tylko duch walki i wiara w zwycięstwo. Teren umocniono kobylicami, broniono się zza drzwi, płotów, stołów i beczek. Przez pięć-sześć godzin odpierano nieustające ataki. Pociski z broni palnej trafiały kolejnych Tatarów, ci zaś ostrzeliwali mały oddział z łuków. Wkrótce zaczęło brakować kul husarzom. Poradzili sobie, zastępując je grotami strzał, których po bitwie uzbierało się kilka wozów.
Najeźdźcy, po kilku godzinach nieudolnych prób złamania obrony, przerwali ataki i wysłali Lipków – polskich Tatarów – by namówili Polaków do poddania się. Żołnierze jednak odmówili, deklarując, że prędzej wszyscy zginą niż skapitulują. Agresorzy nie chcieli sprawdzać prawdziwości tych słów, głównie przez odniesione straty, szacowane nawet na kilka tysięcy zabitych. Wycofali się. Kilkudziesięciu pancernych straciło życie, prawdopodobnie nie było osoby, która nie została zraniona. Tak oto garstka żołnierzy odparła całą armię, zmuszając ją do powrotu do własnego kraju.

Prawdziwe bohaterstwo jest mało znane


Ile jest filmów o heroicznej walce Amerykanów? Można je wyliczyć na palcach rąk… kilku ludzi? Nasi dalecy znajomi chwalą się bitwą o Alamo, kampaniami II wojny światowej, wojną w Wietnamie. Jednak wiadomym jest, że my nie jesteśmy w stanie tworzyć światowych hitów a wręcz przeciwnie – sukcesy, jak chociażby „Ida”, są krytykowane przez polityków. Gdy spyta się o polskie dzieła wojenne, co zostanie wymienione? Czterej pancerni i pies? Oczywiście mamy wspaniałe pokazy warszawskiej odwagi. Ile jest filmów o powstaniu warszawskim? Według Wikipedii siedemnaście, w tym młode „Miasto 44”, i „Sierpniowe niebo. 63 dni chwały”. Pragnąłbym przypomnieć skutki wielkiego heroizmu młodzieży, która w godzinie W postanowiła chwycić za broń. 200 tysięcy cywilów i kolejne 600 tysięcy wypędzonych z miasta, które później zostało zrównane z ziemią. Czy taki heroizm jest wart uwagi, czy może raczej potępienia? Odpowiedź widać po liczbie nakręconych filmów, wydanych książek i świadomości Polaków, którzy wiedzą co to Powstanie Warszawskie, ale nie jak odzyskaliśmy niepodległość. Jestem w gruncie rzeczy Wielkopolaninem. To tutaj, na naszym terenie, doszło do jednego z niewielu udanych powstań. Wszystkie bunty na wschodzie kończyły się wieloletnimi prześladowaniami i zsyłką na Syberię. Ile mamy filmów o powstaniu wielkopolskim, pomijając te dokumentalne? „Hiszpanka”, która jest wręcz abstrakcją i mało kto zrozumiał jej przekaz? Sam tytuł jednego dokumentu reżyserii Krzysztofa Magowskiego brzmi „Zapomniane Powstanie”. Nie ograniczajmy się jednak tylko do Wielkopolski, bo jeszcze zostanę posądzony o zbytnią sympatię do regionu.
Ilu z nas wie, że husaria z pierwszej części artykułu była absolutnie najlepszą jazdą w XVII wieku, wielokrotnie miażdżącą różne formacje wojskowe przeciwników? Curtea de Agresz, Kircholm, Kłuszyn, Chocim, czy chociażby wyżej wspomniany Hodów. Husaria dosłownie masakrowała wielokrotnie liczniejsze oddziały. Ile mamy filmów z husarzami? „Ogniem i mieczem”? Jedyne co mi przychodzi na myśl z tych nowszych to „Bitwa pod Wiedniem”. Czemu reżyserzy nie skorzystają z tak bogatego zestawu polskich niesamowitych zwycięstw?
Jeśli już ukazywać tragiczne i przygniatające porażki heroicznie walczących Polaków, czemu nikt nie pokusił się o zobrazowanie polskich Termopilów, czyli bitwy pod Wizną? Co z innymi starciami podczas kampanii wrześniowej? Bzura? Kock? Cokolwiek?
Dlaczego mówię akurat o filmach, skoro powstaje wiele książek na te tematy? Ponieważ w dzisiejszych czasach to właśnie ten rodzaj sztuki jest najpopularniejszy i zapewnia dotarcie do rzeszy ludzi. Widać to po znajomości Powstania Warszawskiego.

Chciałbym doczekać czasów, w których to właśnie prawdziwi bohaterowie zostaną upamiętnieni i przedstawieni polskiemu społeczeństwu. Chciałbym, aby w szkołach był większy nacisk na sukcesy wojsk, których w naszej historii jest bardzo dużo. Bardzo boli brak finansowania takich produkcji, jak chociażby „Witold Pilecki”. Niestety aby to nastąpiło musi zmienić się mentalność „polskiego Hollywood”, a może po prostu pojawić się musi reżyser dobrze znający się na temcie, który zechce zobrazować naszą prawdziwą, wartościową historię?
Bibliografia:
Kresy.pl
Filmy o powstaniu warszawskim wg Wikipedii
Obrazek

Awatar użytkownika
R. Bates
Posty: 432
Rejestracja: 21 grudnia 2013, 13:10
Lokalizacja: Wrocław, Poland
Kontaktowanie:

Re: (nie)Propagowanie polskiego heroizmu

Post autor: R. Bates » 21 stycznia 2016, 18:40

Gdy spyta się o polskie dzieła wojenne, co zostanie wymienione? Czterej pancerni i pies?
Nie dramatyzowałbym. Polskich filmów poruszających tematykę wojenną jest sporo. Zarówno o 2WŚ, począwszy na Zakazanych piosenkach czy Kanale, a skończywszy na Katyniu czy Mieście 44. Jak i o dawniejszych czasach: choćby Krzyżacy albo Trylogia Hofmana. Albo np film Lesiewicza o Bolesławie Śmiałym - XI wiecznym polskim władcy, który wygrywał większość bitew obsadzał trony na Rusi, Węgrzech itd. (niestety film skupia się na konflikcie z Biskupem Stanisławem a nie na działaniach wojennych).
Problem po prostu polega na tym, że u nas jest krucho z filmem jako gatunkiem artystycznym, a znaleźć dobre polskie filmy graniczy z cudem.

Jeśli chodzi o kwestie Termopil. Prawda jest taka, że w ostatnich stuleciach dostawaliśmy łomot w większości wojen, bitew, powstań itp. A wiadomo, że kino wojenne najchętniej sięga do konfliktów rozgrywanych w XXw (ew. XIX). To co wcześniej mało interesuje przeciętnego widza. Nie jesteśmy wyjątkiem. Amerykanie robią lwią część filmów o konfliktach na Bliskim Wschodzie, Wietnamie lub 2WŚ, bo to jest z geopolitycznego punktu widzenia najatrakcyjniejsze. Coraz mniej chętnie sięgają do Wojny z Meksykiem, Wojny Domowej czy Rewolucji, bo z perspektywy przeciętnego zjadacza hamburgerów wlepionego w treści, które fundują portale społecznościowe jak twitter czy facebook, to zwykła abstrakcja.
Veni, Vidi, Komci

Awatar użytkownika
DDelside
Posty: 101
Rejestracja: 25 maja 2015, 19:23

Re: (nie)Propagowanie polskiego heroizmu

Post autor: DDelside » 21 stycznia 2016, 19:56

No właśnie, Kanał i Miasto 44, które z filmami wojennymi mają wspólny tylko czas akcji i czasem rekwizyty. Następnie wymieniasz bardzo stare filmy. Czy to, że dostawaliśmy łomot ma być przyczyną braku filmów? Nie sądzę. 300 sprzedało się bardzo dobrze. Trylogia to klasyk, który odniósł wielki sukces. Powinniśmy garściami brać z tamtych czasów. No i wspomnę znów powstanie wielkopolskie...
Obrazek

Awatar użytkownika
Siemomysła
Posty: 900
Rejestracja: 25 listopada 2013, 18:37
Lokalizacja: Druga gwiazda na prawo i prosto aż do rana
Kontaktowanie:

Re: (nie)Propagowanie polskiego heroizmu

Post autor: Siemomysła » 22 stycznia 2016, 21:13

Pomyślało mi się, iż problem może leżeć gdzieś u podstaw. Skąd wiem o bitwie pod Wizną? O tym, że w ogóle miała miejsce? Ze szkoły? Ależ nie. Wiem, bo Sabaton. Przykre. Potem mi się pomyślało, że cosik o tym pisał na swoim blogu Paweł Majka po tym, jak obejrzał "Karbalę". Wrzucam link, bo spostrzeżenia są ciekawe: http://waszawina.blogspot.com/2015/09/2 ... rbala.html
Trudno zainteresować żonatego mężczyznę i znaleźć czas na czytanie książek
[Stokrota]
Ale jest za późno, zawsze było, zawsze będzie za późno.
[Dr Manhattan]
I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
[Red Shoehart]

ODPOWIEDZ