Bądź na bieżąco

Ćwierkamy

Goya9Któż z nas nie próbował nigdy „sprytnie” maskować niedoborów warsztatu lub czasu? Komu nie zdarzyło się utknąć na mieliźnie własnej wyobraźni? Jakiś odważny ostatni sprawiedliwy gotów wystąpić przed szereg i oświadczyć, że nigdy nie skreślił zdania, którego powinien się wstydzić? Nie? Dziękuję.

Takie małe pisarskie grzeszki są podwójnie zdradliwe – nie dość, że kuszą, to jeszcze często wydaje się, że przecież nikt nie zauważy. I cóż, zdarza się, że faktycznie sztuczka czy potknięcie uchodzi na sucho, najczęściej dzięki dobrej woli czytelnika, ale trudno cały czas liczyć na szczęście. Albo na to, że czytelnik w końcu nie straci dobrej woli, karmiony wciąż tym samym zestawem tanich chwytów i zmuszony do przymykania oczu na fuszerkę.
Oto moja subiektywna pierwsza dziesiątka takich grzeszków.

1. Trzy gwiazdki

Tak zwane „gwiazdkowanie” samo w sobie nie jest złe. Niejednokrotnie przydaje się, gdy chcemy odwrócić wzrok czytelnika od czegoś naprawdę nudnego, zmienić perspektywę albo spotęgować napięcie. Problemem zaczynają być dopiero wówczas, gdy zastępujemy nimi to, czego nie potrafimy lub zwyczajnie nie chce nam się napisać. Efektów jest kilka, a jednym z nich – bardzo często – mocno zirytowany czytelnik, który ostrzył sobie na coś zęby, a my w ostatniej chwili zabraliśmy mu paczkę cukierków sprzed nosa. Cierpi też konstrukcja opowieści, rozwój postaci i my sami, bo chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że

CognitiveFunctionsPoznajcie osobę z wielkim marzeniem, utopijną wizją świata wręcz. INFP (introwertyk, kierujący się intuicją, kierujący się uczuciami, percepcjonista) to Idealista.

A oto kilka cech czyniących z INFP dobrego bohatera opowieści:

  • Są mocno i szczerze zainteresowani uczynieniem świata lepszym dla wszystkich.
  • Są idealistami, jak sama nazwa wskazuje, więc stawiają sobie w życiu wzniosłe cele. A na tym często polega rola głównego bohatera.
  • Umieją słuchać.
  • Ludzie czują się przy nich swobodnie. Potrafią łatwo uspokoić emocje i sprawić, aby zapanował spokój.
  • Potrafią znaleźć „złoty środek” i są bardzo dobrymi mediatorami.
  • Są łagodni i spokojni, ale jeśli ktoś wystąpi przeciwko nim w kwestii, co do której żywią silne uczucia, pękają, jak napięta guma. Potrafią bardzo agresywnie bronić swoich wartości.
  • INFP są otwarci na świat, na nowe pomysły i idee. Ich przekonania nie są niezmienne. Potrafią dostosowywać się do przeobrażającego się świata.
  • Mają dużo pomysłów. Oraz dużo energii, aby te pomysły realizować.
  • Ciężko pracują, aby osiągnąć cel.

A teraz kilka wad:

  • Ich poświęcenie jednej osobie lub sprawie powoduje, że zapominają o innych osobach, rzeczach i o sobie oraz swoich potrzebach.
  • Żyją ideami i pomysłami, co sprawia, że nie stąpają zbyt twardo po ziemi.
  • Nie po drodze im z faktami, wolą przeczucia i uczucia. A ich intuicja nie jest nieomylna.
  • Nieważne jest dla nich, kto ma rację. Nie lubią konfliktów i

uuchSpotkaliście się kiedyś ze stwierdzeniem, że naśladowanie to najwyższa forma komplementu? Coś w tym jest. Kopiujemy kogoś, bo odpowiada nam jego sposób rozwiązywania problemów i to jest zasada aplikowalna zarówno do życia na co dzień, jak i pisania. 

Dzisiejsze ćwiczenie nie powinno być jednorazowe. To raczej mechanizm myślenia, który należy uruchomić za każdym razem, gdy coś czytamy. Skoro nam się coś podoba – powinniśmy widzieć, dlaczego nam się podoba. Nie zachęcam do kopiowania cudzych sztuczek ani stylu, ale zachęcam do głębokiej analizy cudzego sukcesu.

1. Wybierz autora, którego cenisz szczególnie, zwłaszcza jeśli chodzi o styl.

2. Dlaczego jego pisanie tak Cię wciąga? Dlaczego czyta się tak gładko?

3. Spróbuj napisać scenę w jego stylu. Porzuć swoje przyzwyczajenia i manieryzmy, a zamiast tego spróbuj zaaplikować zwroty albo konstrukcje, których często używa ulubiony autor. Jaki jest efekt?

 …

Rembrandt_Harmensz._van_Rijn_013Nie będę definiowała samej mimesis, bo to takie trochę słowo-wytrych i co szkoła literaturoznawcza, co okres w historii refleksji, to wyjaśnienie inne. Zajmę się jednym konkretnym rozumieniem, moim zdaniem najbardziej znaczącym z punktu widzenia praktyki – mimesis arystotelesowską.

Żeby zrozumieć, czym ona jest, należy troszkę się cofnąć i przypomnieć sobie, co twierdził Platon. Każdy z nas zna bajkę o jaskini i cieniach na ścianie, więc nie będę jej przytaczać po raz kolejny. Grunt, że świat, jaki znamy, ma być odbiciem świata idei. Natomiast sztuka byłaby tu odbiciem odbicia. Łatwo więc domyślić się, że produktem nie drugiej nawet, a trzeciej kategorii. Można się tu na Platona oburzać (jemu to już nie szkodzi), ale trzeba przyznać, że rozpoczął nurt refleksji nad sztuką jako nad próbą odtworzenia rzeczywistości. W uproszczeniu można by przedstawić to za pomocą takiego schematu:

IDEA -> RZECZYWISTOŚĆ -> SZTUKA

Arystoteles poszedł w swoim rozumowaniu krok dalej, wprowadzając kategorię, która brzmi już całkiem abstrakcyjnie. Stwierdził, że sztuka naśladuje nie rzeczywistość, a to, jaka rzeczywistość być powinna.

A jaka być powinna?

Ano prawdopodobna przede wszystkim. Możliwa. Taka, żeby dała się opisać narzędziami obiektywnego postrzegania. Kluczem dla nas – współcześnie piszących – pozostaje jednak to pierwsze. I tu schemat można by przedstawić następująco:

RZECZYWISTOŚĆ -> WNIOSKI NA TEMAT RZECZYWISTOŚCI -> SZTUKA

Na czym właściwie polega równica?

Przypomnijcie

Astronauts_in_weightlessnessGeneralnie, można bezpiecznie założyć, że nadrzędnym celem każdego z nas jest postęp. To taki naturalny kierunek. Woda zawsze leci w dół, a ludzie zawsze chcą być coraz lepsi w tym, co robią. Więc oczywiście dzisiaj powalczymy z grawitacją.

1. Sytuacja wyjściowa jest następująca: Twój bohater był bliski zwycięstwa (którym mogło być pokonanie antagonisty, znalezienie skarbu, uratowanie ukochanej osoby, itd. – wszystkie szczegóły sprecyzuj według własnej woli w tekście), ale w kluczowej chwili zdradził go najlepszy przyjaciel/siostra/brat.

2. Duży potencjał dla sceny, co?

3. Twoim dzisiejszym zadaniem jest go zmarnować. Napisz absolutnie najgorsze rozwiązanie. Tekst, przy którym czytelnik czuje ogarniającą go żenadę. Co musi się stać, żeby to zmarnować? Czym właściwie jest zły tekst?

4. Jeden warunek – nie popełniaj celowo błędów. Niech o złej jakości tekstu świadczą dialogi i czyny, a nie łatwość czytania. Nie musi być kwieciście ani pięknie – ale niech będzie poprawnie.

Powodzenia!

Zobacz również:

CognitiveFunctionsPrzedstawiam wam kolejny typ osobowości – INTJ, czyli Naukowca.

INTJ (introwertyk, kierujący się intuicją, myśliciel, sędzia) to strateg, który świetnie poradzi sobie w roli protagonisty.

Równie dobrze poradzi sobie również w roli antagonisty.

Zacznijmy od dobroci:

* INTJ są naturalnymi przywódcami, mimo introwertyzmu.

Mają dar przekonywania do siebie ludzi, w sposób naturalny i nienachalny przejmują kontrolę nad sytuacją. Czasem nawet nieświadomie.

* Są w stanie przyjrzeć się sytuacji obiektywnie.

Potrafią spojrzeć na sprawę pod różnymi kątami, i dostrzec prawdę, nie kierując się przy tym emocjami.

* INTJ cenią sobie inteligencję i wiedzę, najczęściej kierują się faktami.

Nie jest tak, że zupełnie nie słuchają się intuicji, ale główną wytyczną są dla nich zimne, sprawdzone informacje i fakty.

* INTJ są świetnymi planistami i strategami.

Mają plan A, B, C, w drugiej kieszeni ukrywają plan D, w placeaku walają się plany E, F i G upchnięte między skarpetkami a koszulkami. INTJ bowiem widzą więcej niż jedno rozwiązanie danej sytuacji, potrafią również szybko dostosować plan do zmieniających się okoliczności.

* Jeśli jest ktoś kto potrafi zbierać i przechowywać w pamięci różne informacje, to są to właśnie INTJ.

Może to nie pamięć absolutna, ale wierzcie mi, INTJ potrafią daleko sięgać wspomnieniami i łatwo przyswajają wszelkie informacje.

* Mają motywacje, ambicje i wiarę w siebie potrzebną do osiągania celów.

A

easter-674212_960_720Z okazji nadchodzących Świąt Wielkanocnych życzymy Wam, Drodzy Pisarze, upragnionego czasu na tworzenie, a jeśli trzeba – powrotu sił i radości ze składania liter. A także mnóstwa wyklutych pomysłów, dyngusa wydawniczych umów i odcisków od dawania autografów. A jeśli okrutny los zagna Was na niezbyt udane spotkanie, pamiętajcie – jak mawia jeden z użytkowników Literki – lajf is risercz!

Zespół Redakcyjny Literka.info

CognitiveFunctionsTym razem przedstawiam wam Artystę, czyli ISFP (introwertyk, percepcjonista, uczuciowiec, obserwator).

Spójrzmy, co artysta ma nam do zaoferowania i jakiego bohatera możemy zbudować w oparciu o ten typ osobowości.

 

  • ISFP chłonie świat całym sobą, on lub ona naprawdę odbiera to, co ją otacza, wszystkimi zmysłami.

To przydaje się, kiedy chcemy pisać o bohaterze, który ma być świadomy swojego otoczenia. Kiedy potrzebujemy kogoś wrażliwego, otwartego na świat. Pozwala na umieszczanie barwniejszych i pełniejszych opisów w książce. Będzie to usprawiedliwione artystyczną naturą bohatera, którego punkt widzenia przedstawiamy.

  •  ISFP są bardzo skryci, spokojni i mają swój własny świat.

Wrażliwy artysta o tajemniczej przeszłości i skrytej naturze. Tajemniczej głównie dlatego, że rzadko się odzywa, a jak już o czymś mówi, to nie o sobie. Główna bohaterka, o której nic nie wiadomo i która nie daje się łatwo poznać, to może być wyzwanie. Ale jednocześnie połączenie jej z bohaterem stanowiącym jej przeciwieństwo może dać ciekawy efekt.

  •  ISFP cenią sobie swoją przestrzeń osobistą, ważna dla nich jest niezależność.

ISFP muszą być wolni, niezależni. Gdyby ktoś tę wolność próbował im odebrać, nie zawahaliby się o nią zawalczyć. Dlatego sprawdziliby się jako bohaterowie z celem typu STOP.

  •  ISFP są nastawieni na działanie.

Kolejna dobra cecha głównego bohatera. Stanie w miejscu i czekanie, aż coś się wydarzy, nie jest może całkiem złą taktyką

wiedźmaoklPo raz kolejny staję w tej samej trudnej sytuacji – nie wiem, czy Magdalena Kubasiewicz zasłużyła bardziej na oklaski czy bęcki. Będzie zatem trochę tych, i trochę tych, a sama ucieknę się do odwiecznego prawa niewydawania ostatecznego werdyktu, choć od razu zaznaczam, że spędzone na lekturze „Spalić wiedźmę” dwa dni okazały się zaskakująco przyjemne. Mogę też zaryzykować stwierdzenie, że okażą się przyjemne nie tylko dla mnie – to była jedna z bardziej odprężających lektur ostatnich tygodni, a może miesięcy, nawet jeśli nie jestem modelowym odbiorcą powieści.

Zacznę od tego, co mi się podobało. A nawet – co mi się podobało bardzo. Bez wątpienia jest to kreacja świata. Nie chcę powtarzać tego, co można znaleźć w blurbie, skupię się na konkretach.

Wiedźma po krakowsku…

Konkrety z kolei warunkuje miejsce akcji – Kraków. Nie jest to moje rodzinne miasto, ale mieszkałam w nim jakiś czas i nieco uszczknęłam ogólnej atmosfery. Kubasiewicz zabrała mnie w podróż po znanych-nieznanych miejscach oraz lokalnego folkloru, tkając z nich wiarygodny portret lustrzanego odbicia prawdziwego miasta. Kraków jest w „Spalić wiedźmę” osobnym bohaterem – posiada charakter, historię, uczestniczy w fabule na równi z innymi postaciami, także wystawiony na ataki bujnej wyobraźni autorki. Kubasiewicz dołącza w ten sposób do pokaźnego już grona polskich autorów sięgających po to, co im najbliższe, i robi to z